Czy to choroba???

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
ulala11

-#2
Posty: 69
Rejestracja: pt 14 gru, 2007
Lokalizacja: małopolska

Post autor: ulala11 »

gosieńka pisze: jesteś pewna że mieścinie?
no tak, w sumie to wieś ;) ale za to pięknie usytuowana. nieraz sobie już myślałam, że mogłabym mieć mały domek z taim widoczkiem, chociażby letniskowy.
"Nasza ziemia pachnie człowiekiem,
a człowiek pachnie ziemią,..."
Awatar użytkownika
mamut

-#3
Posty: 116
Rejestracja: pt 24 mar, 2006
Lokalizacja: 17°05'E 52°15'N

Post autor: mamut »

Nie choroba a miłość do grobowej deski :)
Myślenie, kiedy znowu pojadę,jaka jest pogoda,dlaczego tam jest słońce a mnie tam nie ma,jakie są warunki,jakie widoki itp.itd.......
ps
wczoraj rano w TVN pokazali Białkę Tatrzańską w słońcu ze śniegiem, błękitnym niebem buuu............
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Nie musi być TVN. Przypuszczam że tutaj jest o wiele więcej http://www.zakopane.tv/view_video.php?v ... 83dd475529

Taka pogoda jest cały czas.
Patrzę też na kamerki na stokach narciarskich. Już jest sporo ludzi...
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
Hania

-#3
Posty: 140
Rejestracja: wt 11 kwie, 2006
Lokalizacja: że znowu ;)

Post autor: Hania »

Od kilku dni <bodajże od poniedziałku> na kamerkach widać rewelacyjną pogodę w Tatrach 8)
Awatar użytkownika
Rafał

-#6
Posty: 1111
Rejestracja: pt 05 maja, 2006
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Rafał »

Hania pisze:Od kilku dni <bodajże od poniedziałku> na kamerkach widać rewelacyjną pogodę w Tatrach
Było (jest?) słonecznie, cieplutko, świetna widoczność i prawie kompletne pustki na szlakach. Taka właściwie idealna zima :)
Obrazek
A wieczorem, śnieg na drzewach iskrzący się w blasku księżyca... po prostu bajka :)
PS. Chociaż wciąż nie przepadam za tym białym dziadostwem :P
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Rafał pisze:prawie kompletne pustki na szlakach.
Teraz to się chyba trochę zmieni? Święta, wolne od pracy...
Faktycznie bajka.
Rafał pisze:PS. Chociaż wciąż nie przepadam za tym białym dziadostwem
Tia... to tak jak większość. :P
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
Rafał

-#6
Posty: 1111
Rejestracja: pt 05 maja, 2006
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Rafał »

Agaar pisze:Teraz to się chyba trochę zmieni? Święta, wolne od pracy...
W czwartek na Czerwonych Wierchach nie spotkałem nikogo :) A teraz na święta z pewnością zwiększy się liczba turystów... chociaż na pewno daleko będzie od frekwencji letniej, zwłaszcza w wyższych partiach. Większość ludzi przyjeżdżających teraz na Podhale to narciarze.
Awatar użytkownika
Hania

-#3
Posty: 140
Rejestracja: wt 11 kwie, 2006
Lokalizacja: że znowu ;)

Post autor: Hania »

Rafał,no zdjęcie to powala normalnie... 8) najchętniej rzuciłabym wszystko i myk do pociągu;niestety do lutego muszę poczekać.
Awatar użytkownika
Rafał

-#6
Posty: 1111
Rejestracja: pt 05 maja, 2006
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Rafał »

Hania pisze:najchętniej rzuciłabym wszystko i myk do pociągu
Znam to uczucie, na szczęście z Krakowa mam blisko i mogę pojechać w każdy wolny dzień (chociaż pewne rejony dalszej Słowacji pozostają poza zasięgiem; no i jest sezonowe zamknięcie szlaków). Teraz pojechałem po raz pierwszy od 3 miesięcy... i te 3 miesiące bez Tatr to jest dla mnie obecnie strasznie długi okres.
Jak byłem młody (podstawówka) to jeździłem w Tatry tylko raz w roku w lecie... i zawsze bardzo na to czekałem. Planowałem trasy już na wiele miesięcy przed wakacjami. Teraz - to są głównie wyjazdy 1-3dniowe; dają trochę mniej radości przez swoją krótkość, ale za to są częstsze.
Najgorzej jest gdy w tygodniu (pon-pt) jest dobra pogoda, a na weekend na złość robi się brzydko... tak było w tym październiku i doprowadzało mnie to do frustracji :x ; jednocześnie jestem zbyt "porządny" (tudzież kujonkowaty) aby opuszczać zajęcia na studiach.
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Rafał pisze:A wieczorem, śnieg na drzewach iskrzący się w blasku księżyca... po prostu bajka
A nie mówiłam, że w zimowych Tatrach też można (a nawet trzeba) znależć coś optymistycznego - jak nie ma innego sposobu na zbyt długą zimę ? :P . Przepiękne zdjęcie. Taka pogoda,jaka w ostatnich dniach jest w górach - osłabia mnie po prostu przed komputerem :( . Mam nadzieję, że pierwsza połowa stycznia też będzie taka piękna (jedziemy !!!!!! :) ). I z tą nadzieją jakoś muszę do tego czasu dotrwać :( . Pozdrawiam. Ala.
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Rafał

-#6
Posty: 1111
Rejestracja: pt 05 maja, 2006
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Rafał »

Zakochani w Tatrach pisze: Mam nadzieję, że pierwsza połowa stycznia też będzie taka piękna (jedziemy !!!!!! ).
Znowu??? :P :P :P Tyle już Waszych relacji się pojawiło, że gotów jestem uwierzyć, że połowę czasu spędzacie w Tatrach... i że wielu Forumowiczów Wam tego zazdrości ;)
Ale to oczywiście świetnie, że potraficie tak wspaniale wykorzystać wolny czas... i czerpać z życia to co najlepsze. :)
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Rafał pisze:Jak byłem młody (podstawówka) to jeździłem w Tatry tylko raz w roku w lecie... i zawsze bardzo na to czekałem. Planowałem trasy już na wiele miesięcy przed wakacjami.
To o mnie? ;) Sporo siedziałam w mapach i planowałam już dokładnie gdzie pójdziemy. 2 wersje - na dobrą i złą pogodę.
Teraz tez jeżdżę 1, może 2 razy w roku, ale już jest większy spontan z trasami.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Rafał pisze:Znowu??? Tyle już Waszych relacji się pojawiło, że gotów jestem uwierzyć, że połowę czasu spędzacie w Tatrach... i że wielu Forumowiczów Wam tego zazdrości
I tak za mało, niż by się chciało.... :) . W listopadzie i grudniu nie byliśmy :( . A młodzi forumowicze ....... myślę, że w sumie i tak więcej przed nimi, niż przed nami, więc nie mają nam czego zazdrościć :) . Ala.
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Rafał

-#6
Posty: 1111
Rejestracja: pt 05 maja, 2006
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Rafał »

Zakochani w Tatrach pisze:I tak za mało, niż by się chciało.... .
Z tą "chorobą" niestety tak już jest. Im dłużej jest się w górach, tym bardziej chce się później znów pojechać.

Ale czy to jest naprawdę choroba? Chyba nikt z Forumowiczów tak naprawdę nie sądzi. Chorobą można by nazwać ciągłe siedzenie na d**** w domu, wieczne bycie zabieganym, niedostrzeganie piękna otaczającego świata przyrody i brak chęci jego głębszego doświadczenia, poznania i zrozumienia. Tak to odbieram.
Agaar pisze:2 wersje - na dobrą i złą pogodę.
Ja miałem zwyczaj chodzenia "za wszelką cenę" tj. (w dużym stopniu) niezależnie od pogody, obecnie stałem się trochę rozsądniejszy.
Agaar pisze:Teraz tez jeżdżę 1, może 2 razy w roku, ale już jest większy spontan z trasami.
I jakie masz wrażenia? Tzn. czy takie spontaniczne wyjazdy dają Ci więcej radości, niż te zaplanowane? Bo ja mam tak, że z jednej strony bardzo lubię sobie różne wypady planować i... robię to często, niekoniecznie jako konkretne plany, a bardziej coś w stylu takich małych marzeń, które dodają mi sił podczas nudnych, szarych dni. Z drugiej strony, gdy za bardzo o czymś myślę, to po pewnym czasie następuje "zmęczenie materiału" i aż nie chce mi się później jechać. ;)
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Rafał pisze:Tzn. czy takie spontaniczne wyjazdy dają Ci więcej radości, niż te zaplanowane?
W sumie to sama nie wiem. To nie jest tak, że absolutnie nic nie planuję. Tyle że teraz, to bardziej układa mi się to w głowie, a nie jak kiedyś - że pisałam na kartkach każdy punkt wycieczki dokładnie. Czytam też w necie, oczywiście Nykę też już przeryłam i upatruję fajne miejsca, które chciałabym odwiedzić. Niekiedy bardzo zależy mi na powtórzeniu szlaku, który zrobił na mnie duże wrażenie. Albo też pokazać komuś, kto nigdy tam nie był.
Także jest to takie planowanie w głowie bez konkretów. ;)
Rafał pisze:Z drugiej strony, gdy za bardzo o czymś myślę, to po pewnym czasie następuje "zmęczenie materiału" i aż nie chce mi się później jechać.
Tia, Ty mi tu kitu nie wciskaj, bo tak czy siak jedziesz. ;)
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
Rafał

-#6
Posty: 1111
Rejestracja: pt 05 maja, 2006
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Rafał »

Agaar pisze:Albo też pokazać komuś, kto nigdy tam nie był.
Ostatnio bardzo chciałbym pokazać paru osobom Dolinę Białej Wody. Tylko się zastanawiam, czy to się uda tzn. (oprócz tego czy ktokolwiek zechce w ogóle pojechać) czy uda mi się pokazać ją tak jak ja to widzę... jako naprawdę wyjątkowe miejsce na ziemi. Pewnie nie i pozostanie pewien niedosyt... poza tym boję się, że długość doliny może odwrócić uwagę od kontemplacji przyrody.
Agaar pisze:Tia, Ty mi tu kitu nie wciskaj, bo tak czy siak jedziesz.
To żaden kit... naprawdę wielu planów nigdy nie zrealizowałem, pomimo tego, że mam blisko. Wiesz... to tak już jest, że człowiek czasem chciałby coś zrobić, ale albo coś mu w tym przeszkadza, albo się boi, albo nie ma z kim to zrobić, albo...(i tu wstaw wszelkie możliwe powody)
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Rafał napisał
Tylko się zastanawiam, czy to się uda tzn. (-) czy uda mi się pokazać ją tak jak ja to widzę... jako naprawdę wyjątkowe miejsce na ziemi. Pewnie nie i pozostanie pewien niedosyt...
- wiesz, każdy z nas ma inny próg wrażliwości. Mało prawdopdobne, by ktoś inny odczuwał dokładnie to samo co my, i nie dotyczy to wyłącznie gór, może też świtu nad jeziorem, zachodu słońca nad morzem itp. Jednak sądzę,że próba podzielenia się z kimś tym, co czujemy, warta jest zachodu, bez wzgledu na efekt. :-)
Pozdrawiam
Izabela
ulala11

-#2
Posty: 69
Rejestracja: pt 14 gru, 2007
Lokalizacja: małopolska

Post autor: ulala11 »

Izabela pisze:sądzę,że próba podzielenia się z kimś tym, co czujemy, warta jest zachodu, bez wzgledu na efekt
zgadzam się. Ja wielokrotnie brałam na moje górskie tripy osoby, które pierwszy raz były w górach. część z nich zaraziłam. Pozostali wrócili do swoich codziennych zajęć. Kiedy komuś opowiadam o jakimś moim wypadzie nie jestem w stanie oddać jego klimatu. Ale mimo to ludzie są zainteresowani i często chcą sie sami przekonać. w trasie jednak różnie bywa. są nawet tacy, którzy już po godzinie pytają jak daleko do schroniska, gdzie usiedliby, zjedli i najchętniej wrócili spowrotem. z tego właśnie powodu coraz niechętniej podchodze do tzw "żółtodziobów" gdyż zdarza sie że ten klimat po prostu psują. najlepiej wyjeżdzać ze stałą ekipą, z którą wiesz że wyjdziesz nawet przy nienajlepszej pogodzie tylko po to by po prostu tam być.
"Nasza ziemia pachnie człowiekiem,
a człowiek pachnie ziemią,..."
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Izabela pisze:sądzę,że próba podzielenia się z kimś tym, co czujemy, warta jest zachodu, bez wzgledu na efekt.
Czy mówisz o uwrażliwieniu kogoś na emocje wynikające z piękna przyrody?
Jeśli tak, to widzę szanse jedynie w stosunku do osób podatnych, a i to tylko takich, z którymi łączą nas głębokie relacje osobiste. Żadnych szans nie ma moim zdaniem na przykład nawet genialny przewodnik ale prowadzący 30-to osobową grupę...
ulala11 pisze:coraz niechętniej podchodze do tzw "żółtodziobów" gdyż zdarza sie że ten klimat po prostu psują. najlepiej wyjeżdzać ze stałą ekipą
No, dokładnie! Taka stała "ekipa" bywa, że zatrzymuje się i wtapia w klimat bez potrzeby mówienia czegokolwiek... Piękne momenty! Kupę pracy, od cholery wysiłku oraz wyrzeczeń warto włożyć, by zbudować taki zespolik. Czasem udaje się tylko dwuosobowy, ale i to warto. Wiem, bo... mam.
Rafał pisze:Wiesz... to tak już jest, że człowiek czasem chciałby coś zrobić, ale albo coś mu w tym przeszkadza, albo się boi, albo nie ma z kim to zrobić, albo...
Tere fere...
Opowiastka o niemocy:
- Ja nie mogę, ty nie możesz, on, ona, ono nie może, my nie możemy, wy nie możecie, oni... kurna! co oni zrobili, że mogą?
- Ano, podglądaj tych co mogą i ucz się jak móc, a nie tylko chcieć gadać o... chęciach.
Kupę lat temu mój promotor pracy magisterskiej rzekł mi na podobne moje rozterki: "Każdy średnio rozgarnięty człowiek znajdzie bez trudu sto powodów, by "czegoś" nie zrobić. Pan będzie w cukrowni (jestem z zawodu technologiem cukrownictwa) od tego by znaleźć jeden, ale za to skuteczny powód, by to "coś" zrobić".
Nie masz z kim "zrobić" tej Białej Wody, to ja zrób sam. Porób zdjęcia, ponagrywaj dźwięki, opisz co Cię tam "kopnęło" w duszę i... wsadź na przykład tutaj. Coś mi sie widzi, że długo na towarzystwo w kolejnej wyprawie czekał nie będziesz...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Zygmunt Skibicki pisze: Jeśli tak, to widzę szanse jedynie w stosunku do osób podatnych, a i to tylko takich, z którymi łączą nas głębokie relacje osobiste. Żadnych szans nie ma moim zdaniem na przykład nawet genialny przewodnik ale prowadzący 30-to osobową grupę...
Mam trochę inne zdanie.

Z racji tego co robię w SKPG często prowadzę w góry grupy ludzi na kursach przewodnickich - takich na jakim teraz jest Ruda :-)

Faktem jest, ze ludzie zapisujący się na ten kurs są już najczęściej wcześniej "zarażeni" górami, no bo skoro się zapisali.

Grupa jest na początku zwykle duża, właśnie około 30 osobowa, ja ich nawet wszystkich nie znam, poznajemy się ze sobą stopniowo. Część niestety odpada z kursu, ale zawsze mam nadzieję że przynajmniej coś z niego wynieśli.

A potem jest tak, że z niektórymi z nich, tymi z którymi "nadaję na wspólnych falach" zaprzyjaźniam się najbardziej.
Obecnie najczęściej chodzę z grupą (sama dziewczyny) z których dwie uważam przynajmniej częściowo za "swoje wychowanki". Częściowo - bo na kursie prowadzi zajęcia również co najmniej kilkunastu moich kolegów.

To jest proces co najmniej kilkuletni.

Potem znowu bywa tak, że osoby, z którymi sporo chodziłam z różnych przyczyn odchodzą od gór. Bywa tez tak, ze - jak moi synowie obecnie znajdują sobie inne towarzystwo w góry. Ale mam też kilkoro takich przyjaciół, z którymi jeżdżę w góry od 30 lat.

Nigdy mi się chyba nie zdarzyło abym kogoś "skreśliła", właściwie z każdym chodzi mi się dobrze, ale z niektórymi wyjątkowo dobrze.

Pozdrowienia

Basia
ODPOWIEDZ