Bilans wygladal niezle. Nas 5 opiekunow na 11 mlodszych osob, w tym glownie mlodziez licealna. Najmlodsza uczestniczka miala 10 lat - i to jest ta panienka, o ktorej juz kilkukrotnie wspominalem na forum.
Jak latwo policzyc - przypadalo po 2 osoby na opiekuna, co wydalo nam sie rozsadnym rozwiazaniem.
Z tych wszystkich dni, ktore spedzilismy razem, nie kazdy poswiecilismy na wedrowki po gorach. Dlatego wychodzac z zalozenia, ze raczej nikogo nie zainteresuja nasz przyziemne wyglupy, skupie sie jedynie na tych dniach, w ktorych dzialo sie cos z gorskiego pounktu widzenia :]
Dzień 0. Podróż
Plan był prosty: dotrzec na 17 na dworzec PKP w Bydgoszczy i bezpośrednio pojechac do Zakopanego.
Obyło się bez zgrzytów. Jeszcze sprawdzenie listy obecności i... jedziemy!
W Toruniu do naszego pociągu dosiadła się Olusia z Ketjowem, tak więc była okazja się poznac.
Olusie udało się nawet naciągnąc na pamiątkowe zdjęcie
I w tym miejscu serdecznie ich pozdrawiam
W pociągu humory dopisywały
http://beatels.zlew.info/tatry/sierpien ... G_1733.JPG
http://beatels.zlew.info/tatry/sierpien ... G_1734.JPG
Mimo sporego tłoku byliśmy w stanie sensownie wypocząc.
Po drodze, w Zawierciu dosiadł do nas nasz Wódz i "kerownik tej wycieczki" - XnC.
Cali zdrowi i szczęśliwi, a nawet nieźle wypoczęci dotarliśmy do Zakopanego, skąd odebral nas swoim busikiem znajomy XnC'a i przetransportowal nas do naszej kwatery w Kościelisku. Tam, po zajeciu pokoi i spakowaniu odrobiny jedzenia i wody postanowiliśmy zjeśc porządne śniadanko - co wymagało niemałych ilości chleba
http://beatels.zlew.info/tatry/sierpien ... G_1744.JPG
Po śniadaniu i spakowaniu jedzenia i wody, postanowiliśmy rozpocząc
Dzień 1.
Miał on posłużyc jako rozruch dla zesztywniałych pociągiem mięśni. Wybór padł na... Giewont. Z klku powodów, z ktorych chyba ajważniejszym była niewielka odległośc. Przy okazji miała nastąpic pierwsza próba poruszania się w uprzęży najmłodszych uczestników wyprawy.
Wyruszyliśmy w stronę Doliny Małej Łąki, przed wejściem zakupując bilet na cały tydzień
http://beatels.zlew.info/tatry/sierpien ... G_1746.JPG
Następnie weszliśmy na Przełęcz na Grzybowcu, w której okolicach postanowiliśmy pstryknąc sobie pierwsza grupową fotke
http://beatels.zlew.info/tatry/sierpien ... G_1756.JPG
Następnie dalej powędrowaliśmy ku Giewontowi. Pogoda i humory,
mimo niedospania, dopisywały. Doszliśmy do ostatniej części dojścia na szczyt, gdzie przywitały nas dwie niespodzianki. Jedna miła, druga wręcz odwrotnie.
Pierwsza - znajomi z Torunia, którzy w tym czasie przebywali w tych okolicach. Serdecznie pozdrawiam
Druga - gigantyczna kolejka... Ruch był regulowany przez wolontariuszy
TPNu, co z pewnością miało swoje zalety - na samej górze nie było strasznie ciasno, ale - niestety - utkwiliśmy w tym korku na długi czas...
Który z resztą nie został stracony. Wykorzystaliśmy go na pogaduchy ze napotkanymi ludźmi, a także założenie uprzęży i poinstruowanie odnośnie ich używania. Nasi najmlodsi, trzeba przyznac, w takim sprzęcie wygladali naprawde zawodowo
http://beatels.zlew.info/tatry/sierpien ... G_1793.JPG
W międzyczasie jakaś kobieta zaczęła panikowac na jednym z pierwszych łańcuchów, co dodatkowo spowolniło ruch.
W końcu nadeszła kolej na nas. Pełni zapału zaczęliśmy wchodzic, bacznie pilnując swoich podopiecznych, przy okazji pomagajac przypadkowym
"przechodniom"
Po zachwycie strzeliliśmy sobie pamiątkową fotkę
http://beatels.zlew.info/tatry/sierpien ... G_1840.JPG
i rozpoczeliśmy ewakuację, która dla kilku osob okazała sie całkiem emocjonującą zabawą
http://beatels.zlew.info/tatry/sierpien ... G_1846.JPG
http://beatels.zlew.info/tatry/sierpien ... G_1847.JPG
Udaliśmy się na Przełęcz Kondracką, skad pierwotnie chcieliśmy iśc na Kopę Kondracką, jednak zmęczenie młodzieży i sygnał o dotarciu kolejnego uczestnika naszych wędrówek - Marka, który juz tradycyjnie dotarł do Zakopanego rowerem z Wroclawia przez Słowację zweryfikował te plany.
Zarządziliśmy krótki postój na zjedzenie po kanapek i uzupełnienie płynów
http://beatels.zlew.info/tatry/sierpien ... G_1893.JPG
się i zaczeliśmy schodzenie w dól, w stronę Doliny Małej Łąki, kierując raz po raz wzrok ku czerwieniącym się już Czerwonym Wierchom (kilka dni później, odpoczywajac przy schronisku Ornak dowiedzieliśmy się, że są to Czerwone Wichry
W okolicach ławeczek przy końcu doliny czekał na nas Marek. Radości z powitania nie było końca.
Udaliśmy się do domu, gdzie przyrządziliśmy obiadokolacje i po jakimś czasie udaliśmy się do łożek, aby nabrac sił na kolejny dzień przygód.
c.d.n



