Smutno mi - 18 sierpnia minęła okrągła (50 lat) rocznica śmierci w Alpach Wawrzyńca Żuławskiego, Wawy. Wawa robił to na czym mu zeszła spora część czasu spędzonego w górach - szedł na ratunek. Wtedy, przyjaciela, często jednak ratował ludzi mu nieznanych. Był ratownikiem TOPR ale nie zawodowym. Poza tym był, muzykologiem, kompozytorem i pisarzem, człowiekiem wszechstronnym, iście renesansowym, zresztą nie jedynym takim w swojej rodzinie. Przez wiele lat prezesował Klubowi Wysokogórskiemu. W trudnych latach gdy teren działania polskiego taternika ograniczył się do wewnętrznej części polskich Tatr Wysokich potrafił doprowadzić do tego aby je ponownie wyprowadzić na góry Europy. Niestety nie było mu dane dożyć świetności polskiego alpinizmu w okresie gdy był on przodującym na świecie.
Miałem nadzieję, że może ktoś z młodszych sobie o tym przypomni, dlatego zwlekałem z tym postem.
Zapomniana rocznica
- czy pogarszające sie warunki akcji, pewne narażenie życia ratowników - nie powinno stanowić bariery dla kontynuowania akcji? Czy w ogóle w przepisach ratowniczych jest określona taka granica?Ekipa Germaina 15-go nie rozpoczęła trawersowania z uwagi zapowiadane załamanie. pogody. Prognoza sprawdziła.się, Natomiast grupa Żulawskiego nie rezygnowała z realizacji przydzielonego jej zadania i pomimo wezwań do powrotu w zadymce śnieżnej przeszukiwała Grand Plateau. Francuzi podkreślali brawurowość ich działań, ale przyrównywali je do szarży pod Samossiera gdzie ich zdaniem odwaga sprzęgła się z lekkomyśnościa.
Pozdrawiam
Izabela



