" PTTK wymyślił (albo podtrzymał przedwojenny zwyczaj)&

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Janek pisze:No to powiedz co fajniejsze - taskać przez całe Czerwone Wierchu plecak o wadze 40 kg czy np, plecaczek z 8 kilogramami.
OK! policzmy - jestem na Polanie Ornaczańskiej i mam dojść na Kondratową.
Wariant pierwszy - górą: cztery godziny "z buta" w tym sporo frajdy widokowo "natchnieniowej".
Wariant drugi - dołem: dwie godziny w dół i godzina z Kuźnic w górę z tym samym worem na plecach plus godzina "śledziowania się" w śmierdzących busach. Zysk... nie występuje. Rzekłbym nawet - spora strata.
Wariant trzeci - z małym plecakiem z Zakopanego i tamże powrót: dziesięć godzin jak obszył w tym godzina w busach, trzy i pół godziny na mało atrakcyjnych podejściówkach dolinnych. Zysk - dwa i pół raza dłużej idzie się pod plecakiem, dwa i pół raza większe prawdopodobieństwo nadziania się na "petardę" pogodową, a tak po prawdzie, to prawdopodobieństwo matematyczne (więc to prawdziwe) jest sześciokrotnie większe - sam to potrafisz policzyć, nie?
Wbrew pozorom, jeśli założysz trasę Ornak-Hala, wynik via Zakopane będzie jeszcze gorszy - weź i policz.
Janek pisze:w następnym roku w Bieszczadach się zaroiło od osłów
Sprecyzuj lata, bo to może być powód naszych kłopotów z "myślącymi inaczej" z tamtych rejonów. Gdyby to były późne sześćdziesiąte, to by pasowało...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Filanc

Post autor: Filanc »

mefistofeles pisze:
Janek pisze:taskać przez całe Czerwone Wierchu plecak o wadze 40 kg
A co ty tym plecaku chcesz mieć? Zastawę stołową? Ciężki plecak na Tatry latem(bez kuchenki, nadmiaru żarcia, namiotu) waży około 15, na pewno poniżej 20.
Czyli - prosty rachunek - dygać 8 kg, ale dwa razy dłuższa trasą czy 15 dwa razy krótszą. Co kto lubi.
Wór na 2 tygodnie ciorania się po kolebach - bez namiotu, z kuchenką, garami, ciuchami i żarciem na tydzień - max 20 kilo. Pewnie że nie targam tego wszystkiego na taki Lodowy, tylko chowam w krzach w foliowym worku, ale już przez Przełęcz koło Drąga da sie spoko przenieść.
Ze szpejem typu lina itd waży z dychę więcej, ale wtedy działa się bardziej stacjonarnie i conajmniej samowtór :D
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

mefistofeles pisze:dygać 8 kg, ale dwa razy dłuższa trasą czy 15 dwa razy krótszą. Co kto lubi.
Ejże...! To nie tak!
Skoro argumentem ma być wydatek energetyczny czyli PRACA, to trzeba liczyć inaczej:
wariant "lekki"
- plecak 8 kg, - właściciel 80 kg, - razem 88 kg, droga =2L
wariant "ciężki"
- plecak 15 kg, - właściciel 80 kg, - razem 95 kg, - droga =L
Dwukrotnie większa deniwelację w wariancie lżejszym też proszę uwzględnić Szanowni Panowie Inżynierowie...!!!
No i co Panie Janek?
Jak Ci teraz wychodzi "oszczędność" energetyczna?
Poszła się kąpać w Aquaparku, co?
Widzisz! I to jest istotny plus wariantu lekkiego - można się po wędrówce wykąpać nie w ciasnej łazience schroniskowej, a w fajnym basenie z niezłymi widokami na możliwości spożycia w miłym towarzystwie kolacji, kto wie czy nie ze śniadaniem połączonej.
Tu Cię boli Stary Sybaryto!
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Zygmunt Skibicki pisze:Sprecyzuj lata, bo to może być powód naszych kłopotów z "myślącymi inaczej" z tamtych rejonów. Gdyby to były późne sześćdziesiąte, to by pasowało...
Krótko po moim dyplomie więc chyba w 1958 roku i kilku następnych
Zygmunt Skibicki pisze:Wbrew pozorom, jeśli założysz trasę Ornak-Hala, wynik via Zakopane będzie jeszcze gorszy - weź i policz.
Kwestia technologii i organizacji a także i kosztów. Podstaw zamiast busika samochód osobowy, którym podwozi Cię np. żona lub córka lubiąca Zakopane a niekoniecznie coś wyżej i już to inaczej wygląda itd itd. Istotnym jest, że przy mojej rozpisce w stosunku do rozpiski Mefista cele zostały osiągnięte te same przy znacznie mniejszym noszeniu i przy trochę większym chodzeniu. No i znacznie większym luksusie spania.
To jest trochę tak jak z autostradą. Moje miejsce zamieszkania jest tu nieco specyficzne ale: - mam zamiar np. pojechać z Koszalina do Pragi Czeskiej. Droga bliższa i to znacznie jest przez Polskę, dalsza do Kołbaskowa i dalej na ring berliński i siup na południe i potem do Pragi. Ta druga jest dłuższa, ale przejadę szybciej i to znacznie i prawdopodobnie per saldo nieznacznie tylko zużyję więcej benzyny. Stress też mniejszy. Nudno? Pewnie tak. Ale przejadę przez jeden dzień, jadąc przez kraj za Boga (chcąc nie płacić mandatów a tych fotoradarów to nastawiano ostatnio co niemiara.

Wreszcie ostatni problem - schronisko jest fajne ale do czasu. To na pewno indywidualna sprawa ale mnie tak po ukończeniu 45 lat przestało bawić spanie w sali na 8 osób (jeszcze dobrze jak 8 osób). Po prostu zaczęło mnie to denerwować te - tam któś sapie, tam chrapie, tam wierci się jak opętany - wolałbym na sianie w stodole ale sam. I w tym momencie przestawiłem się na kwatery. W przypadku młodych małżeństw z dzieckiem, tych co chcą je zabrać ze sobą. Widziałeś normalną matkę co zabierze trzylatka lub pięciolatka do schroniska? Ja nie. Wszystko fajnie ale dzieciak musi mieć porządne łóżko i mieć warunki aby go porządnie umyć. Może tu poznaniak ze mnie wychodzi ale ja sobie tego nie wyobrażam.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Zygmunt Skibicki pisze:- plecak 15 kg, - właściciel 80 kg
Potwierdzam - masa włąsna jest istotna - czuję to szczególnie przytywszy w ciągu ostatnich 2 lat ponad 15 kg
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Zygmunt Skibicki pisze:Tu Cię boli Stary Sybaryto!
Toż ja tego nie ukrywam:
- nie lubię nosić więcej jak mogę mniej i wolę zrobić więcej kilometrów z mniejszym ciężarem niż mniej kilometrów z większym ciężarem. Wyceny pracy transportowej trzeba by dokonać bardziej szczegółowo, nie wykluczam, że mój wariant jest "pracowitszy". Rzecz jednak nie w tym:
Każdy wie, że silnik samochodu cholernie przeładowanego można załatwić na niewielkiej ilości kilometrów. Samochód niedoładowany lub załadowany zgodnie z normą przejedzie bez awarii kilkaset tysięcy kilometrów. No i właśnie ja jestem taki samochód.
- spać lubię wygodnie
- prysznic w ciepłej wodzie

Po co łaziłem w Tatry - do dziś tego nie wiem?
:P
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Janek pisze:Podstaw zamiast busika samochód osobowy, którym podwozi Cię np. żona lub córka lubiąca Zakopane a niekoniecznie coś wyżej i już to inaczej wygląda
Żonę będziesz w to mieszał?
Może jeszcze teściową...?
A nie lepiej Pułk Kawalerii Powietrzno Desantowej...?
Wiesz Ty co?
Weź sobie zatrudnij tragarza albo i dwóch i masz po bólu z całą tą "technologią leniwca".
Silnik mu sie zatrze...
Tere, fere...
Żona myśli, że on u kochanki, kochanka myśli że on u żony, a cwaniaczek tup, tup, tup do... czytelni uczelnianej zwiał.
Janek pisze:To na pewno indywidualna sprawa ale mnie tak po ukończeniu 45 lat przestało bawić spanie w sali na 8 osób...
To mów tak od razu - Tobie się po prostu odwidziało!
Sobie pochodziłeś za młodu, ale o innych pomyśleć to nie łaska, co?
I z tego powodu popierasz szaleńcze pomysły rozebrania schronisk tatrzańskich?
To Ty Wstrętny Egoista jesteś, a nie bojownik o czystość TPN...!!!
Ostatnio zmieniony wt 18 wrz, 2007 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 2 razy.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
przemek p

-#4
Posty: 331
Rejestracja: czw 09 lis, 2006
Lokalizacja: kace

Post autor: przemek p »

Po co w ogóle łazić. Lepiej lektykę sobie skombinować. :D
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Zygmunt Skibicki pisze:Weź sobie zatrudnij tragarza albo i dwóch i masz po bólu z całą tą "technologią leniwca".
Niestety zawsze mi brakowało środków na takie luksusu. Ale technologia sprawdzona przez większość pierwszych wypraw himalajskich. Sahibowie by mieli nosić? - w życiu!!!!!!!!!!!!
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Izabela pisze:a mnie to niektórych dziewcząt żal, bo bardzo nieraz dżwigające....i może dlatego kolanka tak szybko "siadają"? :think:
Hmm, ja nie napiszę ile mam lat, bo mi wręcz nie wypada (ale ostatecznie policzyć można).
Ciężkie (i to takie do 30 kg) plecaki targam od lat 30, od czasu kiedy to zapisałam się na kurs SKPG.
Oczywiście nie stale - ale zwykle raz, czasem dwa razy do roku na dłuższym wypadzie.

W tym roku już nie 30, ale zapewne około 25 kg (nie ważyłam).

Sama też niestety ważę o 15 kg za dużo.

Kolana mi "siadają" od pewnego czasu, ale nigdy na szczęście nie "siadły" tak doszczętnie.
Bardzo mi pomogło zakupienie i stosowanie kijków trekkingowych.
Ponadto od roku chodzę regularnie na gimnastykę (nie aerobic tylko różne formy wzmacniania mięśni, głównie nóg) i rzeczywiście w tym roku odczuwałam znaczną poprawę, tzn. kolana mnie bolały dopiero na trzeci dzień i to tylko z dużym plecakiem, "na lekko" szło się bosko.

Powzięłam mocne postanowienie, że nie biorę w góry plecaka ponad 20 kg.
W miejsca gdzie ja jeżdżę chodzenie "na lekko" bywa bardzo utrudnione.

Pozdrowienia

Basia

P.S.
Wróciłam z Rumunii z dobrą kondycją, teraz od trzech tygodni niestety siedzę prawie non-stop przy komputerze, na prawdę mam wielką chęć wybrać się w góry z dużym plecakiem aby znów się "sprawdzić".
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Basia Z. pisze:Ponadto od roku chodzę regularnie na gimnastykę (nie aerobic tylko różne formy wzmacniania mięśni, głównie nóg) i rzeczywiście w tym roku odczuwałam znaczną poprawę...
Mam niepłoną nadzieję, że spora część uczestników tego i innych forów weźmie z Ciebie dobry przykład. Nad tym trzeba po prostu nieco (wcale nie tak dużo) popracować. Ważne, by w dość młodym wieku to przyswoić i konsekwentnie do końca swych lat realizować.
Z racji wieku i nadal "włóczykijskich" manier mam spore w tej kwestii doświadczenie, choć zaległości także niezgorsze. Spisałem to kiedyś i mogę polecić zarówno niezbyt długą lekturę jak i nie tak znowu uciążliwą realizację.
Całość tekstu jest podzielona na "porcje". Sprawa wzmocnienia kolan oraz wydolności jest w "porcji" dziewiątej, ale sugerowałbym przeczytanie najpierw całości - jak to autor...
A jak to wszystko już "zagra" to dla utrzymania dobrej formy: góry i kajak latem, rower jesienią i wiosną a narty biegowe zimą! Choćby w co drugi weekend - to na prawdę skutkuje!

Aha! Mam sporo szacunku i poczucia wdzięczności dla kijków trekkingowych, których - tak uważam - trzeba umiejętnie używać, by skutecznie pomagały, a nie de facto przeszkadzały jako kolejny kolorowy gadget, który w dodatku hałasuje na kamorach. Niektórzy mówią nawet, że "kijologia" to jakaś moja mania. Może...?
Tak czy inaczej coś na temat łażenia z kijami piszę właśnie. "Kijowe życie" - taki roboczy tytuł to ma. Fragmenty pewnie za niedługo będą na u mnie stronie.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

No to sobie, kurna, nagruziłem. Zostałem uznany przez wpływową tutaj frakcję za niegodnego miana turysty górskiego bo... nie lubię ciorać wora, by użyć stylistyki mojego ulubionego autora, czyli Tomtoma. Nie ja jeden, drodzy przeciwnicy, nie ja jeden - pozwólcie, że przytoczę taki mały fragmencik z "Komina Pokutników" - mówi Jan Surdel:
" - Do diabła z tym całym alpinizmem, wiecie! Ile się przez to tracu, co się człowiek nawygłupia, wymarznie, nanosi tego pierońskiego plecaka.."
Ale kto tam będzie zważał na to, że Surdel też, Mefisto wywiesi moje zdjęcie na wszystkich brakach do TPN z napisem - "Uwaga - antyturysta nr 1". Całe szczęście, że na Słowacji nie ma bramek!
Ale wracając do tematu:
Chałubiński wielkim turystą był! Pomnik przeca mu kurna wystawiono. Konia z rzędem temu kto pokaże dowód, zapis czy co, że Chałubiński coś nosił. To jemu noszono a w dodatku muzykanci pogrywali. Kurna,nie stać mnie na takie bajery choć ubaw byłby po pachy tak podejść z kapelą pod Murowaniec i zapytać czy są dla nas miejsca, choćby na podłodze. Kapela potem by pograła na dobranoc glebantom. Co? Np. - "na wirsycku, na tym równym, zabił juhas bacę gównem. Kto nie wierzy niechaj biezy pokiel jesce gówno lezy".
Ale to tylko krotochwila. Natomiast fakty:
Kiedyś przed wiekiem, gdym był młodym człowiekiem poznałem takiego faceta, który cholernie dużo czasu na Hali Gąsienicowej spędził ale nigdy w życiu (tak twierdził) nie przyszedł tam z Kuźnic, Jaworzynk lub Boczaniem. Z Brzezin zresztą też - śmierć frajerom. No to jak? Ano zawsze wjeżdżał kolejką na Kasprowy i schodził z manelami. Nie wiem jak to robił ale potrafił wejść do kolejki o każdej porze i w dodatku za darmo. Sam tego doświadczyłem bo mnie kiedyś zabrał - połowa sierpnia, 12 w południe, przed kasą kłębi się wściekły tłum a myśmy spokojnie przeszli, facet na bramce pięknie się ukłonił i za chwilę byliśmy w wagoniku No i ten facet zawsze powtarzał - trzeba być ostatnim idiotą aby tak daleko wynosić, kiedy można tak blisko znieść. Nie powiem jego nazwiska, ale gdybym powiedział to byście padli zmiętym kalafiorem.
Ja, ja, herr Hauptman, zaraz padnie tu argument, że prawdziwy turysta brzydzi się kolejką a taka np. pani Zofia Paryska nigdy do niej nie wsiadła choć prawie całe życie mieszkała w Zakopanem. Jaki aż taki charakterny nie jestem, nie jestem miłośnikiem kolejki, nigdy bym nie dołożył ręki do jej budowy ale skoro jest to dlaczego nie skorzystać. Ew. obelgi proszę na PW, tu bywa młodzież szkolna, nie wolno gorszyć maluczkich.
Można sobie myśleć o tym co się chce ale ja na pytanie jak najlepiej się dostać z Hali Ornak na Halę Gąsienicową to odpowiem, że zejść do Kir, wsiąść do jakiegoś środka komunikacji i pojechać do Kuźnic a stamtąd np. przez Boczań (moja preferencja - nie lubię tych wapieni w Jaworzynce). Jak z przesiadką to jeszcze coś kupię świeżego do żarcia w Zakopanem. Tak na prawde to najlepiej byłoby helikopterem ale takich chodów w TOPR-e niestety nie miałem i nie mam. Ten facet, o którym wyżej, na samą myśl, że przez Czerwone Wierchy to by zrobił znaczące kółko na czole. Natomiast mój znany tu już wyczyn w postaci pójścia na Rysy z Murowańca i z powrotem nie wzbudził w nim dezaprobaty, wręcz przeciwnie.
Ja rozumiem, że czasami trzeba coś nieść, w zasadzie prawie zawsze się coś niesie, ale na Boga, nie róbmy z tego nabożeństwa i nie traktujmy jako ideologię turystyki górskiej.
Jak byłem pierwszy raz w Tatrach to tak gdzieś koło południa przywędrowaliśmy na Halę Gąsienicową. Rozłożyliśmy graty w "trumnie" i zastanawialiśmy się co by tu jeszcze dalej. I wtedy taka starsza pani, z zawodu nauczycielka, rozmawialiśmy po drodze, nagoniła nas do pójscia na Kościelec. Opróżniła swój plecak, potem włożyła do niego latarkę, sweter, skafander, przewodnik, mapę i kilka bułek, kawałek kiełbasy i cukierki). Poszliśmy w jej ślady i poszliśmy. Kawałek za schroniskiem nasza pani zdjęła plecak, otwarła i ..... dołożyła do niego kilka klamorów i powiedziała, że nie wypada chodzić z takim lekkim i że my mamy tak samo zrobić. Człowiek był młody i tak wychowany, że miał szacunek dla starszych to i dołożyliśmy te klamory, co tam, w dodatku, że bułek, kiełbasy i cukierków nie mieliśmy. Wleźliśmy na ten cholerny Kościelec, z ulgą zrzuciliśmy ten pierońskie plecaki i zjedli te jej bułki, kiełbasę i cukierki bo dobra kobieta poczęstowała. A potem jak ona na chwilę wyszła na stronę to, żeśmy te klamory wyciepali z naszych plecaków. Zdzichu co prawda chciał aby jej dołożyć jako równoważnik tych biłek, kiełbasy u cukierków ale go z Pawłem przegłosowałem. Ale od tego wówczas ciorania tych klamorów nabrałem takiego wstrętu do ciężkiego plecaka, że mnie aż do dzisiejszego dnia nie opuścił. Jestem osobnikiem do cna zdegenerowanym i zdemoralizowanym? Pewnie tak, skoro tak uważacie! Trudno, już się nie zmienię, taki już umrę. :P
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Janek napisał
Ale od tego wówczas ciorania tych klamorów nabrałem takiego wstrętu do ciężkiego plecaka, że mnie aż do dzisiejszego dnia nie opuścił. Jestem osobnikiem do cna zdegenerowanym i zdemoralizowanym? Pewnie tak, skoro tak uważacie! Trudno, już się nie zmienię, taki już umrę.
- nie martw się, masz jedną zwolenniczkę :D , która niejako z konieczności opanowała pakowanie się np. na dwa tygodnie w góry do jednego wycieczkowego plecaka. Oczywiście nie w takie góry w jakie jeżdzi Basia Z - bo wtedy to już prędzej nad jakim szerpem bym pomyślała ;) Iw to gdzieś ma chyba jeszcze ich listę, choc bractwo pewnie się juz wykruszyło
;)
Pozdrawiam
Izabela
Awatar użytkownika
marek2112

-#1
Posty: 20
Rejestracja: pn 13 sie, 2007
Lokalizacja: Opole

Post autor: marek2112 »

1. Janek - i co najmniej jednego ( po tegorocznym wyjeździe w Tatry) zwolennika - choć jeśli chodzi o schroniska ta się z Tobą wogóle nie zgadzam.
2.Chodzenie po Tatrach, pokonywanie deniwelacji do bezwysiłkowych czynności nie należy, to też nocleg po całodniowej wędrówce też z tego klimatu coś posiadac musi. A i wielu z nas trakuje wypad w góry jako odskocznie od zycia codziennego, i chyba nocleg tez nie powinienen przypominać tego z własnego mieszkania/domu.
A na koniec to moje zdanie: nie przyrównujmy jednego wariantu poruszania się po górach do każdych warunków i do każdego miejsca.
W niektóre może i warto szarpać 20 kg a w innne mały plecak i dojazd "busem" do poczatku wyprawy.
Pozdrawiam wszystkich: Marek
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Izabela pisze:Oczywiście nie w takie góry w jakie jeżdzi Basia Z - bo wtedy to już prędzej nad jakim szerpem bym pomyślała
A nie podoba Ci sie pomysł z osłem?
Trzeba się tylko nauczyć, gdzie to ma "stacyjkę, biegi i hamulec". Wlew paliwa to bydlątko samo sobie uruchomi - rurę wydechową także.
Kwestia pakowania wszystkiego do bagaznika może być kłopotliwa, ale zapewniam, że i z tym sobie poradzisz.
Popatrz!
Kupujesz u miejscowych osła, nosi Ci on wszystko powiedzmy przez miesiąc. a na koniec wędrówki sprzedajesz go i... po kłopocie. Masz tylko sporo wietrzenia całego bagażu, bo... no wiesz.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Zygmunt napisał
A nie podoba Ci sie pomysł z osłem?
- podoba! :) Może nawet tańszy w utrzymaniu niz szerp? :think:
Pozdrawiam
Izabela
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Izabela pisze:Zygmunt napisał
A nie podoba Ci sie pomysł z osłem?
- podoba! :) Może nawet tańszy w utrzymaniu niz szerp?
Na pewno tańszy...
Sam się karmi...
Nie wnioskuje o podwyżkę.
Nie porzuci Cię w połowie drogi.
Trzeba tylko dobrze uwiązywać na noc.
Jedna wada - nie robi rano kawy...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Zygmunt napisał
Na pewno tańszy...
Sam się karmi...
Nie wnioskuje o podwyżkę.
Nie porzuci Cię w połowie drogi.
Trzeba tylko dobrze uwiązywać na noc.
Jedna wada - nie robi rano kawy...
- ależ, jestem juz dużą dziewczynką - wiem ,że nie mozna mieć wszystkiego :D
Pozdrawiam
Izabela
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Zygmunt Skibicki pisze:Na pewno tańszy...
Sam się karmi...
Nie wnioskuje o podwyżkę.
Nie porzuci Cię w połowie drogi.
Trzeba tylko dobrze uwiązywać na noc.
Jedna wada - nie robi rano kawy...
No rzeczywiście. Tylko jedno - czy można do TPN czy TANAP oraz w Niżne Tatry wprowadzić osła (aby nie było wątpliwości - chodzi o czteronożne stworzenie)?
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

marek2112 pisze:1. Janek - i co najmniej jednego ( po tegorocznym wyjeździe w Tatry) zwolennika - choć jeśli chodzi o schroniska ta się z Tobą wogóle nie zgadzam.
2.Chodzenie po Tatrach, pokonywanie deniwelacji do bezwysiłkowych czynności nie należy, to też nocleg po całodniowej wędrówce też z tego klimatu coś posiadac musi. A i wielu z nas trakuje wypad w góry jako odskocznie od zycia codziennego, i chyba nocleg tez nie powinienen przypominać tego z własnego mieszkania/domu.
A na koniec to moje zdanie: nie przyrównujmy jednego wariantu poruszania się po górach do każdych warunków i do każdego miejsca.
W niektóre może i warto szarpać 20 kg a w innne mały plecak i dojazd "busem" do poczatku wyprawy.
Pozdrawiam wszystkich: Marek
Mnie tego wszystkiego nie musisz mówić, zbyt wiele się nałaziłem i zbyt wiele nocy w "trumnie" w Murowańcu przespałem i zbyt wiele razy brałem prysznic w lodowatej wodzie w tymże Murowańcu. Tyle, że w pewnych okolicznościach jak np. małe dziecko a potem wiek to albo się staje niemożliwe albo przestaje odpowiadać i wtedy pozostaje alternatywa - albo zrezygnować z tego w ogóle i ograniczyć się do słonecznych plaż Bałtyku i innych sadzawek albo to przeorganizować. Trzeciej drogi nie ma. No i właśnie z tego powodu z plecakowca stałem się kwaterantem.
Nie ukrywam też, że bawi mnie cholernie jak niektórzy z ogniem w oczach mnie zwalczają jakby nie wiedzieli, że przejaskrawanie pewnych zjawisk jest podstawą wszelkiej dyskusji a także jej podtrzymywania aby nie padła po kilku postach.
No i zgodzisz się ze mną, że dzierżawcy polskich schronisk zrobili sobie z szczytnej zasady udzielania noclegu spóźnionemu turyście bezczelny wysoce dochodowy byznes a teraz pewnie ktoś ich schwycił za brudne łapki. W schroniskach słowackich jest inaczej - albo w ogóle, albo jest to osobne pomieszczenie, turysta dostaje materac (bo spóźniony niekoniecznie musi mieć karimatę - ja np. jej nie mam), czyli jest to jakoś ucywilizowane. A porównania do alpejskich schronów typu Vallota w ogóle tu nie mają sensu - zupełnie inne uwarunkowania. Podobnie jak stawianie znaku równości "Prawdziwy turysta = ciężki plecak". Pamiętam, że wspinacze potrafili tygodniami siedzieć w jednym Murowańcu i w ogóle nie chwytać się za ciężki wór a tylko za mały "szturmowy" - wyklinamy ich z grona turystów? Pamiętam też takiego starszego pana, siedział chyba z dobre 10 dni w Murowańcu i tylko, dość ciężkim krokiem chodził po dolinie. Pamiętam, że jeden z takich młodych gniewnych zaczął pyskować coś w tym stylu - "stare próchno, nigdzie nie chodzi, tylko miejsce zabiera" - zamilkł jak niepyszny jak mu dyżurny GOPR-owiec powiedział nazwisko tego starego próchna.
ODPOWIEDZ