Na złość Jankowi. :-)

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
ODPOWIEDZ
Jagiellonia w Tatrach

-#4
Posty: 473
Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Jagiellonia w Tatrach »

Mecenas pisze:Jagiellonia w Tatrach odpowiedz jest prosta - tak :]
A długo tak można ?
Jagiellonia w Tatrach

-#4
Posty: 473
Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Jagiellonia w Tatrach »

Basia Z. pisze:
Jagiellonia w Tatrach pisze: Czy długo Panowie tak mogą o jednym i tym samym tołkować ?
I nie nie nudzi, ani trochu ?
Mi się tam gadanie nie nudzi ;-)

B.
Nie tylko ja znam osoby, których nie nudzą np. codzienne konferencje prasowe. :think:
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Jagiellonia w Tatrach pisze:ja znam osoby, których nie nudzą np. codzienne konferencje prasowe. :think:
Obrazek
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Jagiellonia w Tatrach

-#4
Posty: 473
Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Jagiellonia w Tatrach »

Zygmunt Skibicki pisze:
Jagiellonia w Tatrach pisze:ja znam osoby, których nie nudzą np. codzienne konferencje prasowe. :think:
Obrazek
Czyli o kobietach, tj. o tym jakie są, jakie nie są, a jakie być powinny wolno i wypada.
;)
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Basia Z. pisze:
mefistofeles pisze:Co do bezobsługowych chatek w Tatrach to w słowackich Zachodnich jest (albo ma być) jedna lub dwie. W polskich Tatrach jest to bez sensu.
Znam jedynie Kolibę pod Klinem, która od dawien dawna tak właśnie funkcjonuje (...) A gdzie druga chatka ?
W Dolinie Jamnickiej.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Trójgłos podłogowy

Post autor: Janek »

Czasami bywają kapitalne dyskusje na innych forach. Tym razem na www.gropa.pl

Andrzej R.
)Pełne „obłożenie” miejsc noclegowych w tatrzańskich schroniskach zdarza się obecnie tylko w okresie od połowy lipca do końca sierpnia. Problemem dla dzierżawców schronisk jest nie tyle brak miejsc, ile chętnych do ich wykupienia.
2)Nie istnieją absolutnie żadne racjonalne przesłanki dla zwiększenia liczby miejsc noclegowych w schroniskach.
3)Dzierżawcy schronisk nie prowadzą pozarolniczej działalności charytatywnej, tylko pozarolniczą działalność gospodarczą. Celem zaś takowej jest zarabianie pieniędzy. Dotowanie schronisk skończyło się w latach 80-tych ub. wieku.
4)Cenę noclegu w schronisku kształtuje (jak każdego towaru, bądź usługi) wzajemna relacja popytu i podaży.
5)Specyfika Tatr sprawia, że instytucja „noclegu awaryjnego” przy braku „normalnych” miejsc noclegowych może być potrzebna. Ale ów brak „normalnych” miejsc jest bardzo rzadki.
6)Istotą konieczności „noclegu awaryjnego” jest zagrożenie skutkami, jakie mogłyby dotknąć osobę, która noclegu w określonym miejscu i czasie nie otrzyma. Jakie to negatywne skutki mogą dotknąć 20-letniego w pełni sprawnego człowieka, który miast przespać się na schodach Murowańca zbiegnie sobie do Brzezin i skorzysta z noclegu w pierwszej napotkanej chałupie ? W Tatrach Polskich jedynym miejscem, gdzie „nocleg awaryjny” i to wyłącznie zimą może być (nie zawsze) dla osoby sprawnej uzasadniony jest Dolina Pięciu Stawów Polskich.
7)„Nocleg awaryjny” z istoty rzeczy nie jest ofertą schroniska. Jest (a przynajmniej powinien być) udzielany w sytuacji uzasadnionej szczególnymi względami zarówno przedmiotowymi, jak i podmiotowymi. A więc w sytuacji wyjątkowej, kiedy odmowa takiego schronienia na noc może wywołać dla potrzebującego określone konsekwencje dla zdrowia (a czasem życia). Udzielenie takiego noclegu nie powinno być uzależnione od wniesienia opłaty.
8)Za anormalne uważam, że schronisko dysponujące określonym limitem miejsc noclegowych udziela pod legendą „noclegu awaryjnego” tyleż samo (a często 2-3 krotnie więcej) dodatkowych miejsc na podłodze.
9)Podłoga (czy też jak obecnie mawia się „gleba”) stała się metodą na tani nocleg, przyczyniając się jednocześnie do wytworzenia specyficznej subkultury o cechach nie zawsze aprobowanych. Rozumiem, że czasem młody człowiek staje przed koniecznością wyboru : płacić 30,- zł za nocleg, czy 10,- zł za „glebę” , zaś 20,- zł przeznaczyć na 5 piw (teraz mówi się „browarków”?).
10)Na pytanie „gdzie i jak będę spał” udziela się sobie odpowiedzi PRZED wyjściem w góry. W przeciwnym razie należy chodzić w towarzystwie mamusi, która o wszystko należycie zadba. W jaki zaś sposób być w górach nie będąc zasobnym w pieniążki – odpowiedź znajdą bez problemów ci, którzy rzeczywiście być tam chcą.

FX


A jesli JEST NAGLE ZALAMANIE POGODY, i ktos ie NIE CZUJE juz by zejsc te godzine..(w piekny sloneczny dzien po suchej sciezce), to nie jest to ratowaniem conajmniej zdrowia.. taki nocleg?
O Ile w sloneczny bezproblemowy dzien sie zgodze...Chco bywaja przypadki skrecen etc...
To w innych nie. I Generalizowanie tego to jakas demagogia...

AndrzejZ

1/. Na skręcenie nogi nocleg nie pomoże, a praktyka jest teraz taka, że przy skręceniu nogi leci helikopter z ratownikami. Przy skręceniu najlepiej się udać do ratownika dyżurnego, który siedzi całą dobę w schronsiku i się nudzi. On by to mógł opatrzyć i ewentualnie zwieźć autem, drogą do Brzezin.
2/. Takie skrajne warunki pogodowe zdarzają się wiosną, jesienią czy zimą, kiedy schronisko jest na ogół nieobsadzone. "Szczyt glebowy" przypada akurat na szczyt sezonu i na najładniejszą pogodę. Jak zacznie padać, to schronisko natychmiast się opróżnia. Każde znane mi schronisko. Więc taki argument jest właśnie dość "demagogiczny".
3/. Nie bardzo sobie wyobrażam jakie to musiałoby być "załamanie pogody" po pięknej letniej pogodzie, żeby się nie dało zejść z Murowańca do Kuźnic czy Brzezin?? Na pewno nie deszcz, bo w deszczu ja nieraz schodziłem i nawet wychodziłem z ciężkim plecakiem - wystarczy mieć parasol. W burzy też mi sie zdarzyło wychodzić (burza zresztą nie trwa długo). No, chyba że jakiś cyklon, ale nie słyszałem o przypadkach cyklonów w Tatrach.

AndrzejR
Odnoszę wrażenie, że Szanowny Kolega „FX” albo nie czyta tekstów przedpiśców, albo nie rozumie treści w tekstach tych zawartych, albo wyznaje zasadę „jeśli teoria przeczy faktom – tym gorzej dla faktów”.
Jednocześnie usiłuje nas przekonać, że likwidacja tzw. noclegów podłogowych (mam nadzieję, że na stałe) co najmniej godzi w jego niezbywalne, konstytucyjnie zagwarantowane prawa obywatelskie.
A dlaczego to, Szanowny (mniemam młody) Kolego wstydzisz się powiedzieć prawdę ? Prawdę prostą : Żal Ci wydać te parę groszy na nocleg mając w perspektywie przyjemniejsze (w Twoim mniemaniu) ich spożytkowanie. I w tym celu wyczyniasz akrobatyczne pseudologiczne wywody !
A jeśli chcesz demagogicznie – to służę :
Żal ten jest tak ogromny, że targasz z sobą karimatkę i śpiwór, których noszenie bez wątpienia negatywnie wpływa na Twoje zdrowie i takie dodatkowe obciążenie może stanowić istotne zagrożenie dla Twojego zdrowia, a może i zycia ! Twoje zdrowie i zycie wyceniasz na 20,- zł stanowiące różnicę pomiędzy ceną noclegu „normalnego”, a „podłogi” ???

Ktoś, będący w stanie skrajnego wyczerpania, ew. z obrażeniami, nie będący w stanie przejść ani kilometra więcej, przychodzący już tylko siłą woli późnym wieczorem, albo i nocą do schroniska ma być rzucony jak śmieć na posadzkę przy kiblu, albo na schodach ? Nie, po trzykroć nie ! Winien on dostać najbardziej luksusowy pokój jakim schronisko dysponuje. Czy ktoś, kto dysponuje ostatnim w schronisku łóżkiem nie ustąpi takiego łóżka człowiekowi, który ostatkiem sił doszedł do tegoż schroniska w stanie zagrożenia zdrowia, albo i zycia ? Nie tylko ustąpi, ale i nakarmi, opatuli własnym śpiworem i zapyta uprzejmie, czy ów człowiek ma może jeszcze jakieś życzenia ! Sam zaś przesiedzi resztę nocy na schodach martwiąc się jak temu nieszczęśnikowi jeszcze można pomóc.

A jak faktycznie wyglądają owi „nieszczęśnicy” korzystający z awaryjnych noclegów w sytuacji zagrożenia ich wyjątkowo słabego zdrówka i życia wiedzą niemal wszyscy. Był okres, kiedy jedno ze schronisk tatrzańskich przeżywało wyjątkowe, kilkuletnie oblężenie spragnionych „podłogowych” noclegów awaryjnych. Owych nieszczęśników, których życie i zdrowie wisiało na włosku za sprawą wyjątkowo okrutnych gór bywało i 200 dziennie (fatum jakieś ?). Rekonwalescencję nieszczęśnicy owi zaczynali zwykle wczesnym popołudniem wysyłając umyślnych po „lekarstwo” na Łysą Polanę, gdzie „leki” były najtańsze w okolicy. W trudzie i znoju przytargawszy kilkanaście/kilkadziesiąt litrów „lekarstwa” (w obie strony droga trzykrotnie dłuższa niż z Murowańca do Brzezin), towarzystwo rozpoczynało lizanie ran. Albo obrażenia doznane w górach (?) były tak poważne, albo lekarze byli amatorami, albo „lekarstwo” za słabe, skutkiem czego „kurowanie” trwało zwykle do godziny 3-4 nad ranem. O powadze obrażeń niewątpliwie świadczyły wrzaski „leczonych”. Następnego dnia umęczeni odsypiali trudy dnia poprzedniego zwykle do południa, po czym pożywiwszy się rozpoczynali pilnowanie swoich „miejsc szpitalnych”, co by inni „chorzy” ich nie zajęli. I tak da capo al fine. Dopóki „kasy” na lekarstwo wystarczyło.

A ci, którzy rzeczywiście nie mając nadmiaru pieniędzy chcieli być w górach zaczęli schronisko to omijać z daleka. Podobnie jak „ci z pieniędzmi”.
Po pewnym czasie dzierżawcy schroniska zaczęli zapewne odczuwać finansowe skutki mimowolnej zmiany funkcji schroniska. I „podłogi” skończyły się bezpowrotnie.

Są oczywiście i teraz schroniska, gdzie można przenocować na podłodze w przypadku braku miejsc. Do charakterystycznych należy Terinka. Tam chatar o 22-giej wskaże Ci, Kolego „FX” Twoje miejsce na podłodze, zapyta co Ci trzeba i będzie życzył dobrej nocy. Ale o 6-tej rano na podłodze ma nie być śladu po Twojej karimatce i śpiworze. A jeśli ktoś zacznie nocą się „leczyć” – to po pięciu minutach on, jego śpiwór i plecak wylądują na dnie Małej Zimnej Wody. A Terinkę jakoś od lat omija epidemia „noclegów awaryjnych”.

Ps. Chatar z Terinki nie przepada za młodymi ludźmi z Polski, którzy wczesnym popołudniem przychodzą do niego prosząc o nocleg „awaryjny” na podłodze. Jak myślisz, Kolego „FX”, dlaczego ?

AndrzejZ

Andrzej R. napisał:
rozpoczynali pilnowanie swoich „miejsc szpitalnych”, co by inni „chorzy” ich nie zajęli.

To doskonałe określenie:
proponuję wprowadzenie terminu miejsce szpitalne do stałej terminologii tatrzańskiej, zamiast dotychczasowego, zupełnie nieodpowiedniego terminu "gleba"!!
Niewątpliwie, osobnik nie mogący latem o własnych siłach dojść do Brzezin zasługuje na miejsce szpitalne! A nazwa ta może być dobrym pretekstem do podjęcia starań o dofinansowanie takich wydzielonych w schronisku łóżek z puli NFZ.

Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Pełne „obłożenie” miejsc noclegowych w tatrzańskich schroniskach zdarza się obecnie tylko w okresie od połowy lipca do końca sierpnia. Problemem dla dzierżawców schronisk jest nie tyle brak miejsc, ile chętnych do ich wykupienia.
bullshit, w zeszłym roku pod koniec wrzesnia ludzie spali w piątce NA ZEWNĄTRZ! W Moku cała podłoga zajęta. Fakt, ze weekend, ale poza weekendem też byli pojedynczy glebanci. W Murowańcu miejsc brakowało od 12 niezaleznie od dnia tygodnia.
co do chlania przez glebantów. Jesli widywałem chlanie to akurat w wykonaiu tych co schronisko traktują jak hotel. Większość glebantów zaraz jak ma warunki idzie spać.


BTW: W zeszłym roku spałem na podłodze raz - były nas dwie osoby a miejsce na łóżku jedno. Ale rozłożyłem się kulturalnie, nikomu nie wadząc.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Gwoli wyjaśnienia - podałem te teksty tylko z racji znakomitych piór (klawiatur) obu panów Andrzejów. Dorównujące szczytowym tekstom Tomtoma.
No i jeszcze strasznie mnie ubawił ten fragment o Terince i spuszczaniu na dno doliny Małej Zimnej Wody. Kto poznał chatara Miro ten wie dlaczego mnie tak ubawiło. Miro jest jedyny w swoim rodzaju.
Jagiellonia w Tatrach

-#4
Posty: 473
Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Jagiellonia w Tatrach »

Janek pisze:Gwoli wyjaśnienia - podałem te teksty tylko z racji znakomitych piór (klawiatur) obu panów Andrzejów. Dorównujące szczytowym tekstom Tomtoma.
No i jeszcze strasznie mnie ubawił ten fragment o Terince i spuszczaniu na dno doliny Małej Zimnej Wody. Kto poznał chatara Miro ten wie dlaczego mnie tak ubawiło. Miro jest jedyny w swoim rodzaju.
Fantastyczne to było, jaja jak Jurki i Widelec razem wzięte.
Cholera rusza kampania wyborcza, jaka partia może zatem pomóc w palącym problemie "gleby" w Tatrach. Przecież to tyle głosów młodych, wykształconych ludzi, zdających sobie sprawę z wagi wydarzenia jakim są wybory, ale też i aktywnie w nim uczestniczących. Koszty niewielkie, wystarczą plakaty w okolicach "gleby", które biedni jak myszy kościelne właściciele schronisk rozwieszą za symboliczną opłatą.
No kto to może być ?
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Jagiellonia w Tatrach pisze:Cholera rusza kampania wyborcza, jaka partia może zatem pomóc w palącym problemie "gleby" w Tatrach. Przecież to tyle głosów młodych, wykształconych ludzi, zdających sobie sprawę z wagi wydarzenia jakim są wybory, ale też i aktywnie w nim uczestniczących. Koszty niewielkie, wystarczą plakaty w okolicach "gleby", które biedni jak myszy kościelne właściciele schronisk rozwieszą za symboliczną opłatą.
No kto to może być ?
Trzeba tylko podrzucić temat Gosiewskiemu, ten podrzuci Ziobrze aby ten (w końcu chłopak z Krynicy) podrzucił i wytłumaczył Kaczyńskiemu w czym rzecz - tylko trzeba powiedzieć, że glebantów jest jakie 100 tysięcy luda w wieku wyborczym, a ten pojedzie na wiec i krzyknie - "Władza radom, fabryki robotnikom, ziemia chłopom a gleba glebantom" (długotrwała owacja, oklaski - okrzyki - Jarosław, Jarosław, Jarosław a potem "Jeszcze Wolska nie zginęła...". Pięknie będzie. A może nawet w PiS powstanie taka frakcja gleboznawcza (oczywiście wielbiąca wodza, a jakby ktoś z glebantów zwątpił to mu się zaraz przeciek skombinuje i kontakty z Krauzem)
PS.
Greg powiedział "ciao" to można sobie pożartować.
Jestem gorszego sortu...
ODPOWIEDZ