To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
tatry.prv.pl

Wszystko o Tatrach - Kulturę górali poznałem w takiej oto sytuacji ...

Nat - Śro 07 Gru, 2005
Temat postu: Kulturę górali poznałem w takiej oto sytuacji ...
Majętny nie jestem a mam rodzinę w Zakopcu więc pojechałem z żoną do niej rozbić się namiotem. Wszystko o.k. lecz góral z sąsiedztwa miał baranka miniaturkę z jakąś dzwoniącą puszką u szyi, który przewodził uroczemu stadku miniaturek owieczek. W dzień my na szlaku więc nam wsio ryba lecz w nocy baranek prowadzał swoje stadko tuż pod naszym namiotem i dyndał tą swoją puszką jakby kwestował na WOŚP. Dwie noce wytrzymaliśmy potem mówię DOŚĆ pójdę do Józka, pogadam, może odczepi mu ten dzwoneczek. Idę do domu: nie ma go. Prowadzi bar obok. Idę do baru, proszę szefa, mówię jaka sprawa, delikatnie, prosząco, czy mógłby pan...? NIE MA ŻADNEJ MOŻLIWOŚCI! huknął z góry (on chłop jak dąb, ja nieduży). Skuliłem się ale ponawiam: a może jednak? spać nie można. Bardzo proszę! Na to on mało z siebie nie wyszedł, mało mnie brzuchem z baru nie wypchnął rzucając wiązankę przemiłych określeń. Ja mu na to, że ładnie traktuje klientów (stołowałem się czasem u niego). A on, że zaraz mnie potraktuje jeszcze ładniej. Podziękowałem uprzejmie za miłą obsługę (nie mam ochoty wyjść z ciupagą w plecach). I tak poznałem góralską kulturę. Co wy na to?
Mariusz - Śro 07 Gru, 2005

Podobne przypadki zdarzają się wszędzie - mi się przytrafiła podobna łajza nad morzem, w Ustce. Trudno to rozciągać na całą populację...

Nat napisał/a:
baranka miniaturkę z jakąś dzwoniącą puszką u szyi

No to się kwalifikuje na złote usta! :D

p.s. nat witaj na forum!

Sylwester - Śro 07 Gru, 2005

Nat napisał/a:
dyndał tą swoją puszką jakby kwestował na WOŚP

trza było w nocy barana złapać, zarżnąć, upiec nad ogniskiem, a potem pójść do baru i wsadzić barmanowi ten dzwonek ........wiesz gdzie, a poważnie to chyba nie jesteś miłośnikiem folkloru?
:D

luka - Śro 07 Gru, 2005

Nat napisał/a:
dzwoniącą puszką u szyi,

Ja tam wolę „dzwoniące puszki” niż łubu dubu w pobliżu pól namiotowych nad morzem :P

Tomek K - Śro 07 Gru, 2005
Temat postu: Re: Kulturę górali poznałem w takiej oto sytuacji ...
Nat napisał/a:
Dwie noce wytrzymaliśmy potem mówię DOŚĆ pójdę do Józka, pogadam, może odczepi mu ten dzwoneczek.


Nie gniewaj się Nat ;) ale przypomina mi się pewna historia jak z żoną pomagaliśmy na Harendzie mojemu teściowi w "rękodzielnictwie".Pewnego poranka przysiadł się wczasowicz. który zaczął strasznie narzekać :( :? , że od paru dni nie może się wyspać bo mu szum pobliskiego potoku przeszkadza. Opowiadał, że nawet papier toaletowy w uszach nie pomaga :)) .
Tutaj jednak gość nic nie mógł zrobić bo potoku nie usunie ;)

smyk - Śro 07 Gru, 2005

Nat napisał/a:
I tak poznałem góralską kulturę. Co wy na to?
Mocie ceprze pecha... i syćko
Chebojcie drugom razom do pensyjonatu, to Wom nic nie bedzie dyndać po nocach :D

Szarotka - Czw 08 Gru, 2005

Nat napisał/a:
I tak poznałem góralską kulturę. Co wy na to?
Jedna jaskółka wiosny nie czyni...

Mój znajomy góral (nie rodzina-obcy dla mnie całkowicie) pozwolił mi (a w zasadzie nam-4os) zostawić swoje tobołki,gdy pojechaliśmy na kilka dni na Słowację.Innym razem za zupełną darmochę zostawiliśmy u niego 2 auta (nocowaliśmy po schronach) na 3 dni -podwórko raczej malutkie..na ok 3-4 auta...a miał gości. Innym razem góralka, u której wynajmowaliśmy pokój uraczyła nas całym dużym talerzem drożdżówki domowej roboty...a jej małżonek przywitał nas jajeczniczką i...domowym winkiem...wszystko za free...a byliśmy u nich pierwszy raz..
I tak poznałam góralską kulturę ;)

Witaj na forum :)

luka - Czw 08 Gru, 2005

Podejrzewam że ten pan Józek przez długi czas opowiadał historie jak to letnik przyszedł z prośbą co by Baranowi dzwonek ściągnąć bo przeszkadza :D
AdiK - Czw 08 Gru, 2005

Górala nie przejrzysz, potrafi być milutki, ale jak coś mu nie spasuje to...
Negatywne cechy górali zakopiańskich, których miałem wątpliwą przyjemność doświadczyć:
- chytrość
"dejście po 10 złotych to wos zawieza" - jak kiedyś wylądowaliśmy po ciemku w Kuźnicach i stał taki jeden na parkingu. Po 15 minutach mijał nas pusty, zatrzymał się i rzucił:
"dejcie po 2 złote to wos zwieza na dół do ronda, po co bydziecie tak chodzić!"

lub to wszechobecne: „płatne z góry”

- podejrzliwość
"na pewno wsadziliście mi do gniazdka to pieroństwo" (chodziło o grzałkę elektryczną, jak mu wybiły korki w domu, potem okazało się, że miał zwarcie w kablu z odkurzacza)

- obraźliwość
"to idźcie se gdzie indziyj jak się wom u mnie niy podobo" (jak tylko spytaliśmy się, czy u niego są też pokoje z łazienką)

- zawziętość
bez przykładu (widoczne na każdym kroku)

Chociaż były też miłe akcenty, kiedy to na pytanie czy mamy płacić za noclegi z góry, usłyszeliśmy, że możemy przy wyjeździe, bo a nuż zechcemy przedłużyć sobie pobyt, więc po co płacić na raty.
___________________________
Nat napisał/a:
w nocy baranek prowadzał swoje stadko tuż pod naszym namiotem

a ja myślałem, że one w nocy śpią... :think:

Mariusz - Czw 08 Gru, 2005

Ostatnio jak spałem na kwaterze u jednej gaździny, to pod koniec pobytu musiałem jeździć jej szukać po całym Zakopanem , żeby jej zapłacić kasę.
Niestety to wyjątek - właściciele kwater są w większości przypadków "bez klasy" i to wszystko jedno czy w górach, czy nad morzem...

Szarotka - Czw 08 Gru, 2005

Mariusz napisał/a:
to pod koniec pobytu musiałem jeździć jej szukać po całym Zakopanem , żeby jej zapłacić kasę.
Dlatego ja wolę płacić np.drugiego dnia pobytu i wiem,że mam już z głowy "obowiązki"...a gdyby doszło do tego,co opisujesz to zostawiłabym kasę na stole w pokoju,pokój zamknęła i klucz wrzuciła tam,gdzie zawsze ;) ...aczkolwiek rozumiem,że nie wszędzie panują takie zwyczaje :)

AdiK napisał/a:
Negatywne cechy górali zakopiańskich, których miałem wątpliwą przyjemność doświadczyć:
-chytrość
-podejrzliwość
-obraźliwość
-zawziętość

Może to częściowo z genów się bierze... :think: Proponuję poczytać chociażby Księgę Tatr, a wtedy może łagodniejszym okiem zerkniemy na owych "krwiopijców" ;)

dr kidler - Czw 08 Gru, 2005

Mariusz napisał/a:
właściciele kwater są w większości przypadków "bez klasy" i to wszystko jedno czy w górach, czy nad morzem..


Dlatego może warto by było załaożyć jakiś wątek o pożądnych kwaterach, busiażach, knajpach itp. Co wy na to? :think:

Szarotka - Czw 08 Gru, 2005

dr kidler napisał/a:
Co wy na to?
był już tego typu wątek...może go odszukać i ...odkurzyć :think: :cwaniak:
Sylwester - Czw 08 Gru, 2005

Iwona napisał/a:
może łagodniejszym okiem zerkniemy na owych "krwiopijców

a ja lubię górali bo są szczerzy, przynajmniej takich spotkałem, podoba mi się, że w kontaktach z Nimi jest zawsze jasno powiedziane "czy tak, czy nie", w tym poście nie zgłębiam motywacji tych wypowiedzi, cenię uczciwość i dlatego to podkreślam. W sprawie uczynności to byłem wielokrotnie zaskoczony, że za free, za dobre słowo, albo w dowód sympatii otrzymywałem coś od nich, np. za pomoc w naprawie mebli zaproponowano darmowe przedłużenie pobytu o dobę /byliśmy w 3 osoby i z psem/, za dotrzymanie towarzystwa trochę nieporadnej babce gospodyni dostałem kolację i ze 100g rakiji, kilkakrotnie byłem podwożony bliżej szlaku przez gospodarzy u których pomieszkiwałem, ostatnio w listopadzie Iwona dostała bonusa od gospodarzy i dzięki temu prawie za friko mieliśmy spanko, znamienne jest, że te zachowania następowały prawie zawsze po poznaniu się i na zasadzie docenienia, albo w zamian za coś tam, nie wątpię też, że góralska gościnność może być bezinteresowna, tyle, że mnie to jeszcze nie spotkało, ciekawy jestem jak ten temat skomentuje nasza specjalistka od góralszczyzny -Pani I.
pozdrawiam

grumblers - Czw 08 Gru, 2005

Ja jeżdżę do "moich" górali od 11 lat. Gdy byłem tam pierwszy raz, to Gaździna (świeć, Panie, nad jej duszą) patrzyła tak trochę nieufnie, nawet mnie "spisała" w swoim kajeciku. Pobyt minął cicho i spokojnie, rozstaliśmy się pokojowo. Następnego roku Gaździna przywitała mnie z rozłożonymi rękami - cena przystępna, codziennie zostawiała mi ciasto, lody i inne pyszności. Cały czas zdrabniała moje imię, traktowała jak syna. Innym razem (byłem wówczas studentem i groszem nie śmierdziałem) mieszkałem u niejh za darmo! Teraz jeżdżę dalej do tego samego domu, choć Gaździna pasie owieczki w niebie.
Obok tego domu (w Kościelisku) była "Chatka". Taka drewniana budka z piwem. Jeżeli udało mi się wcześniej wrócić z gór, to zachodziłem tam na browarka.
Następnego roku pani prowadząca teen lokalik poznała mnie! Pamiętała, że zachodziłem do niej na piwko. Była bardzo miła i sympatyczna i ubolewam, że "Chatki" już nie ma.
Z przykładów negatywnych: zima, Łysa Polana. Ciemno, zimno, naparza śnieg. Zatrzymuje się góral bus-em, żąda nieprzyzwoicie wysokiej kwoty. Zgadzam się, inaczej moja dziewczyna by mnie zabiła.
Dawniej: pokój-klitka, bez łazienki, lodówki i kuchni. Cena jak w pensjonacie. Oj, było!

AdiK - Czw 08 Gru, 2005

grumblers napisał/a:
nawet mnie "spisała" w swoim kajeciku

Właśnie! Ile razy zdażyło się Wam, że góral poprosił o dowód osobisty i zanotował dane osobowe w kajecik? Bo mnie tylko jeden raz, przy mnie zresztą wpisywał te dane do podstemplowanej książki gości. Nie wiem czy potem odprowadził cosik do urzędu, ale przynajmniej wyglądało to uczciwie. W przypadku reszty właścicieli kwater - totalna lewizna. Raz, to nawet właścicieli na oczy nie widziałem, dostałem klucz, zapłaciłem a przy wyjeździe zostawiłem klucz w dziurce.
A wbrew pozorom takie spisywanie danych przez gospodarza może być nie bez znaczenia.
Jeśli chodzi o noclegi to całe Zakopane to jedna wielka "szara strefa".

luka - Czw 08 Gru, 2005

Sylwester napisał/a:
kilkakrotnie byłem podwożony bliżej szlaku przez gospodarzy u których pomieszkiwałem

Mi to się zdarzyło w drodze ze szlaku, gospodyni u której mieszkałem zatrzymała się przy mnie i wzięła z sobą! Kiedyś również inna gospodyni centrum Zakopanego nie policzyła mi i koledze za jedną noc uznała że skoro jesteśmy studentami to pieniążki na książki się przydadzą. Pewnie że jak wszędzie i tam na Podhalu jest dużo ludzi którzy patrzą na turystów jak na chodzące bankomaty z których się wypłaca pieniądze, ale ja na swojej drodze jak do tej pory spotkałem zdecydowanie więcej górali którzy byli po prostu dobrymi ludźmi

grumblers - Czw 08 Gru, 2005

Ja zostałem tylko dlatego spisany, żeby Gaździna wiedziała, gdzie mnie szukać. Nie sądzę, żeby odprowadzali jakiś podatek. Mogę ich usprawiedliwić jedynie tym, że są dość "hermetyczni", tzn. nie biorą na nocleg każdego, jak leci. Przyjeżdżają do nich znajomi, znajomi-znajomych itp.
Sądzę, że większość górali uprawia "lewiznę". A już na pewno z 90 proc. tych, co na dworcu krzyczą: "Panocku, pokoju nie potzeba?!"

AdiK - Czw 08 Gru, 2005

grumblers napisał/a:
zostałem tylko dlatego spisany, żeby Gaździna wiedziała, gdzie mnie szukać

I o to chodzi. Dziwi mnie beztroska niektórych górali, którzy często pod swój dach wpuszczają łepków wprost z ulicy i nawet ich nie wylegitymują. Można by powiedzieć, że to ich sprawa, ale w góry nie przyjeżdżają tylko miłośnicy wędrówek górskich. Zazwyczaj nie wiemy kto się zakwaterował w pokoju obok, więc takie spisywanie danych jest nie tylko dla bezpieczeństwa samych gospodarzy, ale również dla naszego.

RARUTKA_GOLDI - Pią 09 Gru, 2005

a mnie raz na GUBAŁOWCE chcial jeden pijany prawdziwy góral całowac FUJ FUJ! hahahaha pilismy wino grzane ale on to był tym wińcem naprany niemiłosiernie! :)) ) nie wyobrażam sobie być u niego na kwaterce ;) oj nie ciagnełoby mnie do poznawania bliżej jego kultury ;) hiihhi to tak żarcikiem :D


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group