Żywność liofilizowana

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
Andrzej Krystoszyk

-#6
Posty: 1165
Rejestracja: pn 17 maja, 2004
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: Andrzej Krystoszyk »

Oj tracisz, tracisz, bo nie ma to jak kanapka własnoręcznie sporządzona z przyprawą kosówkowych szpilek. ;) Do menu Piotra dołożyłbym coś słodkiego jakiiś dżemik na poprawę poziomu energii i suszone owoce. Zawsze sobie obiecuję, że będę gotował, ale nigdy7 do tego nie doszło- szkoda po prostu czasu, lepiej podziwiać widoki. Cęsto nawet wielkorotnie widziana skała w innym oświetleniu wydaje się niesamowita.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Andrzej Krystoszyk pisze:Oj tracisz, tracisz, bo nie ma to jak kanapka własnoręcznie sporządzona z przyprawą kosówkowych szpilek.
hehe :D
Obiecuję,że jak już Tatry będą bezgranicznie otwarte ;) to normalnie zrobię sobie gdzieś na przytulnym szczycie PL-SK, kolację przy świecach i dobrym winie (o czym już wspominałam :) )
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Piotr

-#4
Posty: 289
Rejestracja: ndz 29 lut, 2004
Lokalizacja: Krasnystaw

Post autor: Piotr »

Iwona pisze:Zabierasz taki zestaw na jednodniowe wycieczki,czy też na pobyt w schroniskach?
Puszeczkę(i) mam praktycznie zawsze przy sobie, czy to jest jednodniowa trasa, czy wypad kilkudniowy z plecakiem i namiotem.
Kanapki wcześniej przygotowane są jak najbardziej wygodne, ale ja nie zawsze z rana mam ochotę siedzieć w kanapkach. Na trasie zawsze się przyda chwila odpoczynku na przygotowanie kilku szybkich kanapek i delektowanie się nimi podziwiając okoliczności przyrody. Chociaż czasem byłem tak zrypany, że zrobienie kanapek było dla mnie zbyt dużym wysiłkiem. Robiłem wtedy jedną konkretną kanapę i się nią zapychałem. Najgorsza dla mnie była zawsze świadomość braku czegokolwiek do jedzenia w plecaku i perspektywa kilkugodzinnego marszu bez posiłku lub bez wody.
Pozdr.
Moysha

-#2
Posty: 64
Rejestracja: śr 22 gru, 2004
Lokalizacja: Lodz

Post autor: Moysha »

Fajnie jest sobie robic kanapki na Wolowcu np :) Ja preferuje takie cos, choc pasztet odradzam, co go zjem rano, to mam problemy z brzuchem na szlaku :/
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Moysha pisze:pasztet odradzam, co go zjem rano, to mam problemy z brzuchem na szlaku :/
hehe, nie polecam w takim razie paszteciku w drogę na Rysy :))
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Moysha pisze:pasztet odradzam
Stanowczy sprzeciw! Wejść na szczyt i nie zjeść pasztetu to jak wstać rano i nie wypić kawy! Niby wszystko OK, a jednak czegoś brak... :)
Tak na serio pasztet podlaski z puszki lub pudełka uważam za bardzo bezpieczne jedzonko, zwłaszcza dla tych, co mają problemy z żołądkiem. Najlepiej posmarować nim kromkę lekko czerstwego chleba. Podawać w temperaturze otoczenia, koniecznie powyżej 1800 m. n.p.m.
:D
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

...a dla mnie najbezpieczniejsze jedzonko na letnie wycieczki to kanapka z serem i owoce.Nigdy nie ryzykuję nic mięsnego na gorące letnie dni,kiedy to w plecaku można tosty piec :D, a co za tym idzie... :P
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Moysha

-#2
Posty: 64
Rejestracja: śr 22 gru, 2004
Lokalizacja: Lodz

Post autor: Moysha »

Ja tam zawsze mam sklad woda 0.5, czekolada pelnomleczna i zestaw do kanapek: noz, chleb (najlepiej krojony) i do tego np dzem, lub pomidor i sol :)
ODPOWIEDZ