Tatry prv.pl w Alpach 2007

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Tatry prv.pl w Alpach 2007

Post autor: Szarotka »

Ze specjalną dedykacją dla Adama, który mimo iż nie mógł pojechać, był z nami każdego dnia, na szlaku, w schronisku, podczas wieczornych rozmów. Wracaj do zdrowia Adam, brakowało nam Twoich „kazań” :) Było nam niezmiernie miło, że przyjechałeś w nocy taki kawał drogi by nas odprawić na ten wyjazd.

SZWAJCARIA
Ten wyjazd miał rozpocząć się aklimatyzacją na Piz Bernina. Po całodziennej jeździe samochodem dojechaliśmy wreszcie do miejscowości Pontresina na nocleg. Pogoda nie była zbyt optymistyczna, prognozy na kilka kolejnych dni, nadesłane z Polski wyglądały raczej marnie. Braliśmy i taką ewentualność pod uwagę, wszak lato tego roku nie rozpieszczało. We mgle, siąpiącym deszczu nie było najmniejszego sensu pchać się do góry, zwłaszcza że opisy w przewodnikach mówiły, że dojście do najbliższego schroniska nie należy do najłatwiejszych w trudnych warunkach. Plan wyjazdu był dość napięty więc postanowiliśmy odpuścić Piz Bernina i tym samym dać sobie więcej dni i szans na cel główny jakim była Monte Rosa.
Zamiast zdjęć: http://www.summitpost.org/mountain/rock ... rnina.html

WŁOCHY
Po zostawieniu samochodu na campingu w Alagnie , zapakowaniu plecaków na ok.tygodniowy pobyt w górach, rozpoczęliśmy realizowanie planów jakie powstawały od dość dawna.
Celem pierwszego dnia było dojście w okolice schroniska Gnifetti(3611m) i nocleg w namiocie gdzieś niedaleko. Jak się jednak okazało tego dnia dane nam było zanocować nieco niżej, w okolicach schroniska Mantowa. W Alpy zawitała „zima”. Nie było innego wyjścia jak czekać na rozwój sytuacji. Czas spędzaliśmy przy schroniskowej ławie w doborowym towarzystwie 9 osobowej grupy Polaków z klubu Annapurna. Świat jest jednak mały.
Kiedy smsy z kraju zaczęły zwiastować lepsze czasy, a na niebo próbowało wedrzeć się słońce, postanowiliśmy zostawić nasz namiot i przedrzeć się na kolejny nocleg do schr Gnifetti. To była trafna decyzja. Niezbyt wygórowana cena za nocleg (dzięki zniżkom ubezpieczenia OEAV), ciepło z kominka, wygodne łóżko, tego nam było trzeba. Ranek wprawił nas w dobre nastroje. Za oknem optymistyczna pogoda, z dołu grupy pierwszych zespołów podążających do góry. Pożegnaliśmy przemiłą obsługę schroniska i zaczęliśmy zdobywać kolejne metry trasy w kierunku Signalkuppe. W celu aklimatyzacji postanowiliśmy zanocować w bivacco Balmenhorn(4161m). Jest to doskonałe miejsce wypadowe na okoliczne 4tysięczniki : Liskam, Piramide Vincent, Corno Nero, Ludwigshole, Parrot.
Pierwsze dni podczas aklimatyzacji nie należą do szczególnie przyjemnych. Człowiek łatwiej się męczy, pobolewa go głowa, żołądek ma cię w nosie. Na szczęście nie było większych ekscesów. Czwórka Czechów właśnie wracała z Liskama , powolutku, noga za nogą w kierunku tymczasowego domu. Czas spędzony z naszymi sąsiadami wspominam bardzo sympatycznie. Wspólne rozmowy po czesku, polsku i angielsku, popołudniowe topienie śniegu na wodę do herbaty, wypytywanie się o dokonania z danego dnia. Jak się okazało Czesi dostali się tu od strony szwajcarskiej przez lodowiec Grenz. Udało im się zrealizować praktycznie wszystkie plany, tylko Dufora odpuścili z racji panujących warunków. Nastawieni optymistycznie coraz lepszą pogodą ruszyliśmy i my na okoliczne szczyty.
Ostatni etap wędrówki po Monte Rosa to dotarcie do schr.Signalkuppe. Poranny, zmrożony śnieg skrzypiał pod rakami. Każdy kolejny krok zbliżał nas do celu głównego. Wiało coraz bardziej dokuczliwie ale wreszcie nastąpił ten długo oczekiwany moment(pierwsza próba rok temu od strony szwajcarskiej) i byliśmy oto w najwyżej położonym schronisku w Europie-Margherita (4554m) Ciekawe jak się będzie spało? Popołudnie spędziliśmy na grze w karty, zerkaniu na Matterhorn przez okno. Na dwór wychodzić się nie kwapiliśmy. Wiatr siekł po policzkach. Jedynie na zachód słońca zabraliśmy aparaty i poszliśmy uwiecznić ten moment.
Rano, postanowiliśmy jeszcze wejść na pobliski Zumstein Sp. (4563m) by choć z bliska zobaczyć Duforspitze. Niestety warunki śniegowe panujące na grani wejściowej na Dufira utarły nosa nie tylko nam. Żadna z ekip nie odważyła się pchać na szczyt. Wycieczki kończyły się zatem na wspomnianym Zumstein Sp, z którego widoki również były interesujące.
Niestety wszystko co dobre się kiedyś kończy, musieliśmy zacząć schodzić, czekała nas długa droga, odkopywanie spod śniegu namiotu i dotarcie na kolejkę do Alagny.

FRANCJA
Gdyby była dobra prognoza na kilka dni i gdyby umiejętności pozwoliły, chcieliśmy zobaczyć jak wygląda Mont Blanc a może i widok z niego. Pogoda miała niby być ale być może za kilka dni…dni, których nam już brakowało. Postanowiliśmy więc spróbować przedostać się do schr. Tete Rousse i tam wspólnie postanowić co dalej. Aura wpuściła nas wprawdzie do schroniska ale też skutecznie przytrzymała w nim na kolejny dzień. Wiało, lało, sypało śniegiem. Żal nam było kolegów z Polski, którzy dzielnie spali(jeśli ratowanie rozrywanego wiatrem namiotu można nazwać spaniem) w namiotach przed schronem. Gra w remika, lekcje bryża, bieganie po wodę na lodowiec (w schronisku 5l =12,5E), ciekawe rozmowy z nowopoznanymi i wielce sympatycznymi kolegami, którzy przyjechali pod tę górę już drugi raz.
Kiedy nadszedł dzień ostatecznego wyboru dalszego działania, postanowiliśmy większością głosów, że niestety ale zawracamy. Była 13 po południu, na dworze przewalały się chmury, wiało, słońce nieśmiało próbowało się przedzierać przez chmury, w nocy dosypało sporo śniegu, była odwilż. W tej sytuacji nie uśmiechało mi się, pchać na kuluar. Żal był ogromny ale nawet dziś nie żałuję podjętej decyzji. Nawet jeśli wiem, że naszym kolegom udało się wejść na szczyt. Podczas zejścia w kierunku tramwaju du Mont Blanc zaczęło solidnie lać, a gdzieś w górze toczyły się kamienne lawiny.

SZWAJCARIA
Rok temu wracając do domu postanowiliśmy odwiedzić Alpy Berneńskie i Grindewald. Tym razem również chcieliśmy zawitać w te rejony. Raz, że mieliśmy dzięki temu krótszy kawałek drogi do przejechania, a dwa po lekturze „Białego Pająka” po prostu musiałam go zobaczyć. Tym razem nie nocowaliśmy jednak w samym Grindewaldzie, a w oddalonym od niego o 10km Lauterbrunnen –fantastyczne widoki, wodospady.

Przydatne informacje: pytajcie, jeśli coś Was interesuje.

Dziękujemy pieknie Ewie vel diablakowi 1223 i Adamowi za podsyłanie nam prognoz pogody :)

KILKA ZDJĘĆ Z WYJAZDU
Monte Rosa
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Od lewej:
1.widok z okolic schr. Mantowa w kierunku P.ta Indren
2.biv. Balmenhorn
3.przygotowywanie miejsca pod namiot
4.schr. Mantowa

Obrazek Obrazek ObrazekObrazek
Od lewej:
1.schr. Gnifetti i Punta Giordani
2.Asik rozpoczyna przygodę z Alpami
3.Lyskam
4.Piękne i paskudne zarazem seraczyska

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Od lewej:
1.tramwaje na przełęcz niedaleko Lisjoch
2.Corno Nero
3.Parrot Sp, w tle Signalkuppe
4.zachód słońca ze schr.Margherita, po lewej Lyskam a na wprost Matterhorn
5.śmierć lodowca.

Chamonix
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Od lewej:
1,2,4-rzut oka na masyw Mont Blanc z Chamonix

Eiger
Obrazek

P.S Komentarze w stylu: "na Waszym miejscu postąpił(a) bym tak..."; "Co by było gdyby..."; "Warunki pogodowe wyraźnie wskazywały na..." niekoniecznie są mi potrzebne :) Z całym szacunkiem dla Koleżanek i Kolegów


no i na sam koniec TATRY I TAK SĄ NAJPIĘKNIEJSZE :D
Ostatnio zmieniony czw 27 wrz, 2007 przez Szarotka, łącznie zmieniany 6 razy.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

A już miałem pytać kiedy relacja - ale doczekałem się, na arzie rozumiem, że to introduce i cdn ???

pozdrawiam
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
Asik

-#6
Posty: 1714
Rejestracja: wt 07 wrz, 2004

Post autor: Asik »

całym sercem dołączam się do podziękowań dla Ewki,która poprzez osoby trzecie dowiadywała się o prognozy dla nas...Adasiowi też,ale on do mnie nie pisał,więc dziękuje tylko pół sercem ;)
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Asik pisze:Adasiowi też,ale on do mnie nie pisał,więc dziękuje tylko pół sercem
Adasiowi..."pół sercem"? Oszalałaś? :O jemu tylko można całym cercem 8)

z dedykacją dla lukasa_12 FIN, THE END
Ostatnio zmieniony czw 27 wrz, 2007 przez Szarotka, łącznie zmieniany 1 raz.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Asik

-#6
Posty: 1714
Rejestracja: wt 07 wrz, 2004

Post autor: Asik »

lukas_12 pisze:A już miałem pytać kiedy relacja - ale doczekałem się, na arzie rozumiem, że to introduce i cdn ???

pozdrawiam
myślę że Iw powinna zakończyć relację na tym co napisała :)
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

Asik pisze:myślę że Iw powinna zakończyć relację na tym co napisała
dyplomatycznie nie wnikam co masz na myśli - bo zawsze relacje Iw to był masterpiece, no chyba, że jakaś książka się szykuje w stylu Alpejskie 4-ro tysięczniki i prawa autorskie ;)

pozdrawiam
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
zgaga100

-#3
Posty: 242
Rejestracja: czw 29 sty, 2004

Post autor: zgaga100 »

Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

zgaga100 pisze:Monte Rosa okiem uczestnikow wyjazdu klubu Annapurna
wow, dzięki serdeczne za te linki! Fajnie jest znowu zobaczyć chłopaków. Foty też pierwsza klasa :D zgaga, byłeś może w tej grupie? :think: Rafał, mąż Asi? :O :think:
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

Widze Iwona ze ciagnie Cie w Alpy :D Piekne zdjecia, ktore budza moje wspomnienia. Jak ja kocham ten lod i skale.
Gratuluje wycieczki a z relacji zauwazam ze bardzo roztropnie zaczynasz swoja alpejska kariere. Obys jak najdluzej mogla nacieszyc sie widokiem tych wspanialych gor, wedrujac po opaslych cielskach lodowcow.

a Chamonix? To inna bajka. To naprawde bajka. Uwielbiam te miescine, jej miedzynarodowa atmosfere, luzik, ktory w porownaniu z niemieckim drylem jest ulga i balsamem dla duszy.

swietny pomnik Paccarda i Balmata, jak wspolnie spogladaja na Mont Blanc.

Zainteresowanym przypominam historie tych dwojga.


Uklony
uszba

http://www.321gory.pl/phpBB2/viewtopic.php?t=4226
Ostatnio zmieniony czw 27 wrz, 2007 przez uszba, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Asik

-#6
Posty: 1714
Rejestracja: wt 07 wrz, 2004

Post autor: Asik »

zgaga100 pisze:Monte Rosa okiem uczestnikow wyjazdu klubu Annapurna:
hmm...Marek,który w końcu wszedł do Margerity miał się ze mną skontaktować w sprawie zdjęć z Mantowy.
Podejrzewam jednak że gdzieś zapodział mojego maila,a zdjecia czekają.Niech się odezwie na prv :-)
Awatar użytkownika
Keczup

-#6
Posty: 2096
Rejestracja: wt 09 sie, 2005
Lokalizacja: Radom

Post autor: Keczup »

Pięknie, cóż mnie pozostaje..., tylko pomarzyć. Aż mnie nosi jak pomyślę, jak to jest być powyżej 4 kilo :)
Awatar użytkownika
Kert

-#6
Posty: 1899
Rejestracja: ndz 24 paź, 2004
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Kert »

No tak.....
ps. Iw w berneńskich gdzies chodziliscie czy tylko przystanek w drodze w domu?
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Kert pisze:czy tylko przystanek w drodze w domu?
tylko nocleg i następnego dnia podjechaliśmy w zeszłoroczne miejsce campingowe pod Eiger. Konkretne plany na przyszły rok 8)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Iwona pisze:Komentarze w stylu
Niestety nie obejdzie się:
1. Dlaczego u diabła tak mało zdjęć i dlaczego nie w formacie przynajmnie 1280 pixeli szerokość - mam gwałtowne zapotrzebowanie na parę tapet - programik do szybkiego wymieniania co dwi godziny prawie napisany.
2. Ostatnie zdjęcie po prawej w pierwszym rzędzie jest kongenialne. Ten koloryt!!! Alien prawdopodobnie w tej chwili zjada własny aparat ze złości.
;)
3. Drugie i trzecie zdjęcie w drugim rządku - zawsze sądziłem, że podobne kadry to efekt wielotygodniowych zmagań zawodowców fotograficznych z oporną materią. Jak to było? (to pierwsze czyli to drugie już na pulpicie)
4. To czwarte zdjęcie w tym trzecim rządku - można prosić o informacje co do tych flag. Wasze? A jeśli tak to dlaczego ta polska jakoś nie tak?
5. Piąte zdjęcie w trzecim rządku - co to za lodowiec.
6. Uwaga generalna - przydałyby się opisy do zdjęć, my tu profany w Alpach nie obyte, nauczylibyśmy by się trochę.
7. Zapytanie - kto był nauczycielem bridge'a? Pewnie Asik? To taka inżynierska gra.

A tak w ogóle - Muchas gracias!
Ostatnio zmieniony czw 27 wrz, 2007 przez Janek, łącznie zmieniany 1 raz.
KubaR

-#5
Posty: 608
Rejestracja: czw 09 lis, 2006
Lokalizacja: Rabka - Zdrój

Re: Tatry prv.pl w Alpach 2007

Post autor: KubaR »

Iwona pisze: P.S Komentarze w stylu: "na Waszym miejscu postąpił(a) bym tak..."; "Co by było gdyby..."; "Warunki pogodowe wyraźnie wskazywały na..." niekoniecznie są mi potrzebne :)
A takie mogą być: że też wam się chciało chodzić na piechotę po takich pięknych śniegach :-)
tylko nocleg i następnego dnia podjechaliśmy w zeszłoroczne miejsce campingowe pod Eiger. Konkretne plany na przyszły rok cool
To żeby Cię zachęcić:

Mnich i Eiger z podejścia na Junfrau:
http://www.zpigichp.edu.pl/domowe/jradl ... -00048.jpg
Finsteaarhorn a przed nimi Fiesherhorny i Grunhorny
http://www.zpigichp.edu.pl/domowe/jradl ... -00055.jpg
Jungfrau z Concordia Huette:
http://www.zpigichp.edu.pl/domowe/jradl ... -00103.jpg

Pozdrowionka,

Kuba
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Janek pisze:Niestety nie obejdzie się
Dorobię podpisy do zdjęć i odpowiem na pytania wieczorkiem :)
Odnośnie flag, to my mamy naszą album_pic.php?pic_id=414

KubaR pisze:że też wam się chciało chodzić na piechotę
skiturowców spotkaliśmy tylko raz :)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

uszba pisze:Ale jeśli myslicie ze historia tych dwojga, Paccarda i Balmata była prosta, bez sensacji, zawisci i konkurencji to się mylicie, ale to już inna opowiesc, która oczywiście przedstawie w innym odcinku.
Iwona, pasjonująca opowieść. Co z tą drugą częścią, jest gdzieś? Super się czyta :)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
horolezec

-#6
Posty: 1608
Rejestracja: wt 06 gru, 2005
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Post autor: horolezec »

Fajnie napisana relacja, ale albo źle to odczytuję albo czuć w niej spory zawód z niezrealizowanych planów :think:
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

horolezec pisze:ale albo źle to odczytuję albo czuć w niej spory zawód z niezrealizowanych planów
zupełnie źle odczytujesz. Jestem zadowolona z tego co udało się zrobić i z tego, z czego umieliśmy(większościowo) świadomie zrezygnować. W mojej ocenie warunki nie były bezpieczne na wejście na Blanca i nadal tak utrzymuję. Góry stały i stać będę, moje życie jest więcej warte niż gromada skał, nawet tych mających tysiące metrów :)
Jak ktoś koniecznie musi znać liczby, to zdobyliśmy 6 czterotysięczników (od włoskiej strony dużo łatwiej wbić się w masyw Monte Rosa niż od strony szwajcarskiej), najwyżej byliśmy na 4563m, przejechaliśmy samochodem ok 3000km, 2 dni totalna dupówa=zaleganie w schronie i czekanie na pogodę, największa radość: wejście na Corno Nero (jakoś wpadł mi ten szczyt w oko i ucho jakiś czas temu), zobaczenie "z czym się je" Blanca oraz rzut oka na Białego Pająka :)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

horolezec pisze:Fajnie napisana relacja, ale albo źle to odczytuję albo czuć w niej spory zawód z niezrealizowanych planów think
Iwona pisze:P.S Komentarze w stylu: "na Waszym miejscu postąpił(a) bym tak..."; "Co by było gdyby..."; "Warunki pogodowe wyraźnie wskazywały na..." niekoniecznie są mi potrzebne
Horolezec - czytać potrafisz? Mogła Iwona nic nie napisać? Mogła! I co, CBA byś na Nią napuścił? Piękne zdjęcia obejrzałeś? Obejrzałeś! Nie wystarczy? Klawiatura swędzi? Zazdrościsz? Ja też! No i co z tego?
Jestem gorszego sortu...
ODPOWIEDZ