racja, nie bywam ...horolezec pisze:Najwyraźniej nie bywasz w innych tatrzańskich schroniskach
Nocleg w Murowańcu
Ostatnio po wielu latach miałem okazje być w schronisku w Morskim Oku
pierwsze wrażenia z wejśca były takie że wydawało mi się że wchodzę do Mcdonalda lub czegoś typu
a do tego nie zapomnę miny podającego dania itp gdy w tej całej kolejce turystów zamawiających obfite dania my zamówiliśmy...wrzątek
myślalem że mu oczy wyjdą z zaskoczenia 
Co najwyżej te nieszczęsne ubikacje
dobrze że pomyślałem i stanąłem wyżej na murku bo inaczej by mi kapcie zalało przy spuszczaniu wody 
polecam schronisko w D5ST może warunki już nie takie jak w Murowańcu dla wygodnickich ale klimat o wiele lepszy.racja, nie bywam ...
Co najwyżej te nieszczęsne ubikacje
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Bywam we wszystkich bez wyjątku i moim zdaniem bardzo mały wpływ na "klimat" w schronisku ma sama obsługa, choć wcale nie twierdzę, że żaden. Naburmuszona mina osoby, której płacą za obsługę klienta zawsze zniechęca.horolezec pisze:Najwyraźniej nie bywasz w innych tatrzańskich schroniskach
Dużo częściej jednak można mieć pretensje do klientów schronisk. Jasne, że trzeba tu oddzielić tumult stonkowy od wieczornych nastrojów, gdy zostają już tylko nocujący. Tu także może się trafić wspaniały wieczór, ale i upiorna balanga kilku napranych "zdobywców" tatrzańskich polan. Bywa, że aż do 22-ej nie da się uciszyć ich wrzasków - potem zwykle wkracza do akcji obsługa i... jest cisza.
Nie ma sensu podawać tu przykładów, bo na każde z powyższych zdań da się je przytoczyć i to pewnie w dużych ilościach.
Jak to jest, że mnie się rzadko zdarzają problemy?
Otóż przypuszczam, że wina leży po mojej stronie - zaczynam od uśmiechu i grzecznego przywitania się. Daję najpoważniejsze słowo honoru, że niczego innego nie stosuję, a wspomnienia ze schronisk tatrzańskich mam bardzo dobre.
No... może poza dosłownie kilkoma, ale na pewno nie są one dominujące.
"Narciarskie" kibelki w Piątce...?
Cóż, taki już jest urok tego schroniska, skądinąd rzeczywistej mekki krajowego narciarstwa - wbrew powszechnym opiniom kasprowych karuzelników.
Mnie bardziej deprymują tam nadal dwa te same rodzaje wody pod prysznicami: zimna i... jeszcze zimniejsza. Zabieram ze sobą gąbkę i jakoś da się żyć.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
no cóż ostatnio jak byłam to zdarzyło mi się siedzieć na korytarzu z grupą wstawionych "zdobywców" tatrzańskich polan. Hałasowali strasznie bo zapragnęli opowidzieć mi i kuzynce połowe swojego życia. A jak jeszcze usłyszeli, że studiuję psychologię, to doszli do wniosku, że właśnie patrzę na swoją grupę docelową, którą może przyjdzie mi się kiedyś zajmować. No ale zmierzam do tego, że obsługa nie dała rady ich uciszyć...pewnie by to zrobiła gdyby były jakieś skargi ale, że nikt takowej nie złożył to dali sobie spokój z uciszaniem zdobywców tatrzańskich polan (strasznie mi się to określenie podoba)Zygmunt Skibicki pisze:potem zwykle wkracza do akcji obsługa i... jest cisza.
Dla mnie minusem mieszkania w pokoju 12osobowym jest to, że nie można posiedzieć do późna i pogadać bo zaraz albo ktoś każe Ci się zamknąć, albo gwiżdże albo robi Ci trzęsienie łóżka, jeśli śpi nad Tobą
w takich sytuacjach już lepiej siedzieć na korytarzu...
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Zatem, winy obsługi tu nie widzisz...ruda pisze:bsługa nie dała rady ich uciszyć...pewnie by to zrobiła gdyby były jakieś skargi ale, że nikt takowej nie złożył to dali sobie spokój z uciszaniem zdobywców tatrzańskich polan
I słusznie, bo jej tam nie ma.
Niekoniecznie wszak ze zdobywcami... Zawsze jeszcze jest opcja - ciepłe co nieco na grzbiet i tyłek, dobre kubki z herbatą oraz ławki na zewnątrz. W zbiorowych sypialniach nie ma na to miejsca.ruda pisze:Dla mnie minusem mieszkania w pokoju 12osobowym jest to, że nie można posiedzieć do późna i pogadać bo zaraz albo ktoś każe Ci się zamknąć, albo gwiżdże albo robi Ci trzęsienie łóżka, jeśli śpi nad Tobą
w takich sytuacjach już lepiej siedzieć na korytarzu...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
nie no jasne...taka opcja też jest dobra...w sumie i tak najczęściej było tak, że jak nie dało się gadać w pokoju to się szło spać i tyle...Zygmunt Skibicki pisze:Niekoniecznie wszak ze zdobywcami... Zawsze jeszcze jest opcja - ciepłe co nieco na grzbiet i tyłek, dobre kubki z herbatą oraz ławki na zewnątrz. W zbiorowych sypialniach nie ma na to miejsca.
ja do obsługi nic nie mam...upomnienie było...po godzinie 1 wszyscy się w końcu rozeszliZygmunt Skibicki pisze:Zatem, winy obsługi tu nie widzisz...
i wtedy nie mogą spać ludzie nie tylko w 1 pokoju ale w kilkuruda pisze:w takich sytuacjach już lepiej siedzieć na korytarzu...
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
momasz pisze:racja, nie bywam ...horolezec pisze:Najwyraźniej nie bywasz w innych tatrzańskich schroniskach
hehe... przecież żartowałem, stwierdzenie horolezca wydało mi się troche dziwne, że niby przez to że podobał mi się nocleg w Murowańcu, nie bywam w innych schroniskach - dobreMarcin_ pisze:polecam schronisko w D5ST może warunki już nie takie jak w Murowańcu dla wygodnickich ale klimat o wiele lepszy.racja, nie bywam ...
Rok temu nocowałem w chacie w D5ST nad Małym Stawem, jednego z TPN'owców albo TOPR'owców, a to z uwagi na fakt że w schr w Piątce zabrakło wszelakich miejsc, nawet tych na trawce pod kosówką i muszę powiedzieć, że panuje tam bardzo przyjemna atmosfera... cena noclegu ta sama co w samym schronisku, ale jak powszechnie wiadomo jest to oczywista oczywistość!
No dokładnie, ja podczas ostatniej wyprawy niedzielnej (za niedługo foto, video relacja) niestety stanąłem na tych zaebystych stopniach i podczas spłukiwania (które odbywa się w tych klopach pod dość konkretnym ciśnieniem) zmoczyłem to i owo.... mój błąd - mogłem założyć stuptuty...Marcin_ pisze:Co najwyżej te nieszczęsne ubikacjedobrze że pomyślałem i stanąłem wyżej na murku bo inaczej by mi kapcie zalało przy spuszczaniu wody
pozdro
Eeeee, bez przesady. Wystarczy wejść trochę wyżej i nic się nie zmoczymomasz pisze:podczas spłukiwania (które odbywa się w tych klopach pod dość konkretnym ciśnieniem) zmoczyłem to i owo.... mój błąd - mogłem założyć stuptuty...
Ja tam mam sentyment do tych ubikacji
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Kto był/jest w wojsku ten wie, że w wielu koszarach takie ubikacje to wciąż norma. I powiem wam coś jeszcze. My, zdobywcy Tatr, powinniśmy być na tyle wysportowani, aby wytrzymać tę chwilę w kuckachmomasz pisze: i niestety poszło po spodniach
Wiem, to pewna niedogodność, ale jest ona drobnostką przy zaletach "narciarzy". Jakich zaletach? Ano:
- nie ma obawy, że po wstaniu z deski odejdziemy z plantacją grzybów (egzemą itp) na udach
- unikamy widoków, które pozostają po dżentelmenach zmagających się z ww. zagrożeniem przez przyjęcie pozycji kucznej na sedesie (która to nie gwarantuje, jak wiemy, 100% trafialności)
- co najważniejsze unikamy kolejek bo mimo naszego wysportowania - ile można w kuckach wytrzymać...
A tu jeszcze coś związanego z toaletami w atrakcyjnych turystycznie miejscach. Ubikacja na zamku w Malborku:

Ostatnio zmieniony śr 03 paź, 2007 przez pajakt, łącznie zmieniany 3 razy.
No przyznam że to rzeczywiście zaletapajakt pisze:- nie ma obawy, że po wstaniu z deski odejdziemy z plantacją grzybów (egzemą itp) na udach
akurat miałem pecha korzystać po kimś komu się nie trafiło i przykleiło do rurypajakt pisze: No i powinniśmy jeszcze mieć na tyle wyczucia odległości (czy jak to nazwać) aby trafić prosto do celu...
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Ależ nikt póki co nie kwestionuje zalet pozycji narciarskich!pajakt pisze:Kto był/jest w wojsku ten wie...
Sprawa dyskutowana dotyczy jedynie ciśnienia wody i być może kierunku "natarcia" tejże. Nie pierwsze pokolenie to akurat omawia. Ot, wszystko.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Jakby było mniejsze to byśmy częściej oglądali niedokładnie spłukane pozostałości po poprzedniku.Sprawa dyskutowana dotyczy jedynie ciśnienia wody i być może kierunku "natarcia" tejże
A tak to jest w miarę czysto nie ma kolejek a jak komuś buty umyje to i trochę smiechu jest.
Każdemu przynajmniej raz w życiu buty tam umyło, i na przyszłośc zapamięta.
"Przyjaciela nie opuszcza się nawet wtedy, gdy jest już tylko bryłą lodu"
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Może nie każdemu, ale jak już raz umyło, to pamięta się na zawsze.hairy pisze:Każdemu przynajmniej raz w życiu buty tam umyło, i na przyszłośc zapamięta.
Z tym śmiechem to różnie bywa. Widziałem jak facet z portkami w garści wyskoczył z kabiny... Wcale mu było nie do śmiechu, bo na mokrej posadzce wywalił sie jak długi.
A tak w ogóle to wcale tak nie musi być, bo z męskich tylko jedna myje buty.
Kto pamięta, która...?
Może dowiemy się także, jak to jest w damskich kabinach?
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl






