Francuzi dołożyli "lewemu" przewodnikowi"
Francuzi dołożyli "lewemu" przewodnikowi"
http://www.pza.org.pl/news.acs?id=140923
5000 euro kary. Będzie musiał chłop sporo nowych jeleni na Blanca nanówić aby wyjść na swoje. Znajdą się. Urodzaj na idiotów jest stały a ostatnio nawet wzrósł.
5000 euro kary. Będzie musiał chłop sporo nowych jeleni na Blanca nanówić aby wyjść na swoje. Znajdą się. Urodzaj na idiotów jest stały a ostatnio nawet wzrósł.
powinno być chyba "przewodnikach"przewodnikach z Polski
tu też bym dał cudzysłow.wspinaczach
są świetni przewodnicy polscy,i świetni wspinacze radziłbym nie uogólniać całej sprawy, z zasady nie komentuje wypadków pod wpływem doniesień prasowych.
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Powiedziałbym raczej pod presją kasy, bo to właśnie wysokie koszty dojazdu i zorganizowania wyprawy w wyższ góry często stają się przyczyną tego, że jak już tam jesteśmy (my Polacy) to chcielibyśmy coś podziałać a nie tylko siedzieć i czekać na pogodę. Niestety jak sie okazuje, często są to bardzo niebezpieczne zapędystaszek pisze: i wspinaja sie w kazda pogode pod presja czasu.
Umiejętność siedzenia i czekania na pogodę jest jedną z kardynalnych cnót górskich. Kto jej nie opanował to niech lepiej od razu da sobie spokój z górami - długo nie pociągnie. Samochód nie pojedzie bez benzyny a benzyna kosztuje. Góry też kosztują. Alpy więcej niż Tatry. Jeśli chcąc zaoszczędzić dolejesz do benzyny jakiegoś świństwa to zajeździsz silnik. Oszczędności czynione w Alpach mają podobne skutki z tym, że silnik można kupić nowy, życie nie. Jeżeli informacja o czekanach (tzn. ich braku - w wypadku na Grossglockner) jest prawdziwa to jak to skwitować?
w alpy można jechać tanio (wiem z autopsji),to nie jest kwiestia pogody (choć oczywiście ten czunnnik jest znasczący) przeżyłem burze śnieżną pod Grossvenedigerem będąc sam na przeł.Reinertorl.powiedziałem sobie przecież tej góry nie zburzą ,a życie jest jedno.
Zwyciężyć znaczy przeżyć.
Zwyciężyć znaczy przeżyć.
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Po pierwsze nie żadko a rzadko. Po drugie, wybacz Dawid, ale w Twoim wieku takie uogólnienia trochę śmieszą. A teraz co do meritum - rozmaicu ludzie jeżdżą za granicę i w rozmaitych celach. Np. w Niemczech sporo jest "jumiarzy" od drobnych kradzieży i sporo złodziei samochodów. Porządni Niemcy umieją to rozróżnić i nie szufladkują. Gdybyśmy tak chcieli wszystkich klasyfikować to trzeba by dojść do wniosku, że Rosja i Ukraina to kraje prostytutek. A poza tym nie generalizujmy - w Włoszech Polacy mają opinię kulturalnych turystów, po których nie trzeba sprawdzać kwatery czy coś nie zginęło a pracujący tam rodacy są cenieni za pracowitość, uprzejmość i grzeczność. Prawie można powiedzieć - nie do wiary!dawid91 pisze:polacy żadko gdzie mają dobrą oipinię happy
I tak jest wszędzie. Pod jednym warunkiem - o ile nie próbujemy zmieniać im ich obyczajów i zasad. Np. w Brancalce "podłoga" to porządny materac na poddaszu, nie korytarz. Tam, na korytarzu, raczej niechętnie.mefistofeles pisze:Gospodarz Utulni pod przełęczą Dziurkowej był szczerze rozradowany jak się dowiedział, że jesteśmy z Polski
Jestem gorszego sortu...
Nie, wręcz przeciwnie. Ale jak coś twierdzisz to spróbuj to uzasadnić a nie teksty nie ledwie monosylabami. Co np. wiesz o Włochach? A szczególnie w kontekście spraw polsko - włoskich?dawid91 pisze:dobra odpuszcze sobie
nie zamierzam wchodzić w konflikty z panem bo wiem że i tak niemam szans
ale o Włochach coś wiem
Jestem gorszego sortu...





