Morskie Oko : 03-05.09.2007 r.

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
rwtwolves

-#1
Posty: 14
Rejestracja: pt 31 sie, 2007
Lokalizacja: 3-miasto

Morskie Oko : 03-05.09.2007 r.

Post autor: rwtwolves »

WRZEŚNIOWA CUBRYNA

Poniedziałkowy poranek nad Morskim Okiem był szary i pochmurny. Od paru dni jestem w Tatrach, parę rozgrzewkowych tras w Zachodnich i wczoraj wieczorem zawitałem nad Moko. Pogoda jak na razie w kratkę, sobota - ulewa, wczoraj pochmurno ale bez deszczu. Dzisiaj zapowiada się nieciekawie, niskie chmury, lekki wiatr, na szczęście na razie nie pada. Mam parę planów w tym rejonie, więc w miarę przyzwoita pogoda jest jak najbardziej wskazana. Wcześniejsze prognozy mówiły, że do środy ma być w miarę przyzwoita pogoda. Dla mnie akurat w sam raz, ale coś mi mówi, że tak kolorowo to nie będzie.

Jak na razie warunki dobre, więc trzeba ruszać w góry. Na dziś w planach Hińczowa Przełęcz i Cubryna, a może i MSW - zobaczymy. Startuje o 7:00, trochę się przejaśnia, widać Mnicha, ale wyższe wierzchołki skryte w chmurach. Podchodzę żółtym szlakiem na próg Doliny za Mnichem, znowu nadciągają niskie chmury zaczyna wiać coraz bardziej, dochodzę do skrzyżowania szlaków, teraz kawałek czerwonym w głąb Dol. za Mnichem i w lewo w góre poprzez tarasy z Mnichowymi Stawkami na Mnichowe Plecy z których wyrasta stożek Mnicha. Mnich od tej strony prezentuje sie o wiele mniej atrakcyjnie, w porównaniu ze imponującą wschodnią ścianą, widoczną znad Moka, zachodnia wygląda niepozornie. Docieram na ramię biegnące od Mnicha w kierunku Mnichowej Kopy, teraz ramieniem w prawo w górę,aż powyżej wylotu pionowego komina. Wśród skał Mnichowej Kopy pojawia się kozica, to pierwsza żywa istota spotkana dziś na szlaku. Pstrykam jej fotki, jest trochę daleko, ale bliżej nie podchodzę nie chcąc jej płoszyć. Po krótkiej sesji foto kontynuuję swą wędrówkę.

Obrazek
Fot.1 Kozica na zboczach Mnichowej Kopy

Po osiągnięciu wylotu komina, skręcam w lewo i obniżam się stromymi upłazkami na Małą Galerię Cubryńską. Tutaj krótki postój i odpoczynek. Zakładam garnek bo zaczyna się krucha część trasy. Nie wiem co mnie czeka wyżej, tą drogę przemierzam pierwszy raz, ale trochę czytałem o kruszyźnie w Hińczowym Żlebie, z garnkiem na głowie czuje się troche pewniej. Zaczyna mżyć deszczyk, robi sie coraz chłodniej, nie ma co zwlekac , czas ruszać dalej.
Obrazek
Fot.2 Mnich od południa

Przekraczam Małą Galerię, i wspinam się łatwą rynną ku górze, przebieg drogi doskonale widoczny, trasa co jakiś czas wykopczykowana, spodziewałem sie większych trudności orientacyjnych, jak na razie idzie się jak po sznurku. Osiągam skraj Wielkiej Galerii, teraz skośnie w lewo po piargu w kierunku żlebu spadającego spod Hińczowej Przełęczy. Deszcz pada coraz intensywniej, jak tak dalej pójdzie to w żlebie może być nieciekawie. Wreszcie dochodzę do wylotu żlebu, widok imponujący.Podchodzę do stóp progu widocznego na fot.3, przewodnik WHP radzi by iść skałkami po prawej stronie a potem żlebem, jednak wariant taki jest chyba lepszy gdy w żlebie leży śnieg. Teraz żleb jest nie zaśnieżony i logiczniejsze dla mnie jest trzymać się raczej skałek po lewej stronie żlebu - kruszyzna taka sama a wydają się łatwiejsze technicznie. Trawersuje więc żleb u stóp progu i idę w górę lego lewym skrajem. Krucho i ślisko jak diabli, deszcz nadal pada dość intenywnie, widoczność robi się prawie zerowa, ale powoli podążam coraz wyżej w końcu osiągając Hińczową Przełęcz.

Obrazek
Fot 3a. Żleb od HP widoczny z dołu

Obrazek
Fot3b I z przełęczy

Dotychczas padało i było chłodno ale skały chroniły od wiatru. Na grani wita mnie lodowaty bardzo silny wiatr od słowackiej strony, deszcz zamienia się w deszcz ze śniegiem. Temperatura w okolicach zera. Krótka chwila zastanowienia co dalej. W tych warunkach odpuszczam Mięgusza (byłem tam już inną drogą, teraz chciałem wejść zachodnią granią), w tych warunkach to nienajlepszy pomysł. Grań jest śliska, miejscami oblodzona, więc jedynym w miarę rozsądnym pomysłem jest Cubryna. No to w prawo, idę powoli i ostrożnie bo jest ślisko, dodatkowo wiaterek nie ustępuje wciąż waląc zmrożonym deszczem. Nieciekawie zapowiada się zejście w tych warunkach, na szczęście mam linę i trochę szpeju więc w razie czego będą zjazdy, ale tym będe się martwił poźniej. Na razie trzeba się dostać na wierzchołek. Posuwam się systematycznie ku górze, i wreszcie szczyt. Chowam się wśród głazów, w końcu trochę odpoczynku od tego wiatru.Po chwili zaczyna się przejaśniać, zza chmur wygląda nawet czasem słońce, przestaje padać jednak wiatr nadal silny. Po naszej stronie w dolinie jeszcze chmury, ale po słowackiej zaczyna się robić ładnie. Przynajmniej zrobię parę fotek.W końcu rozpogadza się też po naszej stronie. Widoki ze szczytu piękne, hen na południu gdzieś nad Niskimi Tatrami widać wał granatowych chmur, nie rokuje to dobrze na następne dni, coś mi się wydaje, że jeszcze w nocy przyjdzie załamanie pogody, obym się mylił. Siedzę na szczycie już jakieś pół godziny, najwyzszy czas schodzić tym bardziej ,że chmurki znad Słowacji są już trochę bliżej.

Obrazek
Fot4. Na Cubrynie

Obrazek
Fot5. MSW

Zaczynam schodzić granią, jest ślisko ale jakoś sobie radzę, chyba obejdzie się bez liny. Staje na przełęczy, kusi mimo wszystko Mięgusz. Pogoda zrobiła się przyzwoita,waham sie chwilę ale podejmuje decyzję - nie tym razem. Niepokoją mnie te chmury na Słowacji, no i przyjemność ze wspinaczki odbiera ten wiatr, cały czas silny i nieprzyjemny. Na dodatek zaczyna dokuczać kontuzjowana kostka. Krótka decyzja - kierunek Moko. Schodzę w dół, w żlebie wreszcie przestaje wiać, coż za ulga. Powiedzenie, że najgorszym wrogiem alpinisty jest wiatr jest prawdziwe w 100%. Tu na niewysokiej przecież grani, nieźle dał mi się przez poprzednią godzinę i taki huraganowy to aż nie był, ale łatwiej mi teraz sobie wyobrazić jak to musi wyglądać w wysokich górach, gdzie wiatry są silniejsze i temperatury niższe. Schodzę powoli bez pośpiechu, robię trochę fotografii bo pogoda póki co dobra. Pojawia się nadzieja, że może ten niż się zatrzyma. W planach na następne dni mam jeszcze Wyżni Żabi i Pośredniego Mięgusza. Wreszcie kończy się kruszyzna, na Wielkiej Galerii jest nieco stabilniej. Nad granią pojawiają się chmury, za którymi chowa sie słońce, chyba koniec pogody na dziś.
Systematycznie się obniżam, Wlk. Galeria, Mała Galeria, ramię Mnicha. Pogoda sie psuje, zaczyna coraz mocniej wiać również na dole. Mięgusz chowa się w chmurach. Staje u stóp Mnichowej Kopy, po chwili wchodzę na jej wierzchołek, zaliczając przy okazji kolejny dwutysięcznik ;-) Nad granią ciemne chmury, chyba jednak ten niż się nie zatrzyma na Słowacji. Idę dalej w dół, mijam Mnicha, na zachodniej wspina się jakiś zespół, to pierwsi ludzie jakich dziś widziałem na szlaku - to właśnie lubię na takich drogach, cisza, spokój tylko ja i góry. Dochodzę do szlaku z Wrót, krótki postój i przerwa na posiłek. Na razie nie pada, choć chmur coraz więcej, do schroniska został kawałek więc przed deszczem zdąże. Koło 16-tej dochodzę do Moka, pół godziny potem zaczyna padać, wieczorem z deszczu robi się ulewa, myślę sobie, ok niech się wypada w nocy to rano będzie ładnie.

Obrazek
Fot6. Wlk Staw Hińczowy

Obrazek
Fot7. Moko z Wlk Galerii

Obrazek
Fot8. Zadni Mnich



We wtorkowy ranek budzę się koło szóstej, wychodzę przed schronisko i bardzo niemiła niespodzianka. Chyba się jednak w nocy nie wypadało. Dalej leje dośc intensywnie. Mimo tego szykuję się do drogi, wczoraj też przedpołudniem padało, potem się rozpogodziło, dlaczego dzisiaj ma być inaczej, myślę sobie naiwnie. Na dziś Wyżni Żabi. Góry zakryte chmurami, warunki im wyżej tym gorsze. Przy Czarnym Stawie zamiast deszczu, deszcz ze śniegiem. Wyżej już śnieg, skały pokrywa cienka jego warstwa, temperatura około zera, nieciekawie to wygląda. Daje sobie czas do jedenastej, ale już o wiele szybciej zdaje sobie sprawę, że dzisiaj nici ze szczytu. Gdyby nie padało, to nie byłoby większego problemu, śniegu na razie jest niedużo i za bardzo by nie przeszkadzał, ale w tej sytuacji gdy leje, wychodzenie gdziekolwiek traci sens. Z bólem serca nastawiam się na dzień lenistwa. W schronisku pustki, stonki coś mało, chyba ich pogoda wystraszyła, jednak z upływem czasu coraz więcej ich dochodzi, twarde sztuki :-). Leje non stop, po południu deszcz przechodzi w deszcz ze śniegiem.
W góry nikt dziś nie wychodzi, pozostaje kursowanie między kuchnią w Starym Schronisku a jadalnią w Nowym. Żałuję, że nie zabrałem jakiejś flaszeczki z czymś mocniejszym, na dziś byłaby jak znalazł. Bo przy cenach trunków w schronisku, zalkoholizowanie się na poziomie pozwalającym osiągnąć stan zobojetnienia na otaczające warunki atmosferyczne, mogłaby sie źle skończyć dla portfela. W Starym Schronisku robi sie coraz zimniej, na szczeście w kuchni jest wspaniałe urządzenie w postaci pieca, drewna też jest pod dostatkiem, więc kuchnia jest oblegana przez mieszkańców. Dziwnym trafem sporo ludzi miało tego dnia w planach Rysy (pozdrowionka dla B.), i spotkał ich spory zawód, na dodatek prognozy są złe, ma tak padać do piątku, więc perspektywy na górskie wycieczki, są nikłe. Pod wieczór zaczyna padać śnieg, i wygląda na to, że jutro jedynym sensownym rozwiązaniem jest odwrót. Zobaczymy co będzie rano.

Obrazek
Fot9. Popołudnie 04.09.2007

Środa wita zimową aurą, piękny i rzadko spotykany widok na początku września. Krajobrazy bajkowe, sypie intensywny śnieg i mimo pięknych wrażeń wizualnych, oznacza to, że dziś w góry znów nie ma po co iść. Na schroniskowym termometrze osiem kresek poniżej zera, zima na całego. Dyżurny pytany o prognozę na następne dni mówi krótko - kibel. Pokrywa śnieżna ma pół metra, w wyższych partiach jeszcze więcej, ciągle pada śnieg i nie ma widoków na to by przestał, ogłoszono "dwójkę. Pozostaję jedynie odwrót. Jedyną sensowną trasą w tych warunkach jest asfalt do Palenicy - pierwsze przejście zimowe sezonu 2007/2008 :-) Pakowanie manatków i koo południa kierunek - Palenica. Z planów niewiele tym razem wyszło, pękła tylko Cubryna, ale wrażenia mimo wszystko niezapomniane - piękna zima była tego lata. Żegnajcie Tatry, do zobaczenia następnym razem. Oby pogoda dopisała, bo czeka zachodnia grań Mięgusza, Pośredni, Wyżni .....

Obrazek
Fot10. Poranek 05.09.2007

---------------------------------------
pełna wersja: --> http://redpoint.50webs.com/article.html

więcej tatrzańskich fotek --> http://redpoint.50webs.com/gallery.html

przewodniki WHP --> http://redpoint.50webs.com/biblio.html
Awatar użytkownika
horolezec

-#6
Posty: 1608
Rejestracja: wt 06 gru, 2005
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Post autor: horolezec »

Może zbyt odważna to będzie teza, ale...Relacja sama w sobie fajna, lekko się czyta...ale jakoś tak dużo jest dziwnych sformułowań, które sugerują, że autor stara się udawać, że ma wiedzę o tym co robi i opisuje.
rwtwolves pisze:Zakładam garnek
rwtwolves pisze:aczyna mżyć deszczyk, robi sie coraz chłodniej, nie ma co zwlekac , czas ruszać dalej.
rwtwolves pisze:Krucho i ślisko jak diabli, deszcz nadal pada dość intenywnie, widoczność robi się prawie zerowa, ale powoli podążam coraz wyżej
Pozdrawiam!
rwtwolves

-#1
Posty: 14
Rejestracja: pt 31 sie, 2007
Lokalizacja: 3-miasto

Post autor: rwtwolves »

horolezec pisze:Może zbyt odważna to będzie teza, ale...Relacja sama w sobie fajna, lekko się czyta...ale jakoś tak dużo jest dziwnych sformułowań, które sugerują, że autor stara się udawać, że ma wiedzę o tym co robi i opisuje.
rwtwolves pisze:Zakładam garnek
rwtwolves pisze:aczyna mżyć deszczyk, robi sie coraz chłodniej, nie ma co zwlekac , czas ruszać dalej.
rwtwolves pisze:Krucho i ślisko jak diabli, deszcz nadal pada dość intenywnie, widoczność robi się prawie zerowa, ale powoli podążam coraz wyżej
Pozdrawiam!

horolezec sorki ale co ty widzisz w dziwnego w powyższych sformuowaniach ;)

garnek ---> chyba wiadomo wszystkim o co chodzi (wg poprawnej polszczyzny co prawda powinno być - kask, ale nie lubie tego słowa , wolałbym już hełm )

2 i 3 cytat ---> to nie wiem co tu jest dziwnego, i jaką wiedzę tu niby udaję , jeśli chodzi ci o opis warunków pogodowych to na pogodzie sie akurat odrobinę znam - broniłem się z klimatologii ;)

Do "odważnych tez" , oczywiście każdy ma prawo, ale jak juz coś piszesz to sprecyzuj o co chodzi .
Ale fajnie że ci się dobrze czytało , talentów literackich to ja wielkich nie mam, chciałem spróbować opisać moje wrażenia. Na ile mi się udało je oddać, tego nie wiem.
" śmierć to sposób, w jaki natura mówi ci że nie dałeś rady "
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

horolezec przeżywa od dłuższego czasu permanentny stan napięcia. Ale poza tym to spoko gość :)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
horolezec

-#6
Posty: 1608
Rejestracja: wt 06 gru, 2005
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Post autor: horolezec »

Znasz się na tym co robisz,tak? W takim razie muszę Cię zmartwić, bo jeśli faktycznie było tak jak w tych cytatach to był to stosunkowo czytelny sygnał do odwrotu...Ty piąłeś się wyżej. Udało Ci się, brawo! Jeśli jednak interesujesz się troche wypadkami górskimi to zapewne znasz historię niejakiego ś.p. Hirszowskiego i jego trójki kursantów, którzy właśnie przez taki "pęd w górę" zginęli mimo, że wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, żeby spier...lać na dół. On też postanowił wspinać się wyżej...
Skoro znasz się na klimatologii to pewnie wiesz również, że pogoda w górach zmienia się szybciej niż gdziekolwiek, ale pomimo to zawsze są pewne oznaki, że będzie załamanie i doświadczone osoby potrafią to wyłapać. Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że załamanie, które przyszło dzień po Twoim zdobyciu Cubryny w słabych warunkach mogło się mówiąc potocznie "przyspieszyć"? Pewnie sobie zdawałeś sprawę, mówiłeś sobie - zdąrzę, pogoda poczeka... Dostrzegam pozytywy w Twojej reakcji - nie poszedłeś dalej granią na MSW. Ale mimo wszystko uważam, że Twój opis nie jest dobrym przykładem dla wielu młodych ludzi, którzy to przeczytali albo kiedyś przeczytają i zapragną wejść na Cubrynę czy też wyżej, a nastawieni będą tak jak Ty - na zdąrzenie. Pogoda się psuje, więc pnę się w górę? - Wolałbym, żeby zostało to jednoznacznie określone jako błędne rozumowanie.
Justka

-#3
Posty: 113
Rejestracja: śr 21 mar, 2007
Lokalizacja: TG/Londyn

Post autor: Justka »

nie widze zdjec://
Filanc

Post autor: Filanc »

Czego się czepiacie chłopaka - wszedł, zszedł, pokazał zdjęcia, napisał sprawozdanie - znaczy jest cały i zdrowy na ciele i umyśle :D
Filanc

Post autor: Filanc »

gb pisze:A tak przy okazji - pytanie całkiem poważne, choć nieco z innej beczki.
Jak to jest - w kwestii praw autorskich i takich tam staroświeckich "bzdur"...

Czy rzeczywiście każdy, kto zakupił jakąkolwiek książkę, może sobie założyć stronę internetową, zeskanować tę że książkę i - w glorii dobroczyńcy - wstawić na stronce z opcją "pobież"?

pozdrawiam
gb 8)
Obawiam się że to bajka :think:
Możesz sobie skopiować płytę dla "użytku własnego", ale udostępnianie książki w sieci raczej wykracza poza tę ramę.
Filanc

Post autor: Filanc »

No to trzeba pobrać jak kto nie ma - i cichosza :D
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Swego czasu mocno zachwycano się Starą Górską Biblioteczką zbooy'a i jakoś nikt się nie czapiał. :?
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

Iwona pisze:Swego czasu mocno zachwycano się Starą Górską Biblioteczką zbooy'a i jakoś nikt się nie czapiał.
ale WHP zniknął z w końcu z tej biblioteczki. Ale internet jak widać nie znosi próżni ;)
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
Smolik

-#6
Posty: 1619
Rejestracja: pn 30 lip, 2007
Lokalizacja: Podhale

Post autor: Smolik »

Czy nie spotkał się ktoś z szanownego grona z przewodnikiem autorstwa J.Babicza " Alpy Szwajcarskie" ?
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

SMOLIK pisze:Czy nie spotkał się ktoś z szanownego grona z przewodnikiem autorstwa J.Babicza " Alpy Szwajcarskie" ?
Mam to.Co chciałbyś wiedzieć? Kupiłam w Księgarni w Domu Turysty w Zakopanem.Swego czasu była w Sklepie Podróżnika.Mają wznawiać http://podroznik.com.pl/
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Smolik

-#6
Posty: 1619
Rejestracja: pn 30 lip, 2007
Lokalizacja: Podhale

Post autor: Smolik »

W Domu Turysty to dawno czy jakoś teraz?
Zamawiałem wysyłkowo w "Skalniku" ale mi oddzwonili,że nakład się skończył.
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

SMOLIK pisze:W Domu Turysty to dawno czy jakoś teraz?
niestety, baaardzo dawno :) No ale mają wznawiać,więc masz szansę ;) Dużo bardziej polecam jednak to http://podroznik.com.pl/index.php?ksiaz ... pcja=start
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Smolik

-#6
Posty: 1619
Rejestracja: pn 30 lip, 2007
Lokalizacja: Podhale

Post autor: Smolik »

Dzięki właśnie mi "lezie" pocztą :)
Przepraszam,że jeszcze przynudze.Czy masz coś do polecenia niemiecko lub angielsko języcznego(obszar Szwajcari). :think:
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

proponuję PW ;)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
rwtwolves

-#1
Posty: 14
Rejestracja: pt 31 sie, 2007
Lokalizacja: 3-miasto

Post autor: rwtwolves »

horolezec pisze:Znasz się na tym co robisz,tak? W takim razie muszę Cię zmartwić, bo jeśli faktycznie było tak jak w tych cytatach to był to stosunkowo czytelny sygnał do odwrotu...Ty piąłeś się wyżej. Udało Ci się, brawo! Jeśli jednak interesujesz się troche wypadkami górskimi to zapewne znasz historię niejakiego ś.p. Hirszowskiego i jego trójki kursantów, którzy właśnie przez taki "pęd w górę" zginęli mimo, że wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, żeby spier...lać na dół. On też postanowił wspinać się wyżej...
Skoro znasz się na klimatologii to pewnie wiesz również, że pogoda w górach zmienia się szybciej niż gdziekolwiek, ale pomimo to zawsze są pewne oznaki, że będzie załamanie i doświadczone osoby potrafią to wyłapać. Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że załamanie, które przyszło dzień po Twoim zdobyciu Cubryny w słabych warunkach mogło się mówiąc potocznie "przyspieszyć"? Pewnie sobie zdawałeś sprawę, mówiłeś sobie - zdąrzę, pogoda poczeka... Dostrzegam pozytywy w Twojej reakcji - nie poszedłeś dalej granią na MSW. Ale mimo wszystko uważam, że Twój opis nie jest dobrym przykładem dla wielu młodych ludzi, którzy to przeczytali albo kiedyś przeczytają i zapragną wejść na Cubrynę czy też wyżej, a nastawieni będą tak jak Ty - na zdąrzenie. Pogoda się psuje, więc pnę się w górę? - Wolałbym, żeby zostało to jednoznacznie określone jako błędne rozumowanie.
Żadne - jak podchodziłem , znaki na niebie i ziemi nie wskazywały by spier... w dół, pogoda była niezbyt dobra ale nie na tyle by nie móc iść do góry. Pierwszą oznaką załamania pogody był ów wał chmur dostrzeżony z grani, wtedy dopiero logiczny był odwrót , co też uczyniłem .
Owszem załamanie mogło przyspieszyć - ale ryzyko pogorszenia czy załamania pogody jest związane z wychodzeniem w góry. Gdybym z powodu każdego deszczu miał zawracać to chyba lepiej w ogóle w góry nie przyjeżdżac

GB
co do WHP to generalnie masz rację, zmienię link z pobierz na przejrzyj
;)
" śmierć to sposób, w jaki natura mówi ci że nie dałeś rady "
rwtwolves

-#1
Posty: 14
Rejestracja: pt 31 sie, 2007
Lokalizacja: 3-miasto

Post autor: rwtwolves »

gb pisze:Między innymi dlatego, że czym innym jest załamanie/pogorszenie pogody tzw. "niespodziewane" z tak zwanego "nienacka", a czym innym - co tu dużo ukrywać - ważenie sobie lekce warunków atmosferycznych.
Zwłaszcza ostatnie zdanie niezbyt do mnie przemawia. Kwestią jest moment, w którym ten "deszcz" nas złapie. Wyruszanie - i to na całkiem "solidną" wycieczkę, samotnie - z założeniem, że "może się przetrze" - do działań najrozsądniejszych, według mnie oczywiście, nie należy.
W mojej ocenie pogoda była kiepska, ale nie na tyle aby zrezygnować z wejścia. No cóż każdy ma swoje subiektywne odczucie "korzystnej pogody do wejść" oraz każdy zna granice (a przynajmniej powinien) swoich możliwości. Ja czułem się na siłach by kontynuować drogę.

Moj tekst nie miał na celu zachęcania kogokolwiek do wejść przy nienajlepszej pogodzie (choć robiono różne drogi w o wiele gorszych warunkach i tez to ludzie opisywali) , tylko była to relacja , próba opisania swoich przeżyć.
Zresztą uważam ,że mądry a nawet przeciętnie inteligentny osobnik , zna swoje możliwości i nawet jeśli by to przeczytał to nie zachęci to go do naśladowania i porywania się na to co go przerasta. Natomiast na głupców nic nie poradzę. Mądry tym się różni od głupiego, że mądry kieruje się rozumem, zaś głupi pragnieniem. Dla głupców nawet seks potrafi być niebezpieczny :)
Tak ogólnie to niepodejmowanie ryzyka, jak też przesadna brawura są złe i sztuką jest znależć "złoty środek" tak w górach jak i w życiu.
Nie wiem czy moje pisanie ma większy sens, bo zawsze znajdą się "napominacze" którzy lubią pouczać i moralizować , mówić co jest dobre a co złe /przykład idzie z góry :D /
Wychodząc w góry zdaję sobie sprawę z zagrożeń jakie mogą mnie spotkać. Lubię ryzyko i świadomie je podejmuję i wiem jakie są konsekwencje błędów. Ale nikogo do niczego nie zachęcam, niech każdy robi to co lubi.
Pozdrowienia dla miłośników gór
" śmierć to sposób, w jaki natura mówi ci że nie dałeś rady "
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

rwtwolves pisze:Zresztą uważam ,że mądry a nawet przeciętnie inteligentny osobnik , zna swoje możliwości i nawet jeśli by to przeczytał to nie zachęci to go do naśladowania i porywania się na to co go przerasta. Natomiast na głupców nic nie poradzę. Mądry tym się różni od głupiego, że mądry kieruje się rozumem, zaś głupi pragnieniem.
Doskonała pointa :) Pozdrawiam
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
ODPOWIEDZ