Taaakie były imprezy?Agaar pisze:Aczkolwiek powiedz mi co robią teraz moje koleżanki? 3 już wypadły z drużyny imprezowiczek. Jedna już bawi dziecko, dwie wkrótce. Bezsens totalny.
By mieć je bliżej siebie...
Bo jak dojrzejesz to sam to poczujesz że to już i nic Cię nie powstrzyma.Keczup pisze: Hierarchia wartości to pojęcie względne. Bachorek jak dla mnie to zbyt duże ograniczenie, bynajmniej jak na dzień dzisiejszy. I nie czuję dziś potrzeby bycia ojcem, czy jak wolisz, nie dorosłem do tego (czyt. nie chcę dorosnąć). Ale jak każdy wie, tylko świnia nie zmienia poglądów
Przynajmniej kobiety tak to czują.
Faceci może mają inaczej, ale mam paru kolegów, którzy skutecznie łączą posiadanie dziecka z aktywnym jeżdżeniem w góry.
Pomyśl sam - ile razy jeździsz teraz. Ja dawniej (to jest na studiach i tuż po) jeździłam w góry (nie tylko Tatry) w każdy, dosłownie każdy weekend i spędzałam tam cale wakacje (na IV i V roku byłam w górach po około 150 dni w roku).
Znacznie bardziej ograniczyła mnie praca, a nie dzieci, ale tuż po rozpoczęciu pracy zawodowej robiłam kurs tatrzański i znów spedzałam w gorach (tym razem tatrach) po 100 dni w roku.
Od czasu kiedy urodziły się nam dzieci - zaczęliśmy wyjeżdżać razem z nimi, kiedy mieli po około pół roku.
Potem jakoś dzieliliśmy się opieką nad nimi, tak aby każde z nas (to jest mój mąż i ja) mogło raz w miesiącu pojechać na weekend samodzielnie, czasem tez ale nie częściej niż raz w miesiącu zostawialiśmy dzieci babci.
Co najmniej raz w miesiącu jeździliśmy też w góry z młodymi.
Wakacje - tydzień każde w górach samodzielnie, co najmniej 2-3 tygodnie każde z nas z młodymi.
W sumie nie odczułam specjalnie żadnych ograniczeń.
Oczywiście nie jechało się kiedy np. dziecko było chore.
Wycieczki były inne, ale wcale przez to nie gorsze.
Na koniec taka galeria zdjęć moich przyjaciół i ich niespełna rocznego Jasia (ur. 31.10.2006) :
http://picasaweb.google.com/marcin.kost ... e_pol_roku
http://picasaweb.google.com/marcin.kost ... 3369797026
Czego i Wam życzę
Pozdrowienia
Basia
Mogę z pełną odpowiedzialnością stwierdzić ,że im wcześniej ,tym lepiej ,bo w wieku lat 45 ,jak ja ,gdy ciało jeszcze znakomicie funkcjonuje ,dzieci są dorosłe i na swoim ,pieniedzy ciut więcej ,niż 20 lat temu i można trochę pożyć.Basia Z. pisze:mam paru kolegów, którzy skutecznie łączą posiadanie dziecka z aktywnym jeżdżeniem w góry.
A i swięta nietęskne ,gdy się wszyscy zjadą
Same plusy
luknij na moje panoramy i galerie
o to mi chodziło! A narazie to i tak się nie mogę bobaska doczekaćdagomar pisze:dzieci są dorosłe i na swoim ,pieniedzy ciut więcej ,niż 20 lat temu i można trochę pożyć.
Moje Tatry
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
Wiesz, że Cię lubięKeczup pisze:Taaakie były imprezy?Hmm..., lepiej sobie odpuść bo nie będziesz znała dnia ani godziny. Tylko patrzeć jak otrzymasz giertychową zapomogę
![]()
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
raczej melanż totalnyAgaar pisze: Aczkolwiek powiedz mi co robią teraz moje koleżanki? 3 już wypadły z drużyny imprezowiczek. Jedna już bawi dziecko, dwie wkrótce. Bezsens totalny.
do pewnego stopnia zgodziłbym się z tym stwierdzeniemdagomar pisze: Mogę z pełną odpowiedzialnością stwierdzić ,że im wcześniej ,tym lepiej (...)
"Chwalić możnych tego świata za cechy, których nie posiadają, to tyle co drwić z nich bezkarnie"
Imprezy to u nas są grzeczne, poza głupawkami. A co parki robią po imprezach, to już ich sprawa 
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
To niech robią bezpiecznie, bo mi ekipa malejeHannibal pisze:dobrze, że robią, bo taka jest kolej rzeczy, moja droga
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Tia... rośnie.
Może i trochę egoistycznie. Jednak tylko trochę. Bo niech już nie chodzą na te imprezy. Obchodzi mnie bardziej ich los. Fajne 18stki, tuż przed maturą i nagle ciach! Ślub... dziecko i ta cholerna matura. Zdawać czy nie zdawać? Ciężko sobie z tym wszystkim poradzić.
Nie wiem. Być może inaczej bym na to patrzyła gdybym chciała mieć dziecko
Ale nie chcę, bo sama nim jestem
Niech tak zostanie, niech lata nie mijają. Tak jest dobrze.
Może i trochę egoistycznie. Jednak tylko trochę. Bo niech już nie chodzą na te imprezy. Obchodzi mnie bardziej ich los. Fajne 18stki, tuż przed maturą i nagle ciach! Ślub... dziecko i ta cholerna matura. Zdawać czy nie zdawać? Ciężko sobie z tym wszystkim poradzić.
Nie wiem. Być może inaczej bym na to patrzyła gdybym chciała mieć dziecko
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Zależy jak sobie z tym poradzą. Czy traktują dziecko jako nieszczęście, czy jednak coś dobrego. A matura? Spokojnie mogą ją zdać. Studia też są dla nich otwarte.Agaar pisze:(...) Obchodzi mnie bardziej ich los. Fajne 18stki, tuż przed maturą i nagle ciach! Ślub... dziecko i ta cholerna matura. Zdawać czy nie zdawać? Ciężko sobie z tym wszystkim poradzić. (...)
Zauważ, że w wieku 35 lat będą mieli już dzieci prawie że dorosłe
"Chwalić możnych tego świata za cechy, których nie posiadają, to tyle co drwić z nich bezkarnie"
Oj teoretycy! Dzieci, jak powszechnie wiadomo, nie tylko same rosną, ale same się karmią, same przewijają, same chodzą do lekarza, same się uczą itd itd a przede wszystkim od samego urodzenia same na siebie zarabiają. Tak?Hannibal pisze:Zależy jak sobie z tym poradzą. Czy traktują dziecko jako nieszczęście, czy jednak coś dobrego. A matura? Spokojnie mogą ją zdać. Studia też są dla nich otwarte.
Zauważ, że w wieku 35 lat będą mieli już dzieci prawie że dorosłe smile
_________________
Jestem gorszego sortu...
odpowiednio - nie, nie, nie, nie, nieJanek pisze: Oj teoretycy! Dzieci, jak powszechnie wiadomo, nie tylko same rosną, ale same się karmią, same przewijają, same chodzą do lekarza, same się uczą itd itd a przede wszystkim od samego urodzenia same na siebie zarabiają. Tak?
no i jaki z tego wniosek?
"Chwalić możnych tego świata za cechy, których nie posiadają, to tyle co drwić z nich bezkarnie"
To racja - często młode osoby szczególnie które "wpadły" niestety nie są mentalnie przygotowane do macierzyństwa a często nawet do ślubu - i to rodzi pewne komplikacje. Ja biorąc ślub z premetydacją założylem jednak wspólne życie bez maczierzyństwa, żeby do tego dojrzeć - bo co tu ukrywać dzieci to jednak spora odpowiedzialność.Agaar pisze:Może i trochę egoistycznie. Jednak tylko trochę. Bo niech już nie chodzą na te imprezy. Obchodzi mnie bardziej ich los. Fajne 18stki, tuż przed maturą i nagle ciach! Ślub... dziecko i ta cholerna matura. Zdawać czy nie zdawać? Ciężko sobie z tym wszystkim poradzić.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Ano taki, że aby mama i tata to wszystko robili to sami muszą to umieć a co najważniejsze na to zarobić. Przed wojną (39-45) była taka "norma" - ona - 25 lat, on - 32, 33 lata, wykształcony, urządzony, z mieszkaniem i stałą, pewną posadą. Można wybrzydzać, że to mieszczańskie ale... Jak mi się wydaje to ta "norma" zaczyna znów być aktualna. Moim zdaniem to dobrze.Hannibal pisze:odpowiednio - nie, nie, nie, nie, nie
no i jaki z tego wniosek?
Jestem gorszego sortu...
marcys
macierzyńśtwo napisałem w sensie ogólnym (ok ojcostwo w moim wypadku) 
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Mnie osobiście bardziej od dziecka ogranicza praca i studia.Wszystko jest kwestia dogadania się z małżonką/małżonkiem.Kiedyś, jak moja córka była mała, to nosiłem ją po Tatrach w nosidełku na plecach i całkiem fajnie było ,teraz ma prawie 5 lat i niestety nie daje już rady
ale moja żona wie co dla mnie znaczą góry, więc raz na jakiś czas robie samotny wypad na tydzień lub trochę więcej. Czasami gdzieś u dziadków zostawiamy mała i jedziemy oboje.w każdym razie nie czuje się ograniczony jakoś strasznie przez dziecko.





