To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
tatry.inspiration.pl

Relacje i planowane wypady - Lekcja pokory

ruda - Nie 31 Sty, 2010
Temat postu: Lekcja pokory
Czym jest pokora? W sumie nigdy nie zastanawiałam się nad definicją tego słowa. Przeglądając kilka mądrych ksiąg zarysowała mi się w głowie taka oto definicja tego słowa:
„uznanie własnej ograniczoności, nie wywyższanie się nad innymi, nie chwalenie się swymi osiągnięciemi ”
Dlaczego ta mini relacja ma tytuł: Lekcja pokory? Oto odpowiedź.
- To co może wybierzemy się w Góry Świętokrzyskie?
- No wiesz, świetny pomysł. Tylko co, gdzie i jak?
- Hmm…może by tak czerwony szlak – Gołoszyce ; Kuźniaki, 105km, nocleg pod namiotem gdzieś na trasie. Spokojnie damy radę, przecież Góry Świętokrzyskie to takie małe pagórki, co to dla nas.
- Jestem ZA. Będzie dobra rozgrzewka przed Małą Fatrą i Tatrami.
No i tak narodził się plan przejścia najdłuższego w G.Świętokrzyskich szlaku.
Wyruszamy z Kielc do Gołoszyc, pogoda średnia, ale bez jakiejś tragedii. Na przystanku w Gołoszycach wiatr chce nas zdmuchnąć i stwierdzenie „Piździ jak w Kieleckim” było bardzo adekwatne. Szybko odnajdujemy czerwony szlak, nawet są jakieś drogowskazy, czyli nie najgorzej. Z ruchliwej drogi na Sandomierz skręcamy za oznakowaniami szlaku w drogę..a raczej w coś na jej kształt:

Robi się ciekawie – śnieg momentami sięga po pas, raz po raz któreś z nas wpada do jakiegoś rowu zamaskowanego pod śniegiem. Miny mamy nietęgie w szczególności, że przed nami 50km marszu. Dodam jeszcze dla ciekawostki, że żadne z nas nie miało mapy. Wstyd się przyznać, ale mam mapy różnych dziwnych części świata, a nie posiadam mapy własnego regionu. Wstyd i hańba, ot co!
Generalnie idziemy dalej. Po przejściu tej cudownej polnej drogi, szlak skręca w lewo i biegnie wzdłuż linii lasu. Na nasze szczęście wcześniej przejechały tam ciągniki i przez chwilę idziemy nie zapadając się w śniegu. Jednak ta sielanka trwa krótko – szlak skręca w las i zaczęła się walka ze śniegiem. Przez następne 3h brodzimy w śniegu po kolana, co gorsza oznakowania szlaku pojawiają się i znikają, ze wskazaniem na częstsze znikanie, niż pojawianie. Nasza frustracja rośnie jeszcze bardziej po tym, jak wielka oblodzona gałąź spada jakiś metr za mną. Marsz utrudniały też zwalone pod ciężarem lodu i śniegu drzewa, które leżały praktycznie wszędzie.
Poniżej przykład oblodzonego drzewa:

W pewnym momencie całkowicie gubimy szlak, po pewnym czasie okazuje się, że zamiast iść na zachód, idziemy na południe. Tym razem GPS w górach okazał się przydatny i uświadomił nam nasze położenie. Oby dwoje dość mocno się zdziwiliśmy się, że nie jesteśmy nawet w połowie pierwszego pasma, które mieliśmy do przejścia. Nie całe 15km zrobiliśmy w prawie 6h. Decyzja jest jedna: trzeba się z tego lasu jak najszybciej wydostać. Chwilę później, na potwierdzenie słuszności tej decyzji, spora czapa śniegu spada z drzewa wprost na mnie. Na podstawie GPSa ustalamy miejscowość, do której schodzimy i ruszamy przez las. W końcu po walce ze śniegiem, powalonymi drzewami i atakującymi nas gałęziami, uradowani opuszczamy las. Jednak radość trwa krótko, bo gdzieś na horyzoncie majaczy nasz cel, a nas czeka przejście paru km po pięknej, zawianej śniegiem łące. Hasłem tego wyjazdu było stwierdzenie kumpla: „Ruda, czemu ty chodzisz na kolanach?” No cóż na kolanach starałam się nie chodzić, ale uznałam, że jestem za niska do przedzierania się w takim śniegu ;) Przebycie łąki też zajęło nam trochę czasu. Później jeszcze tylko dostać się jakoś do Kielc, co również okazało się nie takie proste – PKSy jak na złość nie chciały nadjechać. W końcu łapiemy tira na stopa i w tym komfortowych warunkach, wracamy z podkulonymi ogonami do Kielc.
Nasz niepoprawny optymizm nieco nas rozbroił: tak, tak zrobimy na spokojnie te 105km po Górach Świętokrzyskich, przecież to takie mikre pagórki. Jeżeli byśmy przeszli chociaż połowę tego szlaku, w tych warunkach, to pewnie byłby to nasz osobisty sukces. Ale nie chcieliśmy sprawdzać jakim kosztem byłby ten sukces okupiony ;)
Te mikre pagórki dały mi mocniej popalić niż nie jedne wyższe od nich góry. Stąd ta lekcja pokory – po pierwsze żadnych gór bagatelizować nie można, po drugie nie można być zbyt pewnym siebie, bo szybko ta pewność jest weryfikowana prze obiektywne czynniki, po trzecie jak mi ktoś kiedyś powie, że Góry Świętokrzyskie nie są groźne i że są banalne do przejście, to zaproszę tego kogoś w zimie, niech się przekona na własnej skórze jak mylne ma mniemanie o tych „nędznych pagórkach”.

Kilka słów o samym szlaku:
czerwony, główny szlak świętokrzyski biegnie na trasie Gołoszyce - Kuźniaki, w przeważającej częście po grzbietach pasm górskich, raz na jakiś czas przecinając mniejszy lub większe miejscowości. Z bardziej znanych miejsc, przebiega przez Św.Krzyż, Łysicę, Św. Katarzynę, Ameliówkę, Radostową. Co tu dużo mówić - szlak jest kiepsko oznakowany i w taki warunkach jakie są obecnie nie trudno się zgubić. W lecie na pewno go przejdę, bez zagrożenia, że oblodzona gałąź spadnie mi na głowę ;)

Podsumowując: od dziś mam do Gór Świętokrzyskich pełen respekt :)

caatoosee - Nie 31 Sty, 2010

ruda napisał/a:
Hmm…może by tak czerwony szlak – Gołoszyce ; Kuźniaki, 105km


Ruda trenujesz ostro! ,kroi sie jakis trudny wypad w wysokie gory?

105 km w sniegu po pas hmmm musisz miec duze pluca :P

Bardzo ciekawy pomysl,lubie takie szwedanie sie w sniegu i bez po tyle km

ruda - Nie 31 Sty, 2010

caatoosee napisał/a:
105 km w sniegu po pas hmmm musisz miec duze pluca

no niestety z tych 105 zrobiłam nie całe 20km ;)
ale w lecie na pewno ten szlak przejdę, ale prawdopodobnie bez noclegu tylko ciągiem. Szlak ten można spokojnie przejść w 22h. Więc wszystko przede mną. Ale w zimie chyba nie będę więcej próbować. No chyba, że śniegu będzie mniej :)

Smolik - Nie 31 Sty, 2010

Cytat:
Ale w zimie chyba nie będę więcej próbować. No chyba, że śniegu będzie mniej

Trzeba było iśc w rakietach ,albo na nartach :P :D aaa no i w kasku :))

ruda - Nie 31 Sty, 2010

Smolik napisał/a:
aaa no i w kasku

i tak już miejscowa ludność patrzyła się na nas jak na ufoludki ;) gdybyśmy jeszcze pomaszerowali na szlak w kaskach to już kompletnie by zwątpili :P

Janek - Nie 31 Sty, 2010

ruda napisał/a:
Czym jest pokora? W sumie nigdy nie zastanawiałam się nad definicją tego słowa. Przeglądając kilka mądrych ksiągzarysowała mi się w głowie taka oto definicja tego słowa:
„uznanie własnej ograniczoności, nie wywyższanie się nad innymi, nie chwalenie się swymi osiągnięciemi ”


Olka, może zorganizujesz jakieś szkolenie z pokory. Czytając posty niektórych dochodzę do wniosku, że wielu by się cholernie przydało!!!

PS.
Świetny tekst, zdjęcia też, szkoda, że tak mało.

PS2
Uprzedzając ew. pytania, komu to jest potrzebna lekcja pokory odpowiadam - wszystkim tym, którzy się o to zapytają. :P

ruda - Nie 31 Sty, 2010

Janek napisał/a:
zdjęcia też, szkoda, że tak mało

z całej "wyprawy" mam może 5 zdjęć. Po prostu nie było ani ochoty, ani czasu, żeby zdjęcia porobić. Plener też był taki sobie: tylko drzewa, połamane drzewa, śnieg i jeszcze więcej śniegu ;)
Janek napisał/a:
Olka, może zorganizujesz jakieś szkolenie z pokory.

nie czuję się kompetentna. Ja w takich lekcjach sama powinnam jeszcze nie raz uczestniczyć :)

Lukas - Nie 31 Sty, 2010

a ja nic nie powiem ;) , ale wydaje mi się, że w piątek te 105km miało inny wymiar ;)
świster - Nie 31 Sty, 2010
Temat postu: Re: Lekcja pokory
ruda napisał/a:
Te mikre pagórki dały mi mocniej popalić niż nie jedne wyższe od nich góry. Stąd ta lekcja pokory – po pierwsze żadnych gór bagatelizować nie można, po drugie nie można być zbyt pewnym siebie, bo szybko ta pewność jest weryfikowana prze obiektywne czynniki, po trzecie jak mi ktoś kiedyś powie, że Góry Świętokrzyskie nie są groźne i że są banalne do przejście, to zaproszę tego kogoś w zimie, niech się przekona na własnej skórze jak mylne ma mniemanie o tych „nędznych pagórkach”.
Chyba trochę Ruda przesadzasz. Przy obecnych śniegach wystarczy delikwenta (albo się) przeciorać przez płaski las albo pola i dostanie ostro w dupe. Na głęboki śnieg nie ma mocnych :D :P

Jak chcesz te 105km przejść w lecie za jednym razem to jestes ambitna bardzo, życzę powodzenia :)

mefistofeles - Nie 31 Sty, 2010

Ruda - a czemu nie na śladówkach?

A, wiem! sprzedałaś... I po co sprzedawałas?

ruda - Nie 31 Sty, 2010

mefistofeles napisał/a:
Ruda - a czemu nie na śladówkach?

na co by mi się zdały śladówki w lesie, gdzie co pół metra przeskakujesz przez drzewo lub plączesz się w gałęziach?
A narty sprzedałam, bo była mi potrzebna kasa na inne rzeczy, a po drugie i tak miałam je raz na nogach i od tamtego czasu zajmowały mi miejsce w szafie ;)

Janek - Nie 31 Sty, 2010

Lukas napisał/a:
ale wydaje mi się, że w piątek te 105km miało inny wymiar

Ja dzisiaj chodziłem "po morzu", co absolutnie nie znaczy, że zostałem Mesjaszem. Zdjęcia w najbliższym czasie.

ruda - Nie 31 Sty, 2010

po prostu Janku, Lukas wie o czymś czego nawet ja nie wiem :P
mefistofeles - Nie 31 Sty, 2010

ruda napisał/a:
na co by mi się zdały śladówki w lesie, gdzie co pół metra przeskakujesz przez drzewo lub plączesz się w gałęziach?

no fakt, to jest problem. Bo samo cioranie w śniegu znaczaco ułatwiają. Dziś przeslizgiwałem sie po zaspach, w które na butach wpadałbym po jaja.

ruda - Nie 31 Sty, 2010

na tym szlaku to przydałaby się piła łańcuchowa, żeby pozbyć się z drogi leżących przeszkód ;)
Janek - Nie 31 Sty, 2010

ruda napisał/a:
po prostu Janku, Lukas wie o czymś czego nawet ja nie wiem

Nie, moim zdaniem on po prostu wie co się dzieje w całym kraju jeśli chodzi o pogodę. Bałtyk w Mielnie, a więc nad otwartym morzem a nie w zatoce jest zamarznięty na jakieś 5 do 6 metrów od linii brzegowej. Dalej jest taki dość wysoki wał lodowy - utworzony przez fale podczas niedawnego sztormu. Przy przechodzeniu przez niego miałem tęsknotę do raków.
Jak się patrzy na jeszcze niezamarzniętą część morza to zaczyna to wyglądać, że chce zamarznąć, wygląda to na płaty kry - z oczywistych powodów nie sprawdzałem co to takiego. Obrazki jak z Arktyki.

Szarotka - Pon 01 Lut, 2010

Myślę, że rakiety śnieżne byłyby jak najbardziej wskazane, choć plan sam w sobie iście diabelski ;)
Basia Z. - Pon 01 Lut, 2010

Szarotka napisał/a:
Myślę, że rakiety śnieżne byłyby jak najbardziej wskazane, choć plan sam w sobie iście diabelski ;)


W rakietach po chaszczach też źle się chodzi.

Swoją drogą biedne te drzewa (w całym kraju). Już w październiku były "śniegołomy" a teraz oblodzenie drzew jeszcze swoje dołożyło.

B.

ruda - Pon 01 Lut, 2010

Basia Z. napisał/a:
W rakietach po chaszczach też źle się chodzi.

to po pierwsze, a po drugie trzeba by było mieć te rakiety ;)

MiG - Pon 01 Lut, 2010

ruda napisał/a:
Basia Z. napisał/a:
W rakietach po chaszczach też źle się chodzi.
to po pierwsze, a po drugie trzeba by było mieć te rakiety
A po trzecie - rakiety są dla mięczaków ;)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group