A ludzie pchają się na grań...
A ludzie pchają się na grań...
Wystarczy rzut oka na komunikaty TOPRu i TPNu oraz IMGW aby zorientować się, że spacer po grani i szczytach nie jest obecnie najlepszym pomysłem. Skały najpierw pokryły się warstwą cienkiego lodu z pierwszego śniegu, który przy wahaniach temperatury roztapiał się i zamarzał. Następnie spadł świeży śnieg, który przykrył to wszystko niezbyt grubą warstwą. Nie znam się na zimowych wyjściach na szczyty, ale z tego co wiem, nawet raki i czekan nie za bardzo się sprawdzają przy tej pogodzie. A ludzie pchają się na grań...
23 październik - 22-letni chłopak spada z Koziego Wierchu (2291m) i łamie sobie czaszkę.
25 październik - znowu młody chłopak ześlizguje się w przepaść ze Skrajnego Granatu na Orlej Perci - śmierć na miejscu.
26 październik - 23-letni człowiek spada z Kościelca, po kilkuset metrowym locie ponosi śmierc na miejscu.
W tym samym czasie ktoś inny utknął na Świnicy i ratownicy musieli go sprowadzać. Podobnie kolejny turysta, który złamał nogę nieopodal Koziego Wierchu...
Ciekaw jestem co będzie dalej. Jak myślicie, czy to efekt głupoty małolatów, ich braku szacunku do gór, czy też elementarnej ignorancji komunikatów pogodowych i ostrzeżeń ratowników?
:uff:
23 październik - 22-letni chłopak spada z Koziego Wierchu (2291m) i łamie sobie czaszkę.
25 październik - znowu młody chłopak ześlizguje się w przepaść ze Skrajnego Granatu na Orlej Perci - śmierć na miejscu.
26 październik - 23-letni człowiek spada z Kościelca, po kilkuset metrowym locie ponosi śmierc na miejscu.
W tym samym czasie ktoś inny utknął na Świnicy i ratownicy musieli go sprowadzać. Podobnie kolejny turysta, który złamał nogę nieopodal Koziego Wierchu...
Ciekaw jestem co będzie dalej. Jak myślicie, czy to efekt głupoty małolatów, ich braku szacunku do gór, czy też elementarnej ignorancji komunikatów pogodowych i ostrzeżeń ratowników?
:uff:
Re: A ludzie pchają się na grań...
To wszystko po trochu. Głupota, ignorancja komunikatów, a przede wszystkim brak szacunku do gór ....Mariusz pisze: Ciekaw jestem co będzie dalej. Jak myślicie, czy to efekt głupoty małolatów, ich braku szacunku do gór, czy też elementarnej ignorancji komunikatów pogodowych i ostrzeżeń ratowników?
:uff:
Góry uczą pokory, Ja sam wędruję po nich od trzydziestu lat i nadal podchodzę do nich z respektem. Nie wstydzę się zawrócić z drogi lub skrócić trasę jeżeli pogoda się zmienia. A tego młodym ludziom brakuje ....
Stan - witaj na forum. 
Zgadzam się z tobą, choć jak to mówią "kto jest bez winy, niechaj rzuci kamień". Czasami to nie jest brak szacunku do gór, tylko zwykły brak wyobraźni, jak niebezpieczne mogą one być! Warto też pamiętać że młodzi ludzie mają w sobie często więcej entuzjazmu niż rozsądku. Ja w wieku 18-22 lat też robiłem brawurowe rzeczy w Tatrach, ale jednocześnie potrafiłem zawrócić spod szczytu Świnicy, kiedy nagle pojawiła się burza....
Pozdrawiam
Zgadzam się z tobą, choć jak to mówią "kto jest bez winy, niechaj rzuci kamień". Czasami to nie jest brak szacunku do gór, tylko zwykły brak wyobraźni, jak niebezpieczne mogą one być! Warto też pamiętać że młodzi ludzie mają w sobie często więcej entuzjazmu niż rozsądku. Ja w wieku 18-22 lat też robiłem brawurowe rzeczy w Tatrach, ale jednocześnie potrafiłem zawrócić spod szczytu Świnicy, kiedy nagle pojawiła się burza....
Pozdrawiam
-
Widmo Brockenu
-

- Posty: 302
- Rejestracja: pn 13 paź, 2003
- Kontakt:
Re: A ludzie pchają się na grań...
Hohoho! Witamy w Klubie! mi tez juz puknal trzydziesty jubileusz. Tak jak Stan mam bardzo duzy respekt przed górami. Czlowiek im starszy tym robi sie ostrozniejszy, ale nawet jak mialem 18 lat to zawrócilem spod Rysów z wysokosci okolo 2300 mStan pisze:To wszystko po trochu. Głupota, ignorancja komunikatów, a przede wszystkim brak szacunku do gór ....Mariusz pisze: Ciekaw jestem co będzie dalej. Jak myślicie, czy to efekt głupoty małolatów, ich braku szacunku do gór, czy też elementarnej ignorancji komunikatów pogodowych i ostrzeżeń ratowników?
:uff:
Góry uczą pokory, Ja sam wędruję po nich od trzydziestu lat i nadal podchodzę do nich z respektem. Nie wstydzę się zawrócić z drogi lub skrócić trasę jeżeli pogoda się zmienia. A tego młodym ludziom brakuje ....
Duzo ludzi twierdzi, ze to "tchórzostwo" ale nie zgadzam sie z tym pogladem. Poslizgniesz sie i masz 200-metrowy lot...
Chodzic w wyzsze partie gór przy niezwiazanym sniegu lezacym na warstwie lodu to naprawde wielka lekkomyslnosc... Mozna spróbowac ale z pelna, linowa asekuracja... Reszta to ruska ruletka : 100 sie uda 101 zleci...
Szkoda tych chlopaków co zgineli... Czasem milosc czyni slepym... takze milosc do Gór ... RIP
Zbyszko
Witaj Stan!!!
Mnie takie bezsensowne śmierci smucą....i jednocześnie wkurzają, że młodzi ludzie szarżuje siły na zamiary, nie mają wyobraźni i chcą udowodnić wszystkim innym, że są w stanie być ponad pogodą, ponad komunikatami TOPR, ponad potęgą gór...
Ja dopiero mogę mowić ze 19 lat łazikuję po górach i one bardzo mnie nauczyły pokory.... Góry dla mnie są takim samym żywiołem, jak woda, ogień, wiatr.... i trzeba uszanować ich prawo i się dostosować...
Mnie takie bezsensowne śmierci smucą....i jednocześnie wkurzają, że młodzi ludzie szarżuje siły na zamiary, nie mają wyobraźni i chcą udowodnić wszystkim innym, że są w stanie być ponad pogodą, ponad komunikatami TOPR, ponad potęgą gór...
Ja dopiero mogę mowić ze 19 lat łazikuję po górach i one bardzo mnie nauczyły pokory.... Góry dla mnie są takim samym żywiołem, jak woda, ogień, wiatr.... i trzeba uszanować ich prawo i się dostosować...
Witam wszystkich!
Niestety dość często ostatnio słychać te smutne wieści, ja nigy nie chodziłem po górach zaśnieżonych ponieważ zawsze wydawało mi się to zbyt niebezpieczne. Lubiłem za to oglądać wszelkie reportaże z wypraw zimowych naszych himalaistów, bardzo sławnych przecież rodaków którzy mimo wielkiej rutyny i doświadczenia pozostali tam na zawsze. Często z bardzo dobrym sprzętem i ekwipunkiem oraz asekuracją. Trzeba być niezwykle zdeterminowanym turystą żeby wyruszyć w góry o takiej porze roku....
Pozdrawiam
Niestety dość często ostatnio słychać te smutne wieści, ja nigy nie chodziłem po górach zaśnieżonych ponieważ zawsze wydawało mi się to zbyt niebezpieczne. Lubiłem za to oglądać wszelkie reportaże z wypraw zimowych naszych himalaistów, bardzo sławnych przecież rodaków którzy mimo wielkiej rutyny i doświadczenia pozostali tam na zawsze. Często z bardzo dobrym sprzętem i ekwipunkiem oraz asekuracją. Trzeba być niezwykle zdeterminowanym turystą żeby wyruszyć w góry o takiej porze roku....
Pozdrawiam
-
Widmo Brockenu
-

- Posty: 302
- Rejestracja: pn 13 paź, 2003
- Kontakt:
Hi Jurku!
snieg i lód wymagaja innej techniki i odpowiedniego sprzetu. Odrobilem swoje lekcje w Alpach... Nie bylo latwo
Mnie tez bardzo smuca te niepotrzebne smierci w górach... Ale wyobrazam sobie kogos kto kocha góry i chce wejsc... (moze sie myle ... i brawura przewazyla) . Przyjechal i pogoda i warunki sa paskudne... Mysli: nie ma problemu jakos sie uda! ..... i spadnie....
Naprawde szkoda chlopaków...
pozdro,
Widmo
snieg i lód wymagaja innej techniki i odpowiedniego sprzetu. Odrobilem swoje lekcje w Alpach... Nie bylo latwo
Mnie tez bardzo smuca te niepotrzebne smierci w górach... Ale wyobrazam sobie kogos kto kocha góry i chce wejsc... (moze sie myle ... i brawura przewazyla) . Przyjechal i pogoda i warunki sa paskudne... Mysli: nie ma problemu jakos sie uda! ..... i spadnie....
Naprawde szkoda chlopaków...
pozdro,
Widmo
Ja byłem właśnie takim turystą w ferie zimowe 2002 roku, kiedy wszedłem na całkiem oblodzony Kasprowy i Przełęcz Iwaniacką (Tatry Zachodnie), ale oczywiście w Tatry Wysokie nigdy bym się o tej porze nie wybrał!Jurek pisze:Trzeba być niezwykle zdeterminowanym turystą żeby wyruszyć w góry o takiej porze roku....![]()
Pozdrawiam
Pozdrawiam!
Re: A ludzie pchają się na grań...
Myślę, że wszytkiego po trochu...Mariusz pisze:Jak myślicie, czy to efekt głupoty małolatów, ich braku szacunku do gór, czy też elementarnej ignorancji komunikatów pogodowych i ostrzeżeń ratowników?
Rozsądek, roztropność i czujność powinna być uruchamiana za każdym razem, o każdej porze. Ja na przykład we wrześniu zadecydowałem, że nie pójdę na Świnicę, bo już na samym Zawracie było na tyle dużo śniegu, że adrenalina była zbytnio odczuwalna... Poza tym było już koło piątej, a ja miałem jeszcze w planie zejść do schroniska w Roztoce. I swój plan zrealizowałem
Góry nie znikną, nie wszystko na raz... Zawsze można zdobyć taką Świnicę, czy Rysy za rok, przy lepszych warunkach pogodowych.
-
Widmo Brockenu
-

- Posty: 302
- Rejestracja: pn 13 paź, 2003
- Kontakt:
Re: A ludzie pchają się na grań...
Łukasz, czy ja dobrze rozumiem - stojąc na Zawracie we wrześniu koło godziny 17:00 brałeś pod uwagę pójście na Świnicę? W takich warunkach (trochę śniegu na szlaku) do Kasprowego byś szedł pewnie z 1,5h i doszedł byś o zmroku. A co dalej? Kolejką na dół?Łukasz W. pisze: Ja na przykład we wrześniu zadecydowałem, że nie pójdę na Świnicę, bo już na samym Zawracie było na tyle dużo śniegu, że adrenalina była zbytnio odczuwalna... Poza tym było już koło piątej, a ja miałem jeszcze w planie zejść do schroniska w Roztoce. I swój plan zrealizowałemKto wie, czy gdybym jednak zdecydował się wejść wtedy na Świnicę, by mi się to udało... Możliwe, że po prostu by mnie wtedy tutaj z Wami nie było
![]()
Zresztą - jak schodziłeś do Roztoki to też już się pewnie ściemniało powoli..
Re: A ludzie pchają się na grań...
Rzecz w tym, że tą Świnicę to ja brałem pod uwagę jeszcze przed wyruszeniem z Zakopanego. A z pewnych powodów wyruszyłem później, a więc Świnica odpadła. Gdyby warunki były lepsze, na pewno bym się jeszcze na nią połakomił i przy zejściu bym po prostu mocno przyśpieszył, aby do schroniska w Roztoce, w którym planowałem nocleg, nie dotrzeć zbyt późnoMariusz pisze: Łukasz, czy ja dobrze rozumiem - stojąc na Zawracie we wrześniu koło godziny 17:00 brałeś pod uwagę pójście na Świnicę?
A jeśli stwierdziłbym, że to się nie uda, skorzystałbym z opcji noclegu w Piątce.
Pozdrawiam!
HMMM...powiem szczerze,że nie nigdy nie szarżowałam w górach.Znam swoje możliwości i nie wybaczyłabym sobie do końca życia,że z głupoty utknęłam na jakimś szczycie i muszę narażać niewinnych ludzi na ściąganie mnie z niego(już nie wspomnę o bardziej dramatycznej sytuacji)Słyszałam przeróżne opowieści toprowców o akcjach w górach--pomijając koszta,Ci ludzie narażają niejednokrotnie swoje życie przez brawurę innych.Trzeba o tym pamiętać ........a tak poza tematem..co myślicie o pozostawieniu kogoś w górach?(myślę szczególnie o sytuacji,kiedy wychodzi się z grupką znajomych i okazuje się,ze oni pędzą do przodu jak szaleni nie patrząc ,że ktoś inny ma język do samych stóp)...Niestety ja wiem aż za dobrze,że to boli.Może dlatego chodzę w góry sama. Cieplunie pozdrowionka dla wszystkich.
Idealnie jest, kiedy grupa dopasowuje się do tempa najsłabszego uczestnika, ale wiadomo, że to prawie nigdy się nie udaje. Poza sytuacjami, kiedy istotna jest wzajemna asekuracja (np. szczyty, granie), rozstanie się na szlaku w ogóle mi nie przeszkadza, a czasem jest wręcz przyjemne, bo zamiast ciągłego gadania, można w ciszy pokontemplwać szlak...
Bardzo mi się zachciało w góry, kiedy ten czerwiec do jasnej.... nadejdzie....
Bardzo mi się zachciało w góry, kiedy ten czerwiec do jasnej.... nadejdzie....
Chodziłem po Tatrach z kolegą 20 lat młodszym od siebie i rzeczywiście często bywało że on "biegał" po górach a ja człapałem na podejściach. Na przełęczach spotykaliśmy się znowu(on o wiele wczesniej podziwiał widoki i odpoczywał a ja się zjawiałem później) Podczas schodzenia już dorównywałem mu kroku i ogólnie nie było źle ponieważ na całej trasie utrzymywaliśmy niemalże kontakt wzrokowy. Tam gdzie było najtrudniej, nie było mowy o pośpiechu.
Pozdrawiam
Pozdrawiam
Witam,
Tak sobie buszuję po stroniczkach i trafiłem na rzecz, która dręczy mnie od dawna - dlaczego lezą i spadają? Z moich obserwacji i rozmów na szlakach wynika jedno-traktują góry jak wycieczkę do parku miejskiego lub wypad nad podmiejskie jezioro. Są całkowicie pozbawieni wyobraźni i umiejętności przewidywania oraz radzenia sobie w trudniejszych sytuacjach. Często podejmują decyzję o wyprawie na podstawie informacji z opisów szlaków z podanymi czasami przejścia, a pogodę oceniają według jej stanu w momencie i miejscu wyjścia. Najczęściej przeceniają swoje możliwości.
Myślę, że najczęsciej popełniają błędy ci, którzy byli raz czy dwa na szlaku i uznali, że są już gotowi do wyprawy w trudniejsze partie gór.
Pozdrawiam
Tak sobie buszuję po stroniczkach i trafiłem na rzecz, która dręczy mnie od dawna - dlaczego lezą i spadają? Z moich obserwacji i rozmów na szlakach wynika jedno-traktują góry jak wycieczkę do parku miejskiego lub wypad nad podmiejskie jezioro. Są całkowicie pozbawieni wyobraźni i umiejętności przewidywania oraz radzenia sobie w trudniejszych sytuacjach. Często podejmują decyzję o wyprawie na podstawie informacji z opisów szlaków z podanymi czasami przejścia, a pogodę oceniają według jej stanu w momencie i miejscu wyjścia. Najczęściej przeceniają swoje możliwości.
Myślę, że najczęsciej popełniają błędy ci, którzy byli raz czy dwa na szlaku i uznali, że są już gotowi do wyprawy w trudniejsze partie gór.
Pozdrawiam
Ja uważam, że błędy popełniamy wszyscy. Nie tylko w górach, na szlaku - ale w całym życiu.
I to nie tylko początkujący - także doświadczeni.
Skąd się wzięło powiedzenie: najlepsi narciarze
nogi łamią?
Jestem przekonany, że wielu forumowiczów ma
niezbyt ciekawe przygody związane z chodzeniem po górach.
Oczywiście są cyt.:"pozbawieni wyobraźni i umiejętności przewidywania....." k.c., ale nie można wszystkich
mierzyć jedną miarką.
A może właśnie ci najbardziej doświadczeni są tak pewni
siebie, że zapominają się czasami?
Jesteśmy tacy sami a każdy z nas jest inny.
I to nie tylko początkujący - także doświadczeni.
Skąd się wzięło powiedzenie: najlepsi narciarze
nogi łamią?
Jestem przekonany, że wielu forumowiczów ma
niezbyt ciekawe przygody związane z chodzeniem po górach.
Oczywiście są cyt.:"pozbawieni wyobraźni i umiejętności przewidywania....." k.c., ale nie można wszystkich
mierzyć jedną miarką.
A może właśnie ci najbardziej doświadczeni są tak pewni
siebie, że zapominają się czasami?
Jesteśmy tacy sami a każdy z nas jest inny.




