ruda pisze:byłam nad morzem raz i wystarczy...nie podobało mi się
Izabela pisze:Tak więc każdy ma prawo do pierwszego razu
Chyba każdy z nas woli robić to w górach
A zaraz po tym szlug na szczycie.
Wiecie co, chyba przerzucę się z papierosów na fajki. Będę tolerowany nawet w zakopiańskim busie. I nie ważne, że fajka równie (a może i bardziej) trująca od papierosów.
Janek pisze:na sprawa, że gdyby owe damy chciały się rozebrać to dopiero byłaby klęska estetyki.
nie zawsze
Zaręczam Ci, że w przypadku tych "milanezowych" boginek zawsze.
PS.
Czy Ty w ogóle wiesz co to milanez? To takie sztuczne włókno, połyskliwe, na ogół w kolorku lila-róż; bywał też zgaszony błękit; szczyt mody damulek z pensjonatów FWP. Po praniu lubił się rozciągać.
Onże Henryk, ten kolega, podchodził do damy i prosił aby się ubrała. Albo rozebrała(-) No i nie było takiej, która by się na takie dictum nie ubrała.
- hmmm....to ten Henryk miał aż taki tors damy odstraszający?
Gdyby ów Henryk mógł zobaczyć dzisiejsze damy w zrewolucjonizowanym milanezie - pewnie języka by w gębie zapomniał
Pozdrawiam
Izabela
To takie sztuczne włókno, połyskliwe, na ogół w kolorku lila-róż; bywał też zgaszony błękit; szczyt mody damulek z pensjonatów FWP. Po praniu lubił się rozciągać.
- Janku, toz to kolorki najmodniejsze w tym sezonie! i jeszcze złoto od rana do wieczora! Teraz też się to i owo rozciąga - pod warunkiem,że nie jest "de mod". Klarissa się załamie jak przeczyta to co napisałeś.
Ciągle spotykam ciekawych ludzi na szlakach. Część z nich wędruje za moimi plecami. Spotykam się i wędruję ze wspaniałymi młodymi ludźmi. Czasami młodzież jeszcze nie wie iż jest wspaniała. Ot życie. Często sprzątam z turystami szlaki. Wystarczy abym wyciągnęła worek na śmieci lub reklamówkę, a ludzie idą w moje ślady. Nie jest tak źle jak piszecie. Ludzie lubią czuć się dowartościowani, lepsi niż inni i moim zdaniem wystarczy czasami dobre słowo aby zrobili coś pożytecznego. Dzieciom tłumaczę iż park narodowy jest świątynia natury. Starają się owe święte miejsce docenić. Często dzieci za swoją pracę otrzymuja ode mnie drobne prezenty. Jakiś klucz do oznaczania roślin lub przewodniczek.
Ostatnio spotkałam gdzieś pod połoniną Staruszkę. Wyglądała jak worożycha lub sterana życiem żebraczka. Łachmany, przepasana sznurem, obwieszona woreczkami. Przez chwilę rozmawiałyśmy. Miała w sobie coś takiego, że poczułam się tak jakbym znała Ją od dziecka. Później opowiedziano mi pewną historię o młodej dziewczynie partyzancie, beskidzkim kurierze, którego nie złamały lata prześladowań.
Ostatnio zmieniony śr 22 sie, 2007 przez lucyna, łącznie zmieniany 2 razy.
Izabela pisze:- hmmm....to ten Henryk miał aż taki tors damy odstraszający?
To był student szkoły aktorskiej. Wygląd? No cóż, grywał w polskich filmach role bandziorów. Od dobrych dwudziestu lat go nie widuję na ekranie
Izabela pisze:Klarissa się załamie jak przeczyta to co napisałeś. happy
Nie załamie się. W FWP i stołówkach fabrycznych owego czasu karmiono treściwie. Kluski, dużo ziemniaków, wszystko na smalcu, nie na jakiś tam oliwach. To i nadwaga + 20 kg nie była czymś nadzwyczajnym, powiedziałbym, że raczej w normie. To nie były niedokarmione studentki (nawiasem mówiąc z nimi też był problem - przy modzie na rozciągnięte swetry o numerze o pięć jednostek za dużym wydedukowanie co jest w tym opakowaniu bywało dość trudne).
- ani tak dobrze jak piszesz Ty. Bo skądś te śmieci w górach i "zachowania "sie biorą. Zresztą co do śmeci podałam też pozytywy. A temat słuzy rzuceniu światła . I jeśli stanie się przyczynkiem do tego o czym piszesz to jak się to uniwersalnie określa "będzie super"
Pozdrawiam
Izabela
lucyna pisze:Ciągle spotykam ciekawych ludzi na szlakach. Część z nich wędruje za moimi plecami. Spotykam się i wędruję ze wspaniałymi młodymi ludźmi. Czasami młodzież jeszcze nie wie iż jest wspaniała. Ot życie. Często sprzadam z turystami szlaki. Wystarczy abym wyciągnęła worek na śmieci lub reklamówkę, a ludzie idą w moje ślady. Nie jest tak źle jak piszecie. Ludzie lubią czuć się dowartościowani, lepsi niż inni i moim zdaniem wystarczy czasami dobre słowo aby zrobili coś pożytecznego. Dzieciom tłumaczę iż park narodowy jest świątynia natury. Starają się owe święte miejsce docenić. Często dzieci za swoją pracę otrzymuja ode mnie drobne prezenty. Jakiś klucz do oznaczania roślin lub przewodniczek.
Ostatnio spotkałam gdzieś pod połoniną Staruszkę. Wyglądała jak worożycha lub sterana życiem żebraczka. Łachmany, przepasana sznurem, obwieszona woreczkami. Przez chwilę rozmawiałyśmy. Miała w sobie coś takiego, że poczułam się tak jakbym znała Ją od dziecka. Później opowiedziano mi pewną historię o młodej dziewczynie partyzancie, beskidzkim kurierze, którego nie złamały lata prześladowań.
Lucyna - trochę się to czyta jak referat tow. Gierka na plenum KC poświęconym omówieniu sytuacji społeczno - politycznej kraju albo.... jak spot reklamowy PiS w TVP.
Izabela pisze:Bo skądś te śmieci w górach i "zachowania "sie biorą.
Zauważyłyśmy też, że Tatry Słowackie nie są tak zaśmiecone jak Polskie. One są po prostu dużo większe od Polskich, a i ludzi mniej. Wsiadając de elektriczki spotyka 3/4 ludzi w porządnych butach, a wsiadając do busa w Zakopcu 3/4 ma adidasy.
Chyba muszę przestać chwalić Tatry SK, bo zrobi się w nich tłoczno
Ja na szczęście nie spotkałam się z żadnymi przykrościami ze strony turystów.Natomiast wiele razy widziałam uprzejmość-podanie ręki,miła rozmowa czy chociażby przywitanie
tatromaniaczka pisze:Ja na szczęście nie spotkałam się z żadnymi przykrościami ze strony turystów.Natomiast wiele razy widziałam uprzejmość-podanie ręki,miła rozmowa czy chociażby przywitanie
no też mam to samo. Choć nie ukrywam że nasłuchałam się też o przypadkach których owy temat dotyczy. Nie mniej muszę przyznać że ja mam same miłe wspomnienia raczej ze spotkanymi na szlakach ludźmi. (no nie zaliczam do tego 'motorway to Morskie Oko' )
co do "fajnych" turystów - oto spostrzeżenia z Doliniy Gąsienicowej:
Rodzina, jedno dziecko 3 letnie, 2 w nosiłkach. Matka wspina się kawałeki śmiało wyrywa z korzeniami garść trawy i kwiatek.
- Co pani robi, przecież to jest park narodowy? - pytam grzecznie. - No i co z tego? - rzuca się na pomoc żonie mąż obwieszony aparatami. - To z tego,że nie wolno robić takich rzeczy. - A co? może wezwie pani strażnika? - A wezwę - mówię butnie(-). - Nawet kwiatka dla dziecka zerwać nie mozna! - W głosie pana słychać oburzenie.
Siedze na ławce przed Betlejemką i słyszę , jak pan, na oko 50 letni krzyczy do komórki : - Mamuśka! No, jestem w tych gorach. Jeszcze w takich nie byłem. Wyglądaja jak duchy. I trzeba bardzo uważać, bo tu wszędzie są przepaście
"Tłok, hałas i dziwne pomysły" B. Słama TatryNr3(21)
Pozdrawiam
Izabela
niestety buractwo pleni sie niemilosiernie.Podobnie jak moi przedmowcy omijam nasze Tatry lukiem w sezonach podwyzszonego ryzyka, zeby zbytnio sie nie narazac na szkody psychiczne.jak na razie spotykalem fajnych ludzi na szlakach,normalnych co wiedza jak sie zachowac-zdarzaly sie oczywiscie przypadki buractwa, ale na szczescie byly to tylko promile.nie wiem tez jak bardzo w tej ocenia ma znaczenie fakt ze pracuje przy obsludze klienta i przekroj dziwactw wszelkiej masci mam przeogromny-wiec moze sie uodpornilem