Ale na jednodniową wyprawę też się piszę - spróbować zawsze warto
Rowerem dookoła Tatr...
a może określenie jakiegoś terminu powinno nastąpić?
ze wzgledu na długość dnia proponuje między 15 czerwca a 4 lipca 2005r.
Może tez nalezaloby się zaprzyjaźnić z jakimś kolarzem , żeby ustawił ilośc km które należy przejechac wcześniej, rodzaj treningu itd... żeby miał kto jeszcze po powrocie na forum pisać;)
ze wzgledu na długość dnia proponuje między 15 czerwca a 4 lipca 2005r.
Może tez nalezaloby się zaprzyjaźnić z jakimś kolarzem , żeby ustawił ilośc km które należy przejechac wcześniej, rodzaj treningu itd... żeby miał kto jeszcze po powrocie na forum pisać;)
(nie)codziennie fota z Tatr - www
Mamy tu dwóch kolarzy - szosowego (artur) i górskiego (Czesiek), może coś zasugerują. Ale tak sobie myślę, że w przypadku dwudniowej jazdy, nie trzeba się jakoś ekstremalnie przygotowywać. 100 km do zrobienia w długi letni dzień jest jak najbardziej w zasięgu ludzi, którzy jeżdżą ciut częściej niż w weekend po koperek do spożywczaka.

P.S. A po trasie zwycięzca peletonu funduje grupie bilety wstępu na otwarte baseny na Szymoszkowej.

P.S. A po trasie zwycięzca peletonu funduje grupie bilety wstępu na otwarte baseny na Szymoszkowej.
hehe,Mariusz ja coś czuję,że po tym koperku ze spożywczaka to my raczej Taterek nie damy rady objechaćMariusz pisze:zwycięzca peletonu funduje grupie bilety wstępu na otwarte baseny na Szymoszkowej.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Mariusz napisał:
Mamy tu dwóch kolarzy - szosowego (artur) i górskiego (Czesiek), może coś zasugerują.
Mój wyjazd uzależniam od terminu wyścigu odbywanego na tej trasie. W tym roku był to 31 lipiec, przyszłorocznej daty jeszcze nie znam. Ale chciałbym wyjechać tydzień wcześniej i pokonać tą trasę 2 lub 3 razy przed wyścigiem.
Mamy tu dwóch kolarzy - szosowego (artur) i górskiego (Czesiek), może coś zasugerują.
Mój wyjazd uzależniam od terminu wyścigu odbywanego na tej trasie. W tym roku był to 31 lipiec, przyszłorocznej daty jeszcze nie znam. Ale chciałbym wyjechać tydzień wcześniej i pokonać tą trasę 2 lub 3 razy przed wyścigiem.
Wiem jedno,bez solidnego przygotowania się nie da.Tego lata zrobiłam bez przygotowania traskę niewiele ponad 100km i .....w nocy zarywały mnie kolana.To trzeba koniecznie wyeliminować,bo po tej wycieczce zamierzam jeszcze po szlakach pobuszować a nie jęczeć na kwaterze z bólu.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Kert
Szczerze mówiąc nigdy bym się nie porwał na zrobienie takiej trasy w 1 dzień, gdybym rocznie przejeżdżał 1000-2000 km. Poza tym domyślam się, że większość z was będzie jechać na górskich rowerach i w zwykłych pedałach. Dlatego też myślę, że najsensowniej byłoby rozłożyć tę trasę na 2 dni, ale wtedy z kolei będziecie musieli wżiąć ze sobą plecaki z bagażem
Szczerze mówiąc nigdy bym się nie porwał na zrobienie takiej trasy w 1 dzień, gdybym rocznie przejeżdżał 1000-2000 km. Poza tym domyślam się, że większość z was będzie jechać na górskich rowerach i w zwykłych pedałach. Dlatego też myślę, że najsensowniej byłoby rozłożyć tę trasę na 2 dni, ale wtedy z kolei będziecie musieli wżiąć ze sobą plecaki z bagażem
DŁUGICH - dla mnie. Dodać też trzeba, że wolnych. Jeszcze kilka m-cy i wszyscy zapomną o moich dystansach.ryb-ka pisze:Cześka koniecznie trzeba namówić - przecież on jest fachowcem od długich dystansów
Ryb-ka i Artur (brawo) pokażą swoje ostrogi
Z powodów......., w przyszłym roku - prawdopodobnie - nie zobaczę Tatr
Stawiam jednak aby taka wycieczka trwała nie jeden, a dwa dni.
Uważam, że nie dał bym rady w jeden dzień - nie jestem rowerowym góralem.
Jeszcze jedno - żadnych wypożyczalni rowerów - tylko i wyłącznie swój pojazd.
Potwierdzam - dystans ponad 200 km w takim terenie jest do zrobienia w jeden dzień tylko dla wyczynowców (kolarzy). Wystarczy spojrzeć na podawany wcześniej przez artura profil trasy. Byłoby nieźle, jakbyśmy to zrobili w 2 dni, ale można też pomyśleć o trzech! Nocleg w okolicach Podbańskie lub Pribyliny. Szkoda że Czesiek już z góry się wycofuje, ale widocznie ma powody. Aha - Iwona przemyśl sprawę roweru ponownie, wypożyczalnia to naprawdę spore ryzyko.

-nie neguję, ale....swojego ciągnąć w góry nie będę(nie ma szans),pokombinuję inaczej, albo.......wrócę gdzieś z trasy autobusem a Wy pojedziecie dalejMariusz pisze:Aha - Iwona przemyśl sprawę roweru ponownie, wypożyczalnia to naprawdę spore ryzyko.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Iwona pisze:.......wrócę gdzieś z trasy autobusem a Wy pojedziecie dalej
Nawet własny rower może doznać takiej "kontuzji", że trzeba będzie szukać jakiegoś cztero-kołowego transportu. Jednak co swój rower, to swój.
Zawsze podziwiam ludzi na rowerkach, śmigających dookoła Tatr. Trzeba mieć nie lada kondycję, by pokonywać te wzniesienia. Często widywałem takich twardzieli, którzy już swoim wiekiem budzili u mnie wielki podziw.Mariusz pisze:Czesiek już z góry się wycofuje,
Marzę od dawna o czymś takim. Może kiedyś? Jeżeli coś się zmieni na lepsze, ja będę gotów na taką wyprawę, a nawet wydłużyłbym tę trasę o....... następne ....set kilometrów.
Ps. Dwa lata temu miałem jechać z dwoma kumplami na Ukrainę, jednak obaj się wycofali z pomysłu. Sam nie pojechałem.
O nie! Ten temat nie może się odsuwać coraz niżej na liście!
Czesiek, czy naprawdę na pół roku przez tą "mini-wyprawą" masz już pewność, że nie dasz rady? Jeśli chodzi o koszta, nie przewiduję zbyt wielu wydatków - transport siebie i roweru w obie strony, to jest chyba największy problem. Czasowo możemy się zamknąć w 3 dniach (weekend). Jeden nocleg gdzieś na Słowacji, to pewnie nie więcej niż 20 zł na osobę.
Póki co rozumiem że jedzie ryb-ka, Iwona, Mariusz, może artur. Nie wypowiadał się jeszcze Jurek, ani Adamires. A może ktoś jeszcze się skusi, czasu nadal sporo...

Czesiek, czy naprawdę na pół roku przez tą "mini-wyprawą" masz już pewność, że nie dasz rady? Jeśli chodzi o koszta, nie przewiduję zbyt wielu wydatków - transport siebie i roweru w obie strony, to jest chyba największy problem. Czasowo możemy się zamknąć w 3 dniach (weekend). Jeden nocleg gdzieś na Słowacji, to pewnie nie więcej niż 20 zł na osobę.
Póki co rozumiem że jedzie ryb-ka, Iwona, Mariusz, może artur. Nie wypowiadał się jeszcze Jurek, ani Adamires. A może ktoś jeszcze się skusi, czasu nadal sporo...

Jak zdobędziemy jakiś jednoślad dla Aśki,to też pojedzie z nami(wczoraj rozmawiałyśmy o tym),hmmm a może jakiś tandemik,co Ty na to Asiu?Ja będę uważała,żebyśmy utrzymały równowagę.....a Ty bedziesz pedałowaćMariusz pisze:Póki co rozumiem że jedzie ryb-ka, Iwona, Mariusz, może artur.
Oki,ja się nadal piszę na ten wypad,może być weekend ale zamierzam od razu dłużej posiedzieć w górach,więc jak bedzie lepiej,na koniec,czy na początek swego pobytu przewidzieć tę eskapadę?
P.S.Mariusz fajny masz rowerek
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."




