STEREOTYP WARSZAWIAKA

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

STEREOTYP WARSZAWIAKA

Post autor: ruda »

No właśnie...jaki w was zakorzeniony jest stereotyp WARSZAWIAKA??

Pytanie to zadaję zarówno osobom, które są z Warszawy ale przede wszystkim jednak tym, którzy ze stolicy nie są.

Jaki jest typowy WARSZAWIAK??
Jakie są jego pozytywne a jakie negatywne cechy??

Wasze odpowiedzi bardzo mi się przydadzą do pracy na zajęcia o trochę enigmatycznej nazwie : "Niestereotypowo i stereotypach i uprzedzeniach".

Z góry dziękuję za pomoc :)

pozdrawiam
ruda
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: STEREOTYP WARSZAWIAKA

Post autor: Zygmunt Skibicki »

ruda pisze:No właśnie...jaki w was zakorzeniony jest stereotyp WARSZAWIAKA??
Jeśli dobrze pamiętam, to był już taki wątek "Stolyca, a reszta świata". Sporo tam było na interesujący Cię temat.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

dzięki Zygmunt..poszukam..
mam nadzieję, że nikt nie będzie miał nic przeciwko temu by zacytować wypowiedzi w pracy... :)
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

...a to ciekawe. Całkiem nie tak dawno rozmawiałam na ten właśnie temat z podwarszawiakiem :)
Nie znam wielu Warszawiaków ale wbrew krążącym niechęciom do mieszkańców stolycy, osobiście nie mam im nic do zarzucenia. Mówię oczywiscie o tych, których dane mi było spotkać. Natomiast często spotykałam się z opiniami, że życie tam nie jest łatwe, że trzeba być twardym. Stąd może i skorupa na niektórych mieszkańcach Wawy.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

jest kilak stereotypów

Pierwszy - heroiczny, z czasów trochę dawniejszych - stereotyp kogoś, kto kocha i szanuje swoje miasto i jest z niego dumny.
Nie jest prawdą, że wszyscy porządni warszawiacy zginęli w Powstaniu - sam kilku takich znam. I byłem kompletnie urzeczony kiedy stałem w kompletnym milczeniu (jedynymi dźwiękami były wyjące syreny) wśród tłumu ludzi na placu Krasińskich 1 sierpnia 2006 o godzinie 17.

Stereotyp drugi - głośniejszy i nieco fałszywy - czyli cham, uważajacy się za lepszego od innych (bo jestem ze stolicy!), traktujących innych z pogardą i żądający traktowania jak pan. Często wśród warszawiaków w pierwszym czy drugim pokoleniu. Smutne, bo kilku chamów psuje opinię całemu miastu.

Stereotyp trzeci - warszawski kierowca. Tu znowu jest trochę zafałszowań, bo choć faktem jest, że w Warszawie można zobaczyć na drodze takie cuda jakich nigdzie indziej nie ma to już poza Warszawą przyczyną stereotypu są samochody na warszawskich rejestracjach prowadzone przez zwykle szalejących i spieszących się wszędzie przedstawicieli handlowych (leasingowane samochody mają rejestracje z siedziby banku - czyli najczęściej Wawy lub Poznania).

Stereotyp czwarty - snobistyczny. Jako, że Warszawa jako pierwsza w Polsce doświadczyła "wielkiego świata" to na początku importowane zachodnie zwyczaje wyglądały tam śmiesznie. I niestety conieco zostało do dzisiaj. Przykład - anglojęzyczne witryny sklepów (posunięte do śmieszności - np napis sausages na wózku z parówkami w galerii Mokotów) , lunche (choc to akurat jest uzasadnione czasem pracy 9-17) i jakieś takie (szczególnie dla prowincjusza) udziwnione zwyczaje. Szczególnie to widac w centrach handlowych (gdzie ja się czuję fatalnie).

To tyle moim okiem - mieszkałem i pracowałem w Warszawie raptem miesiąc, ale starałem się obserwować i wczuć się w miasto. Wrażenia raczej pozytywne, bo zakładałem wcześniej, że w Warszawie żyć się nie da to wyjażdżałem nawet lubiąc to miasto.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Warszawiacy są dokładnie tacy sami jak mieszkańcy innych miast w kraju. To znaczy - są to porządni ludzie a jak wszędzie trafiają się łobuzy i świnie.
Natomiast istnieje cały szereg cech związanych z faktem zamieszkiwania w tym a nie innym miejscu. Trochę trudno porównywać ludzi mających do pracy góra 1km i w dodatku zatrudnionych w firemce zatrudniającej góra 20 osób z ludżmi, którzy mają do pracy czasami i 30 km a w firmie pracuje 1000 ludzi. W Warszawie, Krakowie, Poznaniu jest się anonimowym, w Koszalinie już gorzej, w Białogardzie czy Miastku znają się prawie wszyscy. Jest jeszcze kwestia położenia - wielu znajomych z Polski Centralnej to mi mówi - Ty to masz dobrze - prawie nad morzem mieszkasz. Rzeczywiście, gdybym mieszkał na 5 piętrze a nie 2-gim to bym je nawet widział przez okno, ale co z tego czasami całe miesiące nawet tam nie pojadę, wolę do jeziora w lesie. W dodatku telewizja, internet itd robią z świata jedną wielką wioskę.
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Iwona pisze: życie tam nie jest łatwe, że trzeba być twardym. Stąd może i skorupa na niektórych mieszkańcach Wawy.
Zależy jeszcze co rozumieć przez "łatwe (lub nie) życie" :)
Na pewno z racji dużej ilości ludzi czasem trzeba umieć walczyć o swoje (w pracy, w urzędzie, gdziekolwiek). No i dlatego trudno być miłym dla wszystkich wokół. Nie mówię, że od razu jest się niemiłym, ale jak co dzień mija się dziesiątki czy setki osób to człowiek podchodzi do nich wszystkich dość obojętnie. Stąd może to wrażenie "skorupy".
mefistofeles pisze: Pierwszy - heroiczny, z czasów trochę dawniejszych - stereotyp kogoś, kto kocha i szanuje swoje miasto i jest z niego dumny.
To chyba się rzadko spotyka. Dzisiaj jest dobrze trochę ponarzekać (zresztą to Polacy uwielbiają): na korki, na architekturę, na brak dobrej rozrywki itp.
mefistofeles pisze: jakieś takie (szczególnie dla prowincjusza) udziwnione zwyczaje. Szczególnie to widac w centrach handlowych (gdzie ja się czuję fatalnie).
A konkretniej, jakie zwyczaje? Bo ciekaw jestem :)
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

mefistofeles pisze:Stereotyp trzeci - warszawski kierowca.
oj tak...jak czasami jeżdżę z rodzicami po Kielcach samochodem, to gdy ktoś jedzie szybko i wykonuje jakieś dziwne manewry to rodzice od razu stwierdzają, ze to na pewno warszawiak...
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

gdy usłyszę,że ktoś jest warszawiakiem, to często spodziewam się po takiej osobie czegoś więcej....może to głupie ale tak jest.
Pozdrawiam
Izabela
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

ruda pisze: oj tak...jak czasami jeżdżę z rodzicami po Kielcach samochodem, to gdy ktoś jedzie szybko i wykonuje jakieś dziwne manewry to rodzice od razu stwierdzają, ze to na pewno warszawiak...
Wynika to po część z adaptacji do panujących tu warunków. Nawet jeśli na początku chce się być kierowcą prawym to po pewnym czasie, w procesie "edukacji" ze strony innych kierowców, sposób jazdy nam się zmienia, mniej lub bardziej.
Izabela pisze:gdy usłyszę,że ktoś jest warszawiakiem, to często spodziewam się po takiej osobie czegoś więcej....może to głupie ale tak jest.
Czego więcej? :)
"Chwalić możnych tego świata za cechy, których nie posiadają, to tyle co drwić z nich bezkarnie"
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

to prawda Hanni..ale wiesz text o tym, że "Ten kierowca to warszawiak" pojawia się nawet wtedy, gdy samochód jest na kieleckich rejestracjach ;)
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

zapewne
ale w genetycznie uwarunkowany styl jazdy warszawiaków raczej trudno uwierzyć; jest to cecha nabyta w procesie niedoskonałej, eufemistycznie powiedziawszy, socjalizacji ;)
"Chwalić możnych tego świata za cechy, których nie posiadają, to tyle co drwić z nich bezkarnie"
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

nie jestem pewna czy potrafie dobrze sie wyrazić. Warszawa nie jest dla mnie zwykłym miastem i spodziewam się,że być może trafie na niezwykłych ludzi. Sama nie wiem, może spodziewam sie większego obycia, wiedzy - tam tyle sie dzieje w sferze kultury chociażby....więc za każdym razem jakoś nastawiam się pod tym względem...może dlatego,że jestem czystej krwi prowincjuszką? Wiem,że to jest mylące podejście, ale jakoś spodziewam sie wrażenia , które oczywiście czasami weryfikuje rzeczywistość. Znam ludzi dla których prestiż tego miasta jest tak silny,ze nie wyobrażaja sobie zmiany miejsca zamieszkania nawet za cenę poprawy bytowych warunków - może to czystej wody snobizm, a może cos więcej?
Pozdrawiam
Izabela
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Hannibal pisze:ruda napisał(a):
oj tak...jak czasami jeżdżę z rodzicami po Kielcach samochodem, to gdy ktoś jedzie szybko i wykonuje jakieś dziwne manewry to rodzice od razu stwierdzają, ze to na pewno warszawiak...

Wynika to po część z adaptacji do panujących tu warunków.
Natężenie ruchu wymusza pewne sposoby jazdy. Przeniesienie sposobu jazdy z sennego miasteczka by zakorkowało Warszawę w ciągu 15 minut (w godzinach szczytu ale nie tylko)
Na Monte Cassino jechaliśmy takim vanem z Polskiego Domu Pielgrzymkowego. Prowadzonym przez zakonnicę. Przebijając się przez Rzym siostrzyczka robiła takie "numery", że mnie kierowcy, wstyd przyznać od ilu lat, serce i żołądek wędrowały do gardła. Ale tylko przez pierwsze kilka minu. Potem się zorientowałem, że tam po prostu inaczej nie idzie jecha i się uspokoiłem. Tego absolutnie nie widać z poziomu chodnika. Potem wyjechaliśmy za miasto, na autostradę i jechaliśmy spokojniutko, prawie wszyscy nas wyprzedzali. Ale tylko dzięki temu mogliśmy coś zobaczyć za oknami.
Ale fakt - każde wielkie miasto ma coś charakterystycznego, wynikającego m.in. z poziomu technicznego rozwiązań drogowych. Z moich osobistych doświadczeń:
Berlin i Wiedeń - elegancja, precyzja, kultura, brak stressu
Praga - jeden wielki koszmar - nigdy więcej - samochód zostawić pod kwaterą czy hotelem i do metra
Paryż - koszmar, zrezygnowałem po dwóch godzinach, wspaniałe metro
Budapeszt - bardzo miło, prawie jak w Wiedniu
Stambuł - straszliwy ale uporządkowany rozgardiasz, wszyscy dla wszystkich życzliwi; pierwszy dzień straszny, potem frajda
Florencja - męczarnia, zwłaszcza w centrum; trzeba mieć nerwy jak postronki aby nie przejechać tysiące Japończyków, którzy łażą jak chcą i gdzie chcą a jest ich chyba tyle co w Tokio; lepiej zdać się na własne nogi
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

@Izabela
Teraz snobizmem jest raczej mieszkanie na prowincji, a nie w centrum wielkomiejskiego zgiełku, nad rozpościerającym się nad głowami "unikalnym" smogiem ;)
Co do niezwykłych ludzi to wg mnie można ich spotkać wszędzie; stolica nie jest pod tym względem w jakiś sposób wyjątkowa
"Chwalić możnych tego świata za cechy, których nie posiadają, to tyle co drwić z nich bezkarnie"
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

@ Hani nie wszędzie chyba panuje wielkomiejski smog - z tego co wiem to są tam i inne miejsca. Z tym co piszesz o ludziach zgadzam się - wszędzie mozna spotkać interesujących. Ale ruda pyta o stereotypy - moim jest taki,ze jak ktoś z Warszawy to sie spodziewam. Zresztą nawet w górach zauważam,że jak ktoś z Warszawy pochodzi to lubi to podkreślać, a jak reszta towarzystwa to słyszy , to rózne są reakcje od noooo....po....cwaniaczek. Cos jest na rzeczy,że mieszkańców stolicy postrzega się inaczej... chcę poiwedzieć,że zauważam iż robia wrażenie, jakie by ono nie było....no, w każdym razie większe niz ktos przyzna, że z Niemodlina przyjechał. Tak juz chyba jest?
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

stereotypy warszawiaków ulegają jednak zmianie i te, które były kiedyś nie muszą być tymi, które są teraz
wypadałoby zrobić na ten temat jakieś rzetelne badania
"Chwalić możnych tego świata za cechy, których nie posiadają, to tyle co drwić z nich bezkarnie"
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

no własnie ruda się tym zajęła jak sadzę :) Chetnie zapoznam się z wynikami.
Aha, o ile dobrze zrozumiałam to idzie tu nie o stereotypy warszawiaków lecz o stereotypy o warszawiakach. Mój byc może jest juz nieaktualny - nie upieram się - mam nadzieje ,że praca rudej wniesie nowe. Tak jak napisałam ciekawa jestem wniosków
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Ruda ,chętnie Ci odpowiem ,jako ten ,który w Warszawie mieszkał ,był zameldowany za komuny ,a o to łatwo nie było ,ba,nawet miał mieszkanie,a i teraz ma tam całkiem liczną i bliską rodzinę.
Warszawiacy to śmieszne ,egzaltowane snoby z kompleksami ,kompletnie niepotrafiący spuścić z siebie pary i rozbić muru sztuczności i rywalizacji ,jaki wokół siebie budują całe życie ,począwszy od prywatnego przedszkola ,a na kwaterze na Powązkach kończąc.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

MiG pisze:Zależy jeszcze co rozumieć przez "łatwe (lub nie) życie"
Na pewno z racji dużej ilości ludzi czasem trzeba umieć walczyć o swoje (w pracy, w urzędzie, gdziekolwiek). No i dlatego trudno być miłym dla wszystkich wokół. Nie mówię, że od razu jest się niemiłym, ale jak co dzień mija się dziesiątki czy setki osób to człowiek podchodzi do nich wszystkich dość obojętnie. Stąd może to wrażenie "skorupy".
Doskonale uchwyciłeś (i wyjaśniłeś) o jaką skrupę mi chodziło. Pytanie, czy ta obojętność nie wkrada się cichcem w ich prywatność, w relacje z najbliżyszymi, wobec przyjaciół itp?

Nie jestem też pewna, czy z Warszawiakami można "konie kraść" :think:
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
ODPOWIEDZ