staszek pisze:Przepisy przeciwpożarowe oczywiście nadal obowiązują. Zgodnie z w/w przepisami można być stratowanym w pokoju w schronisku. Przepisy jednak nie dopuszają stratowania na korytarzu lub też klatce schodowej
Pożar w Murowańcu, to wcale nie jakieś hipotetyczne przypuszczenia. Było już coś takiego: dokładnie 5-go grudnia 1963 roku spłonął dach i całe poddasze... Ogień został zaprószony przez turystów śpiących w przepełnionym poddaszu tzw. "trupiarni" lub "trumnie", a nigdy nie nocowała tam "stonka". Po odbudowie ta część schroniska nie jest już udostępniana nocującym.
Rozmawiałem z człowiekiem nocującym wtedy w schronisku i... nie mam ochoty na podobne doświadczenia. Innym także nie życzę...
Udostępnianie przez nocujących podłogi w pokojach a nawet "zagęszczanie" łóżek jest praktykowane w dalszym ciągu, ale zwykła kultura wymaga, by uzyskać ustną akceptację wszystkich śpiących w danym pokoju... Inna sprawa, że te praktyki wiążą się czasem z całkowitym unikaniem opłaty za nocleg, a to już jest zwykły kant.
Natomiast "numery" obsługi z dokwaterowywaniem do pokoi należy natychmiast zgłaszać do firmy administrującej także tym schroniskiem. Firma nazywa się Karpaty - link do strony skąd można wysłać maila (są także numery telefonów) zamieściłem kilka postów wyżej.
Jakby na sprawę nie patrzeć, każda dodatkowa ponad stan nominalny osoba nocująca w schronisku zwiększa prawdopodobieństwo zaistnienia tragedii w razie jakiejkolwiek paniki w nocy.
Jak zwykle w takich wypadkach potrzebny jest zdrowy rozsądek, a decyzja czy obsługa zgodzi się na "podłogę" dla kogoś docierającego po ciemku do schroniska, zawsze wiąże się ze zwiększonym ryzykiem dla innych nocujących.
Punkt widzenia sprawy zależy zazwyczaj od miejsca siedzenia: albo nam potrzebny jest ten dodatkowy nocleg, albo to nam kogoś dokwaterują. Przez całe życie bywałem w tej drugiej sytuacji, ale raz zdarzyło mi się być w pierwszej i... pamiętając to, jestem dość tolerancyjny.