Sam spędzałem parę razy w Ustroniu - bardzo przyzwoite imprezy przy niezłej czeskiej orkiestrze są n.p. w "Narcyzie" - nocleg na miejscu ,a następnego dnia spacer na Równicę albo dla bardziej skacowanych uroczą Doliną Dobki. Przy tym na pewno mniej buraków ,niż w Zakopcu i tak jakoś milej
I to jest jeden z argumentów za zmianą lokalizacji zabawy sylwestrowej. Jest tyle pięknych miejsc na świecie, gdzie ludzie nie chca obedrzec Cię ze wszystkich pieniędzy.
Ja też się przyznaje że w planach miałam Sylwka w Zakopcu, co jednak bardziej wyobrażałam sobie jako wyjazd w pięknie ośnieżone góry niż Krupówki.
Ja znalazłam oferty np. na 3 dni ale ceny również nie za ciekawe
Olusia pisze:Ja też się przyznaje że w planach miałam Sylwka w Zakopcu,
Wyjazd do Zakopanego na Sylwestra to wielkie nieporozumienie, pod warunkiem, rzecz jasna, że nie mamy zarezerwowanej miejscówki na imprezie zamkniętej. Bo o imprezie plenerowej możemy zapomnieć. Gdy byłem z towarzystwem w sylwestra 05/06 kolejka na Gubałówkę nie działała, to i na niej nic się nie działo, władze miasta na Krupówkach nic nie zorganizowały, z Polany Szymoszkowej żadne oznaki zabawy słyszalne nie były, a po akcji z sylwestrowymi nożownikami to już w ogóle możemy zapomnieć o jakichkolwiek tamtejszych imprezach plenerowych.
Hmm... Zakopane to jak dla mnie miasto na Sylwestra jak każde inne , byleby byli ludzie z którymi chce sie tą noc spędzić. Co innego zabrać sprzęt i zrobić sobie turystycznego bezalkoholowego Sylwestra. Gdzieś się wspiąć , zdjęć zrobić , powspominać w jakimś cichym , bezpiecznym górskim zakątku. No dobra trochę się rozmażylem
Endrju i właśnie o tym mowa... Liczę tylko że uda mi się dogadać z panią, którta w te wakacje udostępniła pokój(dzięki namiarom od Keczupa) i w grudniu nie odmówi 3dni pod jej dachem...
Sylwester w Tatrach to dla mnie przede wszystkim góry a nie Krupówki, jak wspomniałam wcześniej... Dlatego marzy mi się Sylwek właśnie z widokiem na ośnieżone szczyty tylko w towarzystwie swoich przyjaciół a nie tłumu na Krupówkach...Ale co z tego wyjdzie...
Ja w tym roku planuje Sylwestra pod namiotem gdzieś w górach.
Ja moja Pani snieg i góry.
Co dobraku łazienki jak pisał Mefisto kilka postów powyżej to można zawsze sobie jakoś poradzić.
Oby woda była w pobliży a w zimie nie ma z tym problemu.
Zawsze można trochę śniegu stopić zagrzać i jest się w czym umyć.
Chyba że ktos potrzebuje luksusu leżenia pół godziny w wannie bądź stania 15 minut pod prysznicem.
Też lubie wyleżeć się czasami w wannie ale jak na to warunki w danej chwili nie pozwalają to trudno poleże jak wróce.
A wspomnienia z sylwestra będe miał miłe.
Nawet brak wody i możliwości porządnego wymycia się z perspektywy czasu wydają się śmieszne - przyajmniej dla mnie.
Dlaczego zimno dobry śpiwór odpowiednie ubranie i jest cacy.
Oczywiście z napojami wyskokowymi trzeba bardzo uważać a wręcz wypić symbolicznie.
Ale wrażenia nie do zapomnienia przez całe życie.
"Przyjaciela nie opuszcza się nawet wtedy, gdy jest już tylko bryłą lodu"