Koniec i początek roku w Beskidzie Sądeckim

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Koniec i początek roku w Beskidzie Sądeckim

Post autor: Izabela »

Marzył nam się Sylwester w górach, ale taki, by był z dala od wyciągów i tego całego blichtru. Mnie osobiście marzyło się miejsce, gdzie mogłabym spróbować podejścia na szczyty w warunkach zimowych, pomimo mojego braku zimowego doświadczenia , i które nie przerastałoby moich możliwości.I padło na Beskid Sądecki. Wybraliśmy sobie pewną Wieś w Dolinie Przysietnickiego Potoku - Przysietnicę która zaspakajała nasze oczekiwania. Piątkowa podróż minęła bez wrażeń, poza odcinkiem od Starego Sącza, gdzie wbiliśmy się w tasiemcowy korek, i jazda nużyła się okropnie. Za to na miejscu, Wieś przywitała nas jedną ze swych lokalnych atrakcji - słynnym fenowym wiatrem, zwanym przez miejscowych "halnym". Gospodarz załamywał ręce, bo ciepło z naszego pokoju na poddaszu wywiało, a przecież zapewniał nas o nim. Póki co rozsiedliśmy się w przestronnej kuchni, z prawdziwym piecem kaflowym z fajerkami. Gospodarz dla rozgrzania nastawił na herbatę, a na stół postawił galon śliwowicy łąckiej. Za oknem wichura i mróz, a w naszej kuchni buzuje ogień pod płytą, a śliwowica od wewnątrz rozgrzewa wybornie. I w takiej oto scenerii słuchaliśmy z uwagą opowieści o ludziach ze Wsi w Dolinie, chrakternych nad wyraz, ale przede wszystkim o koniach, które Gospodarz hoduje. Konie to jego pasja. Ma ich dziesięć, sam jeździ konno od dziecka. Dom w którym się rozgościliśmy ma sto lat. Odziedziczył go po rodzicach. Na stałe z rodziną mieszka w innym miejscu. Jednak tu spędza każdą wolną chwilę. Dom stale odwiedzany jest przez tych, którzy bez koni żyć nie mogą. Poznaliśmy młodych ludzi, którzy z pobliskich miejscowości przyjeżdżaja na każdy weekend by doglądać koni. Na stałe w domu rezyduje Asia, instruktorka konnej jazdy. Chociaż jest młoda już podjęła decyzję,że jej praca będzie związane z końmi. To na niej ciąży obowiązek doglądania stadniny. Córka Gospodarza, urocza nastolatka także kroczy śladami taty. Naszym planom chodzenia po gorach w obecnych warunkach Gospodarz się dziwi. Pyta gdzie chcemy iść. My chcemy na Prehybę. Radzi nam, by gdy wyjdziemy z domu przejść przez jego padoki, i obok okolicznych przysiółków do zielonego szlaku z Barcic, który prowadzi na Wdżary Niżne. Żeby zrealizować zamierzenie, potrzebny nam czas. Postanawiamy, że wstaniemy o piątej rano. Jednak budzi nas jasny blask przenikający okno poddasza. Znaczy to, że nasze mocne postanowienie wczesnego wyruszenia na szlak diabli wzięli. Na dodatek "halny" grasuje w najlepsze. Ale co tam! Humory dopisują. Miło robi się śniadanie w dużej, wiejskiej kuchni. Wreszcie udajemy się na mały rekonesans. Odczuwalność przenikliwego wiatru łagodzi nieco słońce. Pniemy się w górę. Coraz staję i rozglądam się wokół. Dla mnie to inny, tajemniczy świat. Te nieliczne chałupy rozrzucone na wzgórzach. Ten klimat i cisza, którą jedynie szum wiatru zakłóca. I tylko moje ślady na śniegu. Białe połacie pól w słońcu skrzą się i mienią, jakby usiane diamentami. Oczywiście aparaty idą w ruch, bo nie sposób przejść koło takiego bogactwa obojętnie.
Obrazek
...chałupy rozrzucone na wzgórzach...
fot. Alan


Obrazek
...białe połacie pól w słońcu skrzą się i mienią, jakby usiane diamentami...
fot. Ola


W dobrych nastrojach docieramy na Wdżary Niżne. I niestety to tyle na co nas stać. Dowodzący Główny Fotograf (DGF) zarządza odwrót ze względu na późną już porę, ale także na niepokojącą pogodę. Robi się coraz zimniej i wiatr stale się wzmaga. Urozmaicamy sobie nieco powrót i schodzimy szlakiem zielonym do jego początku, czyli do Barcic. W końcówce zdajemy się na świetną orientacje w terenie naszego DGF. Wchodzimy na odkryty grzbiet i przez moment zmuszeni jesteśmy walczyć z porywajacą wichurą. W takich warunkach trudno jest podziwiać okoliczne krajobrazy. Umyka nam widok na Makowicę. Postanawiamy nie wracać drogą, bo to nudne, ale niejako na przełaj przez pagór, bodajże o nazwie Grabowce(460m). Do domu docieramy już po ciemku. Nie wchodzimy jednak do środka, tylko udajemy się do stajni. Zapoznajemy się z końmi. Każdy z nich jest innej maści i wzrostu. Naszym ulubieńcem staje się Dragon, bo jest najbardziej pogodny, daje się głaskać i drapać za uchem. To taki pstrokaty, niewysoki konik o łagodnym spojrzeniu. Ale niezły z niego spryciarz. W boksach przy klaczach ma swojej roboty dwa źrebięta. I to przy jakich wysokich, w porównaniu do Dragona klaczach. Ponoć stało się to tak, że klacze niczego nie podejrzewając polegiwały na padokach wygrzewając się w słońcu. Dragon przeskoczył płot i wykorzystał sposobność. Klacze grubły i grubły aż wszystko się wydało.
Wieczór mija nam przy gorącej kolacji i grzańcu na wspominkach i na oglądaniu zrobionych zdjęć. Ola i Alan mają jeszcze siłę późną porą pokonywać płoty i wzniesienia na pobliską górkę by studiować mapę nieba. Ja sobie tę atrakcję odpuszczam. W niedzielę chcemy iść na Wielkiego Rogacza. Mam nadzieję, że tym razem uda nam się odpowiednio wcześnie wstać. Bardzo chciałabym dotrzeć też na Radziejową, wszak jestem kolekcjonerką klejnotów Korony Gór Polski, i Radziejowej do kolekcji mi brakuje.
Niedziela okazała się być dniem słonecznym i już bezwietrznym. Wsiadamy do samochodu i jedziemy do Piwnicznej. Żeby nie tracić czasu zatrzymujemy się na parkingu nieopodal wyciągu. Dalej w górę powszechnie znanym, głównym szlakiem beskidzkim (oznakowanym czerwono) przez Obidzę i Przełęcz Gromadzką do szlaku niebieskiego prowadzącego na Rogacze. Tą drogą wiosną zeszłego roku schodziłam z Wielkiego Rogacza. Większość ludzi chodzących po górach wie jak bardzo malownicza i bogata widokowo jest ta trasa. To istny taras wychodzący na różnorodne pasma gór, od Tatr Wysokich począwszy.

Obrazek
...od Tatr Wysokich począwszy...
fot. Alan


Niestety stacja narciarska w Suchej Dolinie z całą swoją infrastrukturą i muzyką obcojęzycznych szlagierów przez moment burzy nastrojowość tego zakątka przyrody. A jeszcze bardziej podjeżdżające z warkotem na Obidzę śnieżne skutery, na których jakże ochoczo "popisują" się przed swoimi latoroślami tatusiowie. "Popisują się" brawurowymi pląsami tratując przy okazji malutkie świerki. W drodze powrotnej jakże przykro było patrzeć na efekt tej "zabawy" Przytłaczające wrażenie potęgowała cisza na tym opuszczonym już nierównym "polu walki". Jak wyrzut sumienia jawiły się pozostawione głębokie ślady skuterów, ktore zadały śmiertelne ciosy drzewkom. Co za barbarzyństwo!

Obrazek
...przykro było patrzeć na efekt tej "zabawy"...
fot. Izabela


Jak już wspomniałam, trudno przy w miare dobrej pogodzie, nie zatrzymać się, by choć chwilę nie pokontemplować widoków, nie mówiąc już o foceniu. Uwieczniane zostawały, już od Obidzy, Tatry Wysokie, i jakże pięknie widoczne Trzy Korony w Pieninach. A nawet Kralova Hola w Tatrach Niżnich. Babia Góra jawiła się z wierzchołkiem jakby cukrem posypanym. Już od momentu przejścia na szlak niebieski powrócił kameralny nastrój i turystów po drodze spotykalismy niewielu. Wielkigo Rogacza (1182m n.p.m.), pomimo częstych postojów osiągnęliśmy o przyzwoitej porze, więc śmiało ruszyliśmy na Radziejową.

Obrazek
...trudno nie zatrzymać się, by choć chwilę nie pokontemplować widoków...
fot. Ola


Obrazek
...Tatry Wysokie...
fot. Alan


Obrazek
...nawet Kralova Hola w Tatrach Niżnich...
fot. Alan


Radziejowa(1262m n.p.m.) to najwyższy wierzchołek pasma Beskidu Sądeckiego. To bardzo atrakcyjny szczyt nie tylko poprzez to, że wybitny dla swego pasma, ale dlatego,że wejście na Radziejową wiąże się z możliwością posmakowania panoramy dookolnej na Tatry i Gorce, Beskid Niski, Pieniny,Pasmo Jaworzyny. Od niedawna( 2006r.) udostępniono na niej turystom wysoką wieżę widokową.
Zachód słońca zastał nas już powracających grzbietem Wielkiego Rogacza. To dopiero było spektrum. Najpierw się wybłękiciło, a niższe pasma gór wydały się zatopione jakby w chmurzastym morzu Tetydy. Szczególnie jeden moment dostarczył nam emocji. Nie potrafię opisać tego co działo się na horyzoncie. To istne science fiction. Niepokojaco piękny spektakl gry światła i chmur tuż nad najwyższymi szczytami Tatr. DGF zrobił niesamowite zdjęcie.

Obrazek
...istne science fiction...
fot. Alan


Obrazek
...Pieniny...
fot. Alan


Trasę od Obidzy do parkingu pokonaliśmy już w ciemności. Wieczór, dobrym już zwyczajem spędzamy na posiadzie. Gospodarz gorąco zachęcał nas do przyjazdu wiosną lub latem, byśmy wzięli udział w konnym rajdzie na Prehybę. Propozycja została przyjęta z entuzjazmem. Byc może odrobinę zbyt wielkim entuzjazmem, bo nazajutrz efektem była późna gotowość wyjścia na szlak. W sylwestrowy poniedziałek jak bumerang wróciła chęć zdobycia jesli nie Prehyby, to choćby Wietrznych Dziur. Postanowiliśmy ruszyć szlakiem z Rytra. Dzień okazał się pochmurny, a w powietrzu wisiał opad śniegu. Podjechaliśmy najbliżej jak tylko się dało. A dało się na ostatni parking tuż przed zakazem kołowego ruchu. Szlakiem niebieskim weszliśmy na leśną drogę do Doliny Wielkiej Roztoki. To ta sama dolina, z której pochodzi słynny Rogaś Marii Kownackiej, wcale nie fikcyjny jak się okazuje. Zaczyna padać śnieg. Mijamy, po prawej stronie kapliczkę i pniemy się stromo w górę. Kilka razy przechodzimy zamrożony potok. Światło bardzo rozproszone, gdzieś zanikły wszelkie barwy. Jest spokojnie i cicho. Poddaję się urokowi chwili.Patrzę na bezlistne gałęzie drzew opatulone przez śnieg jak wyszukaną mufką. Prawdziwy majstersztyk. Patrzę na gałęzie z zeschłymi liśćmi na których krople wody naśladowczo zamieniły się w lodowy liść. Prawdziwe dzieło sztuki.Widzę jak pojedyńcze płatki śniegu mozolnie zabudowują przestrzeń, podziwiam budulec wysublimowany w kształcie. Szczerze mówiąc wokół mnie jest tak dziewiczo, że mam opory burzyć swoim przemieszczaniem się tę nieskaziltelność.

Obrazek
...mijamy, po prawej stronie kapliczkę i pniemy się stromo w górę...
fot. Izabela


Obrazek
...patrzę na gałęzie z zeschłymi liśćmi...
fot. Izabela


Obrazek
...podziwiam budulec wysublimowany w kształcie...
fot. Izabela


Docieramy na grzbiet Wdżarów. W to samo miejsce do którego doszliśmy pierwszego dnia. Nie mamy najlepszego czasu, jednak postanawiamy iść dalej. Podchodzimy stale w górę. Po drodze mijamy polanki śródleśne. Dochodzimy do Wdżarów Wyżnych. Tu na jednym z drzew dostrzegamy tabliczkę. To miejsce śmierci przewodniczki beskidzkiej, która zginęła tu w 1991r. tragicznie wraz z 2,5 letnim synkiem. Zastanawiamy się co było powodem? Domyślamy się,że na skutek porażenia piorunem. Później nasz domysł potwierdza informacja na ten temat w przewodniku. Aura nie zachęca do dalszego marszu. Wszystko wokół pogrąża się we mgle. Idziemy jeszcze kawałek stromo lasem pod górę. DGF po namyśle zarządza jednak odwrót. No cóż, schodzimy. Na otarcie łez mała lekcja instruktażu i próba zejścia w rakach. Idzie całkiem niezle. Już o zmroku docieramy na parking i wracamy do naszej Wsi w Dolinie. Szykujemy sobie kolację. Potrawy gotują się na prawdziwym piecu. Fajnie jest. Po kolacji pokój ustrajamy w palące się świece. Okno na obrzeżach pięknie wyrzeźbił nam mróz. Komin od kominka daje nam ciepło. Pachnie pomarańczą. Siedzimy sobie, sącząc małe co nieco i lecą wspominki o wspólnych wyprawach, których już się nazbierało, snują się przyszłe plany wyjazdów w góry... Jest czarownie i coraz weselej, jak przystało na Nowy Rok.
Już po toastach i życzeniach staję w oknie i powraca to, co dane było mi przeżyć przez te kilka dni. W zimowych górach byłam pierwszy raz. I doświadczyłam w nich jakby trzech stanów: pierwszego, gdy wiał "halny" i gdy musiałam z niejakim trudem wbijać stopy w twardą skorupę śniegu by się utrzymać i posuwać do przodu, drugiego, gdy śnieg miejscami miał konsystencję sorbetu w wersji zmrożonej, i gdy musiałam starać się być uważną, i trzeciego gdy śnieg utworzył białą puszystość, i wtedy wkładałam zwiększony wysiłek by utorować sobie drogę. Góry zimą są wymagające. Jednak takie też mnie pociągają. Próbuję jakoś ogarnąć przeżyte wrażenia.
Przypomniało mi się, co wyraził o relacji człowieka i przyrody Blaise Pascal " Czymże jest człowiek w przyrodzie? Nicością wobec nieskończoności, wszystkim wobec nicości, pośrodkiem między niczym a wszystkim".

Obrazek
Izabela

Obrazek
Alan, Ola


Pozdrawiam
Izabela
Ostatnio zmieniony ndz 06 sty, 2008 przez Izabela, łącznie zmieniany 4 razy.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

mieliśmy tam być w tym samym czasie - niestety nie wyszło :(
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
horolezec

-#6
Posty: 1608
Rejestracja: wt 06 gru, 2005
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Post autor: horolezec »

Przepiękne zdjęcia!!! Science fiction dałem na tapete - rewelacja! :)
Awatar użytkownika
Barek

-#5
Posty: 688
Rejestracja: ndz 29 sty, 2006
Lokalizacja: Łódź

Re: Koniec i początek roku w Beskidzie Sądeckim

Post autor: Barek »

Swietny wyjazd no i te FOTKI!!!!!!!!!!!ehh....widok Tater z tamtad...no BAJECZNY!! :D
pozdrawiam
Awatar użytkownika
cyganeria

-#6
Posty: 1028
Rejestracja: ndz 25 gru, 2005
Lokalizacja: w ludziach tyle nienawiści?...

Post autor: cyganeria »

Nooo, fotki rewelacja :) A przehybę zdecydowanie jesienią polecam :) pięknie jest tam zawsze, ale ja szczególnie lubię jesienią, chyba dlatego ze mam słabość do tej pory roku :)
(...) Ku przełęczom, Ku wierchom, Ku graniom...
Ja za nią... (...)
ulala11

-#2
Posty: 69
Rejestracja: pt 14 gru, 2007
Lokalizacja: małopolska

Post autor: ulala11 »

Tak nasze rejony to również przepiękne widokowo trasy... Przehyba, radziejowa, obidza. Też lubię tamtędy dreptać, choć przyznaje dawno nie byłam :(. Każdą okazje wykorzstuje teraz na wyjazd w Tatry, ale musze to nadrobić zwłaszcza przez te zdjęcia, które sprawiły że zatęskniłam za pasmem radziejowej.
"Nasza ziemia pachnie człowiekiem,
a człowiek pachnie ziemią,..."
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Kolejna przedniej próby relacja duetu I&A. Aż by się chciało znowu w Beskid Sądecki pojechać... :]
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Mariusz pisze:Kolejna przedniej próby relacja duetu I&A.
tak, stanowczo ten duet potrafi zagrać na strunach duszy, zarówno słowem jak i obrazem... :)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Alan

-#7
Posty: 3033
Rejestracja: czw 30 cze, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Alan »

Barek pisze:Swietny wyjazd no i te FOTKI!!!!!!!!!!!ehh....widok Tater z tamtad...no BAJECZNY!!
jak dla mnie to jeden z lepszych widokow jakie znam w calych Baskidach
horolezec pisze:Science fiction dałem na tapete
dzieki, tutaj wersja dla bardziej wymagajacych ;)
Obrazek
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Alan pisze: dzieki, tutaj wersja dla bardziej wymagajacych ;)
Jeśli masz wersję "dla jeszcze bardziej wymagających" to poproszę na maila - zostało mi trochę pustych miejsc na ścianach i chętnie bym jedną z nich przyozdobił tym widokiem w jakimś większym formacie.
:)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Alan

-#7
Posty: 3033
Rejestracja: czw 30 cze, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Alan »

ano - poszlo
Mariusz pisze:(...)duetu(...)
patrzac po autorach zdjec to nie duet a trio :)
magic

-#4
Posty: 343
Rejestracja: pn 02 paź, 2006

Post autor: magic »

dech zapiera, foty nr 3 i 8 :O
staszek

-#5
Posty: 843
Rejestracja: czw 03 maja, 2007

Post autor: staszek »

tutaj wersja dla bardziej wymagajacych

Pozwoliłem sobie się poczęstować :) Ładnie wygląda jako tapeta . Dziękuję :)
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Mefi napisał
mieliśmy tam być w tym samym czasie - niestety nie wyszło
- przykro mi. "Tam" czyli konkretnie gdzie, w Przysietnicy? :) Tak czy siak szkoda, fajnie byłoby się spotkać, ale mam nadzieję,że co się odwlecze to nie uciecze :)
staszek napisał
Swietny wyjazd no i te FOTKI!!!!!!!!!!!ehh....widok Tater z tamtad...no BAJECZNY!!
- tak, było cudnie. Główny Fotograf jak widać nie zmarnował plenerów, i chwała mu za to! :)
Gosieńka napisała
A przehybę zdecydowanie jesienią polecam
- z pewnością się zdecydujmy, to już sobie postanowiliśmy :)
ulala11 npisała
Tak nasze rejony to również przepiękne widokowo trasy...
Jestem zakochana w Twoim rejonie :) Wyjątkowo piękny!
ulala napisała
Każdą okazje wykorzstuje teraz na wyjazd w Tatry,
- rozumiem :) - a ja wykorzystuje każdą okazję by wyjechać po prostu w góry, także w Tatry, ale nie dyskredytuję innych gór. Bo wiem,ze mogłabym na tym za dużo stracić. W sierpniu byłam w Dolinie Gąsienicowej w Murowańcu. W naszym pokoju była wiekowa górołazka,(dawna alpinistka) która corocznie przyjeżdza do Murowańca by wejśc na Kościelec, bo tylko jeszcze na ten szczyt ma odwagę. Powiedziała mi,ze jesli zdarzy się,że juz nie będzie w stanie przejść Boczania, to juz z domu na krok się nie ruszy. Powiedziałam jej ,że są inne piękne pasma gór w których z pewnością świetnie sobie poradzi. Odpowiedziała mi,że albo Tatry albo nic, bo żadnych inny gór nie uznaje. Byliśmy w schronisku ponad tydzień, kobieta większość czasu spędzała sama w pokoju, bo żle się już na tej wysokości czuła....To było takie smutne!
Pozdrawiam Izabela
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Izabela pisze:"Tam" czyli konkretnie gdzie, w Przysietnicy?
w Piwnicznej
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Mariuszu I Iwono - dziękujemy serdecznie. Czujemy się zaszczyceni :)
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Mefi napisał
w Piwnicznej
- uuu...wielka szkoda, spotkanko byłoby na bank :(
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
ulala11

-#2
Posty: 69
Rejestracja: pt 14 gru, 2007
Lokalizacja: małopolska

Post autor: ulala11 »

Bardzo polecam głównie ze względu na klimacik Halę Łabowską i Niemcową. Mnie osobiście kojarzą sie bardzo ze szkołą średnią. Na Halę Łabowską co roku odbywaliśmy rajdy szkolne. super czasy, szkoda że juz tak odległe ;)
"Nasza ziemia pachnie człowiekiem,
a człowiek pachnie ziemią,..."
ulala11

-#2
Posty: 69
Rejestracja: pt 14 gru, 2007
Lokalizacja: małopolska

Post autor: ulala11 »

A Przehybą często rozpoczynam sezon wiosenny...
"Nasza ziemia pachnie człowiekiem,
a człowiek pachnie ziemią,..."
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

ulala11 napisała
Bardzo polecam głównie ze względu na klimacik Halę Łabowską i Niemcową.
- zakodowane :) A coś więcej o tym klimaciku możesz? Może masz jakieś foty?
Pozdrawiam
Izabela
ODPOWIEDZ