MAŁO ZNANE PRZYKAZANIA
A ja noszę zawsze w plecaku, nawet na wycieczki kilkugodzinne mały zawinięty w bardzo szczelny woreczek foliowy "pakiet bezpieczeństwa" zawierający:
- suche wełniane skarpety,
- suche zapasowe rękawiczki i czapkę (również latem !)
- zapałki lub zapalniczkę
- folię NRC
- jakieś słodycze albo rodzynki na "absolutnie czarną godzinę"
- ogrzewacz chemiczny
Cały taki pakiecik waży gdzieś z 1/2 kg.
Oprócz tego noszę normalną małą apteczkę, której skład zależy od tego gdzie i z kim idę (ale o tym był osobny temat).
Pozdrowienia
Basia
- suche wełniane skarpety,
- suche zapasowe rękawiczki i czapkę (również latem !)
- zapałki lub zapalniczkę
- folię NRC
- jakieś słodycze albo rodzynki na "absolutnie czarną godzinę"
- ogrzewacz chemiczny
Cały taki pakiecik waży gdzieś z 1/2 kg.
Oprócz tego noszę normalną małą apteczkę, której skład zależy od tego gdzie i z kim idę (ale o tym był osobny temat).
Pozdrowienia
Basia
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Widzę, że poprzednicy skupili sie na kwestiach sprzętowych. OK! Będzie pewno jeszcze trochę tego.
Ja może zacznę "wyliczankę" stosownych zachowań także licząc na mnóstwo dopisków.
Moim znajomym rozdaję na szlakach silikonki z krótkim napisem: "Nie zostawiaj śladów..."

i to jest w zasadzie cały regulamin zachowywania się w Parkach Narodowych oraz poza nimi.
Natomiast odnośnie wędrówek górskich i nie tylko...
Nie łaź człowieku w pojedynkę!
Czy muszę uzasadniać...?
Ja może zacznę "wyliczankę" stosownych zachowań także licząc na mnóstwo dopisków.
Moim znajomym rozdaję na szlakach silikonki z krótkim napisem: "Nie zostawiaj śladów..."

i to jest w zasadzie cały regulamin zachowywania się w Parkach Narodowych oraz poza nimi.
Natomiast odnośnie wędrówek górskich i nie tylko...
Nie łaź człowieku w pojedynkę!
Czy muszę uzasadniać...?
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Co mnie przychodzi do głowy
Odnośnie wyposażenia:
- nawilżone chusteczki (bywa ,że papier nie wystarcza lub po prostu trzeba wytrzeć ręce)
- cukierki (czekolada) ,nawet osoby odporne na hipoglykemię nie znają swojej granicy wytrzymałości
- zawsze wełniana czapka i rękawiczki ,czasami potrzebniejsze nawet ,niż ciepłe ciuchy
- nie noś obrączek,pierścieni ,a najlepiej i zegarka - przeszkadzają ,a czasami sa niebrezpieczne.
Odnośnie poruszania się:- schodzenie po stromym sniegu bez wyposażenia (vide ostatni wypadek) zawsze trawersem ,stawiając nogi bokiem ,ew. kopiąc .Strumyki i szczeliny pod spodem najczęściej widać ,jako ciemniejsze ślady ,należy ich unikać. Schodząc po piargu nie stawiajmy nogi na drobnych kamykach ,mozna na nich wyjechać. Schodząc po dużych stopniach stawiajmy nogi lekko bokiem ,raz na jedną ,raz na drugą stronę- oszczędzimy kolana. Schodząc w trudnym terenie na rozpierdzielonym ,bądż zaśnieżonym szlaku ,nie trzymajmy się kurczowo jego przebiegu ,patrzmy dalej na jego przebieg i wybierajmy drogę najwygodniejszą - oszczędzimy sobie kłopotów ,gdy trafimy na miejsce zbyt trudne do przejścia. Schodząc lub wchodząc po roztajałym ,miękkim śniegu ,nie zakładamy raków nawet ,gdy je mamy - nic nie dadzą ,a można się o nie łatwo poranić (siebie ,lub kogoś)
Wchodząc ze stromej wspinaczki ,nie prostuj się od razu ,może być ,że odpłynie ci krew z głowy i twój błędnik zastrajkuje.
Podczas długiej wspinaczki rób przerwy krótkie ,na stojąco ,nawet często ,albo juz dłuzszy popas ,nie siadaj na kilka minut ,bo stracisz siły
No tyle mi teraz przyszło do głowy
Odnośnie wyposażenia:
- nawilżone chusteczki (bywa ,że papier nie wystarcza lub po prostu trzeba wytrzeć ręce)
- cukierki (czekolada) ,nawet osoby odporne na hipoglykemię nie znają swojej granicy wytrzymałości
- zawsze wełniana czapka i rękawiczki ,czasami potrzebniejsze nawet ,niż ciepłe ciuchy
- nie noś obrączek,pierścieni ,a najlepiej i zegarka - przeszkadzają ,a czasami sa niebrezpieczne.
Odnośnie poruszania się:- schodzenie po stromym sniegu bez wyposażenia (vide ostatni wypadek) zawsze trawersem ,stawiając nogi bokiem ,ew. kopiąc .Strumyki i szczeliny pod spodem najczęściej widać ,jako ciemniejsze ślady ,należy ich unikać. Schodząc po piargu nie stawiajmy nogi na drobnych kamykach ,mozna na nich wyjechać. Schodząc po dużych stopniach stawiajmy nogi lekko bokiem ,raz na jedną ,raz na drugą stronę- oszczędzimy kolana. Schodząc w trudnym terenie na rozpierdzielonym ,bądż zaśnieżonym szlaku ,nie trzymajmy się kurczowo jego przebiegu ,patrzmy dalej na jego przebieg i wybierajmy drogę najwygodniejszą - oszczędzimy sobie kłopotów ,gdy trafimy na miejsce zbyt trudne do przejścia. Schodząc lub wchodząc po roztajałym ,miękkim śniegu ,nie zakładamy raków nawet ,gdy je mamy - nic nie dadzą ,a można się o nie łatwo poranić (siebie ,lub kogoś)
Wchodząc ze stromej wspinaczki ,nie prostuj się od razu ,może być ,że odpłynie ci krew z głowy i twój błędnik zastrajkuje.
Podczas długiej wspinaczki rób przerwy krótkie ,na stojąco ,nawet często ,albo juz dłuzszy popas ,nie siadaj na kilka minut ,bo stracisz siły
No tyle mi teraz przyszło do głowy
luknij na moje panoramy i galerie
Zawsze kurtka- nawet latem
Naładowany telefon z wbitymi numerami TOPR, schronisk
o apteczce już chyba było
Trzeba uważać na grot czekana. Kiedy nie jest zabezpieczony to można zrobić komuś krzywdę robiąc gwałtowne obroty z plecakiem
Jeśli mowa o plecaku to pakujmy się z głową. Nawet latem nie upycha się kurtki na dno. To samo dotyczy apteczki itp.
Zawsze jakiś baton -daje szybko siłę i pomaga na stres
Naładowany telefon z wbitymi numerami TOPR, schronisk
o apteczce już chyba było
Trzeba uważać na grot czekana. Kiedy nie jest zabezpieczony to można zrobić komuś krzywdę robiąc gwałtowne obroty z plecakiem
Jeśli mowa o plecaku to pakujmy się z głową. Nawet latem nie upycha się kurtki na dno. To samo dotyczy apteczki itp.
Zawsze jakiś baton -daje szybko siłę i pomaga na stres
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Też zawsze noszę.dagomar pisze: - nawilżone chusteczki (bywa ,że papier nie wystarcza lub po prostu trzeba wytrzeć ręce)
Są już w sprzedaży takie, które można spuścić w ubikacji i nie zatykają jej.
Poza tym na biwakach gdzie ilość wody jest mocno ograniczona używam ich do mycia się.
z innych "knifów" higienicznych:
- szampon, płyn do kąpieli, odzywkę do włosów (używam zawsze, nawet w górach) przelewam zawsze do małych buteleczek;
- u dentystów zbieram reklamówki pasty do zębów;
- do mycia noszę małą myjkę do naczyń, pomaga się wykąpać w bardzo małej ilości wody
Na zużyte chusteczki, podpaski itd noszę małą, bardzo szczelną torebkę foliową. "Mokre" śmieci przechowuję oddzielnie od suchych, najczęściej w osobnej kieszeni plecaka.
Czyli trzeba umieć troczyć czekanIwona pisze:Trzeba uważać na grot czekana. Kiedy nie jest zabezpieczony to można zrobić komuś krzywdę robiąc gwałtowne obroty z plecakiem
Nie może być opcji, że stylisko lata czy wystaje na bok.
A jak widzę przede mą jak ktoś ma przytroczony czekan z ostrzem głowicy skierowanym w moją stronę to mam ochotę go kopnąć w D
Co do raków i miękkiego śniegu to trzeba głęboko to przemyśleć.
Bo często się zdarza, że pod miękkim śniegiem jest lód a jak się jeszcze okaże, że jesteśmy w terenie w którym nie da się już założyć raków to dupa.
Więc w takich sytuacjach. Przeważnie wiosennych. Choć nie tylko. Lepiej mieć na butach raki niż ich nie mieć.
I nigdy, przenigdy nie robić dupozjazdów z rakami na butach. Chyba, że ma się naprawdę duuuże doświadczenie. I nie zjeżdżać z dużych stromizn czy przy zmrożonym śniegu bez czekana w ręce.
I nie włazić na śnieg w rakach i z czekanem jeśli się wcześniej nie nauczyło hamowania.
I nie włazić na miękki śnieg jeśli się nie umie hamować bez użycia czekana
I stawiać raki zawsze prostopadle do powierzchni śniegu czy lodu tak aby wbijało się jak najwięcej zębów. A jak się idzie techniką frontalną to wbijać raki przy pięcie ściągniętej w dół tak aby się oprócz przednich zębów wbiły także te niższe.
I jak się idzie czy robi stopnie w zapadającym się śniegu to robić je lekko pod kątem czy wbijać w śnieg buty pod kątem tak aby nie wyjechały ze stopnia. Czyli wbijać buty tak aby palce były niżej niż pięty. Przy schodzeniu odwrotnie. Czyli schodzić "na piętach"
I uważać przy schodzeniu ze śniegu na skały ponieważ na styku śniegu i skał ów śnieg się wytapia i występuje tam przeważnie zawsze lód.
Skutkiem wytapiania się śniegu wokół skał są też szczelinki w których może boleśnie utkwić noga.
I przechodzić przez tereny lawinowe w pojedynkę i w odstępach. Nie wchodzić na nawisy śnieżne.
I wiele jeszcze innych rzeczy, które najlepiej nauczyć się w terenie od kogoś doświadczonego, na kursach lub uzupełnić tą wiedzę z książek.
Słowo pisane w przypadku gór to tylko namiastka wiedzy.
Poza tym nie wypisujcie tu sprzętu, bo to powinno wiedzieć każde górskie dziecko.
W tym wątku chodzi o przecież zasady a nie o podstawowy sprzęt.
Kto ci to nagadał?Violinistka pisze:Lina - naprawdę może się przydać. Gdyby ktoś np. spadł niżej i trzeba byłoby pomóc mu wejść lub "przytrzymać" go na miejscu, bo grunt ma słaby, albo kiedy z małego potoczku w górach zrobi się rwąca rzeka (można wtedy uwiązać się czegoś pewnego, żeby w razie porwania przez potok nie popłynąć w dół).
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
- mario_Scott
-

- Posty: 63
- Rejestracja: sob 29 wrz, 2007
- Lokalizacja: Kraków
Co poradzić początkującym turystom górskim?
Aby dokładnie sobie przeczytali w przewodniku trasę którą mają zamiar pokonać. Policzyli czy wystarczy im czasu, kondycji i umiejętności na przejście jej przed zmrokiem. Trzeba doliczając również czas na postoje (odpoczynki, jedzenie, picie, foty,...). Trzeba mieć zawsze przy sobie zegarek by wiedzieć ile jeszcze czasu ma się do dyspozycji.
Sprawdzić prognozę pogody przed wyjściem w góry, czy nie będzie załamanie pogody.
Komórkę trzymaj blisko ciała (w suchym i ciepłym miejscu).
Zabrać mapę.
Ja nosze 2 latarki bo wymiana baterii, lub żarówki w całkowitych ciemnościach jest niezłym wyczynem szczególnie jak zimno i palce skostniałe.
Jak kto umie się posługiwać, to zabrać kompas.
Mijając się na szlaku schodzący w dół mówią cześć podchodzącym i przychodzący zastałym w schronisku lub innym miejscu w górach.
PS. W sprawie liny to można się nią związać lub zjechać w kluczu nie jest do tego niezbędna uprząż i szpej, ale jej waga (2-4 kg) i rozmiary, oraz potrzebne umiejętności do tego chyba sprawiają, że jest to lekka przesada.
Aby dokładnie sobie przeczytali w przewodniku trasę którą mają zamiar pokonać. Policzyli czy wystarczy im czasu, kondycji i umiejętności na przejście jej przed zmrokiem. Trzeba doliczając również czas na postoje (odpoczynki, jedzenie, picie, foty,...). Trzeba mieć zawsze przy sobie zegarek by wiedzieć ile jeszcze czasu ma się do dyspozycji.
Sprawdzić prognozę pogody przed wyjściem w góry, czy nie będzie załamanie pogody.
Komórkę trzymaj blisko ciała (w suchym i ciepłym miejscu).
Zabrać mapę.
Ja nosze 2 latarki bo wymiana baterii, lub żarówki w całkowitych ciemnościach jest niezłym wyczynem szczególnie jak zimno i palce skostniałe.
Jak kto umie się posługiwać, to zabrać kompas.
Mijając się na szlaku schodzący w dół mówią cześć podchodzącym i przychodzący zastałym w schronisku lub innym miejscu w górach.
PS. W sprawie liny to można się nią związać lub zjechać w kluczu nie jest do tego niezbędna uprząż i szpej, ale jej waga (2-4 kg) i rozmiary, oraz potrzebne umiejętności do tego chyba sprawiają, że jest to lekka przesada.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
warto mieć przy sobie zwykłą linkę (średnica 3mm) jaką można kupić w Obi czy Practikerze. Przydać się może w różnych sytuacjach, np. ostatnio na kursie koledze rozpadły się ramiona od plecaka i trzeba je było przymocować za pomocą linek. Może się również przydać, gdy rozwalą się nam sznurówki
Taka linka z pewnością NIE nadaje się do asekuracji..
Warto też w górach korzystać z okazji zjedzenia ciepłego posiłku.
Warto też w górach korzystać z okazji zjedzenia ciepłego posiłku.
Do tego wszystkiego co powyżej mogę dodać z własnego doświadczenia jednodniowe soczewki kontaktowe dla noszących okulary. Zdarzyło mi się tak że na OP złapało mnie załamanie pogody i po prostu nie dało się iść pod wiatr w okularach bo śnieg z deszczem ciągle je zalepiał. Dopiero po założeniu szkieł mogłem zobaczyć dokładnie gdzie stawiam nogę
Poza tym okulary zawsze mogą się uszkodzić - to że nie zdażyło się to nam przez X lat o niczym nie świadczy.
Poza tym okulary zawsze mogą się uszkodzić - to że nie zdażyło się to nam przez X lat o niczym nie świadczy.
Każdemu jego Everest...
Inicjatywa dobra, ale taka wyliczanka sprzętu się zrobiła, że na 1-2 dni w Tatry musiałbym mieć plecak 70 litów, żeby to wszystko pomieścić
Nie wiem, ja idąc w góry przede wszystkim staram się zbijać wagę z plecaka, a nie ładować wszystkie "przydasie". To co spakować, to każdy musi sam się nauczyć, nie pomijając oczywiście podstaw, o których nie ma co wypisywać, bo nie o tym miał być wątek.
Pogoda w górach nieprzewidywalna... tak, ale nie zawsze. W lecie bywa różnie, ale w inne pory roku wiele serwisów meteorologicznych może dać naprawdę rzetelną informację o pogodzie na najbliższy dzień, max 2. I dla mnie przed wyjazdem (fakt - krótkim) to jest podstawa, sprawdzić pogodę i wziąć rzeczy odpowiednie do warunków.
Chodząc w takich warunkach jak mamy obecnie myśleć o przebiegu szlaku, bo warunki na południowych stokach mogą być diametralnie różne od północnych.
Było o wodzie, ja mam ze sobą niemal zawsze jakieś rozpuszczalne tablety, co to niby dodają skrzydeł
Miła odmiana od wody z potoków, a na pewno uzupełniają energię, a prawie nic nie ważą i nie zajmują miejsca.
Pogoda w górach nieprzewidywalna... tak, ale nie zawsze. W lecie bywa różnie, ale w inne pory roku wiele serwisów meteorologicznych może dać naprawdę rzetelną informację o pogodzie na najbliższy dzień, max 2. I dla mnie przed wyjazdem (fakt - krótkim) to jest podstawa, sprawdzić pogodę i wziąć rzeczy odpowiednie do warunków.
Chodząc w takich warunkach jak mamy obecnie myśleć o przebiegu szlaku, bo warunki na południowych stokach mogą być diametralnie różne od północnych.
Było o wodzie, ja mam ze sobą niemal zawsze jakieś rozpuszczalne tablety, co to niby dodają skrzydeł
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Sto rzeczy, z których każda "nic nie waży", to cholernie ciężki plecak!kisor pisze:idąc w góry przede wszystkim staram się zbijać wagę z plecaka, a nie ładować wszystkie "przydasie".
kisior pisze:ja mam ze sobą niemal zawsze jakieś rozpuszczalne tablety, co to niby dodają skrzydeł
Upsss! Tu byłbym nader ostrożny. Powiem krótko - szczerze odradzam!
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Ta rada nic nie waży.kisor pisze:nicjatywa dobra, ale taka wyliczanka sprzętu się zrobiła, że na 1-2 dni w Tatry musiałbym mieć plecak 70 litów
Ile razy wczesnym rankiem obudzisz się w Murowańcu i zobaczysz przez okno piękne niebieskie niebo to dobrze radzę, zachowaj spokój i obróć się na drugi bok. Wstań najwcześniej o 7.30, umyj się (choć to podobno szkodliwe dla zdrowia w Tatrach), ogol się/zrób staranny makijaż, a nuż spotkasz kogoś miłego, a następnie podejdź trochę w stronę Betlejemki ale nie daleko bo po co się przemęczać i patrz pilnie co się dzieje nad Psią Trawką. Jeżeli pojawi się taki mały biały obłoczek to wracaj natychmiast do schroniska aby poszukać trzech do brydża - za jakąś godzinę murowana pompa. Jeśli natomiast do 9-ej nic się nie pojawi to możesz spakować co trzeba i iść w góry. Najlepiej jednak nie dalej niż do Czarnego Stawu pod Kościelcem bo tam zawsze można zerwać jakąś dziewczynę (w wersji porad dla pań - chłopaka) i wtedy dalszy ciąg dnia przebiegnie zupełnie bezstresowo.
PS.
Teorię o chmurce nad Psią Trawką do godziny 9-ej "sprzedało" mi niezależnie od siebie trzech wytrawnych GOPR-owców. Zawsze się sprawdzała.




