Iwona pisze:Jak posypie śniegiem to możemy coś spróbować zorganizować.
o nie. Jak posypie to już musimy być zorganizowani by tylko zabrac narty wsiąść w pociąg/samochód/samolot/balon/metro/hulajnogę i pognać na umówione miejsce
A zaproponowałem Warmię, bo nie jedzie się tam całej nocy jak w góry i łatwiej się zmówić.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
mefistofeles pisze:Jak posypie to już musimy być zorganizowani by tylko zabrac narty wsiąść w pociąg/samochód/samolot/balon/metro/hulajnogę i pognać na umówione miejsce
miałam to samo na myśli pisząc, że teraz jest czas "oblukać teren". Zorganizować=zgrać datę i jechać na spotkanie.
MiG pisze:To mówicie że mam się rozejrzeć na biegówkami?
To w Izerach miałeś pożyczone?
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
noo noo ... jeszcze trochę i się okaże, że spotkanie biegówkowe odbędzie się w miejscu gdzie stawiałam swoje pierwsze kroki na moich własnych nartkach
To może pójdziemy na całość i umówimy się wtedy gdy będzie Rekreacyjny Bieg Sasinów - oczywiście uczestnicząc w nim (jeśli w tym roku znowu go zorganizują )
Patrycja pisze:To może pójdziemy na całość i umówimy się wtedy gdy będzie Rekreacyjny Bieg Sasinów - oczywiście uczestnicząc w nim
dla mnie to trochę za wysokie progi. Dopiero będę stawiać pierwsze kroki na nartach jak spadnie śnieg. Poza taki bieg to masa luda a ja osobiście wolę bardzo kameralne grona.
Patrycja pisze:jesli będzie to też będzie jakoś w lutym ...
w lutym to ja jestem w Tatrach
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Eee tam - mnie znajomi wmanewrowali w ten bieg w momencie gdy dwa dni wczesniej kupilam narty i mialam na ich wyprobowanie przed biegiem jeden dzien ...
Ale to byla pierwsza edycja tego biegu i tlumow nie bylo... jakies 40 osob wszystkich uczestnikow...
Ja dołączałam się do grupy znajomych, którzy byli już zaprzyjaźnieni z właścicielami. Pobyt był z wliczonym biesiadowaniem (znaczy się rozbudowanymi posiłkami, degustowaniem win z domowej piwniczki - itp..) ...
Ale pewnie jak jechalibyśmy sami - próbowalibyśmy znaleźć coś tańszego ..i pewnie bez posiłków...
Tam doba kosztowała jakoś ok. 60 zł za łebka /z tego co pamiętam/
Iwona pisze:na "biesiadowanie i degustację" pojadę sobie w Bieszczady
a ja do Milanówka , bo biesiadowanie w Bieszczadach póki co kojarzy mi się głównie z mielonka, pasztetem i gorącymi kubkami (słaby potencjalny klient ze mnie )
Patrycja pisze:bo biesiadowanie w Bieszczadach póki co kojarzy mi się głównie z mielonka, pasztetem i gorącymi kubkami
No właśnie i dlatego taka chudzinka z Ciebie. Musisz się kiedyś koniecznie wprosić do Lucyny na "darmowe przepyszne jedzonko" robione przez tamtejsze panie z KGW
...no dobra, powróćmy jednak do nart
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Iwona pisze:No właśnie i dlatego taka chudzinka z Ciebie. Musisz się kiedyś koniecznie wprosić do Lucyny na "darmowe przepyszne jedzonko" robione przez tamtejsze panie z KGW
ale szpilisz
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem