Trochę inna zagadka...
Trochę inna zagadka...
Quizz już był, fotozagadka też....więc teraz czas na coś jeszcze innego.
Ciekawe komu uda się odgadnąć po opisie, którym szlakiem wędruje przykładowy forumowy turysta.
Noc spędzona w schronisku, praktycznie u boku niedźwiedzia, minęła nadzwyczaj spokojnie. Po wypiciu porannej herbatki i połknięciu małego co nieco ,zbiegam wreszcie po schodkach w celu udania się na zaplanowany dziś szlak. Przede mną szczyt łatwo dostępny dla leniuchów, ale ja wybieram bardziej ambitną trasę. Marsz rozpoczyna się szlakiem koloru niebieskiego. Na początku jest miło i przyjemnie, gdzieś w dali coś szumi, ale nigdzie nie mogę wypatrzyć wodospadu, więc to pewnie wiatr hula w tym piekielnym miejscu. Mijają kolejne minuty, wschodzące słońce przyjemnie grzeje mnie w plecy. Szczyt, który mam po prawej stronie, choć kusi, nie jest celem mojej dzisiejszej wyprawy. Po ok. 1.15 staję wreszcie na przełęczy. Ależ stąd piękne widoki, a ile możliwych dróg! Spotykam znajomych ze schroniska, którzy wybrali trochę inny wariant dotarcia w to urokliwe miejsce. I znowu sprawdzają się słowa, że wszystkie drogi prowadzą do....upss, o mały włos, a byłoby po zabawie. Podchodzę jeszcze parę metrów w górę i ....zaczynam schodzić, tym razem kolor szlaku zmienia się na czerwony. Aż wierzyć mi się nie chce, że wejście tędy w maju dało mi tak w kość. Idąc tak blisko ściany, człowiek czuje się jak pan i władca, bo któryż z królów ma takie bogactwa? Przed oczami mam przepiękny dwutysięcznik. Tak, z tego miejsca wyraźnie widać, że książki nie kłamią. Faktycznie z pozoru łatwe zejście stamtąd może zakończyć się nieciekawie. Ooo, a cóż to za ucho skalne przede mną? Przydałyby się łańcuchy-hehe. Jeszcze kilka kroków i czas na zasłużone śniadanko, zwłaszcza że za chwilę opuszczę słoneczko i wejdę w lasek. Maluteńka polanka doskonale nadaje się do szamania wśród tylu znanych szczytów. Po posiłku zbiegam zakosami leśnymi w dół aż do przełęczy. Tu znowu szlaki kusząco się rozwidlają, ale nie zmienię swoich planów, zbyt dużo fajnych rzeczy przede mną. Minęło 30 min od przełęczy i oto, po przedostaniu się przez mostek na drugą stronę rzeczki ląduję na polanie. Z chatki nieopodal unosi się dymek, ale to nie schronisko. Niebo przykryły ciężkie chmury, więc tej najważniejszej tu góry nie widać. Zaczyna siąpić deszczyk, więc rezygnuję z dodatkowej atrakcji, którą mam w zasięgu 20 minut marszu. Zaczynam z mozołem wspinać się czarnym szlakiem w górę, znowu przez lasek, kurcze kto te drewniane barierki tu wstawił? Mija kolejne 50 min i wreszcie staję na kolejnym widokowym szczycie, co z tego, że ma tylko ok. 1300m? Tak blisko tego giganta jeszcze nie byłam. W sumie wczesna jeszcze pora, ale muszę już mknąć dalej, mijając po drodze dwa, a może i trzy drewniane mostki, po to żeby wrócić o rozsądnej porze do schroniska. Przecież dziś jeszcze mam zamiar przenieść się gdzieś indziej.
No i co, gdzie dziś wędrowałam? Wiecie?
Ciekawe komu uda się odgadnąć po opisie, którym szlakiem wędruje przykładowy forumowy turysta.
Noc spędzona w schronisku, praktycznie u boku niedźwiedzia, minęła nadzwyczaj spokojnie. Po wypiciu porannej herbatki i połknięciu małego co nieco ,zbiegam wreszcie po schodkach w celu udania się na zaplanowany dziś szlak. Przede mną szczyt łatwo dostępny dla leniuchów, ale ja wybieram bardziej ambitną trasę. Marsz rozpoczyna się szlakiem koloru niebieskiego. Na początku jest miło i przyjemnie, gdzieś w dali coś szumi, ale nigdzie nie mogę wypatrzyć wodospadu, więc to pewnie wiatr hula w tym piekielnym miejscu. Mijają kolejne minuty, wschodzące słońce przyjemnie grzeje mnie w plecy. Szczyt, który mam po prawej stronie, choć kusi, nie jest celem mojej dzisiejszej wyprawy. Po ok. 1.15 staję wreszcie na przełęczy. Ależ stąd piękne widoki, a ile możliwych dróg! Spotykam znajomych ze schroniska, którzy wybrali trochę inny wariant dotarcia w to urokliwe miejsce. I znowu sprawdzają się słowa, że wszystkie drogi prowadzą do....upss, o mały włos, a byłoby po zabawie. Podchodzę jeszcze parę metrów w górę i ....zaczynam schodzić, tym razem kolor szlaku zmienia się na czerwony. Aż wierzyć mi się nie chce, że wejście tędy w maju dało mi tak w kość. Idąc tak blisko ściany, człowiek czuje się jak pan i władca, bo któryż z królów ma takie bogactwa? Przed oczami mam przepiękny dwutysięcznik. Tak, z tego miejsca wyraźnie widać, że książki nie kłamią. Faktycznie z pozoru łatwe zejście stamtąd może zakończyć się nieciekawie. Ooo, a cóż to za ucho skalne przede mną? Przydałyby się łańcuchy-hehe. Jeszcze kilka kroków i czas na zasłużone śniadanko, zwłaszcza że za chwilę opuszczę słoneczko i wejdę w lasek. Maluteńka polanka doskonale nadaje się do szamania wśród tylu znanych szczytów. Po posiłku zbiegam zakosami leśnymi w dół aż do przełęczy. Tu znowu szlaki kusząco się rozwidlają, ale nie zmienię swoich planów, zbyt dużo fajnych rzeczy przede mną. Minęło 30 min od przełęczy i oto, po przedostaniu się przez mostek na drugą stronę rzeczki ląduję na polanie. Z chatki nieopodal unosi się dymek, ale to nie schronisko. Niebo przykryły ciężkie chmury, więc tej najważniejszej tu góry nie widać. Zaczyna siąpić deszczyk, więc rezygnuję z dodatkowej atrakcji, którą mam w zasięgu 20 minut marszu. Zaczynam z mozołem wspinać się czarnym szlakiem w górę, znowu przez lasek, kurcze kto te drewniane barierki tu wstawił? Mija kolejne 50 min i wreszcie staję na kolejnym widokowym szczycie, co z tego, że ma tylko ok. 1300m? Tak blisko tego giganta jeszcze nie byłam. W sumie wczesna jeszcze pora, ale muszę już mknąć dalej, mijając po drodze dwa, a może i trzy drewniane mostki, po to żeby wrócić o rozsądnej porze do schroniska. Przecież dziś jeszcze mam zamiar przenieść się gdzieś indziej.
No i co, gdzie dziś wędrowałam? Wiecie?
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Mariusz pisze:Trochę mnie naprowadziły na trop niedźwiedzie, bo wiadomo gdzie ostatnio biwakują...
a ja mam taką fajną książeczkę w domkuMariusz pisze:takich zagadek "tekstowych" jeszcze nigdzie nie widziałem!
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."



