Ale nie traktuj swojego sposobu na chodzenie po górach jako jedyny dobry.Janek pisze: Tyle, że w pewnych okolicznościach jak np. małe dziecko a potem wiek to albo się staje niemożliwe albo przestaje odpowiadać i wtedy pozostaje alternatywa - albo zrezygnować z tego w ogóle i ograniczyć się do słonecznych plaż Bałtyku i innych sadzawek albo to przeorganizować. Trzeciej drogi nie ma. No i właśnie z tego powodu z plecakowca stałem się kwaterantem.
Ja akurat uważam, ze każde góry mają inny charakter i każde należy zwiedzać tak jak jest wygodniej.
Po Tatrach Słowackich nigdy nie chodziłam z ciężkim plecakiem, bo nie ma tam takiej potrzeby. W polskich Tatrach co najwyżej "zmieniałam bazę" z Ornaku na Konratową, lub na Murowaniec, ale już przez Zawrat nigdy nie szłam z plecakiem.
Po Małej Fatrze części Krywańskiej ze względu na układ grzbietów i tego, że z Wratnej jest wszędzie blisko chodziłam zawsze z lekkim plecakiem, ale już po Wielkiej Fatrze - niemal zawsze z dużym plecakiem.
Nie wyobrażam sobie przejścia Niżnich Tatr "na raty" z małym plecakiem, ale samą Dolinę Demianowską można obejść w ten sposób.
Osobiście wolę takie góry, które nie są w ogóle zagospodarowane i dlatego taki mój wybór wymusza taki a nie inny sposób wędrowania
Nie zauważyłam aby inni dyskutujący z Tobą byli zacietrzewieni, raczej traktują to wszystko z humorem.
Pozdrowienia
Basia




