A ja jestem typowym przypadkiem osoby, która pierwszy raz na oczy widziała Tatry na szkolnej wycieczcie w podstawówce i wtedy w ogóle mnie nie ruszyły...Potem pojechałem z rodzicami, którzy też byli pierwszy raz wtedy...Zrobiliśmy jakieś śmieszne dolinkowe trasy i strzeliło mnie jak gromem - po prostu miłość na wiekiJanek pisze:Jaka jest "polska" droga do Tatr, ta przeciętna, nie taka jak Twoja Agaar, bo masz mamę, czy moich wnuków, bo mają mamę i dziadka na dodatek (a może nieszczęście). Ano wycieczka szkolna - czyli Kościeliska, Morskie Oko, coś tam jeszcze. Wystarczy - ale raczej do obrzydzenia Tatr (i 90% obrzydza). Zostało 10% albo i mniej. No i co dalej z nimi. Jakiś ułamek trafi na dobrego nauczyciela, bywają tacy, sam znam takich, nawet ich tu przedstawiłem w reportażu o dziecku w górach. Kolejny ułamek - to może rodzice. Ale bywają tacy "nie do tego"
LSTG na Głodówce
Ty, Agaar, ja tu sobie za chwilę zadam trud i wyszukam Twoje posty z dni szkolnych z godziny drugiej lub trzeciej w nocy. Przyganiał kocioł garnkowi a sam smoli, mimo, że w białych porciętach. A błoto prędzej czy później klapniesz i na mokrych trawkach na pupie też pojedziesz - to jest nieuchronne. No i z prawdziwą rozkoszą bym Cię zabrał na jedną trasę w Niżnych - perć w kosówkach, piętnaście cm szerokości no i jeszcze śliczne dorodne pokrzywy i osty. Ale w tych krótkich porciętach - nie ma zmiłuj (BasiaZ już pewnie wie o jakiej trasie myślę - ale nie zdradzę - może się natniesz - to byłoby wychowawcze).Agaar pisze:tylko niech poza sprawdzaniem pogody w internecie - unika go, tak jak telewizji i telefonu
Jestem gorszego sortu...
horolezec napisał
I przykład na to ,że kazdy z nas skazany jest na indywidualne podejście i doświadczenie życiowe w tym względzie. Możemy sobie o tym tylko porozmawiać 
Pozdrawiam
Izabela
- i jest to kolejny przykład jak rózne są drogi do wiecznej miłości do górA ja jestem typowym przypadkiem osoby, która pierwszy raz na oczy widziała Tatry na szkolnej wycieczcie w podstawówce i wtedy w ogóle mnie nie ruszyły...Potem pojechałem z rodzicami, którzy też byli pierwszy raz wtedy...Zrobiliśmy jakieś śmieszne dolinkowe trasy i strzeliło mnie jak gromem - po prostu miłość na wieki smile No i w następnym roku lazłem juz po Orlej laughing (miałem 19 lat)
Pozdrawiam
Izabela
Oj widzę, że bojowe nastroje w dalszym ciągu dominują.Janek pisze: Przyganiał kocioł garnkowi a sam smoli, mimo, że w białych porciętach. A błoto prędzej czy później klapniesz i na mokrych trawkach na pupie też pojedziesz - to jest nieuchronne.
Agaar wspomniała chyba, że w plecaku ma co potrzeba. Sama często noszę szorty na szlaku, a w razie zmiany pogody mam ze sobą zapasowe długie. Wycieczka w góry ma być przyjemnością a nie katorgą w przylepionych do tyłka, mokrych od potu gaciach. Ostatnio byłam na Czerwonych Wierchach, kiedy na dole w mieście było 34 stopnie (ile na górze - nie wiem, ale upał był niemiłosierny) i nie wyobrażam sobie chodzenia w tej temperaturze w długich i do tego czarnych
Pozdrawiam Ines
Janek, wybacz, ale... rok szkolny kiedy siedzę i się uczę do późnych godzin, to nie szkoła! I nie porównuj mi tutaj całkiem dwóch odmiennych sytuacji. W górach wędruję, z każdym krokiem podobają mi się one coraz bardziej. Myślę o czymś, ale sama nie wiem o czym. Jestem tak szczęśliwa, że w ogóle nie interesuje mnie telewizja czy ploty w necie. Jak już to pewne wartściowe osoby, które poznałam.Janek pisze:Ty, Agaar, ja tu sobie za chwilę zadam trud i wyszukam Twoje posty z dni szkolnych z godziny drugiej lub trzeciej w nocy
Ale mi tutaj porównałeś...
Dokładnie i nie chce mi się więcej pisać tego samego.Ines pisze:Agaar wspomniała chyba, że w plecaku ma co potrzeba.
No i bardzo dobrze. Założę sobie wtedy drugie spodnie.Janek pisze:A błoto prędzej czy później klapniesz i na mokrych trawkach na pupie też pojedziesz - to jest nieuchronne.
Myślę, że jeśli zdrowie, czas, pieniądze pozwolą, to pojadę w takie góry. Niekoniecznie Niżne.Janek pisze:No i z prawdziwą rozkoszą bym Cię zabrał na jedną trasę w Niżnych - perć w kosówkach, piętnaście cm szerokości no i jeszcze śliczne dorodne pokrzywy i osty.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Agaar napisała
kosówka nie może sluzyc jako straszak, fakt upierdliwa jest, sama się przekonałam, ale wtedy wyciąga się z plecaka co trzeba , wkłada na tyłek i nie jest tak zle.
Pozdrawiam
Izabela
- alez Agaar, koniecznie NiżnieMyślę, że jeśli zdrowie, czas, pieniądze pozwolą, to pojadę w takie góry. Niekoniecznie Niżne.
Pozdrawiam
Izabela
Źle... wróć. Miało być niekoniecznie tylko NiżneIzabela pisze:- alez Agaar, koniecznie Niżnie
Pozdrawiam
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Zdarzyło mi się widzieć mocno rozebrane panie wędrujące w takich warunkach po Czerwonych W. Były z sąsiedniej kwatery. Chyba z pięć dni jej nie opuszczały a potem wyglądały jak czerwone straszydła. Widać, że wam jeszcze słońce w skórę w górach nie dało. Ale przyjdzie ten dzień, przyjdzie niechybnie i wtedy będzie jak w Starym Testamencie - "płacz jeno i zgrzytanie zębów".Ines pisze:Ostatnio byłam na Czerwonych Wierchach, kiedy na dole w mieście było 34 stopnie (ile na górze - nie wiem, ale upał był niemiłosierny) i nie wyobrażam sobie chodzenia w tej temperaturze w długich i do tego czarnych
Gdzie ja pisałem o czarnych ciuchach? To tak gwoli formalności.
Jestem gorszego sortu...
I nie da. Bo jak mi przypaliło kark, to na drugi dzień od razu zakładałam inną bluzkę-a mogłam i w ten sam, ale nie zaszła taka potrzeba. Rozebrana do stanika też już chodziłam i nie wspominam źle.Janek pisze:Widać, że wam jeszcze słońce w skórę w górach nie dało.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Dało i to nie raz, ale wystarczy użyć mocnego kremu z filtrem o wysokim faktorze i nie będzie tak źle. Skoro przeszłam Czerwone Wierchy w tych 30 stopniach bez jednej chmurki na niebie i jedyne co mogłam zaprezentować po powrocie to co najwyżej brązowa opalenizna to jednak nie jest tak źle, technika idzie do przoduJanek pisze: Widać, że wam jeszcze słońce w skórę w górach nie dało. Ale przyjdzie ten dzień, przyjdzie niechybnie i wtedy będzie jak w Starym Testamencie - "płacz jeno i zgrzytanie zębów".
![]()
Janek pisze: Gdzie ja pisałem o czarnych ciuchach? To tak gwoli formalności.
Jeśli o ścisłość chodzi to gdzie ja to napisałam?
Białych bynajmniej nie akceptowałeś, a według mnie nie są takie złe podczas żaru z nieba, zwłaszcza jeśli chcesz chronić nogi przed słońcem
Może mam do nich uraz. Cztery lata temu Kuba (wnuk) został wyposażony przez mamę na wyjazd w Tatry właśnie w takie białe spodnie, aż dwie pary. Bardzo był z nich dumny (pewnie tak samo jak Agaar, hehe). Co on potrafił z nich zrobić to przekraczało pojęcie ludzkie (a także moje możliwości pralnicze). No i jeszcze mi się po powrocie dostało od córki gdzie ja też go prowadziłem. Nie lubię białych spodni i koniec!Ines pisze:Białych bynajmniej nie akceptowałeś,
PS.
A z tym faktorem to też nie do końca - bądź np. ruda i biała jak córeczka młynarza - klęska nieuchronna.
Jestem gorszego sortu...
Dumna? Hehehehe, zwłaszcza, że uwielbiam kolor czarny.Janek pisze:Bardzo był z nich dumny (pewnie tak samo jak Agaar, hehe)
Jeszcze jedno... jak idę w górach, to chyba normalne jest, że to tu, to tam (prawie jak Turnau) spodnie są brudne. Nie da się tego uniknąć. Każdy wygląda podobnie, a w drogiej restauracji nie jestem żeby się o to martwić.
Wydziwiasz Janek. Nowych spodni nigdy bym nie kupiła jasnych, a że mam takie, to chodzę. Bardzo wygodne.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Lans mam w d... Jak pójdę do pracy, to sobię pokupuję inne ciuchy/niekoniecznie lanserskie. Teraz dajcie mi spokójJanek pisze:lans, Agaar, lans
I dobrze, że się znalazł.Janek pisze:Tomtom się znalazł, pewnie potwierdzi
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Nie rób scenJanek pisze:Agaar - panience tak mówić nie uchodzi!
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
mnie na szczęście nikt "obcy" nie musiał uczyć jak chodzi się po górach bo uczynili to moi rodzice oraz rodzice kuzynki.
nie mam nic przeciwko temu aby powstawały takie szkoły jak Twoja Zygmunt...tyle, że nie rób wokół niej takiej szopki a ludzie nie będą się aż tak czepiać...
druga sprawa, że jest mi bardzo przykro z tego powodu, że nie chcesz zobaczyć mnie w worku pokutnym...naprawdę zraniłeś mnie do głębi

nie mam nic przeciwko temu aby powstawały takie szkoły jak Twoja Zygmunt...tyle, że nie rób wokół niej takiej szopki a ludzie nie będą się aż tak czepiać...
druga sprawa, że jest mi bardzo przykro z tego powodu, że nie chcesz zobaczyć mnie w worku pokutnym...naprawdę zraniłeś mnie do głębi
-
Gość
Jeśli dobrej marki to może być interesujący. Versace robi niezłe worki. Pamiętaj Ruda, im bardziej prosty model tym jest droższy. Te wyszukane "kreacje" to zwykła tandeta. Kilka dni jest droga a kończy zwykle w second handach.ruda pisze:jest mi bardzo przykro z tego powodu, że nie chcesz zobaczyć mnie w worku pokutnym...
-
Gość





