Na złość Jankowi. :-)
Janek w 'aferze schroniskowej' pełni rolę 'psa ogrodnika'. Sam nie korzysta to i inni też mają nie korzystać. I w tej szczytnej działalności naśladowców ma wielu
Każdy niech najlepiej sam patrzy gdzie on wieczorem składa tyłek i odpimpa się od tego gdzie ten tyłek składają inni 
Likwidacja schronisk to oczywiście bzdura.
Zamiana w coś a`la Vallot również. Chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego? Wystarczy, że nocowaliby tam Polacy i nikt by nie sprzątał. Bo niby za co miałaby być utrzymywana obsługa.
Co najwyżej można się zastanawiać nad tym co zrobić, aby rzesza turystów przypadkowych nie obierała za główny cel wycieczek wizytę w schronisku tylko waliła do aquaparku czy na Gubałówkę.
Można zastąpić piwo żałosnym substytutem takim jak Tatra i schabowego przyprawiać środkami przeczyszczającymi. Na pewno to wielu zniechęci do wizyty w schronisku. Tylko po co?
Popyt określa podaż. Więc schroniska były, są i będą.
Więc to wszystko to tylko w zasadzie gadanie po próżnicy
Bez odbioru
Likwidacja schronisk to oczywiście bzdura.
Zamiana w coś a`la Vallot również. Chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego? Wystarczy, że nocowaliby tam Polacy i nikt by nie sprzątał. Bo niby za co miałaby być utrzymywana obsługa.
Co najwyżej można się zastanawiać nad tym co zrobić, aby rzesza turystów przypadkowych nie obierała za główny cel wycieczek wizytę w schronisku tylko waliła do aquaparku czy na Gubałówkę.
Można zastąpić piwo żałosnym substytutem takim jak Tatra i schabowego przyprawiać środkami przeczyszczającymi. Na pewno to wielu zniechęci do wizyty w schronisku. Tylko po co?
Popyt określa podaż. Więc schroniska były, są i będą.
Więc to wszystko to tylko w zasadzie gadanie po próżnicy
Bez odbioru
-
Gość
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
ja znam w wersji - damy, kotki i rusałkiklarissa pisze:Na - damy, nie damy i nie każdemu damy.
Vallot nie bardzo, ale coś na zasadzie noclegowni, praktycznie bez gara. Tyle, że większość dochodu schronisk pochodzi właśnie z kuchni. I teraz pytanie - czy schronisko musi byc dochodowe, czy wysraczy, że nie przynosi strat. Taka Hawiarska Koliba w Gorcach kuchni praktycznie nie ma (tzn ma, ale gotować trzeba sobie samemu) a jednak żyje.tomek.l pisze:Zamiana w coś a`la Vallot również. Chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego? Wystarczy, że nocowaliby tam Polacy i nikt by nie sprzątał. Bo niby za co miałaby być utrzymywana obsługa.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Będzie, będzie - nie tyle odpowiedź bo nie jestem "wrogiem" ani Włóczęgi ani jego poglądów ale raczej wypowiedź. Niestety nie będzie ani jedno ani dwu zdaniowa - taka służy na ogół albo właśnie do judzenia albo zgoła do dołożenia przeciwnikowi, nawet temu, który tak naprawdę nie jest żadnym przeciwnikiem tylko ma inny pogląd na sprawę.
gb pisze: @Lucyno - dlaczego "z przykrością"?
Dlaczego? Schroniska na trwałe wpisały się w krajobraz gór. Także ten kulturalny. Są częścią historii. Powstały w innej epoce, tej sprzed rozwoju turystyki masowej. Tracą swój sens istnienia. Część z nich położona jest na terenie parków narodowych. Moim zdaniem należy skończyć z fikcją. Schroniska to zwykła baza holelowa świadcząca usługi o niskiej jakości i cenie nieadekwatnej do standardu. Nic więcej.
Lucyna napisała
Przecież idea sensu ich istnienia narodziła sie w XIX w. właśnie wraz z rozwojem ruchu turystycznego w Tatrach. Motorem ich powstania było nie co innego jak własnie turystyka masowa. To przecież z myślą o obsłudze turystów pasterskim szopom nadawano wygląd altan, powstawały pierwsze karczmy, jak ta w Starych Kościeliskach, zaczęto budowę kolejnych schronisk. Miał byc jeszcze hotel nad Czarnym Stawem. I rozwój tej bazy byłby może niczym niepowstrzymany gdyby nie powstanie, na szczęście od Boga, Tatrzańskego Parku Narodowego. To co pozostało prawdopodobnie nie zmieni swojego charakteru, bo ekspansja ruchu turystycznego, cokolwiek to znaczy, póki co ma się dobrze. I trzeba go jakoś obsłużyć. Musiałaby stać się rewolucja żeby zmienić stan rzeczy...Nadzieja zawsze jest - być moze w tych dzieciach, szkolonych właściwie przez Muzeum Tatrzańskie podczas wycieczek, które widziałam w zeszłym tygodniu na filmie o Tatrach.
Pozdrawiam
Izabela
- to ,że na trwałe, że w stan kultury,że częścią historii - górnolotnie rzecz biorąc zgoda. Jednak to,że w epoce sprzed rozwoju turystyki masowej?Schroniska na trwałe wpisały się w krajobraz gór. Także ten kulturalny. Są częścią historii. Powstały w innej epoce, tej sprzed rozwoju turystyki masowej.
Przecież idea sensu ich istnienia narodziła sie w XIX w. właśnie wraz z rozwojem ruchu turystycznego w Tatrach. Motorem ich powstania było nie co innego jak własnie turystyka masowa. To przecież z myślą o obsłudze turystów pasterskim szopom nadawano wygląd altan, powstawały pierwsze karczmy, jak ta w Starych Kościeliskach, zaczęto budowę kolejnych schronisk. Miał byc jeszcze hotel nad Czarnym Stawem. I rozwój tej bazy byłby może niczym niepowstrzymany gdyby nie powstanie, na szczęście od Boga, Tatrzańskego Parku Narodowego. To co pozostało prawdopodobnie nie zmieni swojego charakteru, bo ekspansja ruchu turystycznego, cokolwiek to znaczy, póki co ma się dobrze. I trzeba go jakoś obsłużyć. Musiałaby stać się rewolucja żeby zmienić stan rzeczy...Nadzieja zawsze jest - być moze w tych dzieciach, szkolonych właściwie przez Muzeum Tatrzańskie podczas wycieczek, które widziałam w zeszłym tygodniu na filmie o Tatrach.
Pozdrawiam
Izabela
Mówiłam o skali zjawiska, o natężeniu ruchu turystycznego. Powoli następuje zmiana trędów w turystyce ale tego nie widać w Tatrach. Tam króluje swoisty bierny model turystyki masowej. Bardzo nie lubię tego słowa bowiem obraża ono większość gości ale w tatrzańskich dolinach, w miejscach atrakcyjnych i często łatwo dostępnych panuje stonka. Byłam niedawno przez klika godz. w Zakopanem. Stąd moje uwagi.
W pierwszej chwili miałem ochotę się roześmiać a potem Cię opieprzyć. Była, kobieta, przez parę godzin i od razu się wymądrza. A tymczasem to być może tak, że właśnie ten krótkotrwały gość z zewnątrz może mieć rację. Klasyczny przykład to Palenica i wszystko co dalej na drodze i w Morskim Oku. My, którzy znamy to dokładnie to jesteśmy skłonni to wszystko sobie wytłumaczyć - że to tradycja, zarobek dla rzeszy furmanów i busiarzy, że coś trzeba poświęcić w ofierze dla tzw. "stonki" (słynne tłumaczenia dyrekcji TPN, że lepiej mieć burdel skanalizowany w jednej dolinie a nie po całych Tatrach) itd itd. Tymczasem facet z zewnątrz, który tego wszystkiego nie wie ale za to wie jak w górach powinno być przychodzi, patrzy i mówi - proszę państwa to już nie jest burdel ale pożar w burdelu i potem może już tylko być gorzej.lucyna pisze:Byłam niedawno przez klika godz. w Zakopanem. Stąd moje uwagi.
Jestem gorszego sortu...
A ja sie zastanawiam czy to cale marudzenie ma jakis sens... Dlaczego? I tak w ten sposob nic nie zmienimy. Tutaj widze jedynie zadanie dla nas - edukowanie otoczenia :]
Efekty moze nie beda zbyt widowiskowe, ale przynajmniej kilkoro ludzi bardziej swiadomych co jest zlem, a co nim nie jest to juz jest sukces. A spolczenstwo nie lubi jak cos musi albo nie moze...
W schronach drazni wiele spraw. Czasem denerwuja nas nawet fakty, ktore tak naprawde nie maja wiekszego znaczenia. Wiec wyluzujmy
Ja osobiscie lubie schroniska, a szczegolnie takie, ktore w oczach wielu moglyby nie istniec. Najwiekszy sentyment mam do Chocholowskiej. Moze dlatego, ze wlasnie tam zaczynalem przygode z Tatrami? A moze dlatego, ze nigdy nie zaznalem tam wiekszych problemow? Nie wiem. Po prostu lubie i tyle
A samo nie schodzenie ze szlaku i pozostawanie w gorach ma wiele zalet, o czesci z nich byla juz mowa.
pozdrawiam malkontentow
Efekty moze nie beda zbyt widowiskowe, ale przynajmniej kilkoro ludzi bardziej swiadomych co jest zlem, a co nim nie jest to juz jest sukces. A spolczenstwo nie lubi jak cos musi albo nie moze...
W schronach drazni wiele spraw. Czasem denerwuja nas nawet fakty, ktore tak naprawde nie maja wiekszego znaczenia. Wiec wyluzujmy
Ja osobiscie lubie schroniska, a szczegolnie takie, ktore w oczach wielu moglyby nie istniec. Najwiekszy sentyment mam do Chocholowskiej. Moze dlatego, ze wlasnie tam zaczynalem przygode z Tatrami? A moze dlatego, ze nigdy nie zaznalem tam wiekszych problemow? Nie wiem. Po prostu lubie i tyle
pozdrawiam malkontentow
Janku masz rację. Dodałabym tylko to, że ja jestem małpą z tego cyrku. Z cyrku pod nazwą turystyka zrównoważona. W tym roku służbowo krążę pomiędzy poszczególnymi karpackimi regionami położonymi na terenie: Polski, Słowacji, Ukrainy, Romunii, zaglądam też na Węgry. Mogę stwierdzić tylko jedno. Zakopane jest niepowtarzalne. Z niczym nie można go porównać. To kwintesencja turystyki masowej. Boję się, że ten rak może rozprzestrzenić się na inne regiony. Pewne symptomy "stonkostwa" widzę już w Bieszczadach. W piątek po raz drugi w swojej "karierze przewodnickiej" nie zgodziłam się oprowadzać tej samej grupy następnego dnia. Byłam w wyjątkowo trudnej sytuacji. Przewodnik nie ma prawa rozmawiać z nikim o zachowaniu oprowadzanych gości. Na szczęście organizator był wyrozumiały, nie wypytywał o szczególy. Nie chcę "Zakopanego" w innych karpackich regionach.Janek pisze:W pierwszej chwili miałem ochotę się roześmiać a potem Cię opieprzyć. Była, kobieta, przez parę godzin i od razu się wymądrza. A tymczasem to być może tak, że właśnie ten krótkotrwały gość z zewnątrz może mieć rację.lucyna pisze:Byłam niedawno przez klika godz. w Zakopanem. Stąd moje uwagi.
@ gb - zrobiłeś mi prawdziwy wykład. Czuję się zobowiązana, dziękuję 
gb napisał
Potem kolejny zakręt historii, który kolejny raz nie wpłynął na zahamowanie turystyki, lecz zwielokrotnił ja zaraz po wojnie. Już idzie w setkach tysięcy. Tyle,że znów w latach pięćdziesiątych turystyka elitarna zaczęła ustępować turystyce powszechnej
...i wreszcie powstanie TPN.
Rozmiary tego "ruchu powszechnego turystyki tatrzańskiej" mozna w miarę dokładnie śledzić dopiero od 1993r. ( wprowadzono sprzedaż biletów). I na tej podstawie za lata 1993 - 2005 stwierdzono,że liczba turystów jest "ewenementem w skali Europy,, jest bowiem kilka razy większa niż w innych parkach górskich naszego kontynentu".
gb napisał .
mecenas napisał
. I jak to unas - sprzeczność różnych interesów np PKL i TPN. Jednak jak sledzę artykuły dotyczące problematyki Tatr, to coraz częściej pojawiaja się radykalne głosy w tej sprawie. I trudno się z nimi nie zgodzić. Przypomina się już otwarcie o priorytetowym celu TPN jakim jest ochrona przyrody. I mówi się wprost,że "funkcja turystyczna jest funkcją jedynie towarzyszącą " Podkreśla się,że proporcje te zostały naruszone i ,że przez to doszło nawet do utracenia naturalnych ekosystemów w Parku. W związku z tym ,że pogodzenie tych obydwu interesów prawdopodobnie będzie niemożliwe, wskazuje się na potrzebę podporządkowania ruchu turystycznego ochronie przyrody. Stąd np. propozycja podziwiania widoku MO jedynie z tarasu, i zamknięcie schodków na brzeg jeziora. Jak podkreslają autorzy artykułów pocieszające może być to,że iż w ostatnich latach " nie notuje się silnej tendencji wzrostowej w ruchu turystycznym" Przyczyn zahamowania jego wzrostu upatruje się w np. w promocji turystycznej innych regionów kraju. I stąd pewnie niepokój Lucyny 
Pozdrawiam
Izabela
gb napisał
Izabela napisałaJestem zdania, że gdyby nie zmiany ustrojowe po II Wojnie, to powstanie Parku - spowodowałoby ograniczenie znaczenia niektórych schronisk. A z drugiej strony, gdyby Park nie powstał, to już dawno - w imię "turystyki masowej" zadeptalibyśmy Tatry, a na Włosienicy/Hali/Pisanej/w Małej Łące - działałyby ośrodki FWP (oczywiście teraz byłyby już sprywatyzowane...). Z trzeciej strony - nie wykluczone, że gdyby nie zmiany - Park by nie powstał, lub byłby w innej formie i byłby inny powierzchniowo...
- czy w moim skrócie jest aż taka sprzeczność? W "Tatrach" Nr 1(19) w artykule "Ilu nas w Tatrach?" chronologicznie i dziejowo ujeto rozwój zjawiska związanego z ruchem turystycznym. Od kiedy początek, od kiedy zorganizowany charakter i statutowe TT "zachęcanie do Tatr" . A pózniej juz tylko coraz większa eskalacja , tak ,że pod koniec XIX w. turystyka tatrzańska miała już "zinstytucjonalizowany charakter" a liczba turystów zaczynała sięgać tysięcy. "coraz powszechniejsze stawały się kilkudniowe wypady w góry z z przewodnikami, kapelą góralską, noclegami przy ognisku lub w kolebach skalnych, szałasach pasterskich, szopach, budynkach hawiarzy" I wielka w rozpowszechnianiu turystyki i jej infrastruktury w coraz większej skali zasługa TT. Potem dziejowe zakręty historii, które jednak wcale nie przeszkodziły jej rozwojowi, a wręcz odwrotnie, czego szczytem był rok 1938 ( 60 tys. turystów) w dwa lata po uruchomieniu kolejki na Kasprowy. I nie "po zmianie ustroju, po II wojnie światowej" lecz po wydaniu socjalnych ustaw po I wojnie światowej aktywnośc turystyczna wzrosła i "obok turystyki elitarnej, która dotychczas dominowała w Zakopanem, zaczęła pojawiać się turystyka masowa"I rozwój tej bazy byłby może niczym niepowstrzymany gdyby nie powstanie, na szczęście od Boga, Tatrzańskego Parku Narodowego.
Potem kolejny zakręt historii, który kolejny raz nie wpłynął na zahamowanie turystyki, lecz zwielokrotnił ja zaraz po wojnie. Już idzie w setkach tysięcy. Tyle,że znów w latach pięćdziesiątych turystyka elitarna zaczęła ustępować turystyce powszechnej
Rozmiary tego "ruchu powszechnego turystyki tatrzańskiej" mozna w miarę dokładnie śledzić dopiero od 1993r. ( wprowadzono sprzedaż biletów). I na tej podstawie za lata 1993 - 2005 stwierdzono,że liczba turystów jest "ewenementem w skali Europy,, jest bowiem kilka razy większa niż w innych parkach górskich naszego kontynentu".
gb napisał .
- a jednak spotkałam sie z opinia ,że"Karczma w Starych Kościeliskach nie powstała "pod turystów"
http://www.mount.cad.pl/a/tatry/historia/historia.htm...." w Starych Kościeliskach (Dol. Kościeliska) istniała karczma, która też służyła turystom, badaczom Tatr itd. i można ją uznać za pierwsze zagospodarowane schronisko w Tatrach."
mecenas napisał
- edukowanie otoczenia też, ale obawiam się ,że forma , wymuszona potrzebą, może być drastyczna. Tyle,że według mojego skromnego zdania potrwa to jeszcze lata, stąd mój przykład dzieci edukowanych przez TPNI tak w ten sposob nic nie zmienimy. Tutaj widze jedynie zadanie dla nas - edukowanie otoczenia :]
Pozdrawiam
Izabela
Ostatnio zmieniony ndz 02 wrz, 2007 przez Izabela, łącznie zmieniany 1 raz.



