pytanie II

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

taaa ,słoneczny dzień lipcowy przychodzimy na Siodełko o 8.01 (mamy 29 mi. do odjazdu ,a pora na tyle wczesna ,że można jeszcze od biedy podpadać pod łojanta ,a na tyle póżna ,że już publiki co niemiara ,i to tej mało kumatej),ubrani ,jak na K2 (z braku skorup zakładamy buty narciarskie),kawałek liny holowniczej wystaje z plecaka ,krokiem marynarza podchodzimy do kasy ,żądamy głosno w jedną stronę i prosimy głosem O Rydzyka o zyczenia szczęścia ,omiatamy wzrokiem siedzący tłum z miną żegnającego się ze światem Spartanina w 9 godzinie walki i lans jest nasz
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

dagomar pisze:no własnie ja mam problem ,otóż moje stare buty po 8 latach się rozpadają i muszę kupić nowe. Jak kupię szturmowe Han-Wagi ,wygodne i nieprzemakalne ,w dodatku z daleka rażące nowością ,to najbardziej sponiewieranym spojrzeniem nie dam rady zatrzeć tego lansu. Może je czymś wysmarować? :D
Pochodzisz trochę jesienią po jakimś podmokłym terenie i przestaną razić.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

dagomar pisze:Jak kupię szturmowe Han-Wagi ,wygodne i nieprzemakalne ,w dodatku z daleka rażące nowością ,to najbardziej sponiewieranym spojrzeniem nie dam rady zatrzeć tego lansu. Może je czymś wysmarować?
Przecioraj je po Beskidach 3 dni :)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

mefistofeles pisze:
dagomar pisze:Jak kupię szturmowe Han-Wagi ,wygodne i nieprzemakalne ,w dodatku z daleka rażące nowością ,to najbardziej sponiewieranym spojrzeniem nie dam rady zatrzeć tego lansu. Może je czymś wysmarować?
Przecioraj je po Beskidach 3 dni :)
A jak to po tym beskidowaniu śmigniesz je jeszcze olejem do skór, oczy wylezą gawiedzi...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

dagomar pisze:taaa ,słoneczny dzień lipcowy przychodzimy na Siodełko o 8.01 (mamy 29 mi. do odjazdu ,a pora na tyle wczesna ,że można jeszcze od biedy podpadać pod łojanta ,a na tyle póżna ,że już publiki co niemiara ,i to tej mało kumatej),ubrani ,jak na K2 (z braku skorup zakładamy buty narciarskie),kawałek liny holowniczej wystaje z plecaka ,krokiem marynarza podchodzimy do kasy ,żądamy głosno w jedną stronę i prosimy głosem O Rydzyka o zyczenia szczęścia ,omiatamy wzrokiem siedzący tłum z miną żegnającego się ze światem Spartanina w 9 godzinie walki i lans jest nasz
Jam tylko skromny amator, gdzie mi do profesora Tomtoma, ale ośmielam się stwierdzić, Dagomareczku, że klapa kompletna z tym Twoim lansem. By użyć starego wyrażenia - Ty w ogóle nie czujesz bluesa (w kwestii lansu).
Awatar użytkownika
Erynie

-#5
Posty: 507
Rejestracja: śr 26 kwie, 2006
Lokalizacja: Żywiec

Post autor: Erynie »

dagomar pisze:taaa ,słoneczny dzień lipcowy przychodzimy na Siodełko o 8.01 (mamy 29 mi. do odjazdu ,a pora na tyle wczesna ,że można jeszcze od biedy podpadać pod łojanta ,a na tyle póżna ,że już publiki co niemiara ,i to tej mało kumatej),ubrani ,jak na K2 (z braku skorup zakładamy buty narciarskie),kawałek liny holowniczej wystaje z plecaka ,krokiem marynarza podchodzimy do kasy ,żądamy głosno w jedną stronę i prosimy głosem O Rydzyka o zyczenia szczęścia ,omiatamy wzrokiem siedzący tłum z miną żegnającego się ze światem Spartanina w 9 godzinie walki i lans jest nasz
Che, che,he, he. Niezłe. Tak samo jak hasło w leksykonie Tomtoma. Chyba już chwytam o co chodzi i dojrzewam do mocnego postanowienia o byciu lanserem. Dagomar i Tomtom, gdybyście mieli jeszcze parę porad utrzymanych w tym tonie, to proszę napiszcie.
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

od lansu jest już krok do śmieszności
to balansowanie na cienkiej linie
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

tomek.l pisze:od lansu jest już krok do śmieszności
to balansowanie na cienkiej linie
...Szlakiem Herbacianym po Grani Krupówek - od Gazdowej Kuźni do Zamoyskiego. W te i we wte, trzy razy na dzień i jeszcze raz po ciemku! Koniecznie środkiem, między pochylonymi lampami!
I czasem puszkę piwa otworzyć antenką od komóry...
Buzery, rajery, bażanty, lans i szpan!
Ostatnio zmieniony ndz 21 paź, 2007 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 1 raz.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Erynie

-#5
Posty: 507
Rejestracja: śr 26 kwie, 2006
Lokalizacja: Żywiec

Post autor: Erynie »

Zygmunt Skibicki pisze: ...Szlakiem Herbacianym po Grani Krupówek - od Gazdowej Kuźni do Zamoyskiego. W te i we wte, trzy razy na dzień i jeszcze raz po ciemku! Koniecznie środkiem, między pochylonymi lampami!
I czasem puszkę piwa otworzyć antenką od komóry...
Buzery, bażanty, lans i szpan!
Gorąco proszę o jeszcze parę przykładów ekstremalnego lansu, naprawdę dawno się tak nie uśmiałem. Pozdrawiam.
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Erynie pisze:Gorąco proszę o jeszcze parę przykładów ekstremalnego lansu, naprawdę dawno się tak nie uśmiałem. Pozdrawiam.
Proszę bardzo. Tegoż ci u nas dostatek wielki...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Erynie

-#5
Posty: 507
Rejestracja: śr 26 kwie, 2006
Lokalizacja: Żywiec

Post autor: Erynie »

Zygmunt Skibicki pisze: Proszę bardzo. Tegoż ci u nas dostatek wielki...[/url]
Cha, cha,cha,cha. Genialne. Naprawdę zdrowo sie uśmiałem. Trochę mnie to zainspirowało i chyba już niedługo podzielę się z wami moim planem lansu w okolicach przełęczy Kondrackiej, bo to chyba włąsciwy rejon na tego typu postawy. Gdyby ktoś miał jeszcze jakieś pomysły na ekstremalny lans, to bardzo proszę o zapoznanie mnie z nim na łamach tego szacownego forum.
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Erynie pisze:... już niedługo podzielę się z wami moim planem lansu w okolicach przełęczy Kondrackiej, bo to chyba włąsciwy rejon na tego typu postawy...
Uważaj! Chodziła kiedyś "po ludziach" nazwa Przełęczy Kondrackiej - "Przełęcz Herbaciana", ale dawno już zapomniano o tamtej nazwie. Ja bym sie aż tak nie fatygował - zawsze to kawałek drogi do przejścia, a fiakier tam nie dojeżdża. Nie lepiej załatwić sprawę na Grani Krupówek? Więcej publiki, a i zapocić się nie trzeba... No i bliżej do "źródełek", a lanserka to zajęcie bardzo... wysuszające - nie tylko portfel.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Erynie

-#5
Posty: 507
Rejestracja: śr 26 kwie, 2006
Lokalizacja: Żywiec

Post autor: Erynie »

Chyba masz rację KOndracka za daleko.W takim razie mam inny pomysł i proszę o wyrozumiałość, bo to będzie moja pierwsza próba lansu. Wyposażony w liny, uprząż i inne czekany przyczajam się rano w lesie koło polany Strążyskiej, wiecie tam gdzie się rozchodzą szlaki na Giewont i do Siklawicy, i kiedy zbierze się już odpowiednia ilość osób(wybrałem Strążyską z racji tego, że tam na odpowiednią ilość osób nie będę musiał długo czekać) wychodzę z lasu od strony ścian Giewontu(tylko nie ze zwykłego szlaku!) i staram się sprawiać wrażenie kogoś kto szuka ustronnego miejsca z dala od rozwrzeszczanej gawiedzi i tłumu pesudoturystów. Miejsce musi być tak wybrane, żeby sprawiało wrażenie oazy spokoju, ale równocześnie na tyle wyeksoponowane aby wszyscy dokładnie widzieli ile sprzętu mam na sobie. Leniwym ruchem, strudzonego taternika rozkładam liny, uprząż itd. na trawie, cały czas starając się aby były doskonale widoczne dla przechodzących obok turystów i sprawiam wrażenie jakbym nie zauważał ciekawskich spojrzeń, bo przecież jestem pochłąnietym swoją pasją i nieco zblazowanym wspinaczem. Kiedy już się z tym uporam, wyjmuję z plecaka skserowaną do potężnych rozmiarów mapę dróg wspinaczkowych idących przez ściany Giewontu z dobrze zaznaczoną, najlepiej czerwonym kolorem, jedną z nich(niech będzie, że żlebem Kirkora). Teraz przybieram skupiony wyraz twarzy i spoglądam raz to na wspomnianą mapę, raz to na ściany, jakby konfrontując wykres z rzeczywistością. Od czasu do czasu kiwam znacząco głową i uśmiecham się pod nosem. Po około 20 min. składam papier wyciagam piwo i opróżniam butelkę potęznym haustem, w czasie ok. 2 sekund. Po tej czynności uznaję, iz rytuał dobiegł ku końcowi i spokojnym krokiem oddalm się w kierunku wylotu doliny z zamyśloną miną. Mam nadzieję, że nie jest tak źle i moja prpba nie spotka się waszą miażdżącą krytyką. Jesli macie jakieś sugestie to chętnie ich wysłucham(przeczytam). POzdrawiam.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Erynie pisze:Chyba masz rację KOndracka za daleko.W takim razie mam inny pomysł i proszę o wyrozumiałość, bo to będzie moja pierwsza próba lansu. Wyposażony w liny, uprząż i inne czekany przyczajam się rano w lesie koło polany Strążyskiej, wiecie tam gdzie się rozchodzą szlaki na Giewont i do Siklawicy, i kiedy zbierze się już odpowiednia ilość osób(wybrałem Strążyską z racji tego, że tam na odpowiednią ilość osób nie będę musiał długo czekać) wychodzę z lasu od strony ścian Giewontu(tylko nie ze zwykłego szlaku!) i staram się sprawiać wrażenie kogoś kto szuka ustronnego miejsca z dala od rozwrzeszczanej gawiedzi i tłumu pesudoturystów. Miejsce musi być tak wybrane, żeby sprawiało wrażenie oazy spokoju, ale równocześnie na tyle wyeksoponowane aby wszyscy dokładnie widzieli ile sprzętu mam na sobie. Leniwym ruchem, strudzonego taternika rozkładam liny, uprząż itd. na trawie, cały czas starając się aby były doskonale widoczne dla przechodzących obok turystów i sprawiam wrażenie jakbym nie zauważał ciekawskich spojrzeń, bo przecież jestem pochłąnietym swoją pasją i nieco zblazowanym wspinaczem. Kiedy już się z tym uporam, wyjmuję z plecaka skserowaną do potężnych rozmiarów mapę dróg wspinaczkowych idących przez ściany Giewontu z dobrze zaznaczoną, najlepiej czerwonym kolorem, jedną z nich(niech będzie, że żlebem Kirkora). Teraz przybieram skupiony wyraz twarzy i spoglądam raz to na wspomnianą mapę, raz to na ściany, jakby konfrontując wykres z rzeczywistością. Od czasu do czasu kiwam znacząco głową i uśmiecham się pod nosem. Po około 20 min. składam papier wyciagam piwo i opróżniam butelkę potęznym haustem, w czasie ok. 2 sekund. Po tej czynności uznaję, iz rytuał dobiegł ku końcowi i spokojnym krokiem oddalm się w kierunku wylotu doliny z zamyśloną miną. Mam nadzieję, że nie jest tak źle i moja prpba nie spotka się waszą miażdżącą krytyką. Jesli macie jakieś sugestie to chętnie ich wysłucham(przeczytam). POzdrawiam.
To jest, Kolego, herezja a nie lans. U profesora Tomtoma macie Kolego dwóję przez duże D. Zupełnie nie czujesz bluesa. A dałem czytelną wskazówkę - ludzie mają się odwracać i mówić - o, ku**a, to chyba był Erynje. Takie zabawy z liną i szpejem to jest, kolego, ochronka. Przykro mi ale raczej nie będzie z Ciebie lansera.
Za moich młodych lat to się nosiło w Tatrach takie spodnie, za kolano, ze spinką. Do tego podkolanówki. Ale w "terenie". Natomiast w schronisku spinka musiała być odpięta, sznurówki popuszczone a skarpeta zsunięta, tworząc modną w danym roku ilość fałd. Tu nie było rzeczy przypadkowych - lanserzy się rozpoznawali po stopniu popuszczenia sznurówek, ilości fald a nawet sposobie sterczenia sprzączek - zero przypadku - kto tak nie miał od razu sam się eliminował. Boję się Erynje, że tego nie jesteś w stanie zrozumieć i Twoje studia w Katedrze Lansologii u prof. Tomtoma widzę w czarnych barwach. Sukcesy w lansie możesz jednak odnieść - np. w Beskidzie Sądeckim albo Pieninach. :P ;) :))
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Chyba powinieneś wrócić kilka postów wyżej - do "tomek.I" z godz. 19:08...
Lans to nie błazenada!
Może w czym innym byłbyś lepszy?
Przemyśl to...
Widzę, że Janek już ci odpowiedział wyczerpując w zasadzie cały temat. Lepiej przeczytaj, to co napisał i to dokładnie.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Erynie

-#5
Posty: 507
Rejestracja: śr 26 kwie, 2006
Lokalizacja: Żywiec

Post autor: Erynie »

Chyba rzeczywiście się nie nadaję...Ale tak mi się spodobał ten lans zaproponowany prze zDagomara, że uległem pokusie.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

różnica jest taka.Ze szpanera się śmieją. Dobrego lansera się podziwia.

JAk mi nie wierzysz to zapytaj Krzyśka. No Krzyśka. No kurde, no, Wielickiego.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

mefistofeles pisze: JAk mi nie wierzysz to zapytaj Krzyśka. No Krzyśka. No kurde, no, Wielickiego.
I tutaj się śmiejemy :))
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Janek pisze:nie czujesz bluesa (w kwestii lansu).
nie czujesz bluesa w kwestii żonglerki słownej i zabawy postami ,Janeczku
To miało być właśnie takie ,a nie inne
Potrafię być cholernie dobrym lanserem ,ale wstydzę się o tym pisać na Forum ,bo naprawdę głupio się wtedy czuję ;)
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

W kwestii tworzenia lansu to ja jestem raczej cienki Bolek, ale w rozpoznawaniu go, zwłaszcza tego robionego "na siłę" mogę się wypowiadać dość szeroko - naoglądałem się przez kilka dziesiątków lat.
dagomar pisze:taaa ,słoneczny dzień lipcowy przychodzimy na Siodełko o 8.01 (mamy 29 mi. do odjazdu ,a pora na tyle wczesna ,że można jeszcze od biedy podpadać pod łojanta ,a na tyle póżna ,że już publiki co niemiara ,i to tej mało kumatej),ubrani ,jak na K2 (z braku skorup zakładamy buty narciarskie),kawałek liny holowniczej wystaje z plecaka ,krokiem marynarza podchodzimy do kasy ,żądamy głosno w jedną stronę i prosimy głosem O Rydzyka o zyczenia szczęścia ,omiatamy wzrokiem siedzący tłum z miną żegnającego się ze światem Spartanina w 9 godzinie walki i lans jest nasz
Dagomarze, w poważniejszych tematach wychodzi ci znacznie lepiej...
Jeśli zaś coś takiego zrobisz na Siodełku w lipcowy poranek, wzbudzisz jeno gromki męski śmiech oraz głęboką matczyną troskę o zdrowie psychiczne dziatwy patrzącej na ciebie - Słowacy znają się na rzeczy dużo lepiej niż krupówkowa gawiedź, a przypadkowo zaplątany tam "zachrannik" może mieć pełne podstawy do natychmiastowego udzielenia ci pomocy medycznej nawet wbrew twej woli. Dobrze radzę - przed wyjazdem wykup ubezpieczenie na Tatry Słowackie z uwzględnieniem akcji helikopterowej!
Jeszcze jedno. Posłuchaj dobrze Janka, bo on z racji wieku ma sporo większe ode mnie doświadczenie w dostrzeganiu i bezwzględnym obnażaniu: palantologii stosowanej, jajarstwa dyndającego, buzerstwa podmiejskiego, smarkatego bajeringu oraz zwykłego wsiowego szpanerstwa.
dagomar pisze:...nie czujesz bluesa w kwestii żonglerki słownej i zabawy postami ,Janeczku.
Nawet jeśli to by miała być "żonglerka słowna i zabawa postami", to winno to być robione dobrze, a ty poruszasz się w temacie "lanserki" niczym słoń w składzie porcelany. To miał być komplement, ale tu chyba i mnie... "nie wyszło". Wybacz, proszę.
dagomar pisze:Potrafię być cholernie dobrym lanserem ,ale wstydzę się o tym pisać na Forum ,bo naprawdę głupio się wtedy czuję
To może jednak posłuchaj swego głosu wewnętrznego i nie pisz, bo teraz to ja się wstydzę, że czytam takie banialuki kierowane do naiwnie, ale szczerze pytającego o sprawę Eryniego.
Bez obrazy dagomarze, ale naprawdę - w poważniejszych tematach wychodzi ci znacznie lepiej...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
ODPOWIEDZ