Idzie nowe - "fajni" turyści spotykani na szlakach
Idzie nowe - "fajni" turyści spotykani na szlakach
Skoro tematy najpiekniejsza góra, najdłuższe coś tam maja się dobrze...to może i ten sie przyjmie?
Z mojego ostatniego w Tatrach pobytu: podchodząc na Krzyżne przede mna suneła liczna rodzinka. Co rusz zrzucali mi pod nogi kamienie. Poprosiłam zeby przestali. W odpowiedzi usłyszałam, żebym się odczepiła, bo sami muszą uważać żeby się nie przewrócić. Cóz było robić, odczepiłam się przymusowo robiąc odpoczynek na pobocznym kamolu
Pozdrawiam
Izabela
Z mojego ostatniego w Tatrach pobytu: podchodząc na Krzyżne przede mna suneła liczna rodzinka. Co rusz zrzucali mi pod nogi kamienie. Poprosiłam zeby przestali. W odpowiedzi usłyszałam, żebym się odczepiła, bo sami muszą uważać żeby się nie przewrócić. Cóz było robić, odczepiłam się przymusowo robiąc odpoczynek na pobocznym kamolu
Pozdrawiam
Izabela
Ja tam nie mam złych doświadczeń w górach. Generalnie, ludzie są uprzejmi dla siebie, uśmiechają się, pozdrawiają, raczej są mili i pomocni.
Może się zdarzyć sytuacja jaką opisuje Iza, bo kamienie jednak mogą lecieć spod stóp, dlatego trzeba brać na to poprawkę. Najgorszym wyjściem byłoby zaczynanie awantur. Oczywiście, sugestia, żeby delikwent był bardziej ostrożny jest jak najbardziej na miejscu!
Może się zdarzyć sytuacja jaką opisuje Iza, bo kamienie jednak mogą lecieć spod stóp, dlatego trzeba brać na to poprawkę. Najgorszym wyjściem byłoby zaczynanie awantur. Oczywiście, sugestia, żeby delikwent był bardziej ostrożny jest jak najbardziej na miejscu!
I niestety tak by można przez trzy dni. Po drugiej stronie jakoś tego nie ma. A przecież Polacy tam to ok. 30 do 40% turystów na szlaku. No i teraz można się zacząć zastanawiać:hairy pisze:Też po polskiej stronie granicy.
- wpływ miejsca - nie, przecież w zasadzie to samo, tu góry i tam góry,
- skrępowanie pobytem w innym kraju? - wolne żarty..
- chęć zaimponowania Słowakom i Czechom naszymi nienagannymi manierami? - no nie, koń by się uśmiał!
A zatem??????????
Jestem gorszego sortu...
Na szczycie Świnicy każdy wie jak jest. Gdy tam dotarłam było pustawo. Ale nie za długo. Falami zaczęła napływać młodzież. Głośna, przekrzykująca się.A co, niech reszta słucha! Ale nie to było najistotniejsze lecz hasło" no to czas na zasłużona fajkę" Po chwili Świnicę owładnął dymny smrodek. Pety oczywiście kipowane o skałę i tam porzucane. Widok urozmicały ptaszki żebraki, które przysiadują wręcz na ludziach w nadziei na okruchy jedzenia. Trzeba się było ewakuować. Jeszcze tylko przetrzymać dramat wiszących kilku dziewcząt na łańcuchach....za to na Honoratce był juz spokój.
Janku, jak kolejny raz napiszesz mi,że i tak miałam szczęście spotkać grzecznych turystów, to Twój wkład w podtrzymaniu we mnie w to wiary będzie nieoceniony
Pozdrawiam
Izabela
Janku, jak kolejny raz napiszesz mi,że i tak miałam szczęście spotkać grzecznych turystów, to Twój wkład w podtrzymaniu we mnie w to wiary będzie nieoceniony
Pozdrawiam
Izabela
Za granice jeżdza turyści a nie stonka.Janek pisze:
A zatem??????????
Umieją sie zachowac na szlaku.
Stonka idzie tam gdzie trzeba, oraz tam gdzie słyszeli ze można.
Oni jeden może 2 sezony pochodzą po górach i stwierdza ze jak juz przeszli OP byli na Giewoncie, Mokiem i Rysach to teraz musza juz w Alpy jechać. Bo Tatry całe przeszli juz.
Najlepiej nie zwracać na takich ........ (wstawcie co chcecie) uwagi.
Szkoda zdrowia i nerwów.
Przeciez nie jeździmy poto żeby sie denerwować tylko odpoczywać.
No i z tym co napisał Hairy wypadałoby się zgodzić prawie w całej rozciągłości. Rzecz w ułatwieniu dostępu. W Polsce jest on nadmierny. Do Kuźnic dowiezie busik, w dodatku kolejka na Kasprowy - oba razem wtłoczą na Halę mnóstwo przypadkowego elementu. O Morskim Oku lepiej nie mówić - własne auta, które jest gdzie zaparkowć, busik plus "koniobus" tłoczą publikę prawie aż pod schronisko - z Włosienicy żabi skok przecie. Skutki znane.
Na Słowacji wszędzie lub prawie wszędzie jest dalej a w dodatku ścieżki mniej wygodne. Kolejka na Hrebienok ma ograniczone możliwości, zresztą "zasila" bardzo wielki obszar. Inaczej jest w Szczyrbskim Plesie i to tam jest od razu widoczne. Podobnie jak to Iza słusznie zauważyła - na Hopoku, na który praktycznie się wjeżdża - autem do Jasnej a potem wyciąg.
Ten turysta polski, który trafia na Słowację, to jest jednak jakby po stażu. I jak się nad tym zastanowić to może dobrze, że parki narodowe niechętnie patrzą na otwarcie szlaków wewnątrz Tatr.
Na Słowacji wszędzie lub prawie wszędzie jest dalej a w dodatku ścieżki mniej wygodne. Kolejka na Hrebienok ma ograniczone możliwości, zresztą "zasila" bardzo wielki obszar. Inaczej jest w Szczyrbskim Plesie i to tam jest od razu widoczne. Podobnie jak to Iza słusznie zauważyła - na Hopoku, na który praktycznie się wjeżdża - autem do Jasnej a potem wyciąg.
Ten turysta polski, który trafia na Słowację, to jest jednak jakby po stażu. I jak się nad tym zastanowić to może dobrze, że parki narodowe niechętnie patrzą na otwarcie szlaków wewnątrz Tatr.
Janek napisał
I jeszcze jedno nowe zjawisko : turyści zaczynaja wstydzić się tego,że śmiecą, więc wszelkie odpadki coraz częściej wciskaja pod skały, w szczeliny, głęboko w poczycie. Ponoć dla służb sprzątających byłoby lepiej gdyby, jeśli juz muszą rzucali śmieci tam gdzie stoją, bo łatwiej byłoby je uprzątnąć, a tak pozostaja w miejscach ukrytych czyniąc szkodę.
spotkałam się także z postawą godna naśladowania - niektórzy turyści zbierają śmieci po innych ; zbierają napotkane odpadki do worków. Nawet poproszono mnie czy nie mogłabym dostarczyć małego worka do schroniska, bo turysta szedł dalej. Uczyniłam to z przyjemnością . Może wreszcie coś ruszyło?
Pozdrawiam
Izabela
- racja!Rzecz w ułatwieniu dostępu.
I jeszcze jedno nowe zjawisko : turyści zaczynaja wstydzić się tego,że śmiecą, więc wszelkie odpadki coraz częściej wciskaja pod skały, w szczeliny, głęboko w poczycie. Ponoć dla służb sprzątających byłoby lepiej gdyby, jeśli juz muszą rzucali śmieci tam gdzie stoją, bo łatwiej byłoby je uprzątnąć, a tak pozostaja w miejscach ukrytych czyniąc szkodę.
spotkałam się także z postawą godna naśladowania - niektórzy turyści zbierają śmieci po innych ; zbierają napotkane odpadki do worków. Nawet poproszono mnie czy nie mogłabym dostarczyć małego worka do schroniska, bo turysta szedł dalej. Uczyniłam to z przyjemnością . Może wreszcie coś ruszyło?
Pozdrawiam
Izabela
jeżeli chodzi o palenie w górach...
to pamiętam jak schodziłam ze Szpiglasowej w kierunku Pięciu Stawów...szłąm z tatą a przede mna jakiś koleś palił papierosa...jednak po to jade w góry by powdychać górskie powietrze...jak chcę się poinhalować substancjami smolistymi to czynię to z własnej nieprzymuszonej woli ale na pewno nie w górach!! Zwróciłam gościowi uwagę co zakończyło się wyzwiskami z jego strony, konsternacją mojego taty i szybkim wyminięciem faceta...
Z życia wzięte:
Na Rusinowej- przepiękna pogoda, cudne widoki. Siedze sobie na kamieniu i obserwuję jak na polanę wylewa się z lasu cała masa ludzi w klapeczkach i adidaskach. Panowie z brzuszkami panie z torebeczkami. Koło mnie staje dwóch panów z mięśniem piwnym i komentują w ten sposób widoki:
"Ech z hotelu mamy ten sam widok nie wiem po co kazali nam tu przychodzić...tylko się spociliśmy..nic szczególnego tu nie ma."
No cóż....
to pamiętam jak schodziłam ze Szpiglasowej w kierunku Pięciu Stawów...szłąm z tatą a przede mna jakiś koleś palił papierosa...jednak po to jade w góry by powdychać górskie powietrze...jak chcę się poinhalować substancjami smolistymi to czynię to z własnej nieprzymuszonej woli ale na pewno nie w górach!! Zwróciłam gościowi uwagę co zakończyło się wyzwiskami z jego strony, konsternacją mojego taty i szybkim wyminięciem faceta...
Z życia wzięte:
Na Rusinowej- przepiękna pogoda, cudne widoki. Siedze sobie na kamieniu i obserwuję jak na polanę wylewa się z lasu cała masa ludzi w klapeczkach i adidaskach. Panowie z brzuszkami panie z torebeczkami. Koło mnie staje dwóch panów z mięśniem piwnym i komentują w ten sposób widoki:
"Ech z hotelu mamy ten sam widok nie wiem po co kazali nam tu przychodzić...tylko się spociliśmy..nic szczególnego tu nie ma."
No cóż....
Ja jestem osobą palącą.jeżeli chodzi o palenie w górach...
to pamiętam jak schodziłam ze Szpiglasowej w kierunku Pięciu Stawów...szłąm z tatą a przede mna jakiś koleś palił papierosa...jednak po to jade w góry by powdychać górskie powietrze...jak chcę się poinhalować substancjami smolistymi to czynię to z własnej nieprzymuszonej woli ale na pewno nie w górach!!
Na papierosa zatrzymuje sie i schodze parę metrów w bok od szlaku.
Zawsze mam ze soba małą zamykaną popielniczke w której gasze pety i wyrzucam w pierwszym napotkanym koszu.
Nie pochawalam palenie i uważam je za głupte, ale nie umiem sie z niej jak narazie wyleczyć.
Na głupote podobno nie ma rady
"Przyjaciela nie opuszcza się nawet wtedy, gdy jest już tylko bryłą lodu"
W lipcu w Tatrach tez mialam okazje poznać taka rodzinke na szlaku (rodzice + 2 dzieci), która "bardzo ładnie" mnie nazwała. A ja zwyczajnie chciałam ich wyprzedzić na szlaku i przeprosic. Te epitety pod moim adresem wyraźnie utkwiły mi w pamieci.
Natomiast w restauracji pod Nosalem- jak nie chciałam Panu wrzucic 2 zł rzekomo na obiad (jedyna w restauracji- stawiłam opór) to owy Pan wyzwał mnie i moje towarzystwo od "Warszawiaków" (nie urażając nikogo).
Twierdze, że jest coraz gorzej. Zachowania ludzkie każdego dnia mnie zaskakują, negatywnie.
Natomiast w restauracji pod Nosalem- jak nie chciałam Panu wrzucic 2 zł rzekomo na obiad (jedyna w restauracji- stawiłam opór) to owy Pan wyzwał mnie i moje towarzystwo od "Warszawiaków" (nie urażając nikogo).
Twierdze, że jest coraz gorzej. Zachowania ludzkie każdego dnia mnie zaskakują, negatywnie.
Dlatego przestałem jeździć w Tatry w sezonie.Zachowania ludzkie każdego dnia mnie zaskakują, negatywnie.
Jeżdżę wrzesien-październik-listopad.
i czasami koniec maja poczatek czerwca.
Sezon letni omijam z daleka i jestem dużo zdrowszy.
"Przyjaciela nie opuszcza się nawet wtedy, gdy jest już tylko bryłą lodu"
ruda napisała
ja to się nawet nie dziwię takiej reakcji, bo każdy ma swoje widzenie świata. I byc może tych panów wzruszy morze czy jeziora. Osobiście znam ludzi, którzy wręcz nie lubią gór, z jakiejś przyczyny nie są zdolni do ich odbioru. A ci , pewnie więcej w gory juz nie zagoszczą - i dobrze
.
Pozdrawiam
Izabela
- wiesz wiewióreczkoEch z hotelu mamy ten sam widok nie wiem po co kazali nam tu przychodzić...tylko się spociliśmy..nic szczególnego tu nie ma."
Pozdrawiam
Izabela
Słyszałem około roku temu anegdote.Izabela pisze:ruda napisała- wiesz wiewióreczkoEch z hotelu mamy ten sam widok nie wiem po co kazali nam tu przychodzić...tylko się spociliśmy..nic szczególnego tu nie ma."ja to się nawet nie dziwię takiej reakcji, bo każdy ma swoje widzenie świata. I byc może tych panów wzruszy morze czy jeziora. Osobiście znam ludzi, którzy wręcz nie lubią gór, z jakiejś przyczyny nie są zdolni do ich odbioru. A ci , pewnie więcej w gory juz nie zagoszczą - i dobrze
.
Pewna grupa podczas pobytu w Egipcie wycieczka do piramid (był to wrzesień albo październik)
Wszyscy zachwycaja sie widokami zachodzącego słońca nad piramidami.
Pewien Pan mówi.
Co mi tam po piramidach, teraz w Tatrach jest Polska złota jesień.
Westchnął z żalem i wycieczka poszła dalej.
Wieć tak jak Napisała Iza.
Nie wszystko dla każdego.
Sporo ludu wjeżdża na Skalnate Pleso i magistralą idzie na Hrebienok. Sporo z nich to Polacy, a przynajmniej "dziwnie" ubrani. A na Hriebienoku to już różne przypadki. Najgorzej wyglądają ubrane na biało panie w czółenkach itp które miały awaryjne lądowanie na błotkuJanek pisze: Kolejka na Hrebienok ma ograniczone możliwości, zresztą "zasila" bardzo wielki obszar. Inaczej jest w Szczyrbskim Plesie i to tam jest od razu widoczne.
Słowacy chcąc przedłużyć wędrówkę podają dziwne czasy przejść, np wodospady (Studenego Potoka) -> Rainerowa chata 10minut, a hitem jest Rainerowa chata -> Zamkowskeho chata 30 minut.
hairy napisał
Pozdrawiam
Izabela
- ja nie wchodzę za głęboko w czyjeś przyzwyczajenia, uzależnienia itp. tyle,że bardzo irytuje mnie to,że narzuca mi się je w jakiś sposób np. tak jak na Świnicy. Troche taktu by nie zaszkodziło. Czemu tego nie uczą?Nie pochawalam palenie i uważam je za głupte, ale nie umiem sie z niej jak narazie wyleczyć.
Pozdrawiam
Izabela



