Sam nie wiem, co o tym myśleć. Busy to użyteczna sprawa - są bardziej poręczne od PKSów. Ale jak sobie przypominam chamstwo większości kierowców, upychanie ludzi w kabinie, odjazdy dopiero po zapełnieniu auta i namolne nagonki na klienta, to zaczynam się zastanawiać, czy nie lepiej byłoby wyłonić 2-3 przewoźników prywatnych, z częstymi, regularnymi (nawet bez kompletu pasażerów) i tanimi liniami we wszystkich kierunkach...
Busy zakopiańskie
Busy zakopiańskie
Nie wiem, czy ktoś z Państwa
czyta maniakalnie Tygodnik Podhalański tak jak ja. Ostatnio jest seria artykułów o konflikcie i przepychankach między busiarzami i władzami miasta. Ciekawi mnie co z tego wyjdzie. Jak do tej pory, Urząd Miasta starał się wykurzyć kierowców z jezdni i chodnika, koło baru FIS, ale chyba im nie wyszło. W najbliższym czasie z kolei ma być zabroniony wjazd autem do Kuźnic (a to najbardziej dochodowa linia), za wyjątkiem jednego przewoźnika który wygra przetarg (znając polskie warunki, raczej pseudoprzetarg).
Sam nie wiem, co o tym myśleć. Busy to użyteczna sprawa - są bardziej poręczne od PKSów. Ale jak sobie przypominam chamstwo większości kierowców, upychanie ludzi w kabinie, odjazdy dopiero po zapełnieniu auta i namolne nagonki na klienta, to zaczynam się zastanawiać, czy nie lepiej byłoby wyłonić 2-3 przewoźników prywatnych, z częstymi, regularnymi (nawet bez kompletu pasażerów) i tanimi liniami we wszystkich kierunkach...
Sam nie wiem, co o tym myśleć. Busy to użyteczna sprawa - są bardziej poręczne od PKSów. Ale jak sobie przypominam chamstwo większości kierowców, upychanie ludzi w kabinie, odjazdy dopiero po zapełnieniu auta i namolne nagonki na klienta, to zaczynam się zastanawiać, czy nie lepiej byłoby wyłonić 2-3 przewoźników prywatnych, z częstymi, regularnymi (nawet bez kompletu pasażerów) i tanimi liniami we wszystkich kierunkach...
No może trochę przesadziłem, aż tacy chamscy to oni nie są. Ale wkurza mnie to naganianie do busa ze szlaku. Mało razy, kiedy grzecznie im odmawiałem i szedłem do PKSu, słyszałem "wiązanki" spod nosa wymruczane...
Zdarzył mi się kiedyś taki fajny kierowca, który naprawdę dużo wiedział o Tatrach i opowiadał w czasie jazdy na Palenicę.

Zdarzył mi się kiedyś taki fajny kierowca, który naprawdę dużo wiedział o Tatrach i opowiadał w czasie jazdy na Palenicę.
Kiedyś podczas jazdy rozklekotaną Nysą do Palenicy-była to zima- kierowca zatrzymywał się co kilkaset metrów,by użyć niedziałających wycieraczek.Wyglądało to tak:wysiadał,brał wycieraczkę w łapsko i usuwał to,co napadało.Następnie wsiadał i w momencie, gdy padający mocno śnieg ponownie ograniczył mu pole widzenia...operacja była ponawiana.Nie zliczę,ile razy zatrzymywaliśmy się. :aciu: Cóż-ręczna robota :ta:
-
Widmo Brockenu
-

- Posty: 302
- Rejestracja: pn 13 paź, 2003
- Kontakt:
Jako, ze mialem dziesiecioletnia przerwe tatrzanska zetknalem sie z "busikami" po raz pierwszy we wrzesniu zeszlego roku.
Musze powiedziec, ze bylem bardzo zadowolony z tej formy transportu.
Nigdy nie zdarzylo mi sie dlugo czekac na odjazd. Zaleta tej formy transportu jest wlasnie jej elastycznosc. Ze zgroza przeczytalem ,ze jacys biurokraci zabronili od stycznia 2004 przewozow osob bez ustalonych stywno kursow i czasow odjazdu itp. Wrocimy znowu do sytuacji jak za komuny kiedy trzeba bylo na sile wciskac sie do zapchanych autobusw... kto mial pecha nie pojechal... :sick:
Mam rowniez nadzieje, ze sprawa sie wyjasni i "busiki" zostana w tej formie jak byly...
Z chamstwem sie nie spotkalem, tylko wkurza troche to naganianie zwlaszcza pod FISem i w Palenicy .. ale wole tak niz wciskac sie na sile do przepelninego autobusu
pozdrawiam
Zbyszko
Musze powiedziec, ze bylem bardzo zadowolony z tej formy transportu.
Nigdy nie zdarzylo mi sie dlugo czekac na odjazd. Zaleta tej formy transportu jest wlasnie jej elastycznosc. Ze zgroza przeczytalem ,ze jacys biurokraci zabronili od stycznia 2004 przewozow osob bez ustalonych stywno kursow i czasow odjazdu itp. Wrocimy znowu do sytuacji jak za komuny kiedy trzeba bylo na sile wciskac sie do zapchanych autobusw... kto mial pecha nie pojechal... :sick:
Mam rowniez nadzieje, ze sprawa sie wyjasni i "busiki" zostana w tej formie jak byly...
Z chamstwem sie nie spotkalem, tylko wkurza troche to naganianie zwlaszcza pod FISem i w Palenicy .. ale wole tak niz wciskac sie na sile do przepelninego autobusu
pozdrawiam
Zbyszko
Zgadzam się, że busy są bardzo elastyczne i mogą praktycznie odchodzić co minuta, o ile wsiada dużo ludzi i jest ciągły ruch. Ale zdarzyło mi się kiedyś siedzieć w busie prawie godzinę, bo pan kierowca czekał na komplet pasażerów. W tym czasie odjechał obok PKS, ale byłem tak potwornie zmęczony, że nie miałem siły na bieg do przystanku.

Różnie to bywa z panami busiarzami.
Mam jednego - właściwie to dwóch (ojciec i syn) znajomych
z którymi jeżdżę a przynajmniej spotykam się rok w rok.
Z ich usług jestem zadowolony.- wiele zjeździliśmy razem.
Przełom Dunajca, Słowacja (kilka razy), i wiele wiele razy
Bukowina Tatrzańska i okolice. W tamtym roku wracaliśmy
gdzieś ze szlaku i złapaliśmy (ok.22) busa do domu.
Siadamy i kogo widzimy? Ojciec Jacka. Nie poznał nas.
Od słowa do słowa - zatrzymał się, przypatrzył nam i...
no teraz to was poznaję. Takim sposobem dojechaliśmy
do domku za darmo. Powiedział: wy już daliście nam zarobić,
dzisiaj gratis. Podziękowania , pozdrowienia i do następnego.... .
Były jednak takie sytuacje, że... .
Nie chcę pisać i przypominać sobie tych niemiłych chwil.
Wolę powspominać miłe sytuacje.
Jedno jest pewne: busy powinny zostać.
Mam jednego - właściwie to dwóch (ojciec i syn) znajomych
z którymi jeżdżę a przynajmniej spotykam się rok w rok.
Z ich usług jestem zadowolony.- wiele zjeździliśmy razem.
Przełom Dunajca, Słowacja (kilka razy), i wiele wiele razy
Bukowina Tatrzańska i okolice. W tamtym roku wracaliśmy
gdzieś ze szlaku i złapaliśmy (ok.22) busa do domu.
Siadamy i kogo widzimy? Ojciec Jacka. Nie poznał nas.
Od słowa do słowa - zatrzymał się, przypatrzył nam i...
no teraz to was poznaję. Takim sposobem dojechaliśmy
do domku za darmo. Powiedział: wy już daliście nam zarobić,
dzisiaj gratis. Podziękowania , pozdrowienia i do następnego.... .
Były jednak takie sytuacje, że... .
Nie chcę pisać i przypominać sobie tych niemiłych chwil.
Wolę powspominać miłe sytuacje.
Jedno jest pewne: busy powinny zostać.
-
Widmo Brockenu
-

- Posty: 302
- Rejestracja: pn 13 paź, 2003
- Kontakt:
tez jestem za tym : busy powinny zostac!
PS: Mariusz, jakby nie bylo busów tobys mial problem wcisnac sie do PKSu
Pamietam te czasy co busow nie bylo i jaki to byl problem zeby wychodzac z Kuznic zalapac sie na jakis PKS-owski autobus z Palenicy... Samochód wbrew nazwie sam po ciebie nie przyjedzie
Pozdrawiam wszystkich,
Zbyszko
PS: Mariusz, jakby nie bylo busów tobys mial problem wcisnac sie do PKSu
Pamietam te czasy co busow nie bylo i jaki to byl problem zeby wychodzac z Kuznic zalapac sie na jakis PKS-owski autobus z Palenicy... Samochód wbrew nazwie sam po ciebie nie przyjedzie
Pozdrawiam wszystkich,
Zbyszko
@Widmo: masz rację, że brak busów spowodowałby tłok w PKSach. Wcale nie trzeba sobie tego wyobrażać, wystarczy w sezonie letnim pojechać na Łysą Polanę, przejść na stronę słowacką i załapać na jakikolwiek autobus odjeżdżający z tamtejszej "zastavki" - horrrror! Ja z ledwością załapałem się na 3-ci z kolei, bo w dwa pierwsze nie dało się już palca wsadzić. Co jednak ważne - na korzyść polskich PKSów przemawia częstotliwość kurstowania - w sezonie odjazdy są prawie co 15/20 minut!
Cześć!
Busy to fajna sprawa szczególnie jak się wraca z górskich wojaży. Gorzej wygląda sprawa jak trzeba nieraz wrócić z Zakopca na Cyrchlę ale wieczorem wtedy nie ujrzysz ani jednego albo mu nie pasuje tam jechać bo się nie opłaca z jedną osobą. Oni twardo kalkulują i nie dziwię się że mocno upychają ludzi i czekają do ostatniego miejsca. Przecież Oni z tego żyją.
Pozdrawiam
Busy to fajna sprawa szczególnie jak się wraca z górskich wojaży. Gorzej wygląda sprawa jak trzeba nieraz wrócić z Zakopca na Cyrchlę ale wieczorem wtedy nie ujrzysz ani jednego albo mu nie pasuje tam jechać bo się nie opłaca z jedną osobą. Oni twardo kalkulują i nie dziwię się że mocno upychają ludzi i czekają do ostatniego miejsca. Przecież Oni z tego żyją.
Pozdrawiam
No cóż busy teoretycznie fajna sprawa.Moim spoosobem na dostawanie się w Taterki o dogodnej dla mnie godzinie jest zabieranie z domu zakopiańskiego rozkładu PKS.
Wychodzę z kwatery tak, aby w raze braku busika pojechać publicznym środkiem lokomocji zamiast sterczeć koło baru Fis i stresować się, że słońce coraz wyżej a ja przedreptuję nerwowo czekając na ‘komplet’ pasażerów i to jeszcze taki, który chce pojechać tam, gdzie ja :gwizd: Nieraz już gotowa byłam zmienić plany wycieczki, aby jak najszybciej wydostać się z miasta.Problem z busami nasila się gdy w Tatrach jest mało turystów (czyli wtedy, kiedy najbardziej lubię)
Zauważcie także, że ceny przejazdów PKS są na niektórych trasach znacznie tańsze niż w busach.Czytałam artykuł polecany przez Czesia,może uregulowanie czasu odjazdów rzeczywiście pomoże.Z drugiej strony wyobrazcie sobie tłum w pełni sezonu, który chce dostać się nad Morskie Oko-20 osób -pół godziny przerwy i dopiero następni, a tak busik za busikiem...No oczywiście jeśli chodzi o kierunki mniej oblegane sprawa ma się całkiem odwrotnie.Mimo wszystko pozdrawiam wszystkich panów przewozników 
Busy lepsze jak dziadowski PKS. Tylko ilekroć w nich siedzę i obserwuję ich stan i sposób jazdy "góralskich hołowczyców" zastanawiam się czy to nie jest mój sądny dzień. W sprawach poszukiwań adrenaliny w jezdzie samochodem przerabiałem już wiele :ściema: . Jednak w grupie kilkunastu osób upchanych jak śledzie ,w "mesiu" pamiętającym młodość Widma w RFN :ciii: i przerobionym przez kowala na jelcza (siedzenia powbijane gwoździami w podłogę) czuję się jakoś dziwnie. Nie lubię krakać....więc nie kończę
seba
Z wielkiej burzy - mały deszcz?
http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/02 ... 14/14.html
Na dzień dzisiejszy: wszystko wskazuje, że dalej będziemy korzystać z usług panów busiarzy.
http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/02 ... 14/14.html
Na dzień dzisiejszy: wszystko wskazuje, że dalej będziemy korzystać z usług panów busiarzy.
I tak i nie. PKS nie jest już dziadowski, bo konkurencja wymusiła na nim, a zwłaszcza na kierowcach inne zachowania. Nieuprzejmy kierowca PKS to dziś już rzadkość - wręcz przeciwnie kierowcy są bardzo grzeczni i chętnie pomagają (ot taki przykład jadę z Krakowa ostatnim PKS do Zakopanego - ok. 22.45 jest w Poroninie, wie że się chcę przesiąść do Bukowiny, więc proponuje mi, że wypuści mnie nie na przystanku, tylko przy skrzyżowaniu z drogą do Łysej; kiedy dojeżdża widzi, że z przeciwka jedzie ostatni PKS do Białki, więc miga mu światłami - tamten się zatrzymuje i mam przesiadkę, której nie ma w rozkładzie jazdyseba pisze:Busy lepsze jak dziadowski PKS. seba
A co do zakopiańskich Hołowczyców, to kierowcy PKS też często zasuwają jak diabli. Wspomniany już kierowca PKS z Krakowa do Zakopanego na zakopiance potrafił osiągnąć 120 km/h i bez problemu "łykał" wszystkie auta osobowe, a jednocześnie wiedział gdzie zwolnić nie tylko ze względu na radary.
pozdrawiam
Marcys
Również zauważyłem, że zakopiański PKS bardzo się ucywilizował. Tabor mają niestety wciąż przestarzały, co dziwi, bo Zakopane to raczej bogate miasto i gmina. Kierowcy są coraz milsi, w miarę punktualni i jakoś to wszystko się kręci.
Dla odmiany na większości podwarszawskich tras PKS po prostu zbankrutował i się wycofał - obecnie mamy wyłącznie prywatnych przewoźników, a z nimi to różnie bywa.
Dla odmiany na większości podwarszawskich tras PKS po prostu zbankrutował i się wycofał - obecnie mamy wyłącznie prywatnych przewoźników, a z nimi to różnie bywa.
Warszawski PKS to obecnie wyłącznie kursy dalekobieżne. Wszystkie kursy podwarszawskie to albo linie prywatne albo PKS z okolic (Grodzisk, Garwolin, Radzymin, Nowy Dwór, Sochaczew, Żyrardów, Grójec, Piaseczno-Otwock).
Co do Zakopanego - miasto nie może kupować autobusów firmie państwowej (obecnie są chyba w gestii wojewody). Zakopane ma kilka nowych autobusów, część kupili, część w leasingu - widać po rejestracjach - są mercedesy (np. często do Kuźnic), kilka Jelczy T120, kilka autosanów w wersji lider (to nie to samo co stare H9).
Ale tu miało być o górach a jest o autobusach
pozdrawiam
Marcys
Co do Zakopanego - miasto nie może kupować autobusów firmie państwowej (obecnie są chyba w gestii wojewody). Zakopane ma kilka nowych autobusów, część kupili, część w leasingu - widać po rejestracjach - są mercedesy (np. często do Kuźnic), kilka Jelczy T120, kilka autosanów w wersji lider (to nie to samo co stare H9).
Ale tu miało być o górach a jest o autobusach
pozdrawiam
Marcys
Ostatnio zmieniony śr 25 lut, 2004 przez marcys, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeśli przez stworzenie rozumiesz wynajęcie po przetargu prywatnej firmy, to może być, ale w tej chwili wystarczyłoby sprywatyzować PKS, który po podpisaniu odpowiednich umów z gminami obsługiwałby trasy deficytowe (dotacje), a wszystkie inne jak tylko zechce i bez dotacji... A chętnych do takich prywatyzacji można znaleźć - choćby Connex albo Polski Ekspres - niezłym przykładem realnych kosztów komunikacji jest ostatni przetarg na komunikację Piaseczno - Warszawa, gdzie Polski Ekspres zaproponował za naprawdę niewielkie pieniądze obsługę Mercedesami. Oni sprowadzają z Niemiec używane wózki, bo tam ponoć pozbywają się już autobusów pięcioletnich. W PKS Zakopane jeżdżą wozy 20 - letnie a nawet starsze...Mariusz pisze:Zakopane powinno być może zadbać o stworzenie własnego MZK obejmującego Podhale...
pozdrawiam
Marcys
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
heh - z busiarzami to mam fajne wspomnienie z Bieszczadów.
Złapaliśmy gościa w Ustrzykach Górnych, bo nie chcialismy czekać godziny na PKSa. Mieliśmydoniego probę, żeby zatrzymałsię w Cisnej, bo chcieliśmy zrobić zakupy. Spoko, słyszymy, nie ma sprawry, ale tylko w tym a tym sklepie kupujcie, bo to mojego szwagra. Oczywiście nie wyegzekwował tego skutecznie, ale fajnych się rzeczy nasłuchaliśmy
Pomijam oczywiście konsekwentne ignorowanie czerwonych świateł (remontowali Obwodnicę i był ruch wahadłowy) i gnanie 100 na każdym prostym odcinku.
PS W końcu wiadomo czy wprowadzili te koncesje w Zakopcu?
Złapaliśmy gościa w Ustrzykach Górnych, bo nie chcialismy czekać godziny na PKSa. Mieliśmydoniego probę, żeby zatrzymałsię w Cisnej, bo chcieliśmy zrobić zakupy. Spoko, słyszymy, nie ma sprawry, ale tylko w tym a tym sklepie kupujcie, bo to mojego szwagra. Oczywiście nie wyegzekwował tego skutecznie, ale fajnych się rzeczy nasłuchaliśmy
PS W końcu wiadomo czy wprowadzili te koncesje w Zakopcu?




