Czasami i na dół - znasz tą anegdotę o braciach Krzeptowskich - "czego się drzesz. tak byś jeszcze szedł a tak już żeś doła" (Andrzej się pytał na Zawracie Józefa czy śnieg "kopny" w Starym Zawracie, ten potwierdził, że tak a była "szklanka")ml pisze:srodkiem zlebu wygodnie leci sie do gory.
Orla Perć tylko dla orłów?
Jestem gorszego sortu...
Hm... a czy mozecie mi powiedziec, jaki jest inny wariant zimowego dojscia do Zawratu niz Zawratowym Zlebem? Bo mnie na kursie turystycznym mowili o wariancie, ktory prowadzi od Gasienicowej, poprzez srodek Czarnego Stawu (lawiny z Malego Koscielca), nastepnie podejscie do Zmarzlego Stawu (jesli jest lawiniasto zejscie na Zmarzly Staw), a nastepnie srodkiem zlebu. O ile wiem, to zleb jest uznawany za malo lawiniasty, choc jak donosza rozne zrodla lawiny w tym miejscu sie zdarzaly. Nikt jednak nie mowi, zeby isc tam w zlych warunkach snieznych.mefistofeles pisze: albo tym samym środkiem żlebu mniej wygodnie acz dużo szybciej leci się z lawiną w dół
Mefisto podszedł do tematu naukowo - rozpatrzył wszystkie możliwości.ml pisze:mefistofeles napisał(a):
albo tym samym środkiem żlebu mniej wygodnie acz dużo szybciej leci się z lawiną w dół
Hm... a czy mozecie mi powiedziec, jaki jest inny wariant zimowego dojscia do Zawratu niz Zawratowym Zlebem?
PS.
W Zakopanem jest bodajże i bar Zawrat, z piwkiem, wódeczką i śledzikiem, żlebu na dojściu chyba nie ma. Bardzo polecany na dzisiejszą pogodę.
Jestem gorszego sortu...
No, taka mozliwosc tez jest. Lecz o takim wlasnie zimowym wariancie mi mowiono. Poza tym jak sobie spogladam na schematy, to podejscie wlasnie prowadzi zlebem. A ze mozna zjechac, to dla mnie jest jasne. Ktoregos dnia jak siedzielismy podczas paru dni snieznej pogody w Betlejemce, to czlowiek poszedl na Zawrat i za chwile wrocil ze zdjecami pieknego cukru, po wykonaniu ktorych stwierdzil, ze pie... i dalej nie idzieJanek pisze: Mefisto podszedł do tematu naukowo - rozpatrzył wszystkie możliwości.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
I to jest sedno sprawy. Do tego każdy musi dojrzeć, bo choć relatywnie niebezpieczeństwo jest niewielkie (w porównaniu z innymi żlebami zimą) to obiektywnie jest bardzo duże i nikogo do tego zachęcać nie należy bo ten ktoś może nas potem staraszyć po nocach do końca życiaml pisze:O ile wiem, to zleb jest uznawany za malo lawiniasty, choc jak donosza rozne zrodla lawiny w tym miejscu sie zdarzaly.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Tzw. "starym Zawratem" czyli wprost żlebem, chadzano od niepamiętnych czasów, kiedyś i latem i zimą. Obecna ścieżka letnia została sztucznie wykuta (nie chce mi się sprawdzać kiedy - chyba w dwudziestoleciu).
A w zimie trzeba po prostu umieć rozpoznać co jest akurat "grane" i gdy coś nie tak to UMIEĆ odpuścić tak jak ten facet opisany przez ml. Cała tajemnica. A problem polega na tym, że kupa ludzi naiwnie sądzi, że skoro coś jest łatwe w lecie to i łatwe w zimie. Kiedyś, jak w sklepach nie było raków i czekanów, to tych naiwniaków prawie nie było - obecnie wraz z postępem w zaopatrzeniu trochę ich przybyło. Jaka rada na to? Zgodnie z tym co zawsze pisze TomekI - edukacja. Ale raczej nie przez TOPR tylko Betlejemkę (i podobne). Nie u kumpli, którzy ponoć są "świetni" (czytaj - dotąd mieli szczęście) lecz u instruktorów z "papierami" i "nazwiskiem". Kosztuje - ktoś powie. A kiedy i gdzie nauka nie kosztowała? U kumpli to się można uczyć grać w brydża - niewielkie ryzyko, najwyżej można spaść z krzesła (jak po pijaku).
A w zimie trzeba po prostu umieć rozpoznać co jest akurat "grane" i gdy coś nie tak to UMIEĆ odpuścić tak jak ten facet opisany przez ml. Cała tajemnica. A problem polega na tym, że kupa ludzi naiwnie sądzi, że skoro coś jest łatwe w lecie to i łatwe w zimie. Kiedyś, jak w sklepach nie było raków i czekanów, to tych naiwniaków prawie nie było - obecnie wraz z postępem w zaopatrzeniu trochę ich przybyło. Jaka rada na to? Zgodnie z tym co zawsze pisze TomekI - edukacja. Ale raczej nie przez TOPR tylko Betlejemkę (i podobne). Nie u kumpli, którzy ponoć są "świetni" (czytaj - dotąd mieli szczęście) lecz u instruktorów z "papierami" i "nazwiskiem". Kosztuje - ktoś powie. A kiedy i gdzie nauka nie kosztowała? U kumpli to się można uczyć grać w brydża - niewielkie ryzyko, najwyżej można spaść z krzesła (jak po pijaku).
Jestem gorszego sortu...
To mi sie wydaje naturalne. Raczej dziwny mi sie wydawal pomysl chadzania tam zima letnim szlakiem. Bylem tam zima juz trzeci raz i sie troche dziwilem, jak mi cos kumple wspominali, ze moze byc nieciekawie, bo lancuchy moga byc przymarzniete. Zadawalem sobie tylko pytanie - po cholere mi tam zima jakies lancuchy?Janek pisze:Tzw. "starym Zawratem" czyli wprost żlebem, chadzano od niepamiętnych czasów, kiedyś i latem i zimą. Obecna ścieżka letnia została sztucznie wykuta (nie chce mi się sprawdzać kiedy - chyba w dwudziestoleciu).
Takie jest tez moje zdanie. Nauka u kumpli to nie jest nauka. Chyba, ze kumpel jest instruktorem i podejdzie do sprawy calosciowo i zgodnie z programem danego kursu. Poza tym kumple nie zawsze maja dobre nawyki. Czesc moich bardziej ode mnie doswiadczonych kumpli dla przykladu, w ogole kwestionuje przydatnosc kursow lawinowych, czy tez zabierania ze soba zestawu lawinowego w gory. Natomiast z innymi w Klubie Ratownika cwiczymy sobie teraz na scianie techniki linowe i kazdy z nas ma swiadomosc, ze na kurs ratownictwa wysokosciowego i tak idziemy, i tak. Bez wzgledu na to, czego sie samodzielnie nauczymy. Sa wiec dwa rozne podejscia. Moim zdaniem warto korzystac z kursow, ktore w usystematyzowany sposob ucza poszczegolnych technik, a pozniej cwiczyc to z kumplami, wyrabiac sobie odpowiednie nawyki, rozwijac dalej poszczegolne watki sygnalizowane na kursie i zdobywac dzieki temu dalsze doswiadczenia.Janek pisze: Jaka rada na to? Zgodnie z tym co zawsze pisze TomekI - edukacja. Ale raczej nie przez TOPR tylko Betlejemkę (i podobne). Nie u kumpli, którzy ponoć są "świetni" (czytaj - dotąd mieli szczęście) lecz u instruktorów z "papierami" i "nazwiskiem". Kosztuje - ktoś powie. A kiedy i gdzie nauka nie kosztowała? U kumpli to się można uczyć grać w brydża - niewielkie ryzyko, najwyżej można spaść z krzesła (jak po pijaku).
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Zapewne drobna pomyłka bo lawiny z Małego Kościelca nad staw już nie docierająml pisze:Bo mnie na kursie turystycznym mowili o wariancie, ktory prowadzi od Gasienicowej, poprzez srodek Czarnego Stawu (lawiny z Malego Koscielca), nastepnie podejscie do Zmarzlego Stawu (jesli jest lawiniasto zejscie na Zmarzly Staw), a nastepnie srodkiem zlebu.
A do Zmarzłego Stawu którędy się podchodzi?
"Uwaga! Zimą a także w razie oblodzenia lub ośnieżenia skał Nowego Zawratu należy iść dnem Zawratowego Żlebu (tzw. Starym Zawratem),którędy do r. 1895 wiodły dawne perci"Iwona pisze:ok odpuszczam,jak na jeden dzień to za dużo dla mnieml pisze:pieknie w sniegu srodkiem zlebu wygodnie leci sie do gory
Józef Nyka-"Tatry Polskie"
Każdemu jego Everest...
andy67 pisze:"Uwaga! Zimą a także w razie oblodzenia lub ośnieżenia skał Nowego Zawratu należy iść dnem Zawratowego Żlebu (tzw. Starym Zawratem),którędy do r. 1895 wiodły dawne perci"
Józef Nyka-"Tatry Polskie"
dnem Zawratowego Żlebu nie oznacza jego środkiem.Iwona pisze:nie wystarczy przeczytać definicję,trzeba ją jeszcze zrozumieć
Jeśli kogoś ciekawi temat lawin:
http://www.wspinanie.pl/serwis/200402/02lawiny.php
http://www.wspinanie.pl/serwis/200501/31lawiny2.php
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
o zagrożeniu lawinowym można poczytać także w najnowszym "n.p.m",tam też zamieszczone są treści listów czytelników odnośnie ewentualnej ferraty na Orlej Perci.Mimo iż listów jest wprawdzie tylko 3,to autorzy wszystkich opowiadają się za likwidacją łańcówchów na rzecz ferrty.Natomiast o statystykach wypadków na Orlej Perci można poczytać w najnowszym kwartalniku "W górach"
Ostatnio zmieniony pn 22 sty, 2007 przez Szarotka, łącznie zmieniany 1 raz.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Tak tez moze byc. W ten sposob moga zachowywac sie lawiny zawierajace duze ilosci swiezego, luznego, lekkiego sniegu o niskiej gestosci. O ile wiem, tego typu snieg ma niskie wewnetrzne tarcie, a zbudowane z niego schodzace lawiny moga przebyc duze odleglosci po plaskim terenie, a nawet zapedzic sie pod gore. Duze suche lawiny pylowe moga przeskakiwac miedzy poszczegolnymi formacjami terenu, a czesc drogi przeleciec sobie w powietrzumefistofeles pisze: ta lawina na serio zapier2lała pod górę(3 minuta filmu)
Warto bedzie zerknac. Mnie sie najbardziej jednak w tej tematyce podoba ksiazka 'Staying Alive in Avalanche Terrain.' Jest ciekawie i przystepnie napisana. Jak ktos chcialby zglebic temat dalej, to w kolejnym kroku moim zdaniem warto siegnac po jakakolwiek ksiazke z meteorologii. Dopiero ona pomaga mi zaczynac rozumiec Podrecznik Lawinowy ('Avalanche Handbook'), szczegolnie rozdzialy opisujace przemiany sniegu i wplyw pogody na ich zachodzenie. Podrecznik ten jest bardzo dokladny, ale pomaga zrozumiec przyczyny powstawania lawin. Ciekawie tez opisuje sposoby prognozowania zagrozenia lawinowego. Jeszcze wiecej informacji na temat przemian sniegu mozna znalezc w dwoch dodatkowych ksiazkach 'Field Guide to Snow Crystals' oraz komplementarnej 'Secrets of the Snow - Visual Clues to Avalanche and Ski Conditions.' Caly temat lawin jest o tyle ciekawy, ze na razie mam wrazenie, ze mozna go sobie rozwijac w nieskonczonosc. Ale to tez pokazuje, jak czlowiek ma male pojecie na ten temat.Iwona pisze:o zagrożeniu lawinowym można poczytać także w najnowszym "n.p.m"
1. Każda lawina śniegu suchego po odpowiednio długim locie zawiera dużą ilość luźnego śniegu. Świeżość nie ma tu nic do rzeczy. Dla śniegu suchego proces spadania wiąże się z rozdrabnianiem.ml pisze: Tak tez moze byc. W ten sposob moga zachowywac sie lawiny zawierajace duze ilosci swiezego, luznego, lekkiego sniegu o niskiej gestosci.
2. Każda lawina o odpowedniej prędkości przeskoczy przeszkodę terenową, wyleci na płaskie czy na przeciwstok. Kwestia tylko, długości toru, nachylenia stoku i w konsekwencji prędkości, a także ile po tym płaskim (czy mniej nachylonym) ma pomykać i jak duże są przeszkody.
3. Inaczej zachowują się lawiny sniegu mokrego, ale one mają zupełnie inną mechanikę. Aczkolwiek dużym z nich nic nie przeszkadza pojechać po płaskim czy nawet przejechać mały garbik. Tyle, że czasami robią to powoli.
j.w.Duze suche lawiny pylowe moga przeskakiwac miedzy poszczegolnymi formacjami terenu, a czesc drogi przeleciec sobie w powietrzu
Oczywiście lawiny pyłowe (czyli ze stosunkowo świeżego śniegu) są w tym zakresie najbardziej spektakularne, głównie z powodu osiąganych prędkości.
Książki ładne, rację masz, tyle, że ta cała ta wiedza w 75% jest dla przeciętnego turysty mało warta, niestety. Do jej zastosowania potrzeba praktyki + "zżycia się ze śniegiem", poznania lokalnej specyfiki terenu itp. Co niestety eliminuje większość ludzi zamieszkałych gdzieś dalej i bywających w górach sporadycznie. Ale czytać warto.Mnie sie najbardziej jednak w tej tematyce podoba ksiazka
.....
Ale to tez pokazuje, jak czlowiek ma male pojecie na ten temat.
Pozdrówka
Kuba
- Bluecocaine
-

- Posty: 95
- Rejestracja: pn 20 sie, 2007
- Lokalizacja: Cracków




