Rysy w zimie
Rysy w zimie
Pierwsza ścieżka na Rysy została zbudowana w latach 1888-89 (dzisiejsza trasa trochę od niej odbiega ale później raczej ją ułatwiono niż utrudniono. Pierwsze zimowe przejście miało miejsce 31.12.1910 (W. Gadowski, B. Łazarski i przew. Jakub Wawrytko starszy) ale z zachowanych zapisków wynika, że warunki były jesienne, prawie bez śniegu. Jak z tego wynika, prawie trochę ponad 20 lat się zastanawiano czy to droga jest w ogóle do zrobienia w zimie. Chyba warto nad tym pomyśleć co dedykuję co młodszym i początkującym kolegom.
To, że od czasu wybudowania ścieżki do pierwszego wejścia zimowego minęło ponad 20 lat chyba nie oznacza, że drogę uważano za zbyt trudną. Po prostu widocznie nikt nie miał wtedy szczególnej ochoty wyłazić tam w zimie... w owych czasach turystyka zimowa jeszcze praktycznie w ogóle nie istniała. Samo wejście na Rysy zimą w normalnych warunkach przecież szczególnie trudne nie jest, co najwyżej uciążliwe z powodu wielkiej różnicy wysokości oraz niebezpieczne lawinowo.Janek pisze:prawie trochę ponad 20 lat się zastanawiano czy to droga jest w ogóle do zrobienia w zimie
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Rafale - wówczas wejście na Mnicha (przez płytę!) było uważane za taternicki rekord. Inne czasy, inny sprzęt, inna wiedza, inna swiadomośc ludzkich możliwości.Rafał pisze:To, że od czasu wybudowania ścieżki do pierwszego wejścia zimowego minęło ponad 20 lat chyba nie oznacza, że drogę uważano za zbyt trudną
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
No tak Mefi, ale "płyta" na Mnichu to jest II+ zdaje się, więc jakaś tam trudność, a Rysy zwykłą drogą to nie tyle co nic jeśli chodzi o trudności techniczne. Co innego lawiny - ja tam zimą nie byłem właśnie z tego względu. Panicznie się boję od czasu tego wypadku w 2003 r. Normalnie odczuwam wewnętrzny lęk jak sobie pomyśle że można ponad 1000 m spadać z lawiną...Oj, nieprędko się tam wybiore, nieprędko. No chyba, że w super warunkach, ale to raczej już takich wiosennych.mefistofeles pisze:wówczas wejście na Mnicha (przez płytę!) było uważane za taternicki rekord.
Powiem tak - ja bym tych dwóch wejść nie porównywał. Jeśli chodzi o wejście na Mnicha, to zwykły turysta (taki jak ja) może sobie o nim jedynie pomarzyć lub wynająć przewodnika - nawet najłatwiejsza droga jest zbyt trudna, żeby się samemu porywać. Rysy zimą - co innego. Owszem - niebezpiecznie lawinowo, mało jest dni w zimie kiedy można się w miarę tych lawin nie obawiać, mozolnie, szczególnie jeśli droga nieprzetarta (a chyba zazwyczaj tak jest) - ale trudności techniczne praktycznie zerowe - jedynie pod sam koniec trzeba zachować minimum ostrożności, żeby na stronę Ciężkiej nie zlecieć.mefistofeles pisze:Inne czasy, inny sprzęt, inna wiedza, inna swiadomośc ludzkich możliwości.
No dla porządku pierwsze zimowe wejście na Rysy (odnotowane) to Theodor Wundt i przewodnik Jakob Horvay 19.04.1884 (letnie Eduard Blasy i Jan Ruman 20-07-1840.
44 lata różnicy i to nie jest tylko kwestia sprzętu czy umiejętności bo w tych latach w Alpach chadzano aż miło a np. okolice Mont Blanc to tak naprawdę okrągły rok są "zimowe". Po prostu turystyka zimowa w Tatrach szła innymi torami, zresztą tymi, na które aktualnie wraca czy skitoury.
44 lata różnicy i to nie jest tylko kwestia sprzętu czy umiejętności bo w tych latach w Alpach chadzano aż miło a np. okolice Mont Blanc to tak naprawdę okrągły rok są "zimowe". Po prostu turystyka zimowa w Tatrach szła innymi torami, zresztą tymi, na które aktualnie wraca czy skitoury.
Jestem gorszego sortu...
Nie zapominajcie o pionierskim wejściu na Rysy Hugona Kołłątaja w przerwie obrad Sejmu WIelkiego. POdobno wraz ze Staszicem, wstali tak wcześnie, że jeszcze żadnej godziny nie było i używając tylko młynka do kawy i Izabeli Czartoryskiej, przeszli granią od Mięgusza na NIżnie Rysy. Pisze o tym Bronisław Malinowski w "Zyciu seksualnym dzikich", nie kryjąc pikantnych szczegółów. POzdrawiam.
-
Gość
Była brzydka jak noc ale ponoć miała inne talenty...Erynie pisze:używając tylko młynka do kawy i Izabeli Czartoryskiej,
A co też ten Bronek mógł o tym wiedzieć?Erynie pisze:Pisze o tym Bronisław Malinowski w "Zyciu seksualnym dzikich", nie kryjąc pikantnych szczegółów.
PS.
Czyżby w Puławach był model Tatr?
Malinowski oparł opis tej wyprawy o głeboką analizę włókien z marynarki Staszica, którą Izabela wycierała podłogę w Świątyni Sybillli, do późnych godzin wieczornych, wzdychając co pół godziny i wydając okrzyki w rodzaju "per aspera ad astra!' lub "ster na lewo Hugon!", choć ten ostatni jest mocno kwestionowany, przez wspólczesnych badaczy.klarissa pisze:Była brzydka jak noc ale ponoć miała inne talenty...Erynie pisze:używając tylko młynka do kawy i Izabeli Czartoryskiej,
A co też ten Bronek mógł o tym wiedzieć?Erynie pisze:Pisze o tym Bronisław Malinowski w "Zyciu seksualnym dzikich", nie kryjąc pikantnych szczegółów.
PS.
Czyżby w Puławach był model Tatr?
-
Gość
Ale kiedy to było, czy za czasów romansu z Repninem? Tak nawiasem to owocem tego romansu był Adam Czartoryski, późniejszy przywódca narodu na emigracji. Paradne - przywódca Polski owocem romansu Niemki z Rosjaninem, w dodatku ruskim ambasadorem. Dziadek z Wehrmachtu w tym zestawieniu wygląda dość zabawnie.Erynie pisze:Malinowski oparł opis tej wyprawy o głeboką analizę włókien z marynarki Staszica, którą Izabela wycierała podłogę w Świątyni Sybillli, do późnych godzin wieczornych, wzdychając co pół godziny i wydając okrzyki w rodzaju "per aspera ad astra!' lub "ster na lewo Hugon!", choć ten ostatni jest mocno kwestionowany, przez wspólczesnych badaczy.
PS.
Ile masz lat? Wybacz bezpośredniość
Hmmmm...Tylko mi nie mów, że koleżanka po fachu. Kobiety tak po prostu nie wiedzą takich rzeczy.klarissa pisze:
Ale kiedy to było, czy za czasów romansu z Repninem? Tak nawiasem to owocem tego romansu był Adam Czartoryski, późniejszy przywódca narodu na emigracji. Paradne - przywódca Polski owocem romansu Niemki z Rosjaninem, w dodatku ruskim ambasadorem. Dziadek z Wehrmachtu w tym zestawieniu wygląda dość zabawnie.
PS.
Ile masz lat? Wybacz bezpośredniość
PS.
Przypuszczam, że jestem za stary dla Ciebie.
Janku masz racje z tą dedykacja. Ja ucze sie w Kruczku (I LO Tychy) tak tak to to liceum z którego ludzie zgineli na Rysach. Pan prof. Mirek Szumny uczył mnie w klasie pierwszej geografii. Co roku odbywają sie msze świete w intencji ofiar w kościele niedaleko naszej szkoły... Kiedy rano wchodze do budynku spoglądam na pamiątkową tablice z wypisanymi nazwiskami ofiar. "Daj nam wiare w mrok i świt daj nam chart tatrzańskich skał" głosi napis.
"Każdy krok naprzód to nóż w plecy przeciwnością" Tylko Ty;*
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk
Byłem gorszy tylko o 20 minut. Przed drugim "daj" powinien być przecinek.Pozdrowienia.Andrzej Krystoszyk pisze:Wroto, zanim Erynie mnie uprzedzi:
Chart- bydlę systemu pies , chude i na patykowatych łapach ale piekielnie szybkie.Służy do łapania zajęcy.
Hart- inaczej odwaga , bohaterstwo, odporność na życiowe niepowodzenia.

