Hannibal pisze:Mam znajomych przed 40 są i maja pełnoletnie dzieci,Agaar pisze:(...)
Zauważ, że w wieku 35 lat będą mieli już dzieci prawie że dorosłe
Często mówią im żeby w miescach publicznych nie zwracali sie do nich per mama czy tata.
A tak na powaznie to dziecko nie ogranicza.
Jak jest się zgraną parą dobrze umiejącą sie dogadać to można wszystko, Narty, rower, wspinaczka, wyceczki górskie.
Nie ma ograniczeń.
Tylko pamiętajmy żeby dawać drugiej osobie tyle ile chcemy żeby ona nam dawała. (mam na mysli tutaj pewną swobode)
By mieć je bliżej siebie...
Bronię się rękoma i nogami, wszyscy na łeb mi włażą, że już mam taki wiek, że niby "z górki"Basia Z. pisze:Bo jak dojrzejesz to sam to poczujesz że to już i nic Cię nie powstrzyma. smile
to i tak lepiej niż na głowęKeczup pisze:Jak na razie biegam za fingielkiem zaręczynowym, wsadzę go mojej połowicy na paluch
możne również zakneblować, ale czy to przyniesie zamierzony skutekKeczup pisze:To powinno zamknąć wszystkim dzioby przynajmniej na dwa lata
A tak poważnie, miałem okazję poznać Kamilę i śmiem stwierdzić, że owo dziewczę nie da sobie mydlić oczu jakimśtam fingielkiem i już wkrótce będziemy się bawić u Keczupa na weselu
Skoro tak cenisz swoją niezależność, to po co ta (wybacz sformułowanie) szopka z (jak się wyrażasz) błyskotką na paluch? Jakoś nie ogarniamKeczup pisze:Jasne, tylko kto się wiecznie domaga tych wiążących błyskotek na paluchy?ana pisze:Ależ Ci mężczyźni lubią czuć się niezastąpieni cool
P. S. Prawda jest taka, że śluby są potrzebne kobietom, a nie mężczyznom
Bo arugument o zamykaniu buzi rodzinie - dość chwiejny jest moim zdaniem
A co tu ogarniać, te szopki są kobietom potrzebne, a nie facetom. To Wy oczekujecie/wymagacie takich zachowań. Uwielbiacie symbole, i tyle. Zamknięcie dziobów pozwoli mi jeszcze na poużywanie sobie wspomnianej wolności. Muszę przyznać, uwielbiam ją i będzie ciężko mi się z nią rozstaćana pisze:Jakoś nie ogarniam think
P. S. Nie ukrywam, że znam też wyjątki od tej reguły
Nie za bardzo rozumiem. Kobietom są potrzebne szopki ze ślubem,facetom nie. Skoro dla Was to obojętne być z kimś bez "szpopek ślubnych" lub z nimi to wytłumacz mi proszę na czym polega różnica? Jaką to wolność utracisz po zaobrączkowaniu? Czy mam rozumieć,że chcesz być z kimś całe życie "tochę w ciaży"?Keczup pisze:Zamknięcie dziobów pozwoli mi jeszcze na poużywanie sobie wspomnianej wolności. Muszę przyznać, uwielbiam ją i będzie ciężko mi się z nią rozstać
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Nie trzeba tracić wolności po ślubie ,to kwestia umowy - zyskuje się natomiast ,o ile nie wyjdzie się za psycho ,szmatę ,czy pijaka - pewność i oparcie ( nawet w góry jest z kim jeździć bez szukania)
luknij na moje panoramy i galerie
Otóż to - po raz pierwszy od dawna się zgadzam z Dagomarem.dagomar pisze:Nie trzeba tracić wolności po ślubie ,to kwestia umowy - zyskuje się natomiast ,o ile nie wyjdzie się za psycho ,szmatę ,czy pijaka - pewność i oparcie ( nawet w góry jest z kim jeździć bez szukania)
"Wolność" zalezy od Ciebie - od nikogo innego.
Natomiast kompletnie nie rozumiem robienia czegoś (np podarowania dziewczynie pierścionka) i jednocześnie publiczne nazywanie tego "szopką".
Miło byłoby Ci gdyby Twoja dziewczyna przeczytała to forum ?
Ze swoim mężem nie robiliśmy żadnych "szopek" - po prostu chcieliśmy obydwoje być ze sobą, a obrączki na ślubie mieliśmy pożyczone, nie mamy ich i nie nosimy ich wcale do dziś. (a jesteśmy 23 lata po ślubie).
Jeździmy w góry osobno, bo mamy nieco inne upodobania (on - skały i lodowce, ja - lasy, łąki i połoniny), często się kłócimy, bo obydwoje mamy niezły temperament i niewyparzony język, ale w sytuacjach kryzysowych możemy na siebie liczyć.
Pozdrowienia
Basia
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Różnica w podejściach dotyczy niekoniecznie samego faktu ślubu a jego otoczki. Facetowi zalezy tylko na sakramencie, cała ta otoczka - białe suknie, limuzyny, obrączki, huczne wesela interesują tylko kobiety. Jesli o mnie chodzi mógłbym wziąć ślub w jakimś małym wiejskim (a najlpiej górskim) kościółku, w gronie najblższych a zamiast wesela skromne przyjęcie w tymże gronie. Niestety kobiet, którym takie coś pasuje jest bardzo mało i moja obecna się do nich nie zalicza.
Wesele na 300 osób, 10metrowa limuzyna (fuj) to jest właśnie szopka.
Wesele na 300 osób, 10metrowa limuzyna (fuj) to jest właśnie szopka.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
A ja za pośrednictwem sms-a.mefistofeles pisze:Jesli o mnie chodzi mógłbym wziąć ślub w jakimś małym wiejskim (a najlpiej górskim) kościółku,
Iwona, tylko nie mów, że nie widzisz różnicy między wolnym związkiem a małżeństwem. Po jego zawarciu bardzo dużo facetowi się "ucina" (pomijam przypadki szczególne). Mamy inną hierarchię wartości niż kobiety. Ich hierarchiom w jakimś sensie poddajemy się. I nie oszukujmy się, przed zaobrączkowaniem są mniejsze ograniczenia wspomnianej "wolności", a niżeli po. To chyba oczywisteIwona pisze:Jaką to wolność utracisz po zaobrączkowaniu? Czy mam rozumieć,że chcesz być z kimś całe życie "tochę w ciaży"?
Nie do końca, małżeństwo to sprawa bardzo odpowiedzialna, która się wiąże z poświęceniem, a co za tym idzie, odmawianiem sobie pewnych przyzwyczajeń dla drugiej osoby, rodziny. To swego rodzaju układ. A homosapiens jest egoistą z natury. Jak stwierdził de Mello "kochamy po to by być kochanym". Czyli egoizm jawi się nawet w miłości.Basia Z. pisze:"Wolność" zalezy od Ciebie - od nikogo innego.
Ile razy mam pisać, że tych "szopek" (słusznie to nazwała ana) nie domagamy się my-faceci. Mój pogląd w temacie tychże etykiet (zaręczyny, śluby) są znane mojej połowicy. Ale jak większość kobiet, i nie tylko, kwituje to, że chce "normalnie". Ogrom luda cholernie lubi etykiety. Ja nie.Basia Z. pisze:Natomiast kompletnie nie rozumiem robienia czegoś (np podarowania dziewczynie pierścionka) i jednocześnie publiczne nazywanie tego "szopką".
Ostatnio zmieniony sob 11 sie, 2007 przez Keczup, łącznie zmieniany 1 raz.
Ciekawa dyskusja
Nie myślałem kiedykolwiek, że w dyskusji stanę po stronie kobitek
Ale muszę.

Nie myślałem kiedykolwiek, że w dyskusji stanę po stronie kobitek
Komu są potrzebne szopki poza pastuchami?? Wydaje mi się, że sprawa jest mocno zróżnicowana. Może rzeczywiście jeśli chodzi o zaręczyny, to symbol, który bardziej ceni sobie płeć tzw. piękna, ale i my lubimy symbole. Weźmy np. symbolicznego kielicha na "dobry" początek znajomości, fajne Panowie prawda, a mimo to symbolKeczup pisze:A co tu ogarniać, te szopki są kobietom potrzebne, a nie facetom. To Wy oczekujecie/wymagacie takich zachowań. Uwielbiacie symbole, i tyle.
Zgadzam się z Mefim, ale tylko częściowo. Statystycznie to kobietom bardziej zależy na "Sakramencie", a wydaje mi się również, że ów kościółek niejednej pannie większe łży wzruszenia wytoczy, niż limuzyny i huczne weselicho.Facetowi zalezy tylko na sakramencie, cała ta otoczka - białe suknie, limuzyny, obrączki, huczne wesela interesują tylko kobiety. Jesli o mnie chodzi mógłbym wziąć ślub w jakimś małym wiejskim (a najlpiej górskim) kościółku, w gronie najblższych a zamiast wesela skromne przyjęcie w tymże gronie.
Różnica jest na pewno i polega ona głównie na większej odpowiedzialności za "drugą połówkę", ale nie jest to nic trudnego jeśli tej odpowiedzialności uczymy się przez cały czas trwania związku, a nie dopiero od momentu sakramentalnego tak".Keczup pisze:Iwona, tylko nie mów, że nie widzisz różnicy między wolnym związkiem a małżeństwem. Po jego zawarciu bardzo dużo facetowi się "ucina
Może i rzeczywiście Anthony pisał fajne historyjki, ale jeżeli chodzi o miłość to lepiej pisał o niej Św. Paweł 1Kor 13.1-13. Miłość ta prawdziwa to nie egoizm!!!!!!Keczup pisze:ak stwierdził de Mello "kochamy po to by być kochanym". Czyli egoizm jawi się nawet w miłości.
Nawet się nie waż, choćby miały racjęczambas pisze:Nie myślałem kiedykolwiek, że w dyskusji stanę po stronie kobitek smile
Jeśli już to symboliczne 0,7czambas pisze:Weźmy np. symbolicznego kielicha na "dobry" początek znajomości, fajne Panowie prawda, a mimo to symbol razz
Zapewne nie jest to trudne, podobnie jak po urzędowym "tak" czambasie?czambas pisze:ale nie jest to nic trudnego jeśli tej odpowiedzialności uczymy się przez cały czas trwania związku, a nie dopiero od momentu sakramentalnego tak".
Jakie mądre zdanie, takie naukoweczambas pisze:ale jeżeli chodzi o miłość to lepiej pisał o niej Św. Paweł 1Kor 13.1-13. Miłość ta prawdziwa to nie egoizm!!!!!!
Ciekawe kogo kochał
Z tej całej dyskusji łapię tylko jedno - że ktoś musi mieć wesele na 200 osób. W Stanach Zjednoczonych gdzie się nie przynosi prezentów w naturze tylko w kopercie to się podobno opłaca. Przychód minus koszta jest wartością dodatnią, za którą państwo młodzi mogą sobie to i owo kupić a potrzeb jest zazwyczaj od cholery. Czy w naszym zamerykanizowanym kraju już jest identycznie? Jeśli tak to ok - i wesele nie na 200 osób ale 400 - będzie lepszy zarobek.
Natomiast byłoby interesującym sprawdzić jaki procent związków rozlatuje się np. przez pierwsze lat w przypadku:
a) Tych co brali ślub w kościele i odbyli huczne weselisko
b) Tych co brali ślub w kościele a na weselu było ich dwoje i może np. dwóch świadków
c) Tych co tylko w USC ale weselisko jak w pcie. a
d) Tych co tylko w USC a weselisko jak w p-cie b.
e) Tych co pewnego dnia powiedzieli sobie a może zamieszkamy razem a o papierkach może kiedyś pomyślimy bo to wiele ułatwia - nasze prawo nie lubi tych co na kocią łapę.
A czy to ogranicza czy też nie ogranicza to już zupełnie inna sprawa. Pełnej swobody i tak nie ma bo jest kodeks karny, cywilny, drogowy, regulamin szkoły lub uczelni w dodatku takie trochę niepisane zasady dobrego wychowania.
Natomiast byłoby interesującym sprawdzić jaki procent związków rozlatuje się np. przez pierwsze lat w przypadku:
a) Tych co brali ślub w kościele i odbyli huczne weselisko
b) Tych co brali ślub w kościele a na weselu było ich dwoje i może np. dwóch świadków
c) Tych co tylko w USC ale weselisko jak w pcie. a
d) Tych co tylko w USC a weselisko jak w p-cie b.
e) Tych co pewnego dnia powiedzieli sobie a może zamieszkamy razem a o papierkach może kiedyś pomyślimy bo to wiele ułatwia - nasze prawo nie lubi tych co na kocią łapę.
A czy to ogranicza czy też nie ogranicza to już zupełnie inna sprawa. Pełnej swobody i tak nie ma bo jest kodeks karny, cywilny, drogowy, regulamin szkoły lub uczelni w dodatku takie trochę niepisane zasady dobrego wychowania.
Jestem gorszego sortu...




