Rowerem dookoła Tatr...
Rowerem dookoła Tatr...
Nie kusiło Was objechanie Tatr rowerem? Start w Zakopanem,prze Łysą i powrót przez Suchą Horę.Ciekawe ileż to kilometrów? A może już ktoś z Was wpadł na ten pomysł i ma dla nas jakieś wskazówki.Hmm,rower w Zakopcu pewnie i można wypożyczyć, więc pozostaje tylko sprawdzić ilość kilometrów i w drogę.Jeśli byłaby to wycieczka jednodniowa to ja z chęcią się piszę,mogę wstać nawet bardzo wczesnym rankiem.Pomysł wpadł mi do głowy w pracy,więc zaraz po powrocie do domku zabieram się za sprawdzanie,czy jest to teoretycznie możliwe.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Ja mam 1000km tras rowerowych dookoła ,mieszkam w małym brzydkim mieście ze wspaniałymi okolicami i w sezonie na rower jeżdżę sobie codziennie ,a na długie trasy co tydzień ,dlatego nie bawi mnie to w Tatrach ,gdzie mam niwiele tylko czasu na wędrówkę. Rzecz jednak jest możliwa dla przeciętnego turysty w ok. 5 dni.Problemem są po słowackiej stronie noclegi przy Trasie Wolności ,większość podróżujących musi uciążliwie zjeżdżać w dół parę ładnych km ,no i wszędzie pogoda. Tym niemniej widuję naprawdę wiele osób podróżujących w ten sposób.
Pod tym adrsem znajduje się mapa trasy dookała Tatr
http://www.jarnaklasika.sk/pl/mapa%20OVT.jpg
a pod tym profil tej trasy:
http://www.jarnaklasika.sk/pl/relief%20OVT.jpg
Kilka moich uwag odnośnie tej trasy:
Dystans jest trochę dłuższy niż podawane 200 km. W rzeczywistości jakieś 205 km. Nie wiem Iwona jak dużo jeździsz na rowerze, ale jest to dosyć trudna trasa. Ja przejechałem ją w 6h 20 min, ale nie jechałem sam tylko na wyścigu. Dodam, że jechałem na kolarzówce, rocznie przejeżdżam kilkanaście tysięcy kilometrów.
Trasa jest bardzo ładna widokowo, nawierzchnia drogi zazwyczaj dobra, z wyjątkiem odcinka z Habówki do Orawic - po takich dziurach to nigdy wcześniej nie jeździłem. Na trasie są dwa dosyć trudne podjazdy - pierwszy na Wierchporoniec, ale jak będziesz startować z Zakopanego, to będziesz jeszcze wypoczęta. Gorzej z podjazdem na Przełęcz Huciańską (na mapce Ostra) - wprawdzie początek tego 10-cio kilometrowego podjazdu jest dosyć łagodny, ale później jest już bardzo stromo (powyżej 15 km/h nie jechałem).
http://www.jarnaklasika.sk/pl/mapa%20OVT.jpg
a pod tym profil tej trasy:
http://www.jarnaklasika.sk/pl/relief%20OVT.jpg
Kilka moich uwag odnośnie tej trasy:
Dystans jest trochę dłuższy niż podawane 200 km. W rzeczywistości jakieś 205 km. Nie wiem Iwona jak dużo jeździsz na rowerze, ale jest to dosyć trudna trasa. Ja przejechałem ją w 6h 20 min, ale nie jechałem sam tylko na wyścigu. Dodam, że jechałem na kolarzówce, rocznie przejeżdżam kilkanaście tysięcy kilometrów.
Trasa jest bardzo ładna widokowo, nawierzchnia drogi zazwyczaj dobra, z wyjątkiem odcinka z Habówki do Orawic - po takich dziurach to nigdy wcześniej nie jeździłem. Na trasie są dwa dosyć trudne podjazdy - pierwszy na Wierchporoniec, ale jak będziesz startować z Zakopanego, to będziesz jeszcze wypoczęta. Gorzej z podjazdem na Przełęcz Huciańską (na mapce Ostra) - wprawdzie początek tego 10-cio kilometrowego podjazdu jest dosyć łagodny, ale później jest już bardzo stromo (powyżej 15 km/h nie jechałem).
Ostatnio zmieniony ndz 21 lis, 2004 przez artur, łącznie zmieniany 1 raz.
Jechałem w tym roku tą drogą, co prawda samochodem, ale potwierdzam że nawierzchnia jest fatalna. Artur, widzę że mamy kolejnego profesjonalistę w gronie - przejechać 200 km w takim terenie w czasie 6,20 to nie lada wyczyn. Mój rekord to 150 km, ale o wiele wiele dłużej i po płaskim terenie. Tu mógłby się pochwalić Czesiek z forum (dystanse powyżej 200 km dziennie, ale nie na kolażówce).artur pisze:Trasa jest bardzo ładna widokowo, nawierzchnia drogi zazwyczaj dobra, z wyjątkiem odcinka z Habówki do Orawic
pozdrawiam
Iwona!!
Mapki dzięki uprzejmości Artura super
Pozostaje Ci dobry rower ( to już z gatunku prezentów dla góromaniaka )
i zachecenie forumowiczów płci brzydkiej aby rozmiescili się w zaznaczonych na mapie Bufetach... moze chcesz dodać jeszcze kilka?...
Na pewno jak potrenujesz do lata to smigniesz w ciągu 1 dnia
ps. Ja mogę z piwem przed północą czekać w Suchej Horze ( jeśli wybierzesz wariant z Zakopanego zgodny z ruchem wskazówek zegara;)
Mapki dzięki uprzejmości Artura super
Pozostaje Ci dobry rower ( to już z gatunku prezentów dla góromaniaka )
i zachecenie forumowiczów płci brzydkiej aby rozmiescili się w zaznaczonych na mapie Bufetach... moze chcesz dodać jeszcze kilka?...
Na pewno jak potrenujesz do lata to smigniesz w ciągu 1 dnia
ps. Ja mogę z piwem przed północą czekać w Suchej Horze ( jeśli wybierzesz wariant z Zakopanego zgodny z ruchem wskazówek zegara;)
(nie)codziennie fota z Tatr - www
Artur witaj na forum
, mam nadzieję że dużo ciekawych rzeczy się od Ciebie dowiemy

hihi,wolałabym aby pojechali ze mną, a szmać będziemy "w biegu"Kert pisze:zachecenie forumowiczów płci brzydkiej aby rozmiescili się w zaznaczonych na mapie Bufetach...
Ty mi lepiej Piotr dowieź swoim terenowym autkiem 2 rowerki do Zakopca (dla Ciebi i dla mnie), bo zamiast czekać z piwem pojedziesz ze mnąKert pisze:Ja mogę z piwem przed północą czekać w Suchej Horze
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Kert , mała poprawka-zabierz 3 rowerki,Mariusz jedzie z nami
...bo głupio tak samemu stać przy ulicy....co sobie sąsiedzi pomyślą
Nie wspomnę już o fakcie,że to doskonała okazja do pobicia rekordu i to na jakim terenie! Hmm,tylko martwi mnie co będzie następnego dnia....chyba tylko opalanie na Gubałówce hehe,ale kto nas tam wniesie??? 
.....a tak poważnie to kusi mnie ten temat.To jest do zrobienia!
.....a tak poważnie to kusi mnie ten temat.To jest do zrobienia!
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Iwona, jeśli mówimy poważnie, to zgadzam się z tobą: jest to bardzo kuszący pomysł i ja się na to piszę. Nie przyglądałem się technicznie tej trasie i nie mam pewności, czy dalibyśmy radę zrobić ją w 1 dzień - w końcu to nie płaska Holandia. Czasem jak widzę kolarzy stających na pedałach w pocie czoła na drodze Balzera, cieszę się siedzę w autobusie.
Może namówilibyśmy też Cześka, Jurka, ryb-kę? Taki wypad można zrobić od biedy nawet w weekend, a przy dobrej pogodzie, niezapomniane wrażenia gwarantowane. No i jaka kondycja potem na bieganie po górach.

Może namówilibyśmy też Cześka, Jurka, ryb-kę? Taki wypad można zrobić od biedy nawet w weekend, a przy dobrej pogodzie, niezapomniane wrażenia gwarantowane. No i jaka kondycja potem na bieganie po górach.
JAK NAJBARDZIEJ POWAŻNIE!!! Właśnie przed chwilą rozmawiałam ze znajomym,który już objechał Tatry.Zajęło mu to 11 godz.(ja zakładam w najlepszym przypadku 14-nie mamy wprawy w podjazdach górskich),więc jeśli byłoby to lato,kiedy dzień jest długi,przy wczesnym wstaniu (Mariusz tym razem przegrałbyś negocjacjeMariusz pisze:Iwona, jeśli mówimy poważnie, to zgadzam się z tobą: jest to bardzo kuszący pomysł
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Ok, zapisuj mnie na listę uczestników. Jak się nikomu nie będzie chciało, to pojedziemy oboje. 200 km po górzystym terenie? Hmnnn... to będzie jednak wymagało paru jazd treningowych przed sezonem. Ale jak się wyjedzie rano, to jest szansa zrobić to w 1 dzień. Ale gdyby w grupie ktoś jechał wolniej, spokojnie można kimnąć gdzieś w SK jedną noc.
Rower do Zakopca pewnie trzeba by było przewieźć pociągiem.
Rower do Zakopca pewnie trzeba by było przewieźć pociągiem.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
branie roweru z wypozyczalni na 200 km wycieczke to lekko hmm nienajlepszy pomysl.
Zdazalo mi sie korzystac z wypozyczalni w pewnym kurorcie na Suwalszczyznie i moje doswiadczenia to wiedza jak za pomoca szlifierki stolowej naprawic urwany pedal (szczesliwie miejsce gdzie go urwalem bylo blisko niepilnowanej wagonowni kolejki waskotorowej) tudziez jak zjechac z 70 metrowej gory bez hamulcow. Poniewaz wypozyczalismy cala grupa dostalismy tez jeden rower z zestawem naprawczym - uwierzcie - nawet 10 metrowa stalowa lina sie przydala.
Zdazalo mi sie korzystac z wypozyczalni w pewnym kurorcie na Suwalszczyznie i moje doswiadczenia to wiedza jak za pomoca szlifierki stolowej naprawic urwany pedal (szczesliwie miejsce gdzie go urwalem bylo blisko niepilnowanej wagonowni kolejki waskotorowej) tudziez jak zjechac z 70 metrowej gory bez hamulcow. Poniewaz wypozyczalismy cala grupa dostalismy tez jeden rower z zestawem naprawczym - uwierzcie - nawet 10 metrowa stalowa lina sie przydala.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
No to mnie pocieszyłeśMariusz pisze:Taką traskę mogę zrobić wyłącznie na swoim rowerze.(...)Kiedyś wypożyczyłem w Zakopcu górala , ledwo się dało na tym jechać
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
ale się rozpisaliście 
Jesli wg wyliczeń jest 205 km to ja wysiadam żeby to w ciagu jednego dnia zrobić - wolę chyba chodzić, a na rowerku kiedyś zrobiłem 190 km w ciągu jednego dnia po płaskim, ale przez nastepne nie mogłem na d.... usiąść.... chyba, że...
wariant intensywnego zimowego treningu na rowerku domowym - ale komu chciałoby się męczyć w tak beznadziejny sposób.
Myślę, że na takiej trasce wyjdzie około 10 h "kręcenia" nie wliczając popasów na uzupełnienie elektrolitów, zrobienie fotki czy załatwienie potrzeby fizjologicznej... nie wspomnę o możliwych kłopotach już wcześniej wymienionych
Iwona -> o jakiej mojej terenówce piszesz? <duże oczy>
Jesli wg wyliczeń jest 205 km to ja wysiadam żeby to w ciagu jednego dnia zrobić - wolę chyba chodzić, a na rowerku kiedyś zrobiłem 190 km w ciągu jednego dnia po płaskim, ale przez nastepne nie mogłem na d.... usiąść.... chyba, że...
wariant intensywnego zimowego treningu na rowerku domowym - ale komu chciałoby się męczyć w tak beznadziejny sposób.
Myślę, że na takiej trasce wyjdzie około 10 h "kręcenia" nie wliczając popasów na uzupełnienie elektrolitów, zrobienie fotki czy załatwienie potrzeby fizjologicznej... nie wspomnę o możliwych kłopotach już wcześniej wymienionych
Iwona -> o jakiej mojej terenówce piszesz? <duże oczy>
(nie)codziennie fota z Tatr - www
Pomysł bardzo interesujący. Ja nawet byłabym chętna na to szaleństwoMariusz pisze:Może namówilibyśmy też Cześka, Jurka, ryb-kę?
Trochę się tylko obawiam czy dam radę....
No ale faktycznie - jakiś porządny trening i kto wie?
Cześka koniecznie trzeba namówić - przecież on jest fachowcem od długich dystansów





