Janek pisze:A w dodatku to trąbienie na wysokie "c" i głośne obwieszczanie swego pożal się Boże "sukcesu". Bo oceniając na zimno co to za "sukces" Mięguszowiecki od Hińczowej w letnich w zasadzie warunkach? Żaden!
To ja na koniec jeszcze małe zapytanie do Janka.
Gdzie ja trąbiłem i głośno obwieszczałem "sukces" ?
Wrzuciłem tylko kilka fotek i dodałem trochę tekstu aby się przyjemniej czytało w dziale do tego przeznaczonym.
Za stary jestem żeby chwalić się jakimiś tam "sukcesami", w góry chodzę bo to lubię a nie dla sławy i chwały
A tak ogólnie to nie powinieneś oceniać ludzi , których nie znasz. Zapewne nie dorównuje tobie w górskim doświadczeniu, ale tak naprawdę nic o mnie nie wiesz, nie znasz moich możliwości, oceniasz tylko na podstawie jednego tekstu który przeczytałeś, to moim zdaniem trochę za mało
Janek pisze:Kolega "rewolwer" (czy jak mu tam, strasznie trudne do wymówienia) podpadł mi od razu tym "garnkiem" (zamiast po ludzku powiedzieć kask). Ale tak mówi młodociana "łojanteria" - taki styl. Później te wtręty o linie itd. No to zapytaj kogokolwiek z "łojanterii" czy Mięgusz z Hińczowej to sukces - zapchaj uszy wprzódy bo ryk śmiechu Cię ogłuszy.
Moim zdaniem zabieranie liny i podstawowego sprzętu na tego typu wycieczki jest dobrym pomysłem i warto o tym wspominać w celach profilaktycznych, sprzęt przydaje się w razie załamania pogody

- tu chyba przyznasz mi rację.
Co do garnka, szpeju, itp sformuowań to nie zgodze się że tylko "łojanteria" się tym posługuje. Wbrew pozorom pojęcia te funkcjonują również wśród turystów wysokogórskich.
A tak w ogóle to relacja była z Cubryny a nie Mięgusza,
Mięgusz zachodnia granią w planach dopiero przy następnej wizycie - postaram się coś skrobnąć i wrzucić fotki - Janek na pewno znów mnie zmiesza z błotem
Ale nie mam mu tego za złe - niektórzy tak mają