Scenariusz jak zwykle - 3 - pobudka, 5 wyjazd, 8 jesteśmy na Łysej Polanie..Tym razem postanowiliśmy zajrzeć do Jaskini Bielskiej. Nie jest to daleko, a jaskinia ponoć piękna. Po drodze zatrzymujemy się, żeby obejrzeć z drugiej strony panoramę Tatr Bielskich - Murań,Hawrań,Płaczliwa Skała.Z perspektywy Zakopanego wyglądają jak jeden piękny monolit, a tu trzy osobno stojące góry

Bez problemów dotarliśmy do Tatrzańskiej Kotliny, gdzie znajduje się Jaskinia Bielska. Ogromna i przepiękna - zwiedzanie ok.75 minut.Za możliwość fotografowania trzeba zapłacić 40 zł.No przegięli, choć potem żałowałam trochę,że nie wykupiłam zezwolenia. Trudno, zrobiłam trochę zdjęć "na gapę" zaraz na początku zwiedzania.Szkoda,że się pospieszyłam, bo potem to dopiero było co pstrykać - a przewodnik już pilnował - więcej takich oszczędnych było


Skończyliśmy zwiedzanie około 11 godz. - za wcześnie,żeby jechać na kwaterę - szkoda czasu., trzeba jeszcze gdzieś wyruszyć. Padło na Dolinę Jaworową, przez Zadnie Koperszady na Przełęcz pod Kopą .
W Jaworzynie Spiskiej zostawiamy samochód i kierujemy się do Dol.Jaworowej, gdzie okazało się,że na sporym odcinku drogi jest solidne, trudne do ominięcia błoto - jakiś remont szlaku....No, ale potem to już sama przyjemność. Zrobiliśmy postój w szałasie przy mostku, z przepięknym widokiem na Kołowy,Lodowy,Baranie Rogi, Jaworowe Turnie, wraz z przyległymi do nich dolinami.Żadne zdjęcie tego nie odda...

Dolina Zadnich Koperszadów - piękna, kwitnąca i pachnąca....





Szlak można powiedzieć - spacerowy, a widoki piękne.



Doszliśmy do Przełęczy, skąd otworzył sie widok na Kieżmarski,Łomnicę.Durny. Z prawej Jagnięcy.. no pięknie...




Pogawędziliśmy z miłymi chłopakami Słowakami, też odpoczywającymi na przełęczy. Trochę tam wiało i trzeba się było docieplić.Poszliśmy trochę dalej, skąd było widać Białe Stawki. Zrobiła nam się ochota tam iść, ale nie mieliśmy (jeszcze) mapy, tylko taką uproszczoną w przewodniku "Tatry Polskie i Słowackie" Nyki. Czasu też nie za wiele, no i samochód gdzieś w Jaworzynie na parkingu... Trudno, innym razem.

Wracamy spowrotem, bez pośpiechu, gapiąc się wokoło - a jest na co....Trochę się zachmurzyło, potem wyszło słońce, - typowa letnia pogoda w górach.



Sklepik z trunkami na granicy ominęliśmy szerokim łukiem































































