A w ogóle to po raz kolejny podziwiałem piekne ubikacje w D5S. Wiwat Polska
Najlepszy ubaw miałem jak weszło tam dwóch Anglików:
Woooow, What's a shit.
Woooooow, ok, We can do it, this is not problem, not problem, not for us, not now.
kszysiek pisze:
Poza tym łażenie w takim mleku po prostu nas dobijało.
No widzisz, a ja jeszcze nigdy nie posmakowałam słonecznych Tatr. W zeszłym roku byłam I i jedyny raz: 5 dni w Gąsienicowej i ciągle jak nie mleko to deszcz. Ale w sumie dzięki "mleku" udało mi się zrobić Orlą w 1 dzień inaczej bym się ciągle zachwycała panoramą zamiast przeć do przodu .
Bardzo ciekawe zdjęcia! Brakuje mi takowych z własnej wyprawy ...
MIHNIK pisze:
Dla tych, którym nie było dane podziwiać rzeczonych kibelków.
Ja już niedlugo będę je "podziwiać" .
Co się tyczy zaś samych kibelków: jakie było moje zdumienie, gdy coś podobnego zaskoczyło mnie 2 lata temu w restauracji miasteczka turystycznego we Włoszech czegoś takiego w takim miejscu nie spodziewałabym się nigdy...
Izabela pisze:wbrew pozorom, to ustrojstwo jest dość higieniczne.
Na wschód od Bugu i Sanu używa się właściwie wyłącznie takich.
Oczywiście w domach w miastach są "normalne", natomiast po wsiach ... - na ten temat mogłabym napisać całą epopeję.
Np. na Huculszczyźnie robi się "to" do wiaderka, które jest podwieszone poniżej "dziury" a które to wiaderko raz dziennie gospodarz wynosi na pole w celu użyźnienia gleby.