Kolejne wypadki w Tatrach

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Erynie ,kłótnia może wszystko ,z czego pozostawienie kogos w górach nie jest tym najgorszym ,co może się przytrafić jej uczestnikowi.
Mówi Ci to człek ,który doświadczył paru kłótni i wie ,co mówi :)
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Erynie pisze:Frapuje mnie to, że przeciez CI ludzie też stwierdziliby to samo co my! Porzucanie przyjaciół w górach nikomu nie wyda się zrozumiałe! Przecież nie wyszło w góry czterech nienawidzących się gości! Co mogło doprowadzić do tego, że tak postąpili? Warunki pogodowe, które doprowadziły do skrajnego zmęczenia i obudzenia się jakiegoś skrajnego instynktu przetrwania? Czy jest możliwe żeby kłotnia spowodowała takie konsekwencje? Jak myślicie? Oczywiście, to nie ma być próba usprawiedliwiania kogokolwiek, tylko wymiana poglądów na temat tego co może zdarzyć się w górach.
Wreszcie jakiś sensowny zalążek do dyskusji :)
Ad 1.- tego nie jestem w 100% pewna. Ludzie są baaardzo różni.
Ad 2- mówi się, że nie można być pewnym siebie w 100% i ja się z tym zgadzam. Niby człowiek wie, że tego, czy tamtego by nie zrobił, zaklina się wręcz, mówi "na pewno!" ale to zawsze w 99% gdybanie. Ten cholerny 1% czasem się uaktywnia i człowiek po czasie i na spokojnie zachodzi w głowę "jak to się mogło stać?"
Inna sprawa, że w ludziach giną jakoś zwykłe ludzkie odruchy. Nie wiem czemu. Może to się wyda większości śmieszne ale moim zdaniem osobowość człowieka powstaje z malutkich cząstek. Jeśli ktoś nie umie poszanować rodziców, nauczycieli, drugiego człowieka, w d...e ma słowo Ojczyzna, kultura itp, itd....to rośnie na takiego znieczulonego na świat dookoła. Stąd potem łatwiej mu być egoistą-jedynakiem np. w górach. Takie postawy nie spadają na człowieka jak grom z jasnego nieba-chyba, że w naprawdę skranych przypadkach.
dagomar pisze:Erynie ,kłótnia może wszystko ,z czego pozostawienie kogos w górach nie jest tym najgorszym ,co może się przytrafić jej uczestnikowi.
Mówi Ci to człek ,który doświadczył paru kłótni i wie ,co mówi

Doświadczyłam tego i muszę przyznać, że były momenty, gdy robiłam się totalnie bezradna. Nie działały argumenty, prośby, groźby. To było straszne ale i pouczające, i jakkolwiek to zabrzmi - cieszę się, że się wydarzyło!
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Erynie

-#5
Posty: 507
Rejestracja: śr 26 kwie, 2006
Lokalizacja: Żywiec

Post autor: Erynie »

dagomar pisze:Erynie ,kłótnia może wszystko ,z czego pozostawienie kogos w górach nie jest tym najgorszym ,co może się przytrafić jej uczestnikowi.
Mówi Ci to człek ,który doświadczył paru kłótni i wie ,co mówi :)
Rozumiem, ale myślisz że w takich warunkach ta wersja wchodzi w grę? W takim razie zakładam, że chłopaki mieli już do siebie coś przed wyjściem, a warunki i zmęczenie były tylko katalizatorem. Co innego odłączenie się od kogoś w słoneczny dzień na Turbaczu i po ostrej wymianie poglądów przy piwie w schronisku(niech się nawet zakończy daniem sobie po zębach), a co innego gość otulony w folię w okolicach Zawratu i nie poczuwanie się nawet do zawiadomienia służb. Co tam się mogło stać? Zaryzykowałbyś tezę, że to kłótnia? Iwona, co do zanikania ludzkich odruchów i ich przejawów widocznych w pozornie niewinnych zdarzeniach się zgadzam. Co do 1% również. Ale powiedz szczerze - myślisz że takie tłumaczenie jest możliwe w tym przypadku? Dla mnie wchodzi w grę tylko coś o czym wiedzieć nie możemy. Przecież to zachowanie, chyba że wyjdą na jaw nowe fakty< zakrawa na okrucieństwo. Nikt chyba nie decyduje się na zebranie w takich warunkach ekipy, która mogłaby dac popis - zastosuję eufemizm- nieetycznego zachowania.
Jeśli nie lubisz morświnów, to nie perforuj wiewiórek
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Ja się w ogóle wyjątkowo rzadko się z kimkolwiek kłócę, ale w górach zdarzyło mi się kilka razy coś co określiłabym jako "nieporozumienie".

Otóż była to taka sytuacja, kiedy każdy chciał postawić na swoim i nikt ani myślał rezygnować.

W efekcie w pełnej zgodzie ze sobą - każdy poszedł w swoją stronę, w tą którą uważał za lepszą, omawiając się na spotkanie w konkretnym miejscu (ostatecznie wieczorem na kwaterze, lub na określonej przełęczy)

Nigdy nie poskutkowało to żadnymi konsekwencjami, bo obie strony były na tyle odpowiedzialne, no ale doszło do podzielenia się grupy i bywało że potem szukania się wzajemnie (po nocy, w potoku itd.)

Zdarzało mi się też wiele razy mówić do kolegów - idźcie sami, nie czekajcie na mnie, lub "poczekajcie na mnie dopiero na szczycie", a jak byłam wkurzona to nawet "spier... ladajcie". Ale było to zawsze w sytuacji, która obiektywnie nie była groźna - lato, dzień, szlak turystyczny, lub droga.
W każdym razie taka trasa, którą można pokonać samemu.
Zawsze też ta "druga część grupy" znała zamiary "pierwszej części".

Pozdrowienia

Basia
Awatar użytkownika
Keczup

-#6
Posty: 2096
Rejestracja: wt 09 sie, 2005
Lokalizacja: Radom

Post autor: Keczup »

Erynie pisze:W takim razie zakładam, że chłopaki mieli już do siebie coś przed wyjściem, a warunki i zmęczenie były tylko katalizatorem
Z reguły jak czyjś widok kogoś drażni to odwraca się na pięcie i obiera inny kierunek. Zatem teza, że coś do siebie mieli przed wyjściem raczej odpada. Mnie pasuje wersja, że gnoje się pewnie poprztykali w trakcie wędrówki łapiąc focha jeden na drugiego i tyle. Zapewne mogła nastąpić wymiana zdań w stylu "spie...j", "i wy spie....cie" i może w taki sposób się chłopaki rozstali. A, że to pokolenie "playstation" to po rozum do głowy nie poszli dzwoniąc gdzieś w obawie o kolegę, który coś dziwnie długo nie wraca. Dlatego nie doszukiwałbym się tutaj jakiejś szczególnej głębi. Ta folia mi coś tylko tu nie pasuje
Awatar użytkownika
Erynie

-#5
Posty: 507
Rejestracja: śr 26 kwie, 2006
Lokalizacja: Żywiec

Post autor: Erynie »

Keczup pisze:
Ta folia mi coś tylko tu nie pasuje
Folia, i mimo wszystko fakt niepoinformowania kogokolwiek o tym co się dzieje. Przecież oni do k...y nędzy, przechodzili obok Piątki! Wystarczyło tylko wstąpić! Zresztą pewnie to zrobili, bo nie mogę uwierzyć, że szli w takaą pogodą z Zawratu i nie chcieli się zagrzać. Nieprawdopodobne wydaje mi sie, żeby byli pijani, bo niedoszli by nawet z Gąsienicowej do Zawratu. A może nawalili się po drodze i to był jakiś idiotyczny zakład? Albo po prostu zakład? Przychodzi mi do głowy jeszcze jedna ewentualność...Może on tego chciał? Nie myśleliście o tym? Pewnie za bardzo rozbudza mi się wyobraźnia, ale nuż to był jakiś zawód miłosny- gówniarze mocno przeżywają takie rzeczy - i chcaił romantycznej śmierci na Zawracie, a "koledzy" mieli mu pomóc w dotarciu? No, ale chyba za bardzo mnie ponosi. Jeszcze raz powtarzam, zbyt wiele jest tutaj rzeczy, których zrozumieć nie mogę, bo słyszy się o analogicznych przypadkach, ale nigdy o tym(pewnie ktoś mnie poprawi) żeby nie zawiadomiono służb.
Jeśli nie lubisz morświnów, to nie perforuj wiewiórek
Awatar użytkownika
mamut

-#3
Posty: 116
Rejestracja: pt 24 mar, 2006
Lokalizacja: 17°05'E 52°15'N

Post autor: mamut »

może Pan prokurator sprawi, że następni "koledzy" pomyślą zanim zostawia kogoś samego w górch w taką pogodę i o takiej porze :?
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Erynie pisze:Autentycznie zastanawia mnie jakie tu okoliczności mogły wchodzić w grę.
Bardzo różne.
Na przykład jeden z częściej spotykanych w takich grupach "z nizin rodem": po przejściu Zawratu czwórka schodzi w deszczu i zadymce oraz zbliżającym sie zmierzchu. Jeden jest wyraźnie słabszy i spowalnia marsz grupy. Sam prosi, by inni nie czekali na niego i szli przodem, a on pójdzie wolniej za nimi.
Nikt nie wpada na pomysł, że nikogo w pojedynkę nie należy pozostawiać na szlaku, bo po prostu tego nie wiedzą!
Na poczatku nawet sie odwracają sprawdzając, czy idzie za nimi, ale po kilkunastu minutach tracą z nim kontakt wzrokowy, ale sądzą że on nadal podąża za nimi. On jednak robi dłuższy odpoczynek sądząc, że za chwilę ktoś inny będzie szedł i on zabierze się z nim. Nikt jednak nie nadchodzi, gość postanawia iść samotnie, ale szybko traci orientację...
Reszta jest jak w tanim filmie - oni schodzą nie oglądając się za siebie i nawet nie przychodzi im do głowy, że trzeba zawiadomić dyżurkę TOPR'u w schronisku. Pytanie czy któryś z nich w ogóle wiedział, że taka dyżurka tam jest?
Skąd to wiem?
A bo byłem świadkiem czegoś podobnego (także w Piątce!) i opisałem w opowiadaniu "Ciszej do jasnej..." - jest na mojej stronie internetowej - tu!
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Iwona pisze:...chciałam pokazać, że nie zawsze ktoś okrzyknięty w prasie zbrodniarzem, posądzony o brak człowieczeństwa, ludzkich odruchów, ktoś komu zarzuca się brak znajomości etyki górskiej, jest nim faktycznie.
I dlatego proponowałem od jakiegoś czasu skupiać się nie na konkretnych osobach z relacji, bo wiemy grubo za mało i wszystko "nie na pewno", a na relacji takiej jaka ona w mediach jest eksponowana. To daje wszystkim dyskutantom dokładnie taką samą wiedzę o sprawie i nie pozwala nikomu "wyciągać asów zza mankietów" - wszyscy maja tę samą szansę!
Mówmy o zrelacjonowanych zachowaniach, o postawach, a nie o ludziach!
Ostatnio zmieniony czw 15 lis, 2007 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 1 raz.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Zygmunt Skibicki pisze:W tym roku w samym lipcu w jednym jedynie województwie pomorskim utonęło 26 osób. Podtopionych nie podawali...
To jest demagogia, Zygmunt. Rzecz nie w cyfrach. Gdyby zrobić porównanie do ilości ofiar śmiertelnych na drogach to problemu w ogóle nie ma i można by dojść do wniosku, że TOPR to banda darmozjadów, których należy natychmiast rozpędzić. Podchodząc byznesowo - większość interwencji TOPR to wypadki narciarskie na zagospodarowanych stokach - chcą właściciele wyciągów zarabiać to proszę bardzo - niech zatrudnią facetów czyszczących stok z zanieczyszczeń w postaci łajzy z połamanymi nartami i nogami. A pozostałe wypadki? A kazał im kto tam chodzić? To takie myślenie neoliberalne - gwoli ostrzeżenia tych za bardzo zachłyśniętych sukcesem Donalda.

Zygmunt Skibicki pisze:Odnoszę nieodparte przekonanie, że czytałem takie same zdanie w jakichś wspominkach z lat pięćdziesiątych tamtego stulecia...
Bo tak w ogóle to mało się zmienia, każde pokolenie ma jakieś swoje "prywatne" gówniarstwo.
Wracając do sprawy - ta Twoja teoria przebiegu wypadku (tzn. ta, że facet jest słabszy, nie chce spowalniać tempa; w dodatku nikt prawie nie zauważył informacji, że jeden z tych trzech jest szefem z roboty tego co pozostał na Zawracie) jest wysoce prawdopodobna i przez to dopiero przerażająca bo świadczy o tym, że po górach w ostrych warunkach zimowych włóczy się czwórka facetów nie mających o nich bladego pojęcia, może jakieś tam wspomnienia z lata. To, że mogą być jednocześnie "uzbrojeni" jak na K2 to inna sprawa - po pierwsze moda, po drugie zasobność portfela, w Warszawie jest sporo dobrze zarabiających ludzi. I tu, Zygmunt, przy wszelkich możliwych prześmiewkach z pokolenia sprzed 50 lat (tak nawiasem - całkiem niezłego - może rzucić parę nazwisk?) to wtedy byłoby to ABSOLUTNIE niemożliwe. Kto wtedy szedł ZIMĄ w Tatry ten dobrze wiedział o co chodzi choć jednocześnie, z uwagi na ubóstwo zaopatrzenia sklepów sportowych a i własnej kieszeni to mógłby przy pierwszym lepszym aktualnym "turyście" ("co to sobie kupił czekan i raki i już myśli, że je horolezec" - Pavel Rajtar z zachranki) wyglądać jak łajza. Ale łajzą nie był na pewno.
A teraz napiszę rzecz straszną za co mnie na pewno objedziecie. Jak się słucha tych wszystkich informacji o tych rodzicach puszczających samotnie szesnastolatka w zimowe Tatry, tych czterech łajzach i dziesiątkach innych o których nie wiemy, bo są tylko zapisem w dokumentacji TOPR to zaczynam się zastanawiać czy Słowacy jednak nie mają dużo racji z tym zimowym zamknięciem Tatr. To jest chyba racja, choć rzecz wymaga usprawnienia - np. takiego - masz ukończony kurs turystyki zimowej prowadzony przez instruktora z licencją PZA - proszę bardzo - możesz iść. A jeśli nie masz takiego papierka i coś ci stało - to zapłać co do grosza koszty interwencji TOPR w razie czego. Kilka lat temu wycieczka szkolna powędrowała sobie na Rysy - skutek znany. No i proszę sobie przypomnieć - wówczas to na początku mało kogo raziło. Przynajmniej na forach górskich. III lawinowa? Toż to normalka. Mieli raki, wszystko fajnie. Proszę przypomnieć sobie, że pierwsze informacje o tym, że prokuratura coś tam szykuje na Szumnego były przyjęte z niedowierzaniem a nawet z oburzeniem - "czego się czepiają, facet miał pecha". To zresztą nie był jedyny wypadek "szkolny" - inną grupę poszukiwano we mgle po całej Babiej Górze, innych na śmiesznych ale groźnych górkach pod Wadowicami, krótko po wypadku na Rysach, TOPR-owcy szukali i znaleźli jakiegoś faceta na Czerwonych Wierchach. A jak znaleźli to on im uciekł bo bał się, że to dojdzie do dyrektora szkoły a on był nauczycielem i właśnie pojechał na te Czerwone aby "potrenować" przed wycieczką szkolną, którą miał prowadzić - rzecz autentyczna choć wygląda jak scenariusz do czwartorzędnego serialu. Wszystko to to już historia - nie ma wycieczek szkolnych wysoko w górach, jeśli już to do Morskiego Oka czy na Kościeliską i to z przewodnikiem.
Dlatego może potrzebne są procesy - i tych rodziców tego szesnastolatka, i tych "dobrych" kolegów. Odpowiednio nagłośnione medialnie. Może wtedy do szerszej świadomości ludzi dojdzie, że Tatry w zimie (oczywiście poza oświetlonymi i utwardzonymi stokami Kasprowego) to nie jest "zabawa lekka, łatwa i przyjemna", na którą może się ważyć każdy kto zostawił trochę kasy w jednym z licznych sklepów z sprzętem górskim na Krupówkach i nie tylko. Trzeba postawić tamę gówniarstwu ale nie w rozumieniu określonej grupy społecznej lecz sposobowi myślenia o górach i ich eksploracji.
Jestem gorszego sortu...
igła

-#4
Posty: 336
Rejestracja: czw 13 wrz, 2007

Post autor: igła »

Najnowsze wiadomości:

Trzech turystów zostawiło na szlaku na Zawrat swojego 20-letniego kolegę. Akcja ratunkowa w skrajnie trudnych warunkach trwała – bagatela – 13 godzin. Sprawę bada prokuratura.

Ostatni tydzień minął ratownikom spokojnie – oprócz niedzieli. Wtedy, korzystając z chwilowej poprawy pogody, z Hali Gąsienicowej przez Zawrat do Pięciu Stawów wybrała się grupa młodych turystów z Warszawy.

Brnąc po nieprzetartym szlaku, dotarli na Zawrat. Tam trzech „turystów” pozostawiło idącego wolniej kolegę, a sami beztrosko poszli do Pięciu Stawów.

O godz. 16.20 do TOPR zadzwonił pozostawiony 20-letni Michał M. informując, że jest na Zawracie, po stronie Doliny Pięciu Stawów. Ślady kolegów są zasypane, robi się ciemno, sypie śnieg, wieje wiatr, on nie wie, jak schodzić, prosi więc o pomoc.

Po godz. 17 wyruszyła 4-osobowa grupa ratowników z zadaniem dotarcia pod Zawrat i sprowadzenia samotnego turysty. Ratownicy, brnąć w głębokim śniegu, przy znacznym zagrożeniu lawinowym, dotarli do niego po godz. 2 w nocy.

O godz. 7.50 wraz z turystą zeszli do schroniska w Stawach, skąd śmigłowcem przewieziono go do szpitala.

Teraz Prokuratura Rejonowa w Zakopanem sprawdza, czy turyści w fatalnych warunkach wędrując po Tatrach nie złamali art. 160 Kodeksu Karnego. Chodzi o narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Grozi za to kara do trzech lat więzienia.

Cała akcja ratunkowa toczyła się nocą, w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych, przy padającym śniegu, wiejącym wietrze i bardzo ograniczonej widoczności.

Do tego zdarzenia nie doszłoby, gdyby turyści w takich warunkach nie wychodzili na wycieczkę, a jeśli już wyszli, to powinni postępować w myśl zasady, że wychodzimy razem i wracamy razem.

Turysta był na szczęście dobrze wyposażony, miał m.in. folię zapobiegającą wychłodzeniu, co prawdopodobnie uratowało go przed odmrożeniami.

Adam Marasek, (PP)

[ 16-11-2007 | 02:45:01

Tygodnik Podhalański
KubaR

-#5
Posty: 608
Rejestracja: czw 09 lis, 2006
Lokalizacja: Rabka - Zdrój

Post autor: KubaR »

Janek pisze:Podchodząc byznesowo - większość interwencji TOPR to wypadki narciarskie na zagospodarowanych stokach - chcą właściciele wyciągów zarabiać to proszę bardzo - niech zatrudnią facetów czyszczących stok z zanieczyszczeń w postaci łajzy z połamanymi nartami i nogami.
Janek - już to kiedyś pisałem ale powtórzę: gestorzy wyciągów na ktorych jest stały dyżur ratowniczy w więskzości przypadków płacą służbom ratowniczym. Przynajmniej tak jest w GOPR. Nie są to duże pieniądze, czasem z trudem starcza na opłacenie etatu ratownika sezonowego ale jednak opłaty są.
Trzeba postawić tamę gówniarstwu ale nie w rozumieniu określonej grupy społecznej lecz sposobowi myślenia o górach i ich eksploracji.
Tu masz rację tyle, że jak zwykle nie znamy szczegółów większości zdarzeń. Ja już parę razy podawałem przykład z Babią Górą i takimi laskami co się tam zgubiły. Laski doświadczenia nie miały, sprzętu też specjalnego nie, ale postepowały tak jak podręczniki i inni każą. Postapiły zresztą tak jak im spotkany gość poradził i zaczęły wracać. Tyle, że je zniosło na południe. Warunki były fracowane -20 z okładem, wiatr taki że z 3 metrów nie było słychać odpalenia rakietnicy. Skończyło się na odmrożeniach u jednej i przemarznięciu u obydwu. generalnie ocena zdarzenia (moja) jest taka, że trochę zbiegu okoliczności, trochę braku doświadczenia, ale nic z gówniarstwa. Natomaist w porannej trójce w poniedziałek po zdarzeniu, komentarze były takie, że aż przykro. Laski zostały spostponowane na wszelakie sposoby. Wtedy po raz pierwszy uderzylo mnie jaka jest często różnica pomiędzy "faktem" a "faktem medialnym".

Zresztą co tu gadać - wszyscy którzy łazimy po górach często mamy takie momenty, że możemy się stać bohaterami doniesień o nieodpowiedzialnych turystach. Ja takie ostatnie miałem w środę.

Kuba
Awatar użytkownika
Smolik

-#6
Posty: 1619
Rejestracja: pn 30 lip, 2007
Lokalizacja: Podhale

Post autor: Smolik »

KubaR pisze:Zresztą co tu gadać - wszyscy którzy łazimy po górach często mamy takie momenty, że możemy się stać bohaterami doniesień o nieodpowiedzialnych turystach.
I tak to właśnie jest.
" Nie chodzisz-nie upadniesz"
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

KubaR pisze:Janek napisał(a):
Podchodząc byznesowo - większość interwencji TOPR to wypadki narciarskie na zagospodarowanych stokach - chcą właściciele wyciągów zarabiać to proszę bardzo - niech zatrudnią facetów czyszczących stok z zanieczyszczeń w postaci łajzy z połamanymi nartami i nogami.


Janek - już to kiedyś pisałem ale powtórzę: gestorzy wyciągów na ktorych jest stały dyżur ratowniczy w więskzości przypadków płacą służbom ratowniczym. Przynajmniej tak jest w GOPR. Nie są to duże pieniądze, czasem z trudem starcza na opłacenie etatu ratownika sezonowego ale jednak opłaty są.
Nie zrozumiałeś mnie - ja to "rozumowanie" zaimprowizowałem niejako w odpowiedzi na podniesioną tu "minimalność" ilości ofiar w Tatrach w stosunku do ilości utonięć czy wypadków drogowych. Podchodząc bezdusznie można by powiedzieć - wasza sprawa - narciarskimi niech się zajmą właściciele wyciągów a górskimi na pewno by się zajęły firmy przewodnickie. Natura nie znosi próżni - jak jest zapotrzebowanie na "usługę" to pojawia się usługodawca.
Czy TOPR jest za duży, czy też za mały wzgl. akurat w sam raz to zupełnie inna sprawa niezwiązana z tym wątkiem.
Pojęcie "gówniarstwa" to też inna sprawa. Znam np. takiego instruktora nauki jazdy - twierdzi, że 50% jego uczniów nie powinno zdać egzaminu a jednak go zdaje a potem jeździ i "zarabia" na ten nasz jeden z najwyższych w Europie wskaźników wypadkowości. Tylko, że gdyby media chciały pisać o wszystkich wypadkach samochodowych to byłoby to połowę objętości gazety i pies z kulawą nogą by tego nie czytał. A wypadki górskie sa medialne. Podobnie z tym niedźwiadkiem - o nim wszyscy napisali - a jak ludzie przed sezonem wakacyjnym wywożą swoje psy do lasu i przywiązują drutem do drzewa bo nie było co z pieskiem zrobić w czasie urlopu bo. np. hotel czy pensjonat nie przyjmuje to to guzik kogokolwiek nie obchodzi i żaden dyrektor parku narodowego się nie piekli. A przecież i to zwierzę i to zwierzę. Ten niedźwiedź to zginał na miejscu a taki pies na drucie w głębi lasu to zdycha wiele dni z głodu. Popytajcie leśniczych w pobliżu wielkich miast, w których mieszkają kulturalni ponoć ludzie co się bardzo oburzają na zabójców niedźwiadka - mają bardzo wiele do opowiedzenia na ten temat. I to właśnie jest m.in. też gówniarstwem.
Jestem gorszego sortu...
igła

-#4
Posty: 336
Rejestracja: czw 13 wrz, 2007

Post autor: igła »

Wnioskując z najnowszej informacji podanej przez Tygodnik Podhalański

http://www.tygodnikpodhalanski.pl/modul ... e&sid=5307

sygnowanej nie przez byle kogo ale samego A. Maraska można chyba już pokusić się o powieszenie paru "psów" na tych kolesiach a właściwie to na całej czwórce.

Wzburzenie TOPRowców musiało być naprawdę ogromne na tak skrajny przypadek beztroski i lekkomyślności. Zwykle staram się nie ulegać przedwcześnie emocjom ale w tym przypadku faktycznie doszło do przekroczenia wszelkich norm ludzkich obyczajów. Nie chcę jeszcze nazywać rzeczy po imieniu ale sądząc po decyzji TOPRu o poinformowaniu prokuratury można domyślać się, że trzech (tu powinienem użyć stosownego epitetu) z pewnością dopuściło się przestępstwa karanego z art. 160 KK.

W świetle przedstawionych do tej pory zdarzeń i okoliczności można już brać kamień do ręki.
Awatar użytkownika
Smolik

-#6
Posty: 1619
Rejestracja: pn 30 lip, 2007
Lokalizacja: Podhale

Post autor: Smolik »

Zbyt dużo niewiadomych.
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Awatar użytkownika
Andrzej Krystoszyk

-#6
Posty: 1165
Rejestracja: pn 17 maja, 2004
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: Andrzej Krystoszyk »

A tymczasem w górach już czwóreczka http://www.tygodnikpodhalanski.pl/modul ... =0&thold=0
igła

-#4
Posty: 336
Rejestracja: czw 13 wrz, 2007

Post autor: igła »

To niesamowite jak musiały być trudne warunki

16:20 TOPR dostaje zawiadomienie od pozostawionego Michała.
17:00 Wyrusza 4-osobowa grupa ratowników
Po 02:00 Grupa ratowników dociera do Michała

Nie wiemy skąd wyruszyli ratownicy ale można przypuszczać, że chyba jednak z "piatki".

Trasę, którą przeciętny piechur przechodzi w 1,5 godziny w normalnych warunkach ratownicy pokonywali 9 godzin!!! To niesamowite!
Ile czasu w takim razie musieli schodzić kolesie i o której godzinie zostawili Michała? Czy kolesie doszli i weszli do schroniska? Faktycznie, wydaje się nieprawdopodobnym aby nie wchodzili do schroniska w takich warunkach choćby na chwilę. No i podstawowa sprawa dlaczego nie czekali w schronisku na Michała? Dlaczego po spożyciu choćby herbaty nie wyszli mu na przeciw?
Czuję, że powolutku zaczynają mi puszczać nerwy a kamień w dłoni zaciskam coraz bardziej :x :x :x
leo

-#5
Posty: 632
Rejestracja: ndz 06 lis, 2005
Lokalizacja: kraków, okolice

Post autor: leo »

gb pisze:Mieli sprzęt zimowy, kurtki, czekany, bodaj nawat nogę słonia, mieli żarcie. Mieli GPS
..Bożesz ty mój..ile tego
ale latarek nie mieli..to znaczy czołówek lub coś w tym stylu..
i to był błąd..
gb pisze:oże natomiast być sygnałem, pozytywnym, że przynajniej część osób ma lepsze niż kilka-kilkanaście lat temu podejście i świadomość "turystyczną"...
po czym wnioskujesz że ta "swiadomość" wzrosła?
lista sprzętu, który zabrali wskazuje na zjawisko co najmniej odwrotne w tym wypadku..
pozdrawiam!
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

leo pisze:..Bożesz ty mój..ile tego
ale latarek nie mieli..to znaczy czołówek lub coś w tym stylu..
i to był błąd..
Oni mieli czołówki - to jest dość powszechnie znany wypadek.
Gdybyś nie wiedział, jak działa czołówka nocą w śnieżycy, to... weź takie coś na głowę i wyjdź w ciemną śnieżną i wietrzną noc. Tylko za daleko od domu nie odchodź!
leo pisze:po czym wnioskujesz że ta "swiadomość" wzrosła?
lista sprzętu, który zabrali wskazuje na zjawisko co najmniej odwrotne w tym wypadku..
Świadomość, to nie długość listy sprzętu, a umiejętność wykorzystania tego, co się ze sobą ma - także wiedzy. Na przykład wiedzy, jak samymi rękoma wykopać w śniegu jamę do przetrwania nocy...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
ODPOWIEDZ