PIĘKNA SIERPNIOWA GĄSIENICOWA i coś jeszcze....
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
PIĘKNA SIERPNIOWA GĄSIENICOWA i coś jeszcze....
Mineły dwa tygodnie od naszego ostatniego pobytu w Zakopanym - o całe 14 dni za długo 
Zakochani w Tatrach
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
Jak już wyżej wspomniałam, po dwóch tygodniach dopadł nas "głód" , a ponieważ Krecik w TV zapowiedział kilka dni dość ładnej pogody to 2.08 -jak zwykle 3 pobudka,5 wyjazd, o 8 zostawiamy samochód na parkingu w Palenicy i o 10 jesteśmy już przy Siklawie
. Pogoda zgodnie z zapowiedzią - piękna, widoki takie same.Kwitnie wierzbówka kiprzyca, co jeszcze dodaje uroku. Sezon, więc ludzi sporo. Największe tłumy szły jak zwykle do Morskiego Oka - no tam musiało być "fajnie".. Zatrzymujemy się przy wodospadzie , ale nie siedzimy długo w tym magicznym miejscu, bo nie lubię tłoku w górach. Niestety trzeba to jakoś znieść, bo sezon wędrówkowy dla średniaków jest krótki, a potem różnie bywa. Nie zawsze można iść wysoko , a wszystko co najpiękniejsze jest daleko i wysoko. Komu się nie chce (lub nie może) - nigdy nie pozna prawdziwego smaku gór. (A jak pójdzie i pozna - to dostanie takiego "fijoła" jak my
.)




Dolina Pięciu Stawów w letniej szacie prezentuje się przepięknie, zwłaszcza przy błękitnym niebie.Nie spiesząc się zbytnio idziemy przez Kołowy na Przełęcz Zawrat. Szlak łatwy a widoki takie,że dech zapiera.







Na kamienistym zboczu słychać świstaki. Po uważnym zlustrowaniu głazów widać jak wygrzewają się w słońcu. "Złapane" w lornetkę - widoczne doskonale. Trochę turystów tu się kręci, ale nie to, co przy Siklawie... Ciepło, pięknie, żyć się chce...
.




Na przełęczy też kilka osób odpoczywa. Robi wrażenie głębia w stronę Zmarzłego Stawu i Gąsienicowej. A z drugiej strony - panorama - cudo. Schodzimy trochę niżej w okolice łańcuchów, nie ma specjalnego tłoku, choć dziewczyny,które stamtąd przyszly mówiły,że czekały 40 min niżej przy łańcuchach, na "mijance".Widocznie więcej osób schodziło ...








Dość długo zabawiamy w tym pięknym miejscu, ale czas biegnie nieubłaganie.Wracamy tą samą drogą, bo samochód z bagażami czeka na Palenicy. Jeszcze tylko wstępujemy do schroniska na zimne piweczko, bo po takiej wędrówce się należy.....
.

Gdy się patrzy od strony Piątki na Krzyżne, wydaje się niemożliwe, że tam można wejść lub zejść - pionowa ściana.....Też kiedyś takie wrażenie miałam, dopóki nas tam nie poniosło...

Na Palenicy czekala nas niespodzianka - niemiła niestety.Parkingowy zażyczył sobie 39 zl.
Wprawdzie byliśmy w górach 13 godzin, miałam odliczone 26 zł, a tu szok .Trochę się wkurzyłam, oświadczylam,że moje koło tu więcej nie stanie, no ale parkingowy poza zbieraniem forsy nic do tego żdzierstwa nie miał, więc wysłuchał,wytłumaczył, a zapłacic trzeba było.
Poza tym końcowym zgrzytem wycieczka była cudna, więc długo nie żałowałam tych pieniędzy. Trudno, narkotyki kosztują, zaoszczędzę na czym innym
. Jeszcze tylko pół godziny jazdy do Zakopanego w ciemnościach egipskich po serpentynach - na wytrzeszczu oczów - rozpakowanie bagaży i do łóżka. Jutro idziemy do Gąsienicowej, a potem nad Zmarzły Staw. Ala. c.d.n. wkrótce 




Dolina Pięciu Stawów w letniej szacie prezentuje się przepięknie, zwłaszcza przy błękitnym niebie.Nie spiesząc się zbytnio idziemy przez Kołowy na Przełęcz Zawrat. Szlak łatwy a widoki takie,że dech zapiera.







Na kamienistym zboczu słychać świstaki. Po uważnym zlustrowaniu głazów widać jak wygrzewają się w słońcu. "Złapane" w lornetkę - widoczne doskonale. Trochę turystów tu się kręci, ale nie to, co przy Siklawie... Ciepło, pięknie, żyć się chce...




Na przełęczy też kilka osób odpoczywa. Robi wrażenie głębia w stronę Zmarzłego Stawu i Gąsienicowej. A z drugiej strony - panorama - cudo. Schodzimy trochę niżej w okolice łańcuchów, nie ma specjalnego tłoku, choć dziewczyny,które stamtąd przyszly mówiły,że czekały 40 min niżej przy łańcuchach, na "mijance".Widocznie więcej osób schodziło ...








Dość długo zabawiamy w tym pięknym miejscu, ale czas biegnie nieubłaganie.Wracamy tą samą drogą, bo samochód z bagażami czeka na Palenicy. Jeszcze tylko wstępujemy do schroniska na zimne piweczko, bo po takiej wędrówce się należy.....

Gdy się patrzy od strony Piątki na Krzyżne, wydaje się niemożliwe, że tam można wejść lub zejść - pionowa ściana.....Też kiedyś takie wrażenie miałam, dopóki nas tam nie poniosło...

Na Palenicy czekala nas niespodzianka - niemiła niestety.Parkingowy zażyczył sobie 39 zl.
Poza tym końcowym zgrzytem wycieczka była cudna, więc długo nie żałowałam tych pieniędzy. Trudno, narkotyki kosztują, zaoszczędzę na czym innym
Zakochani w Tatrach
Zawsze odnoszę takie wrażenie. Patrzę, patrzę i się zastanawiam jak można w dane miejsce wejść. Później okazuje się, że nie było to takie strasznie.Zakochani w Tatrach pisze:Gdy się patrzy od strony Piątki na Krzyżne, wydaje się niemożliwe, że tam można wejść lub zejść - pionowa ściana.....
6 lat temu szłam tym szlakiem na Zawrat. Tylko że schodziłam do Gąsienicowej. Mało co pamiętam, więc z przyjemnością odświeżyłam pamięć.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
3.08 - wstajemy rano i prosto do okna. Pogoda ładna, choć nie taka jak wczoraj, jest trochę chmurek, ale ciepło.Zgodnie z planem idziemy do Gąsienicowej, a potem nad Zmarzły Staw. Szlak przez kwitnącą Jaworzynkę ładny, znany, ludzi też o tej porze niezbyt dużo, więc idzie się wspaniale.

Ani się obejrzeliśmy, jak doszliśmy do Gąsienicowej. Ale jakiej !!!!!!! Stanęłam i aż mnie zamurowało
. Ja jestem oczarowana Tatrami, wszystkim się zachwycam, ale niektóre sytuacje mnie po poprostu szokują. Tak było i tym razem. Po dłuższej chwili doszłam do siebie, zrobiłam z 50 zdjęć, które są tylko marną namiastką rzeczywistości. Jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że patrząc na te zdjęcia widzę tamtą Gąsienicową - bajkowo piękną.











Trochę chmurek się zbiera, ale idziemy dalej nad Zmarzły Staw. Mamy nadzieję, że się rozejdą, bo raz przysłaniają szczyty, a potem pokazują się w całej swojej piękności. Mimo, iż tablica ostrzega, że szlak trudny - przynajmniej do stawu nie sprawił nam żadnego problemu, choć w niektórych miejscach trzeba się było trochę powspinać, ale spokojnie...



Szlak bardzo piękny. Muszę przyznać,że jak dotąd w żadnym innym miejscu nie poczułam gór tak jak tu. Tego się nie da opisać. Tam dosłownie "wchodzi się w góry", tam widać i czuć ich ogrom i potęgę. Niesamowite uczucie. MUSZĘ tam wrócić.





Niestety, chmury schodzą coraz niżej, więc i my wracamy. Mgła robiła się coraz gęściejsza,nad Czarnym Stawem już nie było widać gór. Ciekawie wyglądała wysepka odbita w wodzie..


Na Gąsienicowej - dziura we mgle, gór nie widać, ale hala w wierzbówce - jak na dłoni.


Ostatni rzut oka na ten wspaniały widok.. hm...wyobrażam sobie jak to wyglądałoby przy błękitnym niebie......

Mgła, jak przekladaniec - w okolicy Karczmiska widoczność na 20 kroków.Za to po zejściu trochę niżej Małej Królowej ukazała się Jaworzynka - jak z innej bajki. Szlak wyglądał tak, jak podświetlony słońcem ( a skąd tam słońce, jak naokoło świata nie widać ?).


Zamglone było całe Podhale. Okazuje się, że i w takich warunkach pogodowych też można coś ciekawego zobaczyć.
Tak skończył się nasz drugi dzień pobytu w Tatrach. Było super. Ala
. cdn.

Ani się obejrzeliśmy, jak doszliśmy do Gąsienicowej. Ale jakiej !!!!!!! Stanęłam i aż mnie zamurowało











Trochę chmurek się zbiera, ale idziemy dalej nad Zmarzły Staw. Mamy nadzieję, że się rozejdą, bo raz przysłaniają szczyty, a potem pokazują się w całej swojej piękności. Mimo, iż tablica ostrzega, że szlak trudny - przynajmniej do stawu nie sprawił nam żadnego problemu, choć w niektórych miejscach trzeba się było trochę powspinać, ale spokojnie...



Szlak bardzo piękny. Muszę przyznać,że jak dotąd w żadnym innym miejscu nie poczułam gór tak jak tu. Tego się nie da opisać. Tam dosłownie "wchodzi się w góry", tam widać i czuć ich ogrom i potęgę. Niesamowite uczucie. MUSZĘ tam wrócić.





Niestety, chmury schodzą coraz niżej, więc i my wracamy. Mgła robiła się coraz gęściejsza,nad Czarnym Stawem już nie było widać gór. Ciekawie wyglądała wysepka odbita w wodzie..


Na Gąsienicowej - dziura we mgle, gór nie widać, ale hala w wierzbówce - jak na dłoni.


Ostatni rzut oka na ten wspaniały widok.. hm...wyobrażam sobie jak to wyglądałoby przy błękitnym niebie......

Mgła, jak przekladaniec - w okolicy Karczmiska widoczność na 20 kroków.Za to po zejściu trochę niżej Małej Królowej ukazała się Jaworzynka - jak z innej bajki. Szlak wyglądał tak, jak podświetlony słońcem ( a skąd tam słońce, jak naokoło świata nie widać ?).


Zamglone było całe Podhale. Okazuje się, że i w takich warunkach pogodowych też można coś ciekawego zobaczyć.
Tak skończył się nasz drugi dzień pobytu w Tatrach. Było super. Ala
Zakochani w Tatrach
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
Następne dwa dni - pogoda już nie taka wspaniała. Ale nic to - zawsze się gdzieś pójdzie . Może nie wysoko w góry, bo niskie chmury przewalają się zakrywając szczyty, ale gdzieś niżej można. A jak niżej - to na Małą Łąkę, którą wyjątkowo kocham - sama nie wiem dlaczego......Potem na Przysłop Miętusi ,do Kościeliskiej, no i pod Reglami na kwaterę do Zakopanego. Taki spacer przy niepewnej pogodzie.




W drodze powrotnej trochę nas pokropiło pod Reglami. Nie padało mocno, ale kilka razy, a na koniec krótko i solidnie. Mamy odpowiednie ubranie, więc deszcz nam nie straszny - trudno. Nie było najgorzej
.
5.08 - pogoda taka sama - czyli niskie chmury nad górami, bo nad Podhalem ładnie. Doszliśmy do wniosku,że pójdziemy jeszcze raz do Gąsienicowej, bo takiego widoku prędko możemy nie zobaczyć. Nawet jak przyjedziemy wkrótce, to wierzbówka przekwitnie. Jeżeli się przetrą chmury, to pójdziemy na Kasprowy i przez Myślenickie Turnie do Kużnic. Dziś wyjeżdżamy to zbyt dużo czasu nie ma. Wariant awaryjny - piwko w Murowańcu i spowrotem.





Niestety zastosowaliśmy plan awaryjny, czyli piwko .Jednak mojego pana skręcało,żeby iść na Kasprowy, mimo,iż pytane osoby, które stamtąd zeszły mówiły,że zero widoczności i lodowate zimno w chmurze. Stanęło na tym,że poszedł sam, a ja wróciłam przez Boczań na kwaterę i przygotowałam bagaże do wyjazdu.
Nie mogło tak być nad górami ?????

Tu mieszkaliśmy przez letnie miesiące.

Żegnajcie Taterki
. (na trzy tygodnie
) Ala.




W drodze powrotnej trochę nas pokropiło pod Reglami. Nie padało mocno, ale kilka razy, a na koniec krótko i solidnie. Mamy odpowiednie ubranie, więc deszcz nam nie straszny - trudno. Nie było najgorzej
5.08 - pogoda taka sama - czyli niskie chmury nad górami, bo nad Podhalem ładnie. Doszliśmy do wniosku,że pójdziemy jeszcze raz do Gąsienicowej, bo takiego widoku prędko możemy nie zobaczyć. Nawet jak przyjedziemy wkrótce, to wierzbówka przekwitnie. Jeżeli się przetrą chmury, to pójdziemy na Kasprowy i przez Myślenickie Turnie do Kużnic. Dziś wyjeżdżamy to zbyt dużo czasu nie ma. Wariant awaryjny - piwko w Murowańcu i spowrotem.





Niestety zastosowaliśmy plan awaryjny, czyli piwko .Jednak mojego pana skręcało,żeby iść na Kasprowy, mimo,iż pytane osoby, które stamtąd zeszły mówiły,że zero widoczności i lodowate zimno w chmurze. Stanęło na tym,że poszedł sam, a ja wróciłam przez Boczań na kwaterę i przygotowałam bagaże do wyjazdu.
Nie mogło tak być nad górami ?????

Tu mieszkaliśmy przez letnie miesiące.

Żegnajcie Taterki
Zakochani w Tatrach
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
taka już uroda imageshacka. Ja używam www.fotosik.pl
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
