MAŁO ZNANE PRZYKAZANIA
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
drogi Kolego!dagomar pisze:,Leo ,wiem ,że dla Ciebie jestem mały pikuś
mnie nie o to chodziło i wcale tak nie uważam..
sam nie jestem też "nie wiadomo kim"..
jeśli coś takiego zabrzmiało między wierszami, to przepraszam...
co do Twojego sposobu - to owszem, działa..pod warunkiem zrobienia tego w sposób maksymalnie bezpieczny..żeby z takiej lotnej asekuracji nie powstała "dwójka - samobójka"
wiadomo - jeśli się idzie w góry tak połazić po prostu to i po co taszczyć nie wiadomo ile sprzętu..
ale myślę - podobnie jak niektórzy moi przedmówcy
nawet na metry..dynemy czy innego badziewia (tylko proszę mnie za słowa nie chwytać..chodzi mi oczywiście o atestowany szpej )
z taśmy wtedy uprząż można zaimprowizować..tudzież jakieś stanowisko z bloku, ucha skalnego etc etc. itp.
Generalnie możliwości są duże..
pozdrawiam serdecznie!
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
leo pisze:...żeby z takiej lotnej asekuracji nie powstała "dwójka - samobójka"
Dokładnie!
Lotna, asekuracja "z ciała" i tym podobne nie powinny nawet przychodzić do głowy mniej wprawnym, bo i ci mocno kumaci unikają, gdy tylko mogą.
OK! Ale trzeba umieć dobrze związać końce - to nie może być byle szypeł!leo pisze:dynemy czy innego badziewia ..chodzi mi oczywiście o atestowany szpej tanio wychodzi w ten sposób..
Tak sobie myślę, że może niepotrzebnie w ogóle tu o tym piszemy...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
ja sobie radze bez asekuracji, bo sie nie pcham tam gdzie jest ona potrzebna bo nie umiem tego robic i tyle... jak ktos ma sprzet i umiejetności to prosze bardzo ale asekuracji z "ciała" nie polecam bo to bez urazy taki pic na wode... musi byc jakieś stanowisko, kostka etc. przynajmniej w mojej ocenie. No i jeszcze jedno jak ktoś przeglądnie tył katalkogu pewnej firmy której nazwy tu nie wymienie i mu sie wyda ze wszystko wie na ten temat, to ja mu kupie profilaktycznie wieniec pogrzebowy.
"Każdy krok naprzód to nóż w plecy przeciwnością" Tylko Ty;*
Chodzi mi o ciężar plecaka,oczywiście, plus to co na sobieZygmunt Skibicki pisze:masę ciała liczy się w kilogramach, a wielkości plecaków w litrach. Gdyby przyjąć, że mówisz o masie plecaka, można by się już jakoś (z trudem) zgodzić, ale przyznam że rzadko kiedy ważę plecak.
"przydasie" leżą w psychice/wyobrażnia/ a nie w realnych potrzebachBasia Z. pisze:A przepraszam - jak sobie wyobrażasz spakowanie się na dwa tygodnie z namiotem, śpiworem itd. oraz z pełnym jedzeniem na 5-6 dni (potem się schodzi w doliny i dokupuje
Dodaje,mówie o sobieZygmunt Skibicki pisze:Dodaj, że tobie jest nieznany i nie będziemy się spierali, ok?
Nie "przydasie" ale policzmy realnie:Jędrek pisze:"przydasie" leżą w psychice/wyobrażnia/ a nie w realnych potrzebachBasia Z. pisze:A przepraszam - jak sobie wyobrażasz spakowanie się na dwa tygodnie z namiotem, śpiworem itd. oraz z pełnym jedzeniem na 5-6 dni (potem się schodzi w doliny i dokupuje
Na dzień około 80 dkg suchego żarcia (chleb, konserwy, kaszka mleczna, herbata) * 5 dni daje 4 kg. I to wcale nie jest dużo.
Woda na jeden dzień - 2 l = 2 kg (nie zawsze na trasie są źródła).
1/2 namiotu + karimat. lub mata samopompująca 2 kg.
Śpiwór 1,5 kg.
Ciuchy, zapasowa bielizna i kilka par skarpet, zmienne obuwie (sandały), kurtka od deszczu, jeden ciepły polar, czapka i rękawiczki - około 7 kg.
Mapa i przewodnik oraz aparat foto - 1 kg.
Zestaw palnik + nabój + menażka + kubek + sztućce - 1 kg (oszczędnie licząc).
Jeśli planujemy gotowanie na ognisku - to w zamian kociołek lub siekiera (zakładam ze jedna osoba niesie kociołek, druga siekierę) - tez 1 kg.
Przybory do mycia, ręcznik, apteczka - 1 kg.
I to wszystko razem już daje około 20 kg.
Pytam się w takim razie - z czego wg Ciebie można zrezygnować ?
Pozdrowienia
Basia
Jedynie z czego mógłbym zrezygnować to idac w Tatry na kilka dni to ręcznik, mydło i tyle reszta jak najbardziej przydatnaBasia Z. pisze:Nie "przydasie" ale policzmy realnie:Jędrek pisze:"przydasie" leżą w psychice/wyobrażnia/ a nie w realnych potrzebachBasia Z. pisze:A przepraszam - jak sobie wyobrażasz spakowanie się na dwa tygodnie z namiotem, śpiworem itd. oraz z pełnym jedzeniem na 5-6 dni (potem się schodzi w doliny i dokupuje
Na dzień około 80 dkg suchego żarcia (chleb, konserwy, kaszka mleczna, herbata) * 5 dni daje 4 kg. I to wcale nie jest dużo.
Woda na jeden dzień - 2 l = 2 kg (nie zawsze na trasie są źródła).
1/2 namiotu + karimat. lub mata samopompująca 2 kg.
Śpiwór 1,5 kg.
Ciuchy, zapasowa bielizna i kilka par skarpet, zmienne obuwie (sandały), kurtka od deszczu, jeden ciepły polar, czapka i rękawiczki - około 7 kg.
Mapa i przewodnik oraz aparat foto - 1 kg.
Zestaw palnik + nabój + menażka + kubek + sztućce - 1 kg (oszczędnie licząc).
Jeśli planujemy gotowanie na ognisku - to w zamian kociołek lub siekiera (zakładam ze jedna osoba niesie kociołek, druga siekierę) - tez 1 kg.
Przybory do mycia, ręcznik, apteczka - 1 kg.
I to wszystko razem już daje około 20 kg.
Pytam się w takim razie - z czego wg Ciebie można zrezygnować ?
Pozdrowienia
Basia
Nie ma się co dziwić. Jankowa teoria antyplecakowa jest tu powszechnie znana. Należy dodać, że jest logiczna i spójna.manfred pisze:Janek pisze:Najlepszy plecak to ten, którego w ogóle niema.
???
Z grubsza w teorii tej chodzi o to, że nie ma racjonalnego wytłumaczenia dla przemierzania Tatr z dużym, ciężkim plecakiem metodą od schroniska do schroniska. Owszem, takie przemieszczanie się ma w sobie sporo romantyzmu, ale w Tatrach to jest raczej ersatz takich wypraw.
Jako miejsce gdzie jest to i logiczne, i spójne i jedyne możliwe rozwiązanie, polecam Pireneje. Ogromne obszarowo (z tatrzańskiej perspektywy), można chodzić po szlakach (ale zupełnie inaczej oznaczonych, tzn. prawie w ogóle nie oznaczonych), można chodzić zupełnie poza nimi, można przekraczać 10 x dziennie granicę państw, trudność porównywalna z Tatrami (w sensie turystycznym) i znacznie łatwiejsza od Alp, odległości dolin porównywalne z Tatrami słowackimi, pewniejsza pogoda itp.
Zwłaszcza że -i tu nawiążę do innej teorii Janka - dla mieszkańców spoza południowej Polski czas dotarcia do Tatr i w Pireneje nie jest jakoś istotnie dłuższy, tzn. oczywiście w Pireneje jedzie się (czy nawet leci przy całym cyrku z tym związanym), dłużej, ale ile innych zalet - mam na myśli oczywiście aspekt wyprawy z plecakiem na grzbiecie jako 100 % nośnikiem potrzebnych dóbr, od namiotu, po aparat fotograficzny.
Podsumowując - Pireneje to optymalne góry dla turystów o umiejętnościach "tatrzańskich", szukających dodatkowo aspektu wyprawy, którego to trudno doprawdy szukać w maleńkich Tatrach.
A co do ostatecznej odpowiedzi na Twoje pytajniki.
Plecak w Tatrach - ten sensowny i logiczny z punktu widzenia tatrzańskiej logistyki (zaplecze Zakopanego i sieć schronisk gęstsza niż McDonaldów w Warszawie), to plecaczek którego niemal jedyną zawartość stanowi porządna kurtka, przekąska i butelka z wodą.
To jest- jak ją rozumiem, teoria Janka, którą nie da się ukryć, że popieram (podzielając także Jankowe wygodnictwo, które i ja i jak mam wrażenie Janek - rozumiemy jako cnotę, nie wadę)
Pozdrawiam.
to moje zdanie nie ma pierwiastka emocjonalnego ,tak po prostu jest ,jeśli chodzi o poruszanie się w górach ,to na technikach wspinania się zupełnie nie znam ,za co przepraszasz???leo pisze:jeśli coś takiego zabrzmiało między wierszami, to przepraszam...
staram się ,oczywiście nie mówiłem o lotnej ,ale stałej asekuracji ,węzły wiązać umiem ,zasady mechaniki znam dobrze w teorii i praktyce ,wydaje mi się ,że robię to bezpiecznie ,choć na pewno nieprofesjonalnie.leo pisze:pod warunkiem zrobienia tego w sposób maksymalnie bezpiec
no do tego ,to po prostu muszę się pouczyćleo pisze:że jakieś karabinki i tasiemki to by się przydały
no własnie ja też,.... ,ta nieszczęsna lina uzywana jest jako wyjątkowy ratunek ,a nie stały towarzysz trasyWroto pisze:ja sobie radze bez asekuracji, bo sie nie pcham tam gdzie jest ona potrzebna bo nie umiem tego robic i tyle
Co do plecaków ,to jeżeli wychodzę na trasę o 5 rano ,a wracam wieczorem ,jeżeli w tym czasie idę przez wszystkie możliwe typy terenu ,i na takiej trasie najczęściej nie ma schroniska i do tego nie zawsze pogoda jest pewna ,to muszę w plecaku mieć naprawdę wiele rzeczy. No może nie muszę ,ale po jaką cholerę ,nie wiem ,dla czystości chodzenia ,czy innej idei jankowej mam rezygnować z tego ,co się może przydać i ułatwia życie ,a co mogę bez wysiłku zabrać?
Oczywiscie ,jeżeli pogoda jest ustalona na 100% ,to zrezygnuję z części ciuchów ,jeżeli zakładam zjedzenie zupy w schronie ,to mogę zrezygnować z części żarcia ,jeżeli idę latem z zachodnie ,to nie biorę nic na śnieg i.t.d. ,ale generalnie lubię mieć wszystko pod ręką ,szczególnie ,że nie raz ,zamiast zaplanowanaą trasą ,szliśmy całkiem inną
luknij na moje panoramy i galerie
komorfil pisze:Nie ma się co dziwić. Jankowa teoria antyplecakowa jest tu powszechnie znana. Należy dodać, że jest logiczna i spójna.manfred pisze:Janek pisze:Najlepszy plecak to ten, którego w ogóle niema.
???
Z grubsza w teorii tej chodzi o to, że nie ma racjonalnego wytłumaczenia dla przemierzania Tatr z dużym, ciężkim plecakiem metodą od schroniska do schroniska. Owszem, takie przemieszczanie się ma w sobie sporo romantyzmu, ale w Tatrach to jest raczej ersatz takich wypraw.
Jako miejsce gdzie jest to i logiczne, i spójne i jedyne możliwe rozwiązanie, polecam Pireneje. Ogromne obszarowo (z tatrzańskiej perspektywy), można chodzić po szlakach (ale zupełnie inaczej oznaczonych, tzn. prawie w ogóle nie oznaczonych), można chodzić zupełnie poza nimi, można przekraczać 10 x dziennie granicę państw, trudność porównywalna z Tatrami (w sensie turystycznym) i znacznie łatwiejsza od Alp, odległości dolin porównywalne z Tatrami słowackimi, pewniejsza pogoda itp.
Zwłaszcza że -i tu nawiążę do innej teorii Janka - dla mieszkańców spoza południowej Polski czas dotarcia do Tatr i w Pireneje nie jest jakoś istotnie dłuższy, tzn. oczywiście w Pireneje jedzie się (czy nawet leci przy całym cyrku z tym związanym), dłużej, ale ile innych zalet - mam na myśli oczywiście aspekt wyprawy z plecakiem na grzbiecie jako 100 % nośnikiem potrzebnych dóbr, od namiotu, po aparat fotograficzny.
Podsumowując - Pireneje to optymalne góry dla turystów o umiejętnościach "tatrzańskich", szukających dodatkowo aspektu wyprawy, którego to trudno doprawdy szukać w maleńkich Tatrach.
A co do ostatecznej odpowiedzi na Twoje pytajniki.
Plecak w Tatrach - ten sensowny i logiczny z punktu widzenia tatrzańskiej logistyki (zaplecze Zakopanego i sieć schronisk gęstsza niż McDonaldów w Warszawie), to plecaczek którego niemal jedyną zawartość stanowi porządna kurtka, przekąska i butelka z wodą.
To jest- jak ją rozumiem, teoria Janka, którą nie da się ukryć, że popieram (podzielając także Jankowe wygodnictwo, które i ja i jak mam wrażenie Janek - rozumiemy jako cnotę, nie wadę)![]()
Pozdrawiam.
Złota rada- nie wchodzić do schronisk olać je może znikną w diabły
Do Berlina jadę góra trzy godziny. Nawet nie muszę własnym, z pod dworca w Koszalinie jeździ kilka mikrobusów dziennie. Pireneje są dość długie ale lotnisk trochę jast po obu stronach - Barcelona, Perpignan, Manresa, Pamplona, Bayonne, Tarbes, Toulouse, Carcassonne.komorfil pisze:dla mieszkańców spoza południowej Polski czas dotarcia do Tatr i w Pireneje nie jest jakoś istotnie dłuższy, tzn. oczywiście w Pireneje jedzie się (czy nawet leci przy całym cyrku z tym związanym), dłużej,
Do Barcelony z Berlina jest pewnie 7 do 8 połączeń dziennie. Jak różnica czasu będzie z 5 do 8 godzin więcej to wszystko a jak dobrze poszukać to może i wyjść na to samo.
Jestem gorszego sortu...
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
No, to masz "podbudowę" naukową - http://deser.gazeta.pl/deser/1,83453,4638166.htmlBasia Z. pisze:zdecydowanie wieczorem wolę piwo.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Co to dla Ciebie, Basiu,Ty "wychodzona" górołazka jesteś,młoda jeszcze a ja chłopak z lat 50-tych,musze sie oszczedzać,nogi nie te a co ja wielebond jestem,płacą mi czy co ,mam alergie na kowadlasty sprzęt i ekwipunek,bylem u lekarza,nic z tym nie rób ,mówi mi,ale może jakieś środki są? pytam a on tak: tytan,alu,karbon,magnez,super texy,no to stosuje jak tylko sie coś trafi bo to droga suplementacja ale daje radoche.mniej sapania więcej delektacji chwiląBasia Z. pisze:I to wszystko razem już daje około 20 kg.




