Wrześnianki to w ogóle mają szczęście w życiu. Moja żona pochodzi z Wrześni i proszę, jak się jej dobrze trafiło.wichurra pisze:Może zależy od szczęścia
Matrymoniuum tatrensis
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Kontynuujcie, kontynuujcie...!Izabela pisze:wichurra napisała- mówisz,że z takiego żaden miłośnik Tatr?ale on ponad 50 lat ma - żonę i córkę, więc raczej odpada
Zaczyna być coraz bardziej interesująco...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Wichurro - może uściślisz, chodzi o żonę czy córkę? No bo jeśli chodzi o te więcej niż 50 to jest w Zakopanem taki bardzo znany przewodnik i ratownik, któremu to zupełnie a zupełnie nie przeszkadza, partnerkom zresztą też.wichurra pisze:ale on ponad 50 lat ma - żonę i córkę, więc raczej odpada smile
Jestem gorszego sortu...
Eee tam Janku - nic a nic nie rozumiesz, Wichurrrze przecież nie o te Tatry w gruncie rzeczy chodzi.Janek pisze:Wichurro - może uściślisz, chodzi o żonę czy córkę? No bo jeśli chodzi o te więcej niż 50 to jest w Zakopanem taki bardzo znany przewodnik i ratownik, któremu to zupełnie a zupełnie nie przeszkadza, partnerkom zresztą też.wichurra pisze:ale on ponad 50 lat ma - żonę i córkę, więc raczej odpada smile
B.
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
No jasne! Skoro 50-tka, żona i córka miały by być przeszkodą a Września nie, to nie może chodzić o te pomiędzy Zakopanem, Szmeksem i Podbańską. I podejrzewam, że Janek uważa podobnie, choć czuję nosem, że będzie się droczył...Basia Z. pisze:Wichurrrze przecież nie o te Tatry w gruncie rzeczy chodzi.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
A po cholerę ci mąż w Tatrach?wichurra pisze:to raczej już kiepski materiał na męża
Bo jeśli obustronna tatromania miała by być cezurą do ślubnego kobierca, to jest to pomysł raczej... kiepski.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Nie wiem czy kiepski ale na pewno niosący w sobie zarzewie do niepokojów. Wichurra, poszukaj sobie jakiegoś miłośnika, no np. Mazur i jachtingu. I byłoby wielce pożądanym aby Cię ten jachting nie obchodził wcale. Ja wiem, że w okresie przedślubnym to jest bardzo miło pochodzić razem po górach (lub pożeglować razem). Sęk w tym jednak, że potem, po ślubie, pojawia się okres poślubny, który przekształca się w okres dzietny i zaczynają się haki. A wiesz jak najlepiej te haki rozwiązać? Ano tak, że Ty bierzesz urlop w lipcu i jedziesz w góry a facet od jachtingu opiekuje się dzieckiem a potem on bierze urlop w sierpniu i jedzie na Mazury a Ty się opiekujesz dzieckiem. Sprawdzony patent - same plusy.Zygmunt Skibicki pisze:Bo jeśli obustronna tatromania miała by być cezurą do ślubnego kobierca, to jest to pomysł raczej... kiepski.
Jestem gorszego sortu...
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Dlatego właśnie kiepski...Janek pisze:Nie wiem czy kiepski ale na pewno niosący w sobie zarzewie do niepokojów.
Dwieście tysięcy procent racji, a innych zalet jest jeszcze sporo.Janek pisze:Sprawdzony patent - same plusy.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
A nie można tak:Janek pisze:
A wiesz jak najlepiej te haki rozwiązać? Ano tak, że Ty bierzesz urlop w lipcu i jedziesz w góry a facet od jachtingu opiekuje się dzieckiem a potem on bierze urlop w sierpniu i jedzie na Mazury a Ty się opiekujesz dzieckiem. Sprawdzony patent - same plusy.
Ja biorę dziecko / dzieci i jadę na Pogórze Beskidzkie, lub w Słowacki Kras, a mąż w tym czasie w Kaukaz, a potem odwrotnie - mąż z dzieckiem / dziećmi na Spisz, lub w Słowacki Raj, a ja z przyjaciółmi w Czarnohorę.
U nas w małżeństwie obowiązywał taki model i nie narzekam.
Obecnie jeździmy cały czas w góry, ale raczej osobno.
Chociaż właśnie chcę się dogadać z synem co do wspólnego wyjazdu na majowy "długi weekend".
Mam parę pomysłów.
Pozdrowienia
Basia
P.S.
Męża poznałam na kursie przewodników tatrzańskich.
P.S. P.S.
Z doświadczeń moich znajomych z SKPG często z ponad 20-letnim stażem małżeńskim widzę, że najbardziej trwale sa te małżeństwa, w których obie osoby oprawiają turystykę (choć nie koniecznie razem). Kwestia zrozumienia potrzeb tej drugiej osoby.
Oczywiście jak zawsze nie jest to reguła 100 %
Ostatnio zmieniony czw 07 lut, 2008 przez Basia Z., łącznie zmieniany 1 raz.
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Można, a nawet trzeba, ale wszystko w swoim czasie - najpierw, gdy dzieciaki zbyt małe pomysł Janka, a po kilku latach Twój - już do końca...Basia Z. pisze:A nie można tak:
Ja biorę dziecko / dzieci i jadę na Pogórze Beskidzkie, lub w Słowacki Kras, a mąż w tym czasie w Kaukaz, a potem odwrotnie - mąż z dzieckiem / dziećmi na Spisz, lub w Słowacki Raj, a ja z przyjaciółmi w Czarnohorę.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Jak były bardzo małe (poniżej roku) to jeździłam do bliskiej rodziny na Pogórze Wiśnickie - rejon Wiśnicza Nowego - i z dzieckiem w nosidełko na plecach zwiedzałam cmentarze wojenne z okresu I wojny światowej.Zygmunt Skibicki pisze:Można, a nawet trzeba, ale wszystko w swoim czasie - najpierw, gdy dzieciaki zbyt małe pomysł Janka, a po kilku latach Twój - już do końca...Basia Z. pisze:A nie można tak:
Ja biorę dziecko / dzieci i jadę na Pogórze Beskidzkie, lub w Słowacki Kras, a mąż w tym czasie w Kaukaz, a potem odwrotnie - mąż z dzieckiem / dziećmi na Spisz, lub w Słowacki Raj, a ja z przyjaciółmi w Czarnohorę.
Sporo cmentarzy wtedy zwiedziłam, prawdopodobnie w innych okolicznościach nie zdobyłabym się na tak "drobiazgowe" zwiedzanie.
Jak mieli powyżej roku - to samo tylko dziecko w dodatkowym foteliku na rowerze (a kiedy było już drugie to to o 5 lat starsze maszerowało samo, lub samo jechało na małym rowerze).
Pozdrowienia
Basia



