Chodzi mi o dział "Pytania do WC" - kiedyś lubiłem to czytać, ale ilekroć do tych pytań wracam i czytam nowe, mam coraz większe wrażenie, że pan C. jest traktowany jak Najwyższa Wyrocznia albo surowy ojciec (Bóg?). Ludzie zadają nieśmiałe pytania i z masochistyczną lubością chwalą krótkie, lakoniczne i czasem wprost niegrzeczne odpowiedzi W.C.
Oczywiście wiem, że człowiek zna się na Tatrach jak mało kto, ale co innych obchodzi, jakiej słucha muzyki albo co sądzi o seksie?
Irytuje mnie to trochę...
Tu pewnie odezwie się pani Ana, która WC chyba lubi i zna osobiście.


