Izabela pisze:góry nia maja wyłączności na nieistnienie buractwa
Patrząc na to z mojej perspektywy czasowej to mogę powiedzieć, że góry nigdy nie były wolne od "buractwa". Jak poprzeglądać rozmaite stare teksty z dwudziestolecia i wcześniejsze to też licznych przykładów można by nazbierać. Rzecz jest raczej w czymś co nazwałbym WNB (wskaźnik natężenia buractwa). I tu należy stwierdzić, że on bardzo w ostatnich latach rośnie. Oczywiście różnie to wygląda w różnych miejscach. Np. na drodze do Morskiego Oka to WNB dochodzi do 80% o ile nie więcej. "Buractwa" nie należy identyfikować z "ceperstwem" lub "stonkowacizną". Jak chyba pisano w "Tatrach" TPN uskarżał się na pozostawianie nieprawdopodobnego burdelu po noclegach w kolebach albo na takie obrazki jak ustawianie pod ścianą przenośnego magnetofonu nastawianego na cały regulator aby się lepiej "łoiło". To też jest buractwo. Wedle moich obserwacji oraz informacji średni wskaźnik WNB dla Tatr Polskich jest znacznie wyższy od Tatr Słowackich.
Izabela pisze:Cytat:
oo, dokładnie, należę do nowej generacji buractwa
- nie sądzę! smile Należysz do nowej generacji, która uważa,że "góry nia maja wyłączności na nieistnienie buractwa" Tylko tyle smile
Dobrze zrozumiałem, to ja sam z siebie lubię się pośmiać, Izabelo
Tak ogólnie to chyba nie jest tak źle z tymi górami. Nadal wyjeżdża się w nie aby uciec właśnie od buractwa dnia codziennego. Przypadki szczególne zdarzają się, normalka. Z górami zacząłem mieć do czynienia od 15 roku życia. Zaś chodzę po nich intensywniej od 2000 roku. I póki co nie zauważyłem jakichś szczególnych zmian na niekorzyść gór. Czy "buractwo" intensywniej nawiedza góry po upływie tych 7 lat? Nie zauważyłem. Janek z pewnością zauważy. Ale to już inna rozpiętość lat.
To jest tak - gdybym ja, mając lat 12, 15, 18 itd jechał z mamą lub tatą w tramwaju czy autobusie i nie ustąpił miejsca kobiecie niezależnie od wieku (w przypadku rówieśniczek to stwarzało interesujące nowe możliwości) i mężczyźnie wiekowemu to miałbym przechlapane i tam na miejscu i w domu jeszcze gorzej. Teraz jak jest jedno wolne miejsce to mama tam sadza pieczołowicie piętnastoletniego lorbasa i za Boga nie zezwoli mu ustąpić miejsca np. staruszce co ledwie na nogach się trzyma - bo przecież "dziecko" nie może się zmęczyć! W podobnej skali zachodzą takie zjawiska w górach.
Izabela pisze:to zdjęcie przypomina mi pewnego dawnego usera tego forum
Ja nie mogę...
Ale gwoli sprawiedliwości - nie wszystkie panie paradujące radośnie z pępkiem na wierzchu nie powinny sobie pozwalać na takie demonstracje - czasami powiedziałbym, że wręcz powinno być to zabronione. A wydawać by się mogło, że istnieje coś takiego co się nazywa instynkt samozachowawczy? Niestety chyba zastąpiony przez wysoki WS/Z (wskaźnik samozachwytu)
Ostatnio zmieniony wt 28 sie, 2007 przez Janek, łącznie zmieniany 1 raz.
Janek pisze:Ale gwoli sprawiedliwości - nie wszystkie panie paradujące radośnie z pępkiem na wierzchu nie powinny sobie pozwalać na takie demonstracje - czasami powiedziałbym, że wręcz powinno być to zabronione
dla osób (płci dowolnej) mających BMI >27
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
mefistofeles pisze:dla osób (płci dowolnej) mających BMI >27
To znaczy zakaz dla osobników o BMI>27? No, powiedziałbym, że bardzo tolerancyjny człek z Waści.
PS.
Czytałem, że w jakiś tam sposób ustalono BMI dla Wenus z Milo. Ponoć fatalny wynik. Strach pomyśleć jak ktoś poczyni obliczenia dla dam z płócien Rubensa. Miałem możliwość stosunkowo niedawno parę ich widzieć - Bogiem a prawdą to czysta pornografia i to taka hard. Jak pomyśleć, że wiszą i w Watykanie to włos się jeży... (w mym przypadku resztki włosów)
Janek pisze:Ale gwoli sprawiedliwości - nie wszystkie panie paradujące radośnie z pępkiem na wierzchu nie powinny sobie pozwalać na takie demonstracje - czasami powiedziałbym, że wręcz powinno być to zabronione
dla osób (płci dowolnej) mających BMI >27
Wybacz ale to BMI to czyste kretyństwo. Każdy z nas ma inną tkankę mięśniową. BMI sportowca wyczynowego, człowieka uprawiającego sport rekreacyjnie, leniucha zdecydowanie różni się. Nie wspominam już o osobach regularnie ćwiczących na siłowni.
lucyna pisze: Wybacz ale to BMI to czyste kretyństwo. Każdy z nas ma inną tkankę mięśniową. BMI sportowca wyczynowego, człowieka uprawiającego sport rekreacyjnie, leniucha zdecydowanie różni się. Nie wspominam już o osobach regularnie ćwiczących na siłowni.
w tym przypadku zgadzam się z lucyną
BMI w ogóle nie rozróżnia masy tłuszczowej od mięśniowej
powyżej BMI 27 to miałbym ważąc ponad 100 kg, a przecież nadal mógłbym być szczupłą osobą
"Chwalić możnych tego świata za cechy, których nie posiadają, to tyle co drwić z nich bezkarnie"