Na grani Tatr Niżnich

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Na grani Tatr Niżnich

Post autor: mefistofeles »

motto: "dzień bez burzy to dzień zmarnowany"
nieznany górski turysta

Wędrowcy: mefistofeles, MiG
Uwaga - zdjęcia się powiększą nieco po kliknięciu
_______________________________________________________________

Wstęp, czyli prolog
Kolejny wyjazd, który okazał się czymś innym niż był planowany. Choć ogół się nie zmienił (Karpaty, pod dwa tysiące metrów npm, z namiotem i całym sprzętem) to pierwotny plan zakładający przejście ukraińskiej Czarnohory okazał się chwilowo nierealny. Zamiast tego uderzyliśmy w słowackie Niżnie Tatry.

***

17 sierpnia 2007, 18:07
okolice Gniezna 120 m n.p.m.

Ruszyłem. Asia nie płakała - przywykła;) Moja mama też, ale ona zawsze przeżywa moje wyjazdy. Teraz podziwiam przez okno pociągu gnieźnieńską katedrę. Za niecałą godzinę mam przesiadkę w Poznaniu.


***

Dzień pierwszy, czyli ruszamy
Zakopane - Poprad - Ružomberok - Donovaly (autobus) - Kozí Chrbát - Przełęcz Hiadelska


Wysiadłem z pociągu w Zakopanem. Pogoda paskudna - lało i zimno. Michał miał przybyć za kilka minut, więc do autobusu do Popradu mieliśmy bezpieczną rezerwę. Spotkanie, porównanie wielkości plecaków i pojechaliśmy. Autobus szczelnie oblepiony reklamami uniemożliwiał jakiekolwiek podziwianie widoków, jednak za Łysą Polaną zaczęło się przedzierać trochę promieni słońca.
W samym Popradzie spędzić mieliśmy ponad godzinę. Wystarczyło, żeby znaleźć czynny w sobotę kantor i jeszcze ponudzić się na dworcu. Zaraz potem autostrada powiodła nas do Ružomberoka. Kolejna godzina czekania - smażony ser, ostatnie zakupy, obskurny kibel i stromo pnącą się drogą pojechaliśmy do miejsca startu - kurortu Donovaly, gdzie zaczyna się Szlak Bohaterów SNP - czerwono znakowana graniówka Niżnich Tatr.

Donovaly - tu zaczęliśmy - photo by MiG
Obrazek

Tu słoneczko świeciło na całego, pogoda wręcz wymarzona. Na zegarku godzina 14, a szlak obliczony na 3,5 godziny. Ruszyliśmy. Szlak wił się pomiędzy hotelami wznosząc się do góry i odsłaniając panoramę zarówno Niżnich Tatr jak i Wielkiej Fatry. Po pół godzinie znaleźliśmy się w lesie. Skończył się zgiełk, skończyli sie ludzie na szlaku. Lasem szliśmy niecałą godzinę, potem zaczęły się łąki. Przyjemny szlak wprowadził nas na miejsce pierwszego (i jak się okazało ostatniego tego dnia) słodkiego lenistwa - Kečkę (1225 m). Na błękitnym niebie kłębiły się piękne białe chmury. Niedaleko nas dzwoniły owce. Sielanka.
Następnie czekał nas Kozí Chrbát (1330 m). Podczas średnio stromego podejścia zwróciłem uwagę na to, ze chmury po drugiej stronie nie wyglądają aż tak sielankowo. Pionowa smuga mgły sugerowała silny opad. Mimo to zachowaliśmy spokój - w końcu za nami świeciło piękne słońce.


Kečka - widok na Kozí Chrbát i Prašivą

Obrazek
Owce na Kečce - photo by MiG
Obrazek

Nagle usłyszeliśmy grzmot. Za nami łąki. Przed nami szczyt. Zaraz za szczytem las. Zaczęliśmy biec. Ulewa (na szczęście nie była to 'poważna' burza, doliczyłem się najwyżej 5 wyładowań) dopadła nas na szczycie przy wejściu do lasu. Strome zejście podczas deszczu nie było rzeczą zbyt przyjemną, ale po pół godzinie byliśmy już na siodle Hiadleskiej Przełęczy (1099 m).
Byłoby to wyjątkowo urokliwe miejsce gdyby nie jeden drobiazg - linia wysokiego napięcia. Przy północnym skraju polany resztki ławek i kontener na śmieci znaczyły miejsce przeznaczone do biwakowania. Nie byliśmy sami - stał tu już jeden namiot.
Wykorzystaliśmy chwilę przerwy w deszczu by rozstawić nasz przenośny domek i zmęczeni poszliśmy spać.

***


Dzień drugi, czyli podziwianie czas zacząć
Przełęcz Hiadelska - Vel'ka Chochula - Latiborska Hola - Utulnia pod przełęczą Ďurkovej


Wstać o szóstej oczywiście nam się nie udało. O siódmej też. Dopiero po ósmej wygrzebałem swój zezwłok z namiotu. Widok w dół doliny szybko mnie roztrzeźwił - cała dolina skryta we mgle, z wolna przelewającej się przez siodło przełęczy. Trochę szukaliśmy źródełka, zjedliśmy śniadanie i przed 10 ruszyliśmy do góry.


Biwak na Przełęczy Hiadelskiej

Obrazek


Podejście na Prašivą liczyło ponad pół kilometra w pionie. Las dość szybko ustąpił kosodrzewinie ta zaś rozdzieliła się na płaty. Przed szczytem po raz pierwszy odsłoniła się najwyższa część Niżnich Tatr - z Dziumbirem na czele. W oddali szeroki stożek wydawał się być Kral'ova Holą. W druga stronę zabudowania Donovaly i Fatra.
Szeroki grzbiet prowadził łagodnie w stronę Vel'kej Chochuli (1753 m). Pogoda się poprawiała, widać też było ludzi.

widok z Vel'kej Chochuli
Obrazek


Szlak cały czas prowadził otwartym terenem ukazując panoramy w różnych kierunkach. Pięknie prezentowały sie Góry Choczańskie, Tatry Zachodnie były jednak nieco zamglone.
Dłuższy postój zrobiliśmy sobie na Latiborskiej Holi (1643 m). Czy to co widzieliśmy to był orzeł się pewne nigdy nie dowiemy, bo kiedy wyjęliśmy aparaty nie chciał się już ustawić skrzydłami do zdjęcia. Wyglądał jednak bardziej 'orlo' niż wszystko co obaj dotąd widzieliśmy.


Światło i cień

Obrazek


Po prostu ładny widok

Obrazek

Chmury wydawały z siebie czasem delikatny pomruk, dawały jednak piękne spektakle światła i cienia. Podziwiając je dotarliśmy na skalisty wierzchołek Ďurkovej. Stąd było już tylko na dół do malutkiej Utulni pod przełęczą Ďurkovej (zwanej też od niedawna Utulnia pod Chabencem). Jest to de facto małe schronisko - z gospodarzem i prostym bufetem serwującym piwo, herbatę i zupę. Gospodarz wyjaśnił nam panujące w chatce zasady i skasował po 70 Sk. Pomieszczenie sypialne to całe poddasze z rozłożonymi na podłodze materacami. Wygodnie i przytulnie.
Obiad ugotowaliśmy sobie sami z ryżu i mielonki. Po 8 godzinach marszu smakował wybornie.


Widok z Ďurkovej na Góry Choczańskie

Obrazek


otoczenie Utulni pod przełęczą Ďurkovej

Obrazek

***

19 sierpnia 2007, 21:00
Útulňa pod Chabencom, 1623 m n.p.m.

Dzisiaj śpimy pod dachem. Wczoraj w namiocie było ciszej, za to tu nie musimy się gimnastykować. Nawet dało radę się umyć (choć to już odrobiny gimnastyki wymagało). Pogoda piękna. Chmury dodają panoramom plastyczności, choć czasem wydadzą groźny pomruk. Wczoraj przez takie "mruczenie" przebiegliśmy wierzchołek Kozich Chrbatów, dziś na szczęście przeszło bokiem.


c.d.n.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Mefi! czekam na ciąg dalszy - :D Dobrze się czyta, piękne zdjęcia. Już mnie tęsknota zżera.... :(
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
Awatar użytkownika
ketjow

-#3
Posty: 125
Rejestracja: pn 09 paź, 2006
Lokalizacja: Toruń

Post autor: ketjow »

Zaczyna się nieźle :)
Útulňa pod Chabencom to rozumiem coś w rodzaju pensjonatu czy to może jakieś schonisko? :)
Jak sobie radziliście z noszeniem ciężkich plecaków, namiotu, karimat itd. ?
Czy to wasza pierwsza wspólna wyprawa czy było już wcześniej coś zaliczone?
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

ketjow pisze:Útulňa pod Chabencom to rozumiem coś w rodzaju pensjonatu czy to może jakieś schonisko?
bardziej schronisko,ale o obnizonym standardzie (woda w źródełku 300 metrów dalej, materace zamiast łóżek, mocno ograniczony bufet)
Jak sobie radziliście z noszeniem ciężkich plecaków, namiotu, karimat itd. ?
zwyczajnie, idzie przywyknąć :)
ketjow pisze:Czy to wasza pierwsza wspólna wyprawa czy było już wcześniej coś zaliczone?
Na butach pierwsza (wcześniej był rower i biegówki)
Izabela pisze:Mefi! czekam na ciąg dalszy - happy Dobrze się czyta, piękne zdjęcia. Już mnie tęsknota zżera...
Dziękuję, ciąg dalszy się pisze :)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Re: Na grani Tatr Niżnich

Post autor: MiG »

mefistofeles pisze: Wysiadłem z pociągu w Zakopanem. Pogoda paskudna - lało i zimno. Michał miał przybyć za kilka minut, więc do autobusu do Popradu mieliśmy bezpieczną rezerwę.
Niewiele brakło a przybyłby dużo później, bo jak przyszedł na dworzec PKS w Wawie to autobus do Zakopca okazał być się pełnym. W związku z tym zaistniała konieczność jazdy pociągiem do Krakowa, gdzie szczęśliwym trafem nie trzeba było długo czekać (tzn. autobus stał już na dworcu) na przesiadkę w PKS z Puław do Zakopanego.
mefistofeles pisze: Autobus szczelnie oblepiony reklamami uniemożliwiał jakiekolwiek podziwianie widoków
Dobra, i tak wszystko było pod chmurą :)
mefistofeles pisze: Byłoby to wyjątkowo urokliwe miejsce gdyby nie jeden drobiazg - linia wysokiego napięcia.
Zderzenie przyrody z cywilizacją:
Obrazek
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

mefistofeles pisze:
ketjow pisze:Útulňa pod Chabencom to rozumiem coś w rodzaju pensjonatu czy to może jakieś schonisko?
bardziej schronisko,ale o obnizonym standardzie
U nas by sie nazywało "bacówka" albo jakoś tak.
Pewno pojawi się zdjęcie.
mefistofeles pisze:
ketjow pisze:Jak sobie radziliście z noszeniem ciężkich plecaków, namiotu, karimat itd.?
zwyczajnie, idzie przywyknąć
Jak zwykle, dobrze sobie radziliśmy :)
A najlepiej z noszeniem karimat :D
mefistofeles pisze:
ketjow pisze:Czy to wasza pierwsza wspólna wyprawa czy było już wcześniej coś zaliczone?
Na butach pierwsza (wcześniej był rower i biegówki)
I koncert Maidenów.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

MiG pisze:Niewiele brakło a przybyłby dużo później
W tym momencie decydował się kierunek marszu - gdybyśmy nie zdążyli na PKSa o 7:20 do Popradu pozwalającego dotrzeć o ludzkiej porze do Donoval pojechalibyśmy do Telgartu i szli grań ze wschodu na zachód.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
tomtom

-#6
Posty: 1948
Rejestracja: pn 25 kwie, 2005

Post autor: tomtom »

a czemu nie via Katowice do Żyliny i Rużomberku?
"Jarosław Kaczyński ugryzł żubra w dupę i to czyni go postacią historyczną."
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

lepiej mi pasowały połączenia - ważnym dla mnie było, ze od Poznania do Zakopca jechałem jednym składem, więc mogłem się wyspać :)
I, co ważne, ni chu chu nie bylibyśmy w Donovaly przed 15
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
tomtom

-#6
Posty: 1948
Rejestracja: pn 25 kwie, 2005

Post autor: tomtom »

to fakt
"Jarosław Kaczyński ugryzł żubra w dupę i to czyni go postacią historyczną."
Awatar użytkownika
przemek p

-#4
Posty: 331
Rejestracja: czw 09 lis, 2006
Lokalizacja: kace

Re: Na grani Tatr Niżnich

Post autor: przemek p »

mefistofeles pisze:
Widok z Ďurkovej na Góry Choczańskie
Taki widok wieczorną, listopadową porą:
http://astro-forum.org/Forum/index.php? ... t&id=19084
Z opisem
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Dzień trzeci, czyli samo mięso
Utulnia pod przełęczą Ďurkovej - Chabenec - Dereše - Chopok - Ďumbier - Chata gen. M.R.Štefánika


Piękna pogoda z wczesnego ranka ustępowała powoli gęstym chmurom zawieszonym na pułapie około 1900 m n.p.m. Jedząc śniadanie obserwowaliśmy jak w dolinie prowadzona jest zrywka drzew za pomocą helikoptera. Słowacy, którzy spali obok nas na Hiadelskiej powoli wychodzili z namiotu.

Utulnia pod Chabencem (bądź też przełęczą Ďurkovej) - photo by MiG
Obrazek


Przed 9 ruszyliśmy do góry. Pierwszym zdobytym szczytem był Chabenec (1955 m). Krajobraz zmieni się diametralnie. Dominować w nim zaczęły skały. Stoki stały się bardziej strome, momentami podziwialiśmy skaliste urwiska. Przez dziury w chmurach widać było rozświetlona słońcem dolinę Liptowa. Wąska grań zaprowadziła nas na szczyt Pol'ana (1889 m), gdzie spotkaliśmy pierwszych rodaków. Pogoda zaczęła się poprawiać. Chmury ustąpiły pokazując nam Chopok ze stacją kolejki oraz całą infrastrukturę turystyczną Doliny Demianowskiej. Pojawił się też inny rodzaj turystów - tych jednodniowych, z lekkimi plecaczkami. W świecącym już słońcu osiągnęliśmy pierwszy dwutysięcznik - Dereše (2003 m). Charakter okolicy był już typowo wysokogórski. Pionowe krzesanice spadały w czeluść polodowcowych kotłów. Dysonans wprowadzał jedynie szczyt Chopoka, który osiągnęliśmy po niedługim czasie.


widok z Pol'any na Dereše i Chopok

Obrazek


Chopok i Ďumbier

Obrazek


Pomiędzy dwoma wierzchołkami ulokowało się schronisko - Kamienna Chata. Dookoła głośny tłum ludzi, jakże odmienny od pustki dnia poprzedniego. Mimo to niedaleko wschodniego wierzchołka nie zważając na to wygrzewał się na kamieniu świstak. Widok ze szczytu - cudowny.

Kamienna Chata na Chopoku

Obrazek


świstak na Chopoku - photo by MiG

Obrazek

Na Chopoku
Obrazek

Przełęcz Demianowska
Obrazek

Po wypiciu pysznej herbaty ruszyliśmy dalej - schodząc w głębokie siodło Przełęczy Demianowskiej (1756 m). Stamtąd szybko do góry na Krupove sedlo skąd znakowana trójkątami ścieżka wyprowadziła nas na szczyt Ďumbiera (2043 m), najwyższej góry Niżnich Tatr. Było już dość późno, około 17, więc na szczycie byliśmy zupełnie sami. Słońce bawiło się w berka z chmurami przez co widoki były może mniej rozległe, ale za to ciekawsze. Wspólna fotka i na dół - już w stronę schroniska, które osiągnęliśmy po godzinie marszu.

Pod Przełęczą Krupovą - photo by MiG
Obrazek


pod Ďumbierem
Obrazek


zdobywcy Ďumbiera

Obrazek

Štiavnica z Ďumbiera
Obrazek


Dostaliśmy pokój z dwojgiem Polaków, dwoma Słowakami i sympatycznym Niemcem Kristofem, który długo opowiadał o swoich wcześniejszych podróżach. Najważniejsze jednak, że mogliśmy się umyć.

***

20 sierpnia 2007, 21:36
Chata gen. M.R.Štefánika, 1740 m n.p.m.

Za oknem piekło. Coś po 20 przyszedł do pokoju ktoś z obsługi, żeby zamknąć okno, bo będzie "burka". Zaraz po tym się zaczęło. W moment ciemno, tylko co kilka sekund błysk. Grzmotów nie słychać - zagłusza je wiatr i deszcz. Światło co chwile przygasa.
Zastanawiam się co z parą Słowaków co idą za nami od dwóch dni - do schroniska nie dotarli, oby zawrócili do Kamiennej Chaty. Obsługa mój alarm wyraźnie olała.


***

Dzień czwarty, czyli wiatrołomów moc
Chata gen. M.R.Štefánika - przełęcz Čertovica - polana Ramža


Po burzy pogoda się wyraźnie popsuła. W dodatku dostaliśmy od idących w przeciwną stronę ludzi informację, że szlak między Čertovicą a Ramžą jest zawalony wiatrołomami zaś sama utulnia zniszczona. Tym drugim zbyt się nie przejęliśmy, nosząc namiot byliśmy niezależni, gorzej jednak z tym pierwszym - mielismy się nastawić na długie błądzenie.

Chata gen. M.R.Štefánika
Obrazek

pomnik partyzantów obok Chaty

Obrazek

We mgle zdobyliśmy Kraličkę (1807 m) oraz Panską Holę (1635 m). Stroma ścieżka przez rzadki las sprowadziła nas na przełęcz Čertovica.
Poczuliśmy oddech cywilizacji. Lody, coś słodkiego do picia i prawie godzina lenistwa. Pogoda się poprawiła więc nabraliśmy nieco optymizmu. W końcu ruszyliśmy do góry wkraczając w Kralovoholską cześć Niżnich Tatr.
Początkowo szlak wiódł leśną drogą stokami Čertovej Svadby (ładna nazwa - diabelskie wesele) na Sedlo za Lenivou. Stamtąd w lewo a zaraz potem w prawo. Dróżka stawała się coraz węższa i mniej wyraźna. Znaków nie było widać, ale przebieg zgadzał się z mapą. Do czasu.
- to nie może tak ostro iść w dół, zboczyliśmy - stwierdził Michał
Kompas wiele nie pomógł, uznaliśmy więc, ze kawałek się cofniemy i poszukamy ścieżki idącej wzdłuż poziomicy. Dookoła nas było coraz więcej wiatrołomów. W dodatku z dużej i niedalekiej chmury zaczęły się wydobywać niemiłe pomruki. Zatrzymaliśmy się na skraju lasu blisko grzbietu. Rekonesans poczyniony przez Michała nie wykazał śladów szlaku wg przebiegu z mapy a ścieżka biegnąca grzbietem była kompletnie zawalona. Ponieważ zaczęło padać mieliśmy chwilę czasu na przemyślenie dalszych kroków oraz delektowanie pysznymi jagodami.
W końcu ruszyliśmy na azymut, a właściwie wzdłuż poziomicy. Co chwilę musieliśmy pokonywać zwalone drzewa bądź ich resztki. Chwilę poszliśmy śladami ciągnika, jednak te urwały się w gęstwinie. Szlaku jak nie było tak nie było. Postanowiliśmy przedrzeć się w stronę grzbietu. Tam ilość wiatrołomów była odrobinę mniejsza, widać też było ślady ludzi - jednej, może dwóch osób, które niestety sżły w tę samą stronę co i my. Pogoda znów się zmieniła - chmury gdzieś zniknęły a mokry las zaczął na potęgę parować. W końcu znaleźliśmy si na czymś co przypominało jakiś wierzchołek, prawdopodobnie było to Konciste. Chwilę później zobaczyliśmy przełęcz z nowopoprowadzoną drogą.

Tatry Zachodnie
Obrazek

Wiatrołomy (już uporządkowane)
Obrazek

Było to Bacušske sedlo, jednak w tamtej chwili mogliśmy się tego jedynie domyślać. Dzieliła nas od niego spora polana pełna pozostałości po wiatrołomach. Klucząc między ogromnymi pniakami doszliśmy do używanej przez drwali drogi. Tam wreszcie zobaczyliśmy to, czego szukaliśmy bez skutku od 2 godzin - znak czerwonego szlaku. Odtąd na zmianę drogą lub wykrotem minęliśmy przełęcz i grzbietem (inaczej niż an mapie!) zaczęliśmy się wspinać na druga stronę. Prawdopodobnie szlak wyznaczono na nowo stokówką od Sedla za Lenivou, ale pewności co do tego mieć nie możemy.
Teraz wiatrołomów było zdecydowanie mniej, szlak był oczyszczony. Chwilę po 17 stanęliśmy koło utulni na polanie Ramža. Informacje o zniszczeniu szałasu okazały się jednak nieporozumieniem. Mimo to zdecydowaliśmy się rozbić namiot, co zresztą zainspirowało inną parę Polaków (idących z przeciwka) do zrobienia tego samego. Na obiad zrobiliśmy makaron z parówkami. Pyszności.


polana Ramža z utulnią
Obrazek

***

21 sierpnia 2007, 21:05
polana Ramža, 1260 m n.p.m.

Śpimy w namiocie. Decyzja irracjonalna, umotywowana nadaniem sensu noszeniu tegoż namiotu. Ekipa idąca z nami się wykrusza - z czwórki Czechów dwójka zjechała z Čertovicy autobusem. W tej chwili gdzieś daleko jest burza. Jeśli przyjdzie tutaj będzie nieciekawie.


***

jak zwykle c.d.n.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
tomtom

-#6
Posty: 1948
Rejestracja: pn 25 kwie, 2005

Post autor: tomtom »

hehe, wszyscy w tym wiatrołomie się gubią, a my jak po sznurku od znaku do znaku szliśmy :)
namiot na Ramży postawiłeś idealnie w miejscu po moim.
"Jarosław Kaczyński ugryzł żubra w dupę i to czyni go postacią historyczną."
Awatar użytkownika
dawid91

-#4
Posty: 489
Rejestracja: pt 22 cze, 2007

Post autor: dawid91 »

hmm
tam treż może być fajnie :think:
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Meffi, z czego korzystaliście podczas przygotowań wyjazdu? Przewodnik (Baśki?), mapa?- Poproszę o konkrety :)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Fajnie, bo prawie dziko :)
Czekam z niecierpliwością na C.D.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

tomtom pisze:namiot na Ramży postawiłeś idealnie w miejscu po moim.
taaaa, potem się połapalismy, że koło wejścia płynie pod trawą woda (podczas burzy byłoby jej sporo więcej), poza tym mieliśmy pochyłość w dwóch wymiarach :)

Iwona pisze:Meffi, z czego korzystaliście podczas przygotowań wyjazdu?
Michał zanabył polecany przez Izę przewodnik "Niżne Tatry" Sławomira Adamczaka, ale użytek z niego był dopiero na trasie w sprawie konkretów. Poza tym internet (a szczególnie ta relacja: http://www.gwarki.com/wyprawy_item.php?Id=34&Pg=52 oraz www.nizketatry.sk )
Mapy - mój turistycky atlas slovenska VKU 1:50k (oczywiście tylko kilkanaście wyjętych arkuszy) bardziej podczas planowania oraz w trasie mapy VKU:
1:25000 - nr 1 (Nízke Tatry, Chopok - Čertovica), nr 12 (Nízke Tatry - Veľká Chochuľa, Chabenec
1:50 000 - nr 122 (Nízke Tatry, Chopok) i nr 123 (Nízke Tatry, Kráľova hoľa)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

aha - tomtom - którędy biegnie teraz szlak między Ramżą a Certovicą?

Bo, ze inaczej niż na mapie to wiemy, ale kluczowe miejsca gdzie można go zgubić to za Bacusskim Sedlu idąc z Ramży i na Sedlou za Lenivou idąć z Certovicy
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

tomtom pisze: hehe, wszyscy w tym wiatrołomie się gubią, a my jak po sznurku od znaku do znaku szliśmy
A w którym kierunku szliście? Wydaje mi się, że idąc z Ramzy na Certovice jest prościej, bo na Bacušskim sedle szlak jest dość dobrze oznaczony i przynajmniej wyprowadza na właściwy kierunek.
mefistofeles pisze:- to nie może tak ostro iść w dół, zboczyliśmy - stwierdził Michał. Kompas wiele nie pomógł, uznaliśmy więc, ze kawałek się cofniemy i poszukamy ścieżki idącej wzdłuż poziomicy.
Teraz nie jestem pewien czy to była najlepsza decyzja :) Może trzeba było pójść jeszcze trochę w dół licząc że będzie tam jakaś droga we właściwym kierunku (czyli wzdłuż grzbietu). Poza tym ścieżka ta mogła prowadzić do nowego przebiegu szlaku (ale o tym można się było przekonać dopiero na Bacušskim sedle).
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

MiG pisze:Teraz nie jestem pewien czy to była najlepsza decyzja smile Może trzeba było pójść jeszcze trochę w dół licząc że będzie tam jakaś droga we właściwym kierunku (czyli wzdłuż grzbietu).
mogła albo i nie - równie dobrze moglibyśmy minąć szlak nie wiedząc o tym i zejśc w dolinę. A tak przynajmniej było wesoło :)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
ODPOWIEDZ