Alien pisze:a skad ja moge wiedziec do cholery?
Ja też nie wiem ale tylko szacuję.
Alien pisze:po pierwsze nie mam pod bokiem jak Ty - tych wszystkich danych statystycznych
Czy ja coś pisałem, że mam?
Alien pisze:podejrzewam, ze liczba aparatow cyfrowych u nas w Polsce szybkim tempem zbliza sie do calkowitej liczby ludnosci kraju
To tylko potwierdza moją tezę, gdyby było inaczej bylibyśmy społeczeństwem pasjonatów artystycznej fotografii, nie przeczę, że jest ich trochę ale w porównaniu do liczby mieszkańców (zgodnie z Twoją tezą) cholernie niewiele.
Alien pisze:ale ja myslalem ze mowa jest o fotografii jako czyms, co stanowi chocby pasje
To z całą pewnością jest niewielka ggrupa
Alien pisze:wiec jesli pytasz - to Ci odpowiem, ze ja znam kilku, a moze nawet wiecej niz kilku
Ja też, choć traktują to jako przyjemne uzupełnienie wędrówek po kraju i nie tylko po kraju, dokumentowanie wydarzeń rodzinnych, zawodowych itd.
Alien pisze:nie i powiem Ci, ze nie wiem - byc moze zaluje, ze nie zainteresowalem sie fotografia gdy jeszcze robilem w pieluchy
Zapytałem bo: po pierwsze nie wiem ile masz lat a po drugie dlatego, że znam sporo osób, którzy teraz nadal pracują na analogach i jest to wynik ich świadomej decyzji a nie np. braku środków na zakup cyfrówki.
Alien pisze:ale i tak czas, ktory na nia obecnie poswiecam zabiera mi... no o tym to wiedza juz tylko najblizsi, ktorych podzielilbym na tych co przygladaja sie temu z dystansem i politowaniem oraz tych, ktorzy mnie dobrze rozumieja
mam jednak chyba to szczescie, ze bardzo wazne dla mnie osoby naleza do tej drugiej czesci
Nie wiem jaki to ma związek z wymianą poglądów, którą prowadzimy.
natomiast to do mnie zupelnie nie przemawia, przemawia do mnie to co mowia Ci, ktorzy po pierwsze maja co zaprezentowac w tej dziedzinie, a po drugie - zalapali sie na epoke f. analogowej jak i cyfrowej i potrafia sie odnalezc w obu zamiast zzedzic
Rozumiem z tego jedynie tylko to, że nieświadomie Ci nadepnąłem na jakiś odcisk i teraz się denerwujesz (najłagodniej mówiąc). A chciałem powiedzieć jedynie to, że mając aparat z przed 1945 roku a także taki produkowany gdzieś chyba do późnych lat 60-ych, to aby zrobić jako tako poprawne zdjęcie to trzeba było mieć jednak trochę wiedzy a także światłomierz lub chociażby takie takie tekturowe kółko składające się z dwóch tarczek (kosztowało grosze i w 80% przypadków wystarczało). Jeśli się tej wiedzy i tego elementarnego sprzętu nie miało to można było mieć przykre doświadczenie jak się od fotografa odebrało film albo prawie całkiem czarny albo przejrzysty (piszę od fotografa, bo ci co wywoływali sami w domu to już wyższy stopień wtajemniczenia).
Potem zaczęły się pojawiać w aparatach wbudowane światłomierze i różne systemy sprzegnięcia ich wyników z nastawieniem parametrów, wszystko uwieńczone modelami aparatów, zarówno na klasyczny film lub cyfrówek, którymi aby zrobić względnie poprawne zdjęcie można nie wiedzieć o zasadach fotografii, budowie obiektywu, zależności głębi ostrości od przysłony itd itd Pojedź w dowolne cholernie turystyczne miejsce (np. Koloseum) i zobaczysz koło siebie setki ludzi trzaskających zdjęcie za zdjęciem bez śladu dokonywania jakiekolwiek "pracy myślowej" - byleby mamusia, mężuś, ukochane dziewczę lub synuś lub córeczka byli widoczni w okienku.
Ja nie mówię, że to złe, ja stwierdzam tylko, że dzięki technice możliwość zrobienia względnie poprawnego zdjęcia się bardzo powiększyła i znakomita większość posiadaczy aparatów to nie są żadni pasjonaci tylko zwykli pstrykacze, podobnie jak znakomita większość posiadaczy samochodów to nie są żadni "Holowczyce" lecz ludzie, dla których samochód jest tylko środkiem lokomocji a nie pasją.
Jestem gorszego sortu...