WSPOMNIENIE LATA

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

WSPOMNIENIE LATA

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Do Zakopanego przyjechaliśmy 7.06 br. na godz. 8 rano. Nawet nie rozpakowaliśmy bagaży, tylko spakowane jeszcze w domu plecaki na grzbiety i na szlak. :)
Muszę napisać, ze gdy wybieramy się w Tatry,latem oczywiście, to szykuję wszystko całe popołudnie, spać idę o 24. wiadomo - nie mogę usnąć, a jak już usnę - to pobudka o 3 rano, o 5 za kierownicę i o 8 jesteśmy na miejscu.
Jest czwartek - Boże Ciało.Zamiast na procesję - jak wszystkie przyzwoite babki i dziadki :)) - idziemy na Kasprowy, potem przez Goryczkowe Czuby i Kopę Kondracką na Giewont. Zejście przez Dolinę Małej Łąki i dalej pod Reglami na kwaterę (mieszkamy koło Antałówki).
Pogoda ładna, ciepło, chociaż im wyżej, tym więcej chmurek się pląta po niebie. Na Kasprowym 5 osób (kolejka nie chodzi), rzadki widok, bo zwykle jest 5 tysięcy :)) . Szybka ocena sytuacji pogodowej - idziemy. Doszliśmy do Przełęczy pod Kopą i nie wiadomo skąd nadeszła burza. Ściana deszczu z gradem, pioruny waliły po skałach Kondratowej, huk straszny.Uciekać nie ma gdzie,schować się również. Początkowy strach zamienił się w bezradność, a póżniej w obojętność. Trudno,co ma być to będzie (może nam niebiosa tą procesję wybaczą).Siedliśmy na jakimś pniaczku a przed nami na ekranie trójwymiarowym widowisko pt. burza w górach. Powiem krótko - nigdy więcej. Burza była bardzo gwałtowna, trwała ok. 10-15 min, a nam się wydawało,że tyle samo tylko godzin.Ale jak to po letniej burzy wyszło słonko, było ciepło.Super :) Z Giewontu oczywiście zrezygnowaliśmy - dość atrakcji na dziś, a zresztą jeszcze burczało po okolicy i nie wiadomo było czy ta odchodzi, czy nowa przychodzi. Zdobywcy okolicznych szczytów wiali na dół w tempie szybkim, szczęśliwi, że ich nie trafiło. Zejście do Kondratowej też było ciekawe, "serpentynkami" płynął potok głęboki na tyle, że do butów woda wlewała się górą. W schronisku przebraliśmy się w suche ubrania jakiś cudem nie przemoczone w plecaku i powędrowaliśmy na kwaterę rozpakować bagaże i przygotować się do zaplanowanej na jutro dalekiej wyprawy. Ala.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Radość , że już po wszystkim :)
Obrazek
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

8.06 br - piątek. W TV powiedzieli,że będzie ładny dzień - idziemy na całość -Dolina Chochołowska,Grześ,Rakoń,Wołowiec,Dziurawa Przełęcz,Łopata,Niska Przełęcz,Jarząbczy,Kończysty,Trzydniowiański i zejście czerwonym szlakiem (tzw.Kulawcem) do Chochołowskiej.
Na Siwą Polanę przyjechaliśmy naszym autkiem około 8.30.Skorzystaliśmy z ciuchci - bo stała. Droga daleka, a co tam jedziemy. Przecież to nie konie pod górę, i cena też przystępna :) .
Długi weekend, ludzi więcej niż zwykle, ale im wyżej i dalej, tym mniej.
Do Wołowca około 20 osób. Na szlaku od Wołowca do Dziurawej Przełęczy spotkaliśmy 3 osoby, a dalej już NIKOGO !
Co za uczucie...pięknie,słonecznie,ciepło i cichutko - my i nasze ukochane Tatry całe popołudnie sami ze sobą.Rzadko się zdarza taka okazja.
Chociaż spotkania na szlaku z sympatycznymi turystami też mają swój urok - ale nie taki. Często rozmawiamy po drodze z miłośnikami górskich wędrówek - przeważnie młodymi, bardzo miłymi i fajnymi ludżmi.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Na Wołowcu buszowały świstaki , niezbyt się przejmując kilkunastoma osobami na szczycie. Widoki piękne, Rohacze w całej okazałości.

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Nie spieszyliśmy się zbytnio, bo nie można bylo oczu oderwać od cudnego krajobrazu, a tu trzeba patrzeć pod nogi, bo szlak przez Dziurawą Przełęcz nie taki prościutki - trzeba się trochę poskrobać.

Obrazek
Obrazek

Na Jarząbczy - schody do nieba - ale bez problemów. Trochę pary w nogach, alleluja i do przodu.

Obrazek

Weszliśmy na szczyt, również po Słowackiej stronie. Piękna panorama. W takiej chwili nie pamięta się o hektolitrach potu wylanego na szlaku.Warto i jeszcze raz warto.Myślimy sobie, ile tracą ci, którzy tego nie zaznali. Nie wiem jak wyrazić uczucie, kiedy się stoi na szczycie, naokoło góry, błekitne niebo, białe chmurki prawie na wyciągnięcie ręki. I ten zapach górskiego powietrza.Kto nie był - nigdy sobie tego nie wyobrazi.

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Ani się obejrzeliśmy, a tu słońce coraz niżej.Godz.19.30, a my jeszcze na Trzydniowiańskim.Na żaden pojazd w Chochołowskiej o tej porze nie ma co liczyć, trzeba dyndać na nogach na Siwą Polanę do autka (ale by był numer jak byśmy się wybrali busikiem ).

Obrazek

Schodzimy czerwonym szlakiem - dosyć uciążliwym, korzeniasto-kamienistym. W dodatku w kilku miejscach zalegają powalone po ostatnich wichurach drzewa, które trzeba jakoś obejść.
Na Siwą Polanę dotarliśmy o godz. 22, a na kwaterę o 22.30. Nasza gażdzinka już się martwiła, czy wszystko w porządku z nami. Pewnie,że w porządku, żywi,zdrowi a na dodatek bardzo zadowoleni.

A gdzieś na Trzydniowiańskim pokazał się nam nasz Anioł Stróż. Trochę nas zbeształ, że zamiast klepać pacierze - latamy po górach, ale w końcu stwierdził,że nie jesteśmy najgorsi i będzie nadal nad nami czuwał. :)) :)) :)) . Ala.
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Wroto

-#1
Posty: 36
Rejestracja: pn 29 paź, 2007
Lokalizacja: Mysłowice

Post autor: Wroto »

super relacja. Pozdrawiam :) fajny ten Anioł. Aniołów chyba już nie ma... co o tym myslicie ?
Ostatnio zmieniony śr 31 paź, 2007 przez Wroto, łącznie zmieniany 1 raz.
"Każdy krok naprzód to nóż w plecy przeciwnością" Tylko Ty;*
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Zdjęcie naszego Anioła Stróża. :)) :)) :)) . Ala.

Obrazek
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Wroto - dzięki. A co do aniołów - to jak widać na załączonym zdjęciu - są :P . Ala.
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Kolejny dzień - 9.o6 - bardzo ciepło, idziemy do Doliny 5 Stawów, zobaczyć ile tam jeszcze zimy...wiosny... a może już lato ?. Po ostatnich wędrówkach górskich jesteśmy trochę spaleni słońcem, ale dziś trochę chmurek - nie będzie żle. Okazuje się, że w północnych żlebach, oraz koło Siklawy - zima jeszcze się trzyma resztkami śniegu.Odcinek szlaku nad wodospadem do Piątki trzeba było pokonać po sporym, śliskim płacie . Zawsze pięknej Dolinie 5 Stawów, białe śniegowe plamy jeszcze dodają uroku. Ma to być wycieczka "lajtowa", bo po wczorajszej - trochę kilometrów w nogach mamy, a wypocząć nie było czasu.Idziemy tylko pod Kołowy Szczyt, spokojnie, powoli - chłoniemy piękno tego miejsca. Jeszcze tylko piweczko w schronisku, a właściwie koło schroniska i można schodzić. Na dzisiaj wystarczy.Jutro też jest dzień... :)
Ala.

Obrazek

]Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Podobne widoki jak w czerwcu 2006 roku... Tylko chyba troszkę więcej śniegu było.
Powróciły wspomnienia.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Zdjęcie "Anioła" niesamowite!
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Ala, lubię oglądać te fotorelacje, więc z niecierpliwością czekam na następne :) Teraz takie brzydkie jesienne wieczory...
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

W dniu 10.06 - przywitała nas pogoda wysoce niepewna.Ponieważ w prognozie na ten dzień zapowiedzieli możliwość wystąpienia burz - wyłączyłam z planu wędrówkę w wyższe partie gór. Jedziemy do Kir, zostawiamy autko na parkingu i idziemy do Dolinki Lejowej,potem na Przysłop Kominiarski, a dalej w zależności jak się pogoda wyklaruje. Na razie w tej okolicy jest ładna, chociaż z kierunku Zakopanego słychać odgłosy solidnej burzy.Potem się dowiedzieliśmy, że nad Zakopanym i Kościeliskiem przeszła burza z ogromną ulewą i gradem. A w Lejowej spokój ,tylko widoczne są ślady po ostatnim katakliżmie w Kościelisku. Szlak błotnisty, osuwiska kamieni i pni drzew :( . Smutny widok, no cóż - żywioł..
Do Przysłopu Komiarskiego dotarliśmy spokojnie, dopiero tam trochę zagrzmiało i pokropiło. Przeczekaliśmy kilka minut w szałasie i zeszliśmy do Kościeliskiej. Niestety nad górami kłębiły się ciemne chmury i wróciliśmy do Zakopanego. A szkoda,bo po południu się ładnie wypogodziło. Pogoda w górach to jest loteria - albo się trafi, albo żałuje.
W drodze towarzyszył nam psi górski włóczęga,który nie dał się przekonać do pozostania na miejscu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek



Następnego dnia 11.06 - wyjeżdżamy, ale dopiero po południu, więc rano idziemy do Gąsienicowej, szlakiem koło Zielonego Stawu Gąsienicowego na Przełęcz Karb,potem zejście do Czarnego.Pogoda ładna, chociaż ciemniejsze obłoki zasłaniają od czasu do czasu szczyty gór. Nie są grożne, bo z nich nie grzmi i nie pada.
Po drodze można było zobaczyć takie roślinne cudowności :

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Widoki,piękne, mieliśmy zamiar trochę tam posiedzieć, napaś oczy i żołądki :) .Znależliśmy fajne miejsce aż, tu nagle moje wrażliwe na odgłosy burzy ucho (po przeżyciach pod Kopą w Boże Ciało) - usłyszało jakieś bardzo dalekie mruknięcie.Upewniłam się u przechodzących chłopaków, czy też słyszeli to co ja.Słyszeli. Nooo - jakiego odpału dostałam, to sama nie wiem kiedy znalazłam się na dole :)) . A pierwszy raz jak tamtędy schodziłam, to na tzw. "gumowych" nogach, bo tam dość ostro a ja mam lęk wysokości (wprawdzie już trochę opanowany,ale nie do końca). Wprawdzie grzmot ledwo było słychać, ale już doświadczyłam, że burza w górach może się zjawić bardzo szybko. Okazało się, że miałam rację. Zdążyliśmy dojść niedaleko schroniska i już była. Na szczęście nie bardzo gwałtowna, parę razy huknęło, popadało. Przeczekaliśmy w Murowańcu przy piweczku. Po letniej burzy ciepło - poszliśmy przez Boczań na kwaterę spakować manatki i do domu. Nie na długo, bo 30.06 już byliśmy spowrotem. :) Ala.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Widok ze szlaku przez Boczań na "dymiący" Giewont

Obrazek

i "parujący" Kopieniec.

Obrazek
Zakochani w Tatrach
hermit

-#2
Posty: 95
Rejestracja: sob 26 sie, 2006

Post autor: hermit »

ech...
zjawiskowe, puste Zachodnie.
Bardzo ciekawie zmienił się kolor wody w Czarnym. A goryczka zacna - te same w tym samym miejscu fotografowałem jakiś tydzień wcześniej, tojady pewnie też widzieiście.
Relacja z konca czerwca będzie tutaj, czy w osobnym wątku?
gdziekolwiek by nie była - czekam z rosnącym apetytem.
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

30.06.br - jedziemy w góry !!! Wprawdzie tylko na 3 dni, bo obowiązki rodzinne nie pozwalają na więcej, ale dobre i to :) .Jak zwykle pobudka o 3, wyjazd o 5, o godz.8 meldujemy się na Łysej Polanie(szkoda czasu na dojazd na kwaterę). Idziemy do Doliny Białej Wody, potem do Kaczej pod Zadni Gerlach i do Litworowej. Super ! :D . Pogoda ładna, trochę słońca, trochę chmurek, ale ciepło i fajnie.Zostawiamy samochód z bagażami na słowackim parkingu i w drogę - trzeba przyznać dość daleką.
Po dotarciu na polanę koło siedziby TANAP otworzył się przed naszymi oczami widok, na który otworzyły się również nasze gębule :). Piękny - to za mało powiedziane...


Obrazek

Obrazek

Obrazek

Idziemy dalej.Przekroczymy to słynne U przy Młynarzu, które pięknie widać ze szlaku na Morskie Oko.Tyle razy tamtędy przechodziliśmy i marzyło nam się wybrać kiedyś w te okolice. Dzisiaj to marzenie realizujemy :) .

Obrazek

Po dojściu w okolice Polany pod Wysoką napotkaliśmy samochód "Rumcajsa" z TANAPu. Za chwilę nas minął - no faktycznie Rumcajs jak żywy - tylko mu tej słynnej czapki na głowie brakowało.

Obrazek

Przechodzimy przy urwiskach Młynarza, u góry widać różne formy skał, niektóre przypominają koronkowe mostki - pięknie.Od Polany pod Wysoką zaczyna się szlak przez "lasy,mchy i paprocie". Piękny, spokojnie do góry.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po wyjściu ponad las widoki coraz wspanialsze. Z każdym krokiem w górę -piękniejsze.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

W końcu otwiera się widok na Dolinkę Kaczą. Ogromne skały Ganku, ,Zadni Gerlach,Batyżowiecki,Kaczy Szczyt,Żelazne Wrota, z drugiej strony Młynarz, widoczne również Rysy...W dole widać Kaczy Stawek z zieloną wodą. Przecudnie... - wokół góry - czuć ich potęgę - a my wydajemy się "marnym prochem" przy ich wielkości.

Obrazek

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A gdzie się podziały UFOLUDKI ???? :)

Obrazek

Trudno oderwać wzrok - siedzimy dłuższą chwilę i patrzymy jak zaczarowani.No ale może jeszcze zajrzymy do Dolinki Litworowej. Idziemy szlakiem takim trochę dzikim, przekraczamy kilka razy płynące potoki.
Obrazek

Obrazek

Co trochę przystajemy, odwracamy głowy w stronę w stronę potężnego zbocza Ganku. Niesamowicie pięknie , a w dodatku, mimo iż sezon, spotkaliśmy na szlaku tylko 3 osoby.

W pewnym momencie spojrzałam w stronę Młynarza, a tu przez tu U wlewają się okropne czarne chmury, na widok których adrenalina podskoczyła mi niebezpiecznie. Za chwilę wszystkie szczyty do połowy zboczy utopiły się w tych chmurzyskach.Jedna tylko myśl kołatała mi po głowie - niech się dzieje co chce, byle nie burza.....Do Litworowej zostało jeszcze około 20 min drogi, ale postanawiamy wracać. Zaczęło padać, zrobiło się ciemno i strasznie....

Obrazek

Obrazek

Potoczki wezbrały natychmiast i szlak zrobil się śliski.Założyliśmy peleryny, uszy na odbiór i schodzimy. Na szczęście nie było burzy - co za ulga :D . Deszcz nam nie straszny. W okolicy Polany pod Wysoką rozpogodziło się , wyszło słońce, pokazało się błękitne niebo.Dalsza droga była przyjemna i bez emocji.

Obrazek

Obrazek

Na kwaterę dotarliśmy około 22.00 . Wniesienie i rozpakowanie bagaży, prysznic i do łóżek, bo jutro czeka nas też piękna całodzienna wyprawa w góry. :) . Ala.

Ciąg dalszy nastąpi wkrótce.... :D
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

hermit - dzięki, no może wspomnienia z lata zostawię pod tym tytułem. Jeżeli się podobają moje fotorelacje - to chętnie jeszcze coś opiszę. A mam co :D . Nie chciałabym zanudzić forumowiczów, ale na temat Tatr to mogę dniami i nocami..... Ala.
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

1 lipca br - idziemy na Czerwone Wierchy - zielonym szlakiem, przez Wyżnią Tomanową - Ciemniak,Krzesanica,Małołączniak,Kopa Kondracka ,zejście z Przełęczy pod Kopą do Kondratowej i przez Kużnice do Zakopanego. Po wczorajszej wędrówce moja dzisiejsza kondycja jest - delikatnie mówiąc - marna. Nie wiem, czy to przypisać temu, że tempo za ostre, czy też wczorajszej póżnowieczornej (właściwie nocnej) degustacji zakupionych w sklepiku na granicy trunków - piwko plus niewielka ilość beherovki :? . Tempo latania po górach - jak zawsze, więc chyba jednak ta beherovka z piwkiem do spółki...Początek szlaku, prosta jak drut Dolina Kościeliska - a ja - l e z ę.....No, ale ze słabościami trzeba walczyć, przecież nie będziemy siedzieć na kwaterze, w dodatku w taką pogodę !... Trudno - idziemy.
Szlak okazał się przepiękny (zresztą,który jest brzydki w Tatrach ?). Przy takich widokach od razu siły we mnie wstąpiły i dostałam skrzydeł jak zwykle. :D . Przy podejściu na szczyt Ciemniaka, gdzieś między Babią Górą a Podhalem widoczna była burzowa chmura z ciemnymi smugami deszczu i błyskawicami, ale na szczęście poszła w inną stronę.Tu było słonecznie, bardzo ciepło, choć chmurek nie brakowało. Spotkaliśmy na szlaku dziewczynę w klapkach na dość wysokich koturnach, i eleganckiego pana w czarnym garniturze, białej koszuli i półbucikach , oczywiście bez plecaka, z pustymi rękami.Mamy nadzieję,że nie połamali nóg...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Panorama piękna, a szczególnie pięknie wyglądał z tego miejsca Kominiarski Wierch z ramieniem turni opadającym do Kościeliskiej i niedostępna dla turystów część Wąwozu Kraków.Zatrzymaliśmy się tam dłuższą chwilę - było na co popatrzeć. Na kamieniach świstaki - duże i tłuste - coś sobie podjadały spokojnie. Sielankowo pięknie, turystów też nie za wiele, kilka osób nas minęło.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po wejściu na szczyt Ciemniaka kolejna dłuższa chwila na popas dla oczu, to samo zresztą na Krzesanicy. A tak - przy okazji - może ktoś wie, co oznaczają te kopczyki z kamieni ? Zastanawialiśmy się nad tym, czy mają jakieś symboliczne znaczenie, bo chyba nie przypadkowo jest ich tam aż tyle ?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Idziemy dalej, bo jeszcze trochę drogi przed nami, a czas biegnie nieubłaganie. Małołączniak, Kopa Kondracka i słońce powoli chowa się za górami. Robi się chłodno - trzeba się "doubierać". Schodzimy z Przełęczy pod Kopą serpentynkami - wraz z kilkoma młodymi, umęczonymi , ale zadowolonymi turystami, którzy szli z Pięciu Stawów przez Świnicę, Kasprowy do schroniska w Kondratowej. Pogawędziliśmy miło, oni trochę odpoczywali po drodze, a my zeszliśmy szybciej, bo robiło się póżno. Jeszcze chwila dla zmęczonych nóg przy schronisku i do domu....

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Do Kużnic zeszliśmy już o zmroku,a na kwaterę o 22. Długa wycieczka, ale nie lubię się spieszyć na szlaku. Chciałabym zatrzymać czas tam na górze, żeby móc jak najdłużej nacieszyć oczy i duszę górami. Niestety - marzenie nie do spełnienia - a kontrola czasu jest jedną z ważniejszych czynności podczas górskich wypraw. Ala. c.d.n.
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Jeszcze te dwa zdjęcia do powyższej relacji - nie wiedzieć czemu nie weszły.......Ala.

Kopczyki na Krzesanicy

Obrazek

Zejście z gór.

Obrazek
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

No coś fiksuje ten ImageShack ! :O :? Ala.
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Następnego dnia 2.07. - wyjeżdżamy, ale tradycyjnie od rana jeszcze gdzieś się wybierzemy.No może przed wyjazdem spokojnie - odwiedzimy Sanktuarium na Krzeptówkach (zwłaszcza ołtarz papieski,którego nie było czasu oglądnąć), potem do Doliny Kościeliskiej, pod Jaskinię Mylną i Raptawicką, a na koniec Wąwóz Kraków,przejście przez Smoczą Jamę na Polanę Pisaną i koniec wycieczki - do domu. Pod Raptawicką dość długo posiedzieliśmy, bo widoki - zwłaszcza przy takiej pogodzie - cudne.Białe oświetlone słońcem turnie Organów, z drugiej strony piękna Dolina Pyszniańska... Nie chce się odchodzić z tego uroczego miejsca, ale w końcu trzeba się zbierać. Schodzimy mijając po drodze grupy dzieci z kolonii, radośnie przepychające się na tym stromym szlaku. Bałam się na to patrzeć, ani odpowiedniego obuwia, ani wiedzy jak się zachować na szlaku.Odważni ci opiekunowie.....

Obrazek

Obrazek


Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Wąwóz Kraków też ma swój urok, dosyć często tu zaglądamy.

Obrazek

Skrobiemy się po drabince i łańcuchach do Smoczej Jamy - śliskiej i ciemnej, ale mamy latarki czołówki i jeszcze ręczne na wszelki wypadek, ( pożyczamy młodej rodzince, która o tym nie pomyślała). Powoli schodzimy na Polanę Pisaną .

Obrazek

żegnamy góry jak zwykle z nadzieją,że nie na długo.( i faktycznie - wytrzymaliśmy tylko do 13.07. :D ) Ala.
Zakochani w Tatrach
ODPOWIEDZ