najbardziej zakręcone przygody w Tatrach
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk
Ostatnie zdjęcie Mariusza przypomniało mi, że mam takie samo i zrobione w tym samym miejscu( Prawie)Jkieś 20 metrów w prawo nie mogę sprawdzić daty . Ale lało wtedy naprawdę mieszkałem wtedy przy samej Bystrej Bulwary Słowackiego i róg Drogi na Bystre lało wtedy do nieprzytomności. Wyprawa do Cochołowskiej- popołudniowa - to była pierwsza przerwa w opadach od tygodnia chyba , na moment zrobiło się jako tako . AKA
jedna ze smieszniejszych sytuacji w górach ktore do tej pory wspominane sa ze smiechem w mojej rodzince 
kiedy byłam młoda i piekna
wybralysmy sie z kuzynkami i cioteczka po raz pierwszy na czerwone wierchy,pogoda ktora na dole była znosna na szczycie zamieniła sie w koszmar-prawie zerowa widocznosc,wiatr i grad...wiec najbliższym szlakiem zaczełysmy schodzic w dół-dolina Litworowa
w pewnym momencie pogoda zaczeła sie klarowac,słoneczko wyszlo zza chmur a my porozbierałysmy sie z kurtek,niestety jedzenia miałysmy niewiele i byłysmy wykonczone walka z pogoda...
w pewnym momenci widze jak moja kzuynka idaca znaczny kawałek przede mna wywija kozła,smiejemy sie a moja kuzynka,ktore jeszcze stała na własnych nogach mowi: ja tylko widziałam ręce(jak wiecie "chwasty" w tej dolince sa dosc wysokie),a ja jej na to ze to nie były ręce tylko nogi...biedaczka podniosło sie i mowi do nas: ale jabłko jeszcze trzymam<-to był wszystko co zostało jej do jedzenia i niosła je w dłoni
jakbyscie nie zrozumieli tej historii dajcie znać,niestety kiepsko wychodzi mi opisywanie czegokolwiek
kiedy byłam młoda i piekna
w pewnym momencie pogoda zaczeła sie klarowac,słoneczko wyszlo zza chmur a my porozbierałysmy sie z kurtek,niestety jedzenia miałysmy niewiele i byłysmy wykonczone walka z pogoda...
w pewnym momenci widze jak moja kzuynka idaca znaczny kawałek przede mna wywija kozła,smiejemy sie a moja kuzynka,ktore jeszcze stała na własnych nogach mowi: ja tylko widziałam ręce(jak wiecie "chwasty" w tej dolince sa dosc wysokie),a ja jej na to ze to nie były ręce tylko nogi...biedaczka podniosło sie i mowi do nas: ale jabłko jeszcze trzymam<-to był wszystko co zostało jej do jedzenia i niosła je w dłoni
jakbyscie nie zrozumieli tej historii dajcie znać,niestety kiepsko wychodzi mi opisywanie czegokolwiek
hehehe,ale to zazwyczaj tak jest,żauważyliście? Ciekawe czemuAsik pisze:biedaczka podniosło sie i mowi do nas: ale jabłko jeszcze trzymam
Aśka(mam nadzieję,że mnie kiedyś nie udusisz za to zdrabnianieAsik pisze:kiepsko wychodzi mi opisywanie czegokolwiek
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."


