no tak, w sumie to wieśgosieńka pisze: jesteś pewna że mieścinie?
Czy to choroba???
Nie musi być TVN. Przypuszczam że tutaj jest o wiele więcej http://www.zakopane.tv/view_video.php?v ... 83dd475529
Taka pogoda jest cały czas.
Patrzę też na kamerki na stokach narciarskich. Już jest sporo ludzi...
Taka pogoda jest cały czas.
Patrzę też na kamerki na stokach narciarskich. Już jest sporo ludzi...
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Było (jest?) słonecznie, cieplutko, świetna widoczność i prawie kompletne pustki na szlakach. Taka właściwie idealna zimaHania pisze:Od kilku dni <bodajże od poniedziałku> na kamerkach widać rewelacyjną pogodę w Tatrach

A wieczorem, śnieg na drzewach iskrzący się w blasku księżyca... po prostu bajka
PS. Chociaż wciąż nie przepadam za tym białym dziadostwem
Teraz to się chyba trochę zmieni? Święta, wolne od pracy...Rafał pisze:prawie kompletne pustki na szlakach.
Faktycznie bajka.
Tia... to tak jak większość.Rafał pisze:PS. Chociaż wciąż nie przepadam za tym białym dziadostwem
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
W czwartek na Czerwonych Wierchach nie spotkałem nikogoAgaar pisze:Teraz to się chyba trochę zmieni? Święta, wolne od pracy...
Znam to uczucie, na szczęście z Krakowa mam blisko i mogę pojechać w każdy wolny dzień (chociaż pewne rejony dalszej Słowacji pozostają poza zasięgiem; no i jest sezonowe zamknięcie szlaków). Teraz pojechałem po raz pierwszy od 3 miesięcy... i te 3 miesiące bez Tatr to jest dla mnie obecnie strasznie długi okres.Hania pisze:najchętniej rzuciłabym wszystko i myk do pociągu
Jak byłem młody (podstawówka) to jeździłem w Tatry tylko raz w roku w lecie... i zawsze bardzo na to czekałem. Planowałem trasy już na wiele miesięcy przed wakacjami. Teraz - to są głównie wyjazdy 1-3dniowe; dają trochę mniej radości przez swoją krótkość, ale za to są częstsze.
Najgorzej jest gdy w tygodniu (pon-pt) jest dobra pogoda, a na weekend na złość robi się brzydko... tak było w tym październiku i doprowadzało mnie to do frustracji
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
A nie mówiłam, że w zimowych Tatrach też można (a nawet trzeba) znależć coś optymistycznego - jak nie ma innego sposobu na zbyt długą zimę ?Rafał pisze:A wieczorem, śnieg na drzewach iskrzący się w blasku księżyca... po prostu bajka
Zakochani w Tatrach
Znowu???Zakochani w Tatrach pisze: Mam nadzieję, że pierwsza połowa stycznia też będzie taka piękna (jedziemy !!!!!! ).
Ale to oczywiście świetnie, że potraficie tak wspaniale wykorzystać wolny czas... i czerpać z życia to co najlepsze.
To o mnie?Rafał pisze:Jak byłem młody (podstawówka) to jeździłem w Tatry tylko raz w roku w lecie... i zawsze bardzo na to czekałem. Planowałem trasy już na wiele miesięcy przed wakacjami.
Teraz tez jeżdżę 1, może 2 razy w roku, ale już jest większy spontan z trasami.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
I tak za mało, niż by się chciało....Rafał pisze:Znowu??? Tyle już Waszych relacji się pojawiło, że gotów jestem uwierzyć, że połowę czasu spędzacie w Tatrach... i że wielu Forumowiczów Wam tego zazdrości
Zakochani w Tatrach
Z tą "chorobą" niestety tak już jest. Im dłużej jest się w górach, tym bardziej chce się później znów pojechać.Zakochani w Tatrach pisze:I tak za mało, niż by się chciało.... .
Ale czy to jest naprawdę choroba? Chyba nikt z Forumowiczów tak naprawdę nie sądzi. Chorobą można by nazwać ciągłe siedzenie na d**** w domu, wieczne bycie zabieganym, niedostrzeganie piękna otaczającego świata przyrody i brak chęci jego głębszego doświadczenia, poznania i zrozumienia. Tak to odbieram.
Ja miałem zwyczaj chodzenia "za wszelką cenę" tj. (w dużym stopniu) niezależnie od pogody, obecnie stałem się trochę rozsądniejszy.Agaar pisze:2 wersje - na dobrą i złą pogodę.
I jakie masz wrażenia? Tzn. czy takie spontaniczne wyjazdy dają Ci więcej radości, niż te zaplanowane? Bo ja mam tak, że z jednej strony bardzo lubię sobie różne wypady planować i... robię to często, niekoniecznie jako konkretne plany, a bardziej coś w stylu takich małych marzeń, które dodają mi sił podczas nudnych, szarych dni. Z drugiej strony, gdy za bardzo o czymś myślę, to po pewnym czasie następuje "zmęczenie materiału" i aż nie chce mi się później jechać.Agaar pisze:Teraz tez jeżdżę 1, może 2 razy w roku, ale już jest większy spontan z trasami.
W sumie to sama nie wiem. To nie jest tak, że absolutnie nic nie planuję. Tyle że teraz, to bardziej układa mi się to w głowie, a nie jak kiedyś - że pisałam na kartkach każdy punkt wycieczki dokładnie. Czytam też w necie, oczywiście Nykę też już przeryłam i upatruję fajne miejsca, które chciałabym odwiedzić. Niekiedy bardzo zależy mi na powtórzeniu szlaku, który zrobił na mnie duże wrażenie. Albo też pokazać komuś, kto nigdy tam nie był.Rafał pisze:Tzn. czy takie spontaniczne wyjazdy dają Ci więcej radości, niż te zaplanowane?
Także jest to takie planowanie w głowie bez konkretów.
Tia, Ty mi tu kitu nie wciskaj, bo tak czy siak jedziesz.Rafał pisze:Z drugiej strony, gdy za bardzo o czymś myślę, to po pewnym czasie następuje "zmęczenie materiału" i aż nie chce mi się później jechać.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Ostatnio bardzo chciałbym pokazać paru osobom Dolinę Białej Wody. Tylko się zastanawiam, czy to się uda tzn. (oprócz tego czy ktokolwiek zechce w ogóle pojechać) czy uda mi się pokazać ją tak jak ja to widzę... jako naprawdę wyjątkowe miejsce na ziemi. Pewnie nie i pozostanie pewien niedosyt... poza tym boję się, że długość doliny może odwrócić uwagę od kontemplacji przyrody.Agaar pisze:Albo też pokazać komuś, kto nigdy tam nie był.
To żaden kit... naprawdę wielu planów nigdy nie zrealizowałem, pomimo tego, że mam blisko. Wiesz... to tak już jest, że człowiek czasem chciałby coś zrobić, ale albo coś mu w tym przeszkadza, albo się boi, albo nie ma z kim to zrobić, albo...(i tu wstaw wszelkie możliwe powody)Agaar pisze:Tia, Ty mi tu kitu nie wciskaj, bo tak czy siak jedziesz.
Rafał napisał
Pozdrawiam
Izabela
- wiesz, każdy z nas ma inny próg wrażliwości. Mało prawdopdobne, by ktoś inny odczuwał dokładnie to samo co my, i nie dotyczy to wyłącznie gór, może też świtu nad jeziorem, zachodu słońca nad morzem itp. Jednak sądzę,że próba podzielenia się z kimś tym, co czujemy, warta jest zachodu, bez wzgledu na efekt.Tylko się zastanawiam, czy to się uda tzn. (-) czy uda mi się pokazać ją tak jak ja to widzę... jako naprawdę wyjątkowe miejsce na ziemi. Pewnie nie i pozostanie pewien niedosyt...
Pozdrawiam
Izabela
zgadzam się. Ja wielokrotnie brałam na moje górskie tripy osoby, które pierwszy raz były w górach. część z nich zaraziłam. Pozostali wrócili do swoich codziennych zajęć. Kiedy komuś opowiadam o jakimś moim wypadzie nie jestem w stanie oddać jego klimatu. Ale mimo to ludzie są zainteresowani i często chcą sie sami przekonać. w trasie jednak różnie bywa. są nawet tacy, którzy już po godzinie pytają jak daleko do schroniska, gdzie usiedliby, zjedli i najchętniej wrócili spowrotem. z tego właśnie powodu coraz niechętniej podchodze do tzw "żółtodziobów" gdyż zdarza sie że ten klimat po prostu psują. najlepiej wyjeżdzać ze stałą ekipą, z którą wiesz że wyjdziesz nawet przy nienajlepszej pogodzie tylko po to by po prostu tam być.Izabela pisze:sądzę,że próba podzielenia się z kimś tym, co czujemy, warta jest zachodu, bez wzgledu na efekt
"Nasza ziemia pachnie człowiekiem,
a człowiek pachnie ziemią,..."
a człowiek pachnie ziemią,..."
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Czy mówisz o uwrażliwieniu kogoś na emocje wynikające z piękna przyrody?Izabela pisze:sądzę,że próba podzielenia się z kimś tym, co czujemy, warta jest zachodu, bez wzgledu na efekt.
Jeśli tak, to widzę szanse jedynie w stosunku do osób podatnych, a i to tylko takich, z którymi łączą nas głębokie relacje osobiste. Żadnych szans nie ma moim zdaniem na przykład nawet genialny przewodnik ale prowadzący 30-to osobową grupę...
No, dokładnie! Taka stała "ekipa" bywa, że zatrzymuje się i wtapia w klimat bez potrzeby mówienia czegokolwiek... Piękne momenty! Kupę pracy, od cholery wysiłku oraz wyrzeczeń warto włożyć, by zbudować taki zespolik. Czasem udaje się tylko dwuosobowy, ale i to warto. Wiem, bo... mam.ulala11 pisze:coraz niechętniej podchodze do tzw "żółtodziobów" gdyż zdarza sie że ten klimat po prostu psują. najlepiej wyjeżdzać ze stałą ekipą
Tere fere...Rafał pisze:Wiesz... to tak już jest, że człowiek czasem chciałby coś zrobić, ale albo coś mu w tym przeszkadza, albo się boi, albo nie ma z kim to zrobić, albo...
Opowiastka o niemocy:
- Ja nie mogę, ty nie możesz, on, ona, ono nie może, my nie możemy, wy nie możecie, oni... kurna! co oni zrobili, że mogą?
- Ano, podglądaj tych co mogą i ucz się jak móc, a nie tylko chcieć gadać o... chęciach.
Kupę lat temu mój promotor pracy magisterskiej rzekł mi na podobne moje rozterki: "Każdy średnio rozgarnięty człowiek znajdzie bez trudu sto powodów, by "czegoś" nie zrobić. Pan będzie w cukrowni (jestem z zawodu technologiem cukrownictwa) od tego by znaleźć jeden, ale za to skuteczny powód, by to "coś" zrobić".
Nie masz z kim "zrobić" tej Białej Wody, to ja zrób sam. Porób zdjęcia, ponagrywaj dźwięki, opisz co Cię tam "kopnęło" w duszę i... wsadź na przykład tutaj. Coś mi sie widzi, że długo na towarzystwo w kolejnej wyprawie czekał nie będziesz...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mam trochę inne zdanie.Zygmunt Skibicki pisze: Jeśli tak, to widzę szanse jedynie w stosunku do osób podatnych, a i to tylko takich, z którymi łączą nas głębokie relacje osobiste. Żadnych szans nie ma moim zdaniem na przykład nawet genialny przewodnik ale prowadzący 30-to osobową grupę...
Z racji tego co robię w SKPG często prowadzę w góry grupy ludzi na kursach przewodnickich - takich na jakim teraz jest Ruda
Faktem jest, ze ludzie zapisujący się na ten kurs są już najczęściej wcześniej "zarażeni" górami, no bo skoro się zapisali.
Grupa jest na początku zwykle duża, właśnie około 30 osobowa, ja ich nawet wszystkich nie znam, poznajemy się ze sobą stopniowo. Część niestety odpada z kursu, ale zawsze mam nadzieję że przynajmniej coś z niego wynieśli.
A potem jest tak, że z niektórymi z nich, tymi z którymi "nadaję na wspólnych falach" zaprzyjaźniam się najbardziej.
Obecnie najczęściej chodzę z grupą (sama dziewczyny) z których dwie uważam przynajmniej częściowo za "swoje wychowanki". Częściowo - bo na kursie prowadzi zajęcia również co najmniej kilkunastu moich kolegów.
To jest proces co najmniej kilkuletni.
Potem znowu bywa tak, że osoby, z którymi sporo chodziłam z różnych przyczyn odchodzą od gór. Bywa tez tak, ze - jak moi synowie obecnie znajdują sobie inne towarzystwo w góry. Ale mam też kilkoro takich przyjaciół, z którymi jeżdżę w góry od 30 lat.
Nigdy mi się chyba nie zdarzyło abym kogoś "skreśliła", właściwie z każdym chodzi mi się dobrze, ale z niektórymi wyjątkowo dobrze.
Pozdrowienia
Basia



