Najlepiej wyposażeni ......... jakich udało nam się spotkać

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
Awatar użytkownika
Smolik

-#6
Posty: 1619
Rejestracja: pn 30 lip, 2007
Lokalizacja: Podhale

Post autor: Smolik »

Po co.
W tym jest prawie o wszystkim. :D
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:a masz!
Eee tam! Tylko jeden? Cała zabawa na nic. Na jednym forum z Krakówka aż kilkunastu mędrców, przerwało trwającą od dwóch miesięcy drzemkę aby mi skroić tyłek - to jest dopiero wyraz uznania. Nie bawię się!
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Powiedzmy krótko - Pajakt - dałeś ciała i spróbuj się teraz jakoś z tego wysupłać. Masz szansę, nie zabrnąłeś zbyt daleko. Na jednym z górskich forów była gorsza wsypa. Dwóch młodych userów tak się zaprzyjażniło z sąsiadem z kwatery, że mu zaproponowało wspólną wycieczkę do Słowacji. A tam się im nowy kolega przestał podobać. Szczególnie gdy zaczął deszcz padać a on, ten nowy kolega, z braku czegośinnego sporządził sobie nakrycie głowy z plastikowej reklamówki. No i nasi młodzi userzy zrobili mu bardzo wyraźne zdjęcie (Twoje, pajakt, to pryszcz) i umieścili na forum gwoli nie tyle przestrogi przed brakiem odpowiednio wypasionych kurtek ale śmichu i zabawy. Inny głęboki intelektualista wśród userów umieścił na forum zdjęcie faceta "w cywilu" na ścieżce na Nosal, sądząc z pozy robiącego siusiu w krzaki. Zdjęcie było zrobione w porze, w której wszystkie domy wczasowe w Zakopanem wręcz się prześcigają w zaoferowaniu ich na jakąś kursokonferencję lub szkolenie. Facet przyjechał, w garniturku i prochowcu, nudził się na obradach to i poszedł na spacer na Nosal. A, że piwko pewnie trzepnął to parcie na pęcherz było. To i poszedł w krzaki sobie ulżyć i pewnie nawet nie przypuszczał, że intelektualista mu zrobi zdjęcie i umieści gwoli ubawu dla swoich kumpli o zbliżonym intelekcie. Bywają różne gry i zabawy ludu polskiego.
Jestem gorszego sortu...
pajakt

-#1
Posty: 22
Rejestracja: pn 24 wrz, 2007

Post autor: pajakt »

tomtom pisze:Na przyklad pajakt? Wyobrazam sobie triumfalnie zamieszczone zdjecie z podpisem "nieodpowiedzialny starzec nieswiadomy zagrozen zywcuje w adidasach i pumpach Gran Koscielcow" :D
No przejrzałeś mnie stary :D
Z takimi zdolnościami zatrudnij się w EzoTV. Tarot, bajania, wróżenie dłoni. "Wieelka psziszłość przet Tobom Paanie..."
gb pisze:Autor - według mnie - okazałby męskość samemu występując o zamknięcie lub nawet skasowanie wątku :D
Janek pisze:Powiedzmy krótko - Pajakt - dałeś ciała i spróbuj się teraz jakoś z tego wysupłać. Masz szansę, nie zabrnąłeś zbyt daleko.
Dałem się przekonać, że wątek jest nie trafiony. Ale nie uważam, żebym dał ciała. Nie uważam, żebym miał się z czego wysupływać. Możecie mieć inne zdanie, które szanuję, ale gdyby wszyscy mieli jedankowe, to na forach jak to byłoby o 3/4 mniej ruchu :P
Reasumując: w tej sprawie nie dojdziemy do 100% porozumienia, ale dla spokoju nas wszystkich mogę przyznać, że wątek nadaje się do skasowania.
mario

-#1
Posty: 6
Rejestracja: śr 15 sie, 2007

Post autor: mario »

W tym roku bylem na Lodowym Wierchu ze slowackim przewodnikiem. Czlowiek ok 60-ki. Chodzil w zwyczjanych butach na twardej podeszwie, bez membran, wibramow, wodotryskow. W starej zwyczjnej kurtce, z kijem wystruganym chyba z leszczyny i parasolem. Jego stroj nie wynikal z braku pieniedzy na cos lepszego, ale z braku potrzeby posiadania takowych rzeczy.
Ostatnio zmieniony pn 08 paź, 2007 przez mario, łącznie zmieniany 1 raz.
staszek

-#5
Posty: 843
Rejestracja: czw 03 maja, 2007

Post autor: staszek »

W latach 50 i 60 nasi rodzimi taternicy wspinali sie w trampkach na konoplanych linach. Standartowa kurtka zimowa to byla kurtka puchowa albo kożuch i czekan z drewnianym styliskiem.
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

staszek pisze:W latach 50 i 60 nasi rodzimi taternicy wspinali sie w trampkach na konoplanych linach. Standartowa kurtka zimowa to byla kurtka puchowa albo kożuch i czekan z drewnianym styliskiem.
Nie przesadzaj, bo są tu tacy co to jeszcze pamiętają. ;-)

Liny były sizalowe (to pamięta nawet mój mąż, który zaczynał się wspinać w roku 1968), w kożuchu się nikt nie wspinał, a nic lepszego ponad kurtkę puchową na stanowisku nie wymyślono do dzisiaj.

"Wibramy" woziło się o ile wiem już od lat 50 ze Słowacji (w każdym razie w latach 60 panowały niepodzielnie). Na trudniejsze wspinaczki używało sie korkotrampek z uciętymi korkami i podklejonych mikrogumą, a nie żadnych trampek (całkiem inny rodzaj obuwia).

Czekany z drewnianym styliskiem typu "góra Kalwaria" to już nie za "moich czasów", chociaż do turystyki wcale nie były takie najgorsze.

Mam natomiast do dziś doskonały czekan turystyczny zrobiony na początku lat 80 w Fabryce Narzędzi Górniczych.
Głowica ze stali narzędziowej używanej do kopania węgla jest niezniszczalna.

Pozdrowienia

Basia

P.S.
Doskonałe tytanowe raki, haki i śruby lodowe woziło sie z Sowieckiego Sojuza, gdzie można je było wymienić za obuwie.
Ostatnio zmieniony pn 08 paź, 2007 przez Basia Z., łącznie zmieniany 1 raz.
Jędrek

-#3
Posty: 100
Rejestracja: czw 20 wrz, 2007
Lokalizacja: kraków

Post autor: Jędrek »

Materiał styliska nie ma nic do rzeczy.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

staszek pisze:W latach 50 i 60 nasi rodzimi taternicy wspinali sie w trampkach na konoplanych linach.
Basia Z. pisze:Liny były sizalowe (to pamięta nawet mój mąż, który zaczynał się wspinać w roku 1968)
Basia Z. pisze:"Wibramy" woziło się o ile wiem już od lat 50 ze Słowacji (w każdym razie w latach 60 panowały niepodzielnie).
Basia chyba mnie miała na myśli z tym "pamiętaniem"
- konopne trafiały się jeszcze w latach 50-ych ale chyba u desperatów, lub zupełnie bez pieniędzy. Sizal był powszechny tak od 56 roku a w latach 60-ych pojawiły się nylonowe zjazdówki tylko były cholernie drogie.
Wibramy, owszem ze Słowacji. Ja miałem kłopoty z racji numeru (46).
Tak nawiasem te turystyczne wibramy z tamtych lat z spółdzielni szewskiej z Popradu biją na łeb te wszystkie co teraz można kupić (ta spółdzielnia nadal istnieje - warto kupić, choć drogie). Zapuszczało to się taką miksturą (mi dał buteleczkę sp. Pan Tadeusz Gąsienica - Giewont z GOPR i był spokój z wodą, w środku wyłożone miękką skórką cielęcą, miękkie wykończenia u góry, tak samo język i wibram do wymiany - przykręcany na wkręty krzyżakowe i oczywiście klej. Warto było pojechać do przylepienia na Słowację - mieli lepsze kleje.
Z Słowacji przywożono też znakomite plecaczki szturmowe tzw. horolezki.
Dobre haki robiono "na lewo" w Poznaniu (źródło dawno nieaktualne).
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

pajakt pisze:tomtom napisał(a):
Na przyklad pajakt? Wyobrazam sobie triumfalnie zamieszczone zdjecie z podpisem "nieodpowiedzialny starzec nieswiadomy zagrozen zywcuje w adidasach i pumpach Gran Koscielcow" happy

No przejrzałeś mnie stary happy
Z takimi zdolnościami zatrudnij się w EzoTV. Tarot, bajania, wróżenie dłoni. "Wieelka psziszłość przet Tobom Paanie..."
Ty, Pajakt, naprawdę nie wiesz o kogo chodzi? Ten facet istnieje.
Jestem gorszego sortu...
pajakt

-#1
Posty: 22
Rejestracja: pn 24 wrz, 2007

Post autor: pajakt »

Janek pisze: Ty, Pajakt, naprawdę nie wiesz o kogo chodzi? Ten facet istnieje.
Napisałem, że mnie przejżał, bo wie jaki nadałbym zdjęciu podpis.
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Janek pisze: Basia chyba mnie miała na myśli z tym "pamiętaniem"

:) :)
Janek pisze: - konopne trafiały się jeszcze w latach 50-ych ale chyba u desperatów, lub zupełnie bez pieniędzy. Sizal był powszechny tak od 56 roku a w latach 60-ych pojawiły się nylonowe zjazdówki tylko były cholernie drogie.
Mój mąż używał chyba od roku 1970 (około).
Takie rzeczy jak liny, czekany, a nawet buty często sie kupowało poprzez kluby wysokogórskie lub turystyczne.
Janek pisze: Wibramy, owszem ze Słowacji. Ja miałem kłopoty z racji numeru (46).
Tak nawiasem te turystyczne wibramy z tamtych lat z spółdzielni szewskiej z Popradu biją na łeb te wszystkie co teraz można kupić (ta spółdzielnia nadal istnieje - warto kupić, choć drogie). Zapuszczało to się taką miksturą (mi dał buteleczkę sp. Pan Tadeusz Gąsienica - Giewont z GOPR i był spokój z wodą, w środku wyłożone miękką skórką cielęcą, miękkie wykończenia u góry, tak samo język i wibram do wymiany - przykręcany na wkręty krzyżakowe i oczywiście klej. Warto było pojechać do przylepienia na Słowację - mieli lepsze kleje.
Pierwsze buty turystyczne zbliżone do "pionierek" kupił mi w latach 60 ojciec na Węgrzech. Były bardzo wygodne i tak na prawdę to nadawałyby się do lekkich wycieczek również i dziś, ale już się dawno rozsypały (po mnie odziedziczył je mój brat, jak z nich wyrosłam).
Janek pisze: Z Słowacji przywożono też znakomite plecaczki szturmowe tzw. horolezki.
A większe plecaki szyto samodzielnie.
Janek pisze: Dobre haki robiono "na lewo" w Poznaniu (źródło dawno nieaktualne).
Mój mąż miał z Kielc (od Kazia - wiadomo) oraz wybite ze stanowisk zjazdowych na Zachodzie, później robiono również w różnych fabrykach narzędzi.
Kostki na początku robił sobie sam.

Pozdrowienia

Basia
Jędrek

-#3
Posty: 100
Rejestracja: czw 20 wrz, 2007
Lokalizacja: kraków

Post autor: Jędrek »

No właśnie,sprzęt był zawsze
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Jędrek pisze:No właśnie,sprzęt był zawsze
Bluźnisz człowieku. Teraz możesz przyjechać do Zakopanego w garniturku a wyjdziesz ze sklepu ubrany jak na K2 i ze wszystkim co trzeba. Tylko kwestia kasy. W tamtych latach aby coś skompletować to była nielicha kombinacja.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Janek pisze:
Jędrek pisze:No właśnie,sprzęt był zawsze
Bluźnisz człowieku. Teraz możesz przyjechać do Zakopanego w garniturku a wyjdziesz ze sklepu ubrany jak na K2 i ze wszystkim co trzeba. Tylko kwestia kasy. W tamtych latach aby coś skompletować to była nielicha kombinacja.
Otóż to.
Takie mam wrażenie że "w tamtych czasach" człowiek dorabiał się stopniowo, przez co najmniej kilka lat. Aby "zdobyć" jako-taki lepszy sprzęt trzeba było być w klubie, coś się ten człowiek w międzyczasie uczył.

Zdecydowanie mniej było wypadków o jakich teraz mówią media:

"doskonale wyposażeni turyści zgubili ścieżkę i przez komórkę wzywali pomocy TOPR".
Bo jak ktoś miał czekan i raki to najczęściej też już coś umiał.

Pozdrowienia

Basia
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Basia Z. pisze:Bo jak ktoś miał czekan i raki to najczęściej też już coś umiał.
A po wypadku w Spalonym Żlebie czytałem na słowackiej stronie co powiedział Pavel Rajtar ( dla niezorientowanych - znakomity słowacki ratownik i przewodnik) - "kupi sobie taki czekan i raki i już myśli, że jest horolezec"
Jestem gorszego sortu...
KubaR

-#5
Posty: 608
Rejestracja: czw 09 lis, 2006
Lokalizacja: Rabka - Zdrój

Post autor: KubaR »

Basia Z. pisze: a nic lepszego ponad kurtkę puchową na stanowisku nie wymyślono do dzisiaj.
Kamizelka puchowa.
oraz wybite ze stanowisk zjazdowych na Zachodzie
To już byś się na miły bóg do tego nie przyznawała..... nawet w imieniu Belfegora i zamierzchłych czasów. Bo i u nas podobnież (vide dyskusja na Brytanie) wybijają...

Mario pisze: Jego stroj nie wynikal z braku pieniedzy na cos lepszego, ale z braku potrzeby posiadania takowych rzeczy.
To chyba nawet bardziej jest sentyment. Ja mimo zaawansowanego gadżeciarstwa miewam rzeczy do których "przyrastam" zauważyłem, że z wiekiem mi się to pogłębia. Zresztą podobne zachowania zauważyłem u "dziadków" w skandynawii czy Alpach. Podjeżdża taki na parking samochodem za moje 8 letnie zarobki a ciuchy i sprzęt potrącił mu pędzący rydwan historii. Ale skoro działa to po co wymieniać?


Pozdrawiam,

Kuba (starzejący się gadżeciarz)
Jędrek

-#3
Posty: 100
Rejestracja: czw 20 wrz, 2007
Lokalizacja: kraków

Post autor: Jędrek »

Ok,sprzętu nie było
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

pytanie (żeby nie było, ze władza tyranizuje) - czy jest ktoś przeciw aby przenieść ten bezsensowny temat do kosza? Oczywiście dalej bedzie mozna w nim dyskutowac.
Brak zasadnego sprzeciwu do 21 uznam za zgodę.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Do HP - nie do kosza.
Każdemu jego Everest...
ODPOWIEDZ