Mój pierwszy raz;)

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
ODPOWIEDZ
ana

-#5
Posty: 865
Rejestracja: wt 16 wrz, 2003
Lokalizacja: Józefów

Mój pierwszy raz;)

Post autor: ana »

Ciekawa jestem, jaka tatrzańska góra była Waszą pierwszą?
Ja,jako szanujący się ceper,zaczęłam od Gubałówki.Było to w piątej klasie szkoły podstawowej :D
a.
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Mój pierwszy raz nastąpił upojną nocą... :oops:

Aaaa... chodzi o góry... :shock:
A więc było to w I-szej klasie Liceum jak sądzę, czyli w roku 1991, czyli dwanaście lat temu... Kurde, jak ten czas leci...
Tatry wyglądały dla mnie jak coś zupełnie z innej bajki, gdzie nikt się nie zapuszcza. Ot - wspaniały widoczek z ulic miasta i tyle. Po dwóch dniach zaczęliśmy się jednak zastanawiać, po co te kolorowe paski na drzewach (szlaki)... I poszliśmy jednym z nich, tj. żółtym aż na sam strzelisty szczyt... Antałówki (940 m), gdzie założyliśmy I-szą bazę nieopodal pobliskiego sklepu ze słodkimi bułkami. Co za widoki, co za widoczność, co za powietrze... Nasza żądza podboju gór rozbudziła się jednak na dobre i poszliśmy dalej żółtym szlakiem na Gubałówkę gdzieś przez Poronin (grzbietem Gubałówki szliśmy dosyć długo, dopóki nie doszliśmy do stacji kolejki). A tam - ektremalne przeżycia, szkoda że nie założyliśmy masek tlenowych... Ogromna wysokość, zapierające dech widoki, przyzwoita knajpka z kiełbaskami - cudo...
:lol:
Potem mieliśmy spory dylemat, czy jesteśmy dobrze przygotowani kondycyjnie, aby zejść do miasta z Gubałówki CZARNYM szlakiem (wtedy się rozumowało: czarny - najtrudniejszy). Odwaga w końcu wzięła górę (brawo!).

Przez następne dni próbowaliśmy za namową pewnej osoby zdobyć Sarną Skałę, co udało się dopiero za drugim razem (za pierwszym było załamanie pogodowe i zziajanie jednej osoby). No ale wiadomo - Sarnia to już poważne góry, a nie jakaś tam Gubałówka... :D
ana

-#5
Posty: 865
Rejestracja: wt 16 wrz, 2003
Lokalizacja: Józefów

Post autor: ana »

No,no-jakby Pan Moderator nie zorientował się w porę,o co chodzi w pytaniu,to dopiero poczytalibyśmy sobie :wink:
O przepraszam,dla piątoklasisty Gubałówka to nie lada wyzwanie.Z pewnością większe niż Antałówka dla licealisty :D
a.
ola

-#3
Posty: 223
Rejestracja: pt 19 wrz, 2003
Lokalizacja: Bydgoszcz

Post autor: ola »

no no to chyba przebijam... moj pierwszy raz ;) to zaliczona gubałowka...miałam wtedy 8 lat!!!! ale prawdziwszy ze szczytów to były Sarnie Skały( równiez w wieku 8 lat), gdzie przeszłam prawdziwy chrzest...musiałam zniesc wielki kamlot z gory doniesc go do miejsca zakwaterowania...

A w ogóle to muszę Wam powiedzieć, ze jak własnie wtedy wyjezdzałam z gór to się bardzo popłakałam. Dla osmioletniej wówczas Oli Zakopane wydawało się tak dalekie, ze odjeżdzając miałam wyobrazenie ze nigdy juz tam nie powrócę.
Jak widać moje losy potoczyły sie inaczej. Pozdrawiam Ola
ana

-#5
Posty: 865
Rejestracja: wt 16 wrz, 2003
Lokalizacja: Józefów

Post autor: ana »

A ja nie płakałam,kiedy wyjeżdżałam pierwszy raz z Zakopanego. To nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Owszem,podobały mi się i to było wszystko.
:)
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Ja też nie płakałem opuszczając Zakopane, ale było mi cholernie żal wracać do domu, do szkoły, do obowiązków. A miłość do gór dojrzewała powoli - prawdziwą nostalgię i tzw. dół zacząłem odczuwać po 3 lub 4 wizycie w Tatrach i konieczności powrotu...
ana

-#5
Posty: 865
Rejestracja: wt 16 wrz, 2003
Lokalizacja: Józefów

Post autor: ana »

Dwa lata po pierwszej wizycie,kiedy nie mogłam pojechać na obóz zimowy do Murzasichla,przekonałam się,jak bardzo chciałabym tam znów być. I zaczęło się-w ruch poszły albumy,mapy,przewodniki,literatura tzw. taternicka.Ech :D ...
Jurek

-#5
Posty: 662
Rejestracja: czw 09 paź, 2003
Lokalizacja: Piotrków Trybunalski

Post autor: Jurek »

Przyjechałem do Bukowiny Tarzańskiej na obóz i z Głodówki podziwiałem niesamowite widoki jak na pierwszy raz. Zaraz po tym z Zakopanego wyruszyłem w Dolinę Białego, którą byłem zafascynowany a kilka dni potem z trzema kolegami poszliśmy na Giewont przez Dolinę Strążyską. Na Giewoncie nic nie było widać, same chmury i zabłądziliśmy w powrotnej drodze. Jakimś cudem zeszliśmy do Doliny Małej Łąki po piargach i płatach śniegu. Było super. Niestety następny wypad w Tatry nastąpił dopiero 15 lat później...
ana

-#5
Posty: 865
Rejestracja: wt 16 wrz, 2003
Lokalizacja: Józefów

Post autor: ana »

Lepiej późno niż wcale :wink:
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

O rany, a dlaczego dopiero 15 lat później? :shock:

Swoją drogą jeśli twoje pierwsze widoki na Tatry były właśnie z Głodówki, to chyba trafiłeś na jedno z najlepszych miejsc widokowych!
Jurek

-#5
Posty: 662
Rejestracja: czw 09 paź, 2003
Lokalizacja: Piotrków Trybunalski

Post autor: Jurek »

Tak, był to wspaniały widok a także wspaniałe mistrzostwa świata w piłce nożnej w roku 1974 które oglądaliśmy w telewizji w tym czasie. Tatry jednak pozostały w pamięci aż któregoś lata po 15 latach razem z bratem i naszymi dziećmi wyruszyliśmy nad Morskie Oko przez Dolinę Roztoki i Pięciu Stawów i dalej przez Opalone w dół do morskiego...
Jurek

-#5
Posty: 662
Rejestracja: czw 09 paź, 2003
Lokalizacja: Piotrków Trybunalski

Post autor: Jurek »

Wracając do pytania dlaczego tak późno?, Zawsze jeździliśmy nad morze. Po pierwszym pobycie w Tatrach w 74 roku, 2 lata później robiłem maturę i zaraz w lipcu poszedłem do pracy(nie zafundowałem sobie wakacji) potem zaraz poszedłem do wojska, potem znowu praca i w 1981 roku ożeniłem się więc małe dzieci nie pozwoliły na góry tylko nad morze. No i jeszcze w tym czasie ponure lata strajków i stanu wojennego w Polsce. Od roku 1990 otworzyły się nowe możliwości, dzieci podrosły, marzenia spełniają się...
Łukasz W.

-#1
Posty: 23
Rejestracja: śr 22 paź, 2003
Lokalizacja: Warszawa

Re: Mój pierwszy raz;)

Post autor: Łukasz W. »

Cześć! :)

Hmm... W Tatry jeździłem już we wczesnym dzieciństwie, ale zwykle kończyło się na Moku. Natomiast pierwsza zdobyta przez mnie góra tatrzańska to stary, poczciwy Kasprowy Wierch. To były ferie zimowe 2002.

Z tego, co mi wiadomo, to Gubałówki do Tatr się jeszcze nie zalicza. Tatry zaczynają się od drogi pod reglami. :ta:

Pozdrawiam!

ŁW
ana

-#5
Posty: 865
Rejestracja: wt 16 wrz, 2003
Lokalizacja: Józefów

Re: Mój pierwszy raz;)

Post autor: ana »

Łukasz W. pisze:Z tego, co mi wiadomo, to Gubałówki do Tatr się jeszcze nie zalicza. Tatry zaczynają się od drogi pod reglami. :ta:
Skoro tak-to moją pierwszą "pozareglową" górą była Gęsia Szyja,zdobyta w warunkach zimowych :)
Stan

-#1
Posty: 7
Rejestracja: wt 28 paź, 2003
Lokalizacja: Myślenice

Post autor: Stan »

Mój pierwszy raz :)

To był rok 1967 (prehistoria :D ). Wraz z moimi rodzicami wdrapałem się na Giewont. To było jeszcze w czasach, kiedy góralki wynosiły picie na Przełęcz Kondracką. pamiętam jeszcze, że bardzo się bałem spojrzeć spod krzyża na Zakopane. I pamiętam jeszcze super kiełbaski z rusztu (nie było jeszcze grilla) w Dolinie Strążyskiej ....
A potem ........ gdzieś od 1975 roku prawie co roku choć na kilka dni ..... :freak:
Radziu

-#1
Posty: 2
Rejestracja: pt 07 lis, 2003
Lokalizacja: Częstochowa
Kontakt:

Mój pierwszy szczyt!!!!!!!!

Post autor: Radziu »

A ja nie bede orginalny Kasprowy Wierch Miałem wtedy 4 lata to był 89rok
i pamietam dobze ze w zakopanem było lato a na kasprowym zima i wogule super było!!!!!!!!!!!!!!!!!!!11 :D
sebol

-#1
Posty: 11
Rejestracja: ndz 09 lis, 2003
Lokalizacja: okolice Rzeszowa

oczywiście mój pierwszy raz :)

Post autor: sebol »

Moj pierwszy raz :) w Tatrach hmmmm
Wydaje mi się, że przez to jak sprawa się wtedy potoczyła tak polubiłem (nie mogę napisać ostrzej ponieważ nażeczona to może oglądać :)) Tatry.
Miałem 14 lat i wraz z Bratem 8 lat starszym wybraliśmy się w tą dzicz.
Za pierwszym razem udało nam się zdobyć Zawrat od północnej strony, Kozią Przełęcz z tą cudowną drabinką, drugi dzień natomist Rysy. Pogoda przepiękna (połowa października). Następne dwa wypady kończyły się nagle, tazn burzą gradową - dwa nieudane podejścia na Rysy, byłem w szoku. Dopiero w tym roku w sierpniu udało mi się po raz drugi zdobyć Rysy.
ana

-#5
Posty: 865
Rejestracja: wt 16 wrz, 2003
Lokalizacja: Józefów

Post autor: ana »

Niezły debiut :)
Pozdrawiam.
Agniecha

-#1
Posty: 14
Rejestracja: ndz 09 lis, 2003
Lokalizacja: Żywiec

Mój pierwszy raz...

Post autor: Agniecha »

Jako(była,niestety)mieszkanka Zakopanego szwędałam się po wszystkich możliwych dolinkach gęsto ,często,w śniegach i zaspach,w spiekocie lata i w najbardziej kolorowe jesienie.Ale za prawdziwy pierwszy GÓRSKI raz uważam samotne pójście z Kużnic i przez Gąsienicową na Świnicę.Nie miałam mapy,nie znałam szlaku-pedziłam przed siebie i było pięknie.Łańcuchy były dla mnie odkryciem stulecia-no ale wkońcu to był pierwszy raz.Zeszłam przez Kasprowy zmęczona jak dziki dzik-noi sie zakochałam.Też jak dziki dzik.I wróciłam-nie raz i nie dwa.......Pozdrawiam
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Wow... to brzmi naprawdę imponująco... A powiedz, w jakim mniej więcej wieku odbyła się ta pierwsza wyprawa w tatrzańskie odchłanie?
Zawsze mnie fascynuje, jak to jest urodzić się w Zakopcu, tam się wychowywać, patrzeć na te góry od dziecka i nadal być nimi zafascynowanym...
ODPOWIEDZ