Żywność liofilizowana

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Żywność liofilizowana

Post autor: Szarotka »

Często w czasopismach górskich można spotkać się z reklamą-ofertą żywności liofilizowanej. Wiem, że raczej w Taterki nie zabiera się czegoś takiego, ale jeśli ktoś z Was delektował się tego typu jedzonkiem, to proszę o kilka słów.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Nigdy nie miałem z tym do czynienia, ale tu można sobie co nieco poczytać:
http://www.sztukaprzetrwania.pl/survival_10.php

MiG

PS. a armia amerykańska używa podobno "preparatów" (inaczej się tego nie da nazwać), których jedna puszka ma do 1.000 kcal :D
Awatar użytkownika
Andrzej Krystoszyk

-#6
Posty: 1165
Rejestracja: pn 17 maja, 2004
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: Andrzej Krystoszyk »

Żarcie wygląda dość podle. Jezeli tak smakuje jak wygląda , to lepiej nie ryzykować. I jeszcze te ceny. Prawie jak w Belvedere lub innych tego rodzaju targowiskaxch próżności.Chyba trzeba poprzestać na tradycyjnych zestawach ,plus na zakończenia dnia jakieś pifffffffko w schronisku
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Andrzej Krystoszyk pisze:Chyba trzeba poprzestać na tradycyjnych zestawach
Np. schabowy w Murowańcu :) Albo gulasz na Ornaku :D A może placek po zbójnicku w 5 Stawach? :))

MiG
Awatar użytkownika
Andrzej Krystoszyk

-#6
Posty: 1165
Rejestracja: pn 17 maja, 2004
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: Andrzej Krystoszyk »

To raczej dania na zakończenie dnia. A w trakcie coś prostszego i w noszeniu i w "obsłudze"
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Nie, no jedzonko wygląda nawet oki, ale te ceny!!!! :O
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Wilu

-#3
Posty: 172
Rejestracja: śr 14 lip, 2004

Post autor: Wilu »

A żywność liofilizowana to jest to samo co żywność zafoliowana ??
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Wilu pisze:A żywność liofilizowana to jest to samo co żywność zafoliowana ??
:)) dobre! Teraz już wiem, dlaczgo ona taka droga-to ta folia ;)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
pawelpp

-#3
Posty: 120
Rejestracja: wt 26 paź, 2004
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pawelpp »

Jadałem kiedyś takie rzeczy w Tatrach. Wrzucało się to do wody zagotowanej na małym palniku gazowym typu EPI-gaz. Nawet dobre było, ale dawno i nie pamiętam, co konkretnie jadłem. Szkoda jednak kasy. Wystarczą smaczne i tanie potrawy gotowe bez liofilizatów, w szczególności czeskie lub słowackie, np. makaron w sosie pomidorowym "Amore Mio" - do nabycia w Smokowcu. Mają tę zaletę, że są lekkie, pożywne i nie zajmują za dużo miejsca w plecaku. Fajnie jest tak coś sobie w Tatrach ugotować, a najlepiej nie tylko dla siebie :-).
Piotr

-#4
Posty: 289
Rejestracja: ndz 29 lut, 2004
Lokalizacja: Krasnystaw

Post autor: Piotr »

Na zdjęciach to wygląda całkiem apetycznie.
Takie 100 g. bigosu po uwodnieniu osiąga aż 500 g. - nieźle. Ciekawe czy da się to zjeść na sucho.
Awatar użytkownika
Kert

-#6
Posty: 1899
Rejestracja: ndz 24 paź, 2004
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Kert »

a liofilizowane piwo piliście?
(nie)codziennie fota z Tatr - www
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

o to to to... gdzie sprzedają takie? :D
Piotr

-#4
Posty: 289
Rejestracja: ndz 29 lut, 2004
Lokalizacja: Krasnystaw

Post autor: Piotr »

Piwo w proszku? - nie dla mnie. Ja wolę dźwigać w plecaku normalnego Żywca.
Ramparam

-#1
Posty: 37
Rejestracja: pn 12 lip, 2004

Post autor: Ramparam »

Piwo cuchnie i jest niesmaczne. Co wy ludzie z tym piwem. W gory je taszczycie? Alkoholicy jestescie czy jak :D ?
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Trochę informacji o żywności liofilizowanej znajduje się tu:
http://www.sztukaprzetrwania.pl/liofilizaty.php

Mi takie jedzonko kojarzyło się głównie z minimalną wagą prowiantu, ale używanie tego w Tatrach jest chyba lekką przesadą. No chyba że dla zwykłej przyjemności - aby sobie np. na zboczach Mięgusza przyrządzić na EPI zupkę gulaszową z mięsem wieprzowym.
:)

Obrazek

P.S. Ramparam, czy ci piwo cuchnie, czy pachnie to rzecz gustu. Dla mnie np. cuchnie kompot ze śliwek, a duzo ludzi wprost go uwielbia. Ja raczej nie wnoszę piwa do TPNu, ale po długim szlaku lubię sobie skosztować tego złocistego (schłodzonego!) napoju w schronisku. :]
Awatar użytkownika
Kert

-#6
Posty: 1899
Rejestracja: ndz 24 paź, 2004
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Kert »

Mariusz pisze: po długim szlaku lubię sobie skosztować tego złocistego (schłodzonego!) napoju w schronisku. :]
Dlatego ja lubię slowackie Tatry... słowakom jakoś caly czas lepiej wychodzi schładzanie piwa :)
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Mariusz pisze:używanie tego w Tatrach jest chyba lekką przesadą.
Nie kusi mnie pichcenie w Taterkach np.pod Chłopkiem, zadałam pytanie dla mnie przyszłościowe,a gdzie jak nie na tym forum, otrzymałabym wyczerpujące odpowiedzi... ;)

Kert & Maiusz &... widzę,że dla niektórych "Piwo-płynnym chlebem" ;)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Kert

-#6
Posty: 1899
Rejestracja: ndz 24 paź, 2004
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Kert »

Iwona po to w końcu to forum jest, przynajmniej tak mi się wydaje.
Nasuwa się inne "kobiece" pytanie, ale może tego nie mieszajmy z watkiem żywnościowym
(nie)codziennie fota z Tatr - www
Piotr

-#4
Posty: 289
Rejestracja: ndz 29 lut, 2004
Lokalizacja: Krasnystaw

Post autor: Piotr »

Ja się w góry nie ruszam bez puszeczki mielonki wieprzowej, przysmaku śniadaniowego czy konserwy turystycznej. Ewentualnie może być pasztecik (łatwiejszy do rozsmarowania). Do tego pieczywko, czekolada i mineralna. Piwko sporadycznie też się zawieruszyło w plecaku. A te wszystkie liofilizaty niech spadają. Nie ma u nas takich gór, żeby schroniska czy sklepu po drodze nie było.

PS. Kompocik śliwkowy jest super.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Piotr pisze:Ja się w góry nie ruszam bez puszeczki mielonki wieprzowej, przysmaku śniadaniowego czy konserwy turystycznej. Ewentualnie może być pasztecik (łatwiejszy do rozsmarowania).
Zabierasz taki zestaw na jednodniowe wycieczki,czy też na pobyt w schroniskach?
Ja wolę przygotować sobie kanapki na kwaterce,chociaż może nie wiem co tracę ;)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
ODPOWIEDZ